Dodaj do ulubionych

Choroba z przedszkola

17.09.05, 19:37
Mam pytanie do rodziców, których dzieci zachorowały w przedszkolu. Ile wasze
dzieci gorączkowały. Mój przed przedszkolem rzadko chorował. w przedszkolu
coś podłapał. Byłam u lekarza -infekcja wirusowa. $ dzień gorączkuje. czy to
normalne?Jkla długo może się utrzymywać temp jak to było u was?
Obserwuj wątek
    • przedszkolak2 Re: Choroba z przedszkola 17.09.05, 20:17
      Cześć.
      Moja córka gorączkowała przez tydzień do 39-38st., mimo intensywnego leczenia.
      Wcześniej TAKICH problemów nie miewaliśmy.
      Będzie dobrze. Pozdrawiam.
      • szuffex Re: Choroba z przedszkola 17.09.05, 21:05
        Moja Mała wprawdzie chodzi od września do żłobka, ale ma to samo. Wcześniej nie
        chorowała, a dziś już 3 dzień z gorączką. Pani doktor narazie przepisała jej
        jakieś syropy i krople, ale jak jej nie przejdzie do poniedziałku, to pójdę z
        nia jeszcze raz do lekarza, może po jakieś antybiotyki sad
        to chyba naprawdę jakiś wstrętny wirus, bo poza gorączką i lekkim katarkiem
        właściwie nic jej nie dolega.
        • zappka Re: Choroba z przedszkola 17.09.05, 21:14
          moj synek tez zaczal od goraczki 37 zas na noc 39st, innych objawow nie mial, na
          3 dzien pojechalam do lekarki ktora stwierdzila wirus: dostalismy smekte,
          trilac, i bioaron c, jednak goraczka nie mijala (na noc podawalam czopki) i
          niestety na 5 dzien wlaczylismy antybiotyk bo maluch zachrypl i pojawily sie
          bakterie, na szczescie juz wszystko mija ale bez antybiotyku nie dalo radysad
          • pilocik2 Re: Choroba z przedszkola 17.09.05, 21:39
            Moja córka, 3 lata,poszła do przedszkola na dwa dni i wróciła z katarem i
            stanem podgorączkowym.Posiedziałam z nią w domu 4 dni profilaktycznie a ze
            przeszło to poszła znowu, tym razem na trzy dni i od piątku po przyjściu już
            zaczął się katar ostro i gorączkowała 39.Zobaczymy co dalej będzie.Do lekarza
            jeszcze nie ide, chociaz po nocy zobaczymy.
            pozdrawiam wszystkie biedne przedszkolaczki i ich mamy
    • 2julka DROGIE MAMY 18.09.05, 03:35
      Witam
      Wysoka temperatura jest jak najbardziej pożadaną, zdrową reakcją organizmu,
      który próbuje się pozbyć wszelkich zagrażającech mu ciał obcych.
      Ile dziecko gorączkuje to jego indywidualna sprawa, trzeba tylko uważać na
      bardzo wysokie temperatury, rzędu powyżej 40 stopni - wtedy w pierwszej
      kolejności należy opróżnić jego jelita za pomocą lewatywy lub czopka. Gorączka
      (o czym się nagminnie zapomina) to sygnał walki organizmu z chorobą.
      Gorzej mają Ci co chorując nie gorączkują.
      pozdrawiam
      • zappka Re: DROGIE MAMY 18.09.05, 08:58
        2julka- ja widze, ze Ty na wszystkich watkach wypisujesz swoje madrosci...zeby
        to mialo tylko odzwierciedlenie w rzeczywistosci. Zastanow sie co wypisujesz, bo
        juz teraz wiele osob ma wrazenie, ze pozjadales wszystkie rozumy.Swoje wywody
        pozostaw chetnym ktorzy wysluchaja a nie tu.
        Do pozostałych, wczoraj widzialam sie ze swoja lekarka i ponoc panuje jakis
        wstretny wirus, u jednych objawia sie goraczka a u nich jest to typowa
        jelitowka, przelewanie sie w brzusiu malucha, goraczka i zaczerwienione
        spojowki.Najgorsze jest to, ze bardzo czesto dochodzi do infekcji bakteryjnej,.
        jak u nas i wtedy antybiotyk jest konieczny. Co do temp to zaczynamy ja zbijac u
        malucha jak przekroczy 38,5. Trzymajcie sie cieplutko.
        • 2julka Re: DROGIE MAMY 18.09.05, 10:43
          Witam
          Droga Pani - wyrażenia typu : "zastanów się co wypisujesz...pozjadałeś
          wszystkie rozumy..." kierujemy raczej do nastolatków, jestem na to trochę "za
          stary". Zawsze zastanawiam się nim zajmę jakieś stanowisko i coś napiszę. Jeśli
          ujawni się ta "grupa Osób", w imieniu której zabiera Pani głos, to chętnie
          skonfrontuję swoje poglądy.
          "...a nie tu" - (!) czyli gdzie ? Wbrew temu co Pani zdanie sugeruje, "chętni"
          są, gdyż nie reprezentuje Pani wszystkich. To trochę nieładnie tak
          przywłaszczać sobie forum, bo nie wszyscy podzielają teorię "napaści wirusów".
          Wirusy były i będą wciąż, a ludzie dbający skutecznie o odporność swoich dzieci
          mają szanse by ich dzieci nie chorowały. w mojej rzeczywistości znajduje to
          przeważające odzwierciedlenie.
          Jeśli Pani takich metod nie chce stosować - proszę omijać mnie szerokim łukiem,
          a nie niedojrzale krytykować, a potem serwować własne "mądrości".
          (W kwestii szczepień i antybiotyków piszę w innych wątkach)
          pozdrawiam
          • zappka Re: DROGIE MAMY 18.09.05, 11:30
            Hmm, ja dbam i to BARDZO o odpornosc swojego dziecka w DOSŁOWNYM tego słowa
            znaczeniu a jednak i mojego malucha dopadł wirus i na nic takie Pańskie gadanie
            sie nie przyda.
            • grzalka Re: DROGIE MAMY 18.09.05, 11:49
              Ależ 2julka ma rację, gorączka jest bardzo pożądaną reakcją organizmu na
              chorobę, gorączki sie nie leczy, ja czekam do 39 stopni (powyżej już psychicznie
              nie wytrzymuję, no i takie są też zalecenia WHO) zanim podam lek przeciwgorączkowy

              Moja córka (drugi rok w przedszkolu) w zeszłym roku miała jedną infekcję, kiedy
              gorączka utrzymywała się równe 7 dni, pozostałe cztery razy klasycznie
              gorączkowała 3-4 dni

              • 2julka do Grzałki 18.09.05, 12:50
                Witam
                Nie wiem jak to jest z tym WHO, ale to tak "odległa" instytucja...
                Badałem tę sprawę (wysokich temperatur) na różne sposoby. Dawniej było
                powszechne mniemanie, że jak ktoś osiągnie 42 stopnie to umiera, bo (cytuję
                wypowiedzi ludu): "białko się ścina".
                Znajomy lekarz powiedział mi, że wysokość temperatury jest sprawą indywidualną,
                choć temperatury rzędu 40 i wyżej stopni, są dla większości dzieci mocno
                męczące.
                I tu dochodzimy do sedna, bowiem - o ile nie ma innych niepokojących sygnałów
                od dziecka tak gorączkującego, dobrze by było "pozwolić" mu na tę temperaturę
                (z zachowaniem paru działań profilaktycznych z naszej strony na ten czas :
                monodieta, dobre wypróżnienie, zimne okłady ), ale najczęściej wygląda to tak
                (i ja to rozumiem), że chcemy "ulżyć" dziecku już przy 39 stopniach i "na
                gwałt" zbijamy temperaturę. Dodatkowy problem jest w metodzie tego "zbijania".
                Ja staram się stosować dwa "ludowe", najmniej inwazyjne sposoby (jak na razie -
                musiałem tylko raz): schładzanie chłodną (nie zimną !) kąpielą (temp.wody
                powinna być niższa o 2-3 stopnie od gorączki dziecka) i wypróżnienie jelit
                (lewatywa lub czopki homeopatyczne - Viburcol). Natomiast środki typu : IBUFEN
                zwykle uderzają w żołądek, pomijając już to co jest wypisane na załączonej
                ulotce (ostrzeżenia,wpływ,interakcje).
                Lekarz ten powiedział mi również, że obserwuje się coraz więcej zachorowań
                bezgorączkowych, także wśród chorób, które dotychczas miały przebieg z gorączką.
                Ja sam leczę się wyłacznie za pomocą wysokiej temperatury, co już gdzieś
                pisałem, ale nie polecam, bo oprócz zdania się na własny organizm wykonuję
                różne "ćwiczenia" (o których - dla niebudzenia sensacji na tym forum - wolałbym
                nie mówić). Wieczorem zapytam mojego lekarza jakie są rzeczywiste
                niebezpieczeństwa wynikające z wysokich temperatur i o jakie wtedy temperatury
                chodzi.
                pozdrawiam
            • 2julka Re: DROGIE MAMY 18.09.05, 11:51
              "Moje gadanie" na pewno do niczego się nie przyda, bo gadaniem nigdy niczego
              nie wyleczono. Pani ma swoje metody, ja swoje, które polecam na tym forum.
              Akurat jest świetna okazja, bo moja Córka chyba złapała tego strasznego wirusa,
              o którym Pani pisze.
              Relacjonuję przebieg :
              Wczoraj wieczorem - katar bardzo rzadki, kichanie, reszta w normie (działania :
              systematyczne opróżnianie nosa, lekka kolacja :kasza + gotowane warzywa)
              Noc : wysoka temperatura (ok.39-40 stopni), oddech normalny ( działania : lek
              homeopatyczny o zastosowaniu profilaktycznym co 3 godziny )
              Rano i do teraz : katar mniejszy, kichanie zniknęło, temp.37,8 stopni, reszta w
              normie, humor dopisuje (działania : dieta na dziś - gotowana kasza jaglana +
              woda do picia, smarkanie, podawanie leku homeopatycznego utrzymane). Teraz
              idziemy na dwór. Odezwę się wieczorem.
              pozdrawiam ciepło
              • mama403 Re: DROGIE MAMY-zapytanie o postępowanie 18.09.05, 22:35
                Drogi Tato, czy będziesz mógł odpowiedzieć mi czy moje postępowanie bardzo
                mocno naruszyło Twoje zasady postępowanie. Jak już wiesz, mam syna 3,5 roku.
                Alergik - jak wspomagany wiesz smile Teraz drugi rok w przedszkolu. Ale do sedna.
                Miał urodziny (marzec) urządzaliśmy je na zewnątrz. Jechaliśmy na imprezę
                wszystko OK. W pewnym momencie - dmuchanie świeczek, patrzę a moje dziecko
                zaczyna mieć szkliste oczy i leci mu z nosa. Pytam, czy kończymy zabawę i
                jedziemy: Nie. Zabawa trwała jeszcze ok. 30-40 minut. Ale cały czas
                obserwowany. Widziałam, że temp. rośnie, ale ok. W ciągu godziny w domu,
                zmierzenie temp. i 39.00. Rozebranie, chłodna (ja też stosuję te metody)
                kompiel, lóżko. Zbicie temp. i zapada w sen. Ale jak to mama (młoda mama/osoba
                starsza) po ok 15 min. sprawdzam temp. 40 i rośnie. Wybudzenie, kąpiel, podanie
                leku na zbicie. Po 40 minutach udaje się zbić. Ale tu ciekawostka: i ja i syn
                mamy taką przypadłość, ze na wszystkie leki regujemy dziwnie; wszystko b.
                szybko przestaje działać. I jak myślisz: co ja wtedy zrobiła? A co większość
                mam na forum by zrobiło? Jestem ciekawa co Ty w tym momencie byś zrobił?
                P.S. A tak przy okazji możesz podać jaki lek homeopatyczny podajesz córce? - To
                z czystej ciekawości. Pozdrawiam.
                • 2julka Re: DROGIE MAMY-zapytanie o postępowanie 19.09.05, 00:13
                  Witam
                  "...bardzo mocno naruszyło" ???, raczej - jeśli już - należałoby napisać :"czy
                  mocno odbiega od...". Ja tu żadnych praw nie ustanawiam.
                  Jaka to była pora roku i pogoda tego dnia, czy kąpie Pani dziecko codziennie, a
                  jeśli nie kąpie to czy obmywa jakoś całe ciało, kiedy przed tym wydarzeniem
                  chorował wcześniej, czy choruje często - to są pytania dodatkowe, pierwsze
                  które przyszły mi do głowy, bez których raczej trudno mi będzie odpowiedzieć na
                  Pani pytanie. Nawet w sytuacji gdyby dziecko nie było alergikiem, a tak - to
                  dodatkowa trudność, bo alergicy mają "odmienne charakterystyki" reakcji od
                  standartowych.
                  Ja najpierw próbuję określić rodzaj kataru z nosa - czy to przeżroczysty,
                  rzadki śluz, czy gęste gile, na ile przeszkadza to dziecku w oddychaniu.
                  Kiedy przed był ostatni posiłek i z czego się składał ? Czy dziecko jadło coś
                  na tej imprezie ? Co robiło przez te 40 minut ? Ja bym przed obniżaniem
                  temperatury za pomocą kąpieli, raczej opróżnił mu jelita - to jest optymalny
                  stan do przechodzenia gorączki, w przeciwnym razie "na ten pełny brzuch"
                  dojdzie 1 stopień w górę. Oczywiście jest czasem tak, że dziecko bardzo dobrze
                  przechodzi wysokie temperatury 39-40 stopni (tak jak moja Córka) i nie ma
                  żadnych niepokojących dodatkowych objawów typu apatia, dreszcze itd., które
                  sugerowałyby aby coś zrobić. Impulsem do zbicia temperatury jest zwykle wiedza
                  że np.:w przedszkolu stwierdzono grypę i dziecko złapało na pewno grypę i ma
                  jeszcze te dodatkowe objawy. Jeśli tego nie ma, a "wirus" choć opisywany
                  jako "wstrętny" i "straszny" pozostaje anonimową infekcją, to ja w ogóle nie
                  zbijam temperatury. Dalej :
                  jeśli miało 40 stopni i Pani podała lek na zbicie (jaki ?) to po co ta druga
                  kąpiel ? Rozumiem, że między drugą kąpielą, a podaniem leku temperatura jeszcze
                  wzrosła, czy tak ? Jaki był odstęp czasowy między kąpielami ? Może trochę
                  one "zawiniły", bo odnoszę wrażenie, że tu się jakby "za dużo" działo. Ja
                  staram się działać tak : MNIEJ, NIE WIĘCEJ. My "robimy za dużo".
                  To, że leki szybko przestają działać to temat-rzeka, nie wiem w jakim
                  kontekście o tym Pani mówi ? Jeśli dała Pani Jakiś IBUFENopodobny - to to daje
                  w miarę szybko efekt, ale za 1-3 godzin wszystko wraca i trzeba to powtarzać.
                  Jeśli Pani podkreśla to jako "przypadłość" to rozumiem, że u Pani i dziecka
                  wraca jeszcze szybciej. To "żle"(bo trudno mówić o oczekiwanej skuteczności
                  leku) i dobrze - może Pani i dziecka organizm nie toleruje tych "śmieci" jakimi
                  jest większość leków i ma Pani szansę skorzystać z siły własnego organizmu
                  (czego akurat tu Pani nie zrobiła).
                  "Co Pani wtedy zrobiła, albo co zrobiłaby większość Mam tego forum ?" - skąd ja
                  to mogę wiedzieć, ludzie robią takie dziwne rzeczy, pewnie podawała Pani
                  ten "lek" jeszcze raz, albo dwa i wezwała lekarza (tak by pewnie zrobiła
                  większość Mam). "Co ja bym zrobił ?" - ja bym już wcześniej zrobił inaczej,
                  więc nie wiem czy doszedłbym do tej sytuacji, a gdybym doszedł zdałbym się na
                  gorączkę i może dopiero teraz zrobił tę kąpiel. Miałem raz taką sytuację (Żona
                  przyniosła słynną grypę, co to pół Warszawy chorowało, a ponieważ karmiła
                  jeszcze (Córka miała wtedy pół roku) byłym pewien, że to przejdzie na
                  dziecko "z mlekiem"). Trwało 2 dni i Córka osiągnęła ponad 41 stopni na krótki
                  czas - od razu potem zaczęło spadać i szybko wyzdrowiała (mimo iż Jej mama
                  chorowała dalej ok. tygodnia, Ona już nic nie "łapała". W czasie tych 2 dni
                  miała stosowane leki homeopatyczne, intensywne smarkanie, czopki na
                  wypróżnienie.
                  Podaję różne homeopatyczne leki - L 52, ALLIUM CEPA, DROSERA, FERRUM, ACONITUM,
                  SALIX, METEOREISEN, PERTUDORON, INFLUDO, GELSEMIUM, LARYNX APIS, BELLADONNA,
                  ale zwykle konsultuję to z lekarzem homeopatą, jeśli mam zastosować jakąś
                  kompozycję leków, bo np.: widzę, że i katar i gardło czerwone i kaszel jakiś
                  taki oskrzelowy i brzuch boli.
                  Profilaktycznie zawsze zaczynam od L 52 lub ALLIUM CEPA + gotowana jaglanka
                  (wchłania wilgoć z organizmu) + woda.
                  Teraz proszę "przenieść" się do dalszej relacji z przebiegu aktualnej infekcji
                  mojej Córki, będzie tam jeszcze najważniejsze o temperaturze.
                  pozdrawiam
                  • mama403 Re: DROGIE MAMY-zapytanie o postępowanie 19.09.05, 01:21
                    >Jaka to była pora roku i pogoda tego dnia, czy kąpie Pani dziecko codziennie,
                    Kąpany jest codziennie od urodzenia.
                    Tego dnia było mglisto, przedwiośnie - marzec

                    >Kedy przed tym wydarzeniem chorował wcześniej, czy choruje często - to są
                    pytania dodatkowe,
                    Jak nie chodził do przedszkola (przez 2,5 roku) to w swoim życiu zaliczył 1
                    zapalenie oskrzeli, kilka katarków. Bez leków do momentu ustalenia alergii -
                    claretine.

                    >Ja najpierw próbuję określić rodzaj kataru z nosa - czy to przeżroczysty,
                    rzadki śluz, czy gęste gile, na ile przeszkadza to dziecku w oddychaniu.
                    Najczęściej na początku woda, a później zmiana na śluz w końcu zabarwienie
                    zielonkawe.

                    >Kiedy przed był ostatni posiłek i z czego się składał ?
                    Normalnie, lekki obiad.

                    >Cy dziecko jadło coś na tej imprezie ?
                    Prawie nic, pił wodę i rozwodniony sok.

                    >Co robiło przez te 40 minut ?
                    Bawił się.

                    >Ja bym przed obniżaniem temperatury za pomocą kąpieli, raczej opróżnił mu
                    jelita .....
                    Tego nie robię. Ale Młody sam opróżnia sobie bez pomocy: wymiotując i mając
                    rozwolnienie.

                    >Jeśli miało 40 stopni i Pani podała lek na zbicie (jaki ?) to po co ta druga
                    kąpiel ? Rozumiem, że między drugą kąpielą, a podaniem leku temperatura jeszcze
                    wzrosła, czy tak ? Jaki był odstęp czasowy między kąpielami ?
                    Panadol. Wzrosła i chciała jeszcze.

                    >Może trochę one "zawiniły", bo odnoszę wrażenie, że tu się jakby "za dużo"
                    działo. Ja staram się działać tak : MNIEJ, NIE WIĘCEJ. My "robimy za dużo".
                    To już mam przetestowane. Jeśli przekracza 39,8. Musimy, bo nic innego nie
                    działa. Dopiero po zbiciu, mozna podać jakikolwiek lek.


                    >To, że leki szybko przestają działać to temat-rzeka, .....
                    Wbrew pozorom starałam się zrobić to co mogłam. Starałam się wczuć w dziecko i
                    jego prośbę "pomóż". Ale nie wzywałam lekarza, nie jechałam do szpitala.
                    Po ok 4 godzinach walki z temp. syn przytulił się do mnie i zasnął już
                    spokojnie. A że była to sobota, w niedzielę się ubrał, temp. 38 i pił. Jeść nie
                    chciał. Nie zmuszałam. W poniedziałek, lekarz, bez leków.
                    A dlaczego pytałam o leki homeopatyczne? Staram się uzupełnić wiedzę na ten
                    temat. Po prostu mam b.fajną pediatrę, która mówi: nie lubię antybiotyków, ale
                    nie jestem homeopatą; staram się pomóc dzieciom, a Pani (do mnie) stara się
                    pomóc mnie - chodzi o bezsensowne wizyty. A jak mam coś nowego to po prostu
                    pytam czy dla Syna coś takiego może być. Więc dla mnie to dialog.
                    A ten wątek rozwijałam, bo ma Pan troszkę inne podejście. Po prostu, a ja
                    staram się słuchać. Każdy jest panem swego życia i zdrowia.
                    • 2julka Re: DROGIE MAMY-zapytanie o postępowanie 19.09.05, 13:35
                      Witam
                      Odpowiem wieczorem - chyba niestety znowu póżnym - teraz czas dla dziecka.
                      pozdrawiam
                      • mama403 Re: DROGIE MAMY-zapytanie o postępowanie 19.09.05, 19:42
                        Nie ma sprawy. też pewnie późno będę siedziała. Mały dostał 38,4 i czekam.
                        Osłuchowo czysty, tylko od kilku dni katar i zaczerwienione gardło. Pediatra
                        sprawdziła. Co by mi Pan proponował?
                    • 2julka do mamy403 20.09.05, 02:48
                      Sorry - pewnie Pani już śpi, a ja szukałem Pani postu strasznie długo.
                      Proszę wybaczyć jak będę gadał oględnie, ale już póżno. Dla mnie nie wygląda to
                      żle - instynktowne reakcje dziecka, Pani działania, i przebieg.
                      To, że dziecko ma samoczynne rozwolnienie, nie chce jeść, pije - super.
                      Nie rozumiem o co chodzi w zdaniu : "jeśli przekracza 39,8. Musimy, bo nic
                      innego nie działa. Dopiero po zbiciu można podać jakikolwiek lek"
                      "Musimy" - bo co, temperatura rośnie i nie chce się zatrzymać. A Pani nie
                      wytrzymuje tego psychicznie ? Co ma działać ? Dlaczego po zbiciu podawać chce
                      Pani lek (jaki ?).
                      Nigdy nie było mowy o "pozorach Pani działania". Myślę, że Pani naprawdę
                      zrobiła co mogła w tej sytuacji, adekwatnie do swojego doświadczenia,
                      znajomości dziecka, intuicji. Ten moment "bycia z gorączką" przez 4 godziny u
                      mnie wygląda podobnie. Wtedy już właściwie nie ma "nic do roboty" i wydaje mi
                      się, że bardzo ważne jest wtedy Z DZIECKIEM BYĆ. Pisałem już, że dopiero co
                      Julka zakończyła jakąś infekcję. Tę najwyższą temperaturę miała pierwszej nocy,
                      ale to naprawdę krótko trwało (ok. pół do godziny), natomiast poprzednim razem
                      (jakiś rok temu) było bardzo ciekawie, bo niezwykle krótko : zaczęło się po
                      południu, wieczorem było już 37coś, podałem jej profilaktycznie homeopatię i
                      położyłem się obok, w nocy osiągnęła ponad 40, widać było że to infekcja, ale
                      mimo śluzu (słyszę jak oddycha) nie kichała, ani nie kaszlała (tylko
                      dmuchaliśmy nos). Rozgrzała się niezwykle, ale w ogóle nie "jęczała" czy tym
                      podobne, tylko jakby zastygła. Leżała cały czas przytulona, a ja Ją
                      obejmowałem, tak zasnęła. Rano było po wszystkim, żadnych objawów.
                      Może nauczę się kiedyś jakiegoś "nakładania rąk" by pomóc dziecku i jakoś -
                      choć część - "ściągać" z niego. Wiem, że to możliwe.

                      Powracając do tematu : jak długo to już trwa ?
                      Ja bym Pani proponował albo zadzwonić do tego mojego lekarza i spróbować coś
                      skonsultować przez telefon ( ale jak go znam, to On powie, żeby Pani
                      przyjechała, choć na pewno dorażnie coś poradzi ), albo niech Pani napisze do
                      mnie na "priva" - 2julka@gazeta.pl i podam Pani mail do Niego (może Pani wtedy
                      dokładniej niż przez telefon opisać sytuację i poprosić o radę).
                      Naprawdę tak bym zrobił, bo zwiększy Pani swoje i dziecka szanse.
                      W sprawie homeopatii : nie znam się na tym w ogóle (poza ogólną wiedzą), leków
                      jest mnóstwo. Znam natomiast dwoje - wg mnie bardzo dobrych homeopatów - z
                      których rad korzystam sam, albo do nich dzwonię. Mogę Pani podać taki telefon,
                      również na "priva". Co ciekawe - te Osoby nie polecają mi wciąż tych samych
                      leków, korzystają z przebiegu leczenia swoich pacjentów obserwując to, tak więc
                      jak dzwonię to dowiaduję się co mam dać, akurat na tego aktualnego "wirusa"
                      szalejącego po Warszawie.
                      pozdrawiam serdecznie i dobranoc
                      • mama403 Re: do mamy403 20.09.05, 10:11
                        Bardzo dziekuję. (I kto tu mówi, że trzeba chodzić wcześnie spać smile)
                        Miał Pan rację, że poszłam spać ale razem z dzieckiem, wieć i tak dopiero
                        dzisiaj moge wszystko przeczytać i przeanalizować.
                        Wyjasniam sprawę przekraczania temp. po prostu, żaden lek nie działa jak
                        przekraczamy 39,5. Nie wiem czemu tak jest, ale ja ma b. podobnie. Po prostu w
                        tym momencie potrzebna jest kąpiel na obniżenie temp. i.. Ja mogę iść spać ale
                        syn niestety, po ok dwudziestu minutach zaczyna znowu gorączkować. Wtedy już z
                        doświadczenia wiemy, że trzeba coś podać.
                        Syn ma w tej chwili 3,5 roku. Wcześniej przez 2,5 dostał tylko jeden
                        antybiotyk, ale też odstawiony - alergia, Wszystko kończyło się na lekach w
                        grupie "nadgranicznej". Ale później od 01.05-06/05, cały czas coś. I tak jak
                        pisałam skończyło się wycinaniem migdałka. Ale teraz generalnie jest lepiej.
                        Wczoraj pisałam, że dostał temp. - ale wieczorem wypił cherbatkę, zjadł
                        chlebek, kazał sobie poczytać i poszedł spać. A dziesiaj, rano: Kiedy idziemy
                        do przedskzola (zero temp.). Jestem spokojna. Wiem, że jest zdrowy.
                        • 2julka Re: do mamy403 20.09.05, 14:12
                          Witam
                          Odpowiadam szybko - naprawdę polecam telefon i zdiagnozowanie syna u mojego
                          lekarza,( i tak pewnie nie przyjmie Pani od razu ). Dlaczego ?
                          Bo - nie jestem tego pewien, nie mam czasu by wszystko sprawdzać, a nie
                          pamiętam - chyba jest jakiś związek między migdałkami a wskazaniami
                          temperatury, jeśli On ma wycięte, to może być to zakłócone.
                          Ta wizyta kosztuje 120 - 150 zł (ostatnio).
                          pozdrawiam
                      • mama403 Re: w sprawie .. 20.09.05, 10:12
                        w sprawie kontaktów, tel. i e-maila zgłoszę sie na priva. Bardzo dziękuję i
                        pozdrawiam.
    • mama403 Re: Choroba z przedszkola 18.09.05, 23:11
      chciałam takie pytanie zadać w wątku chory/zdrowy przedszkolak ale się nie
      udało. Dlatego tutaj smile
    • 2julka do zappka i 403mamy 19.09.05, 00:47
      Witam
      Całe popołudnie Córka ma rzadki katar, leje się z nosa, temp. 37,5- 38,5, humor
      dopisuje, choć energii mniej. Cały dzień na kaszy jaglanej + got.marchew, ma
      apetyt, je nawet więcej niż "chore zwierzę". Leki homeopatyczne co 2 godziny,
      wieczorem widać, że ta część kataru co się nie wysmarkała trafiła do gardła -
      teraz częściej i inaczej kaszle, zaczynamy próby odpluwania. Katar w nosie
      maleje. Kiedy idzie spać ma 37,4 stopnia, po zaśnięciu okazuje się, że w ogóle
      nie kaszle, nos trochę świszczy, ale oddycha swobodnie (znaczna różnica w
      stosunku do wczorajszej nocy), jeszcze do teraz nie Obudziła się "zapchana"
      żeby smarkać. Oceniam, że to potrwa w takim stadium jeszcze całe jutro, we
      wtorek koło południa powinno być "po wszystkim".

      Jeszcze o temperaturze ;
      Wychodzę z założenia, że nawet wysoka gorączka (rzędu 42 stopni) jest
      pozytywnym aspektem o ile jest krótkotrwała. Jeśli natomiast wysoka trwa długo
      to znaczy, że czynnik inwazyjny jest bardzo silny i prawdopodobnie zastosowano
      nieprawidłowe leczenie. O ile tak wysoka temperatura (ponad 40 stopni) trwa
      długo (od paru godzin do pół dnia - proszę się nie sugerować, to jest
      subiektywna ocena) należy ją usunąć.
      Najskuteczniejszym sposobem usunięcia gorączki jest usunięcie gorąca
      wewnętrznego ruchem w dół, przez wywołanie rozwolnienia. Do tego najlepszy jest
      rzewień, ewentualnie sól gorzka.
      Pozdrawiam
      • dar25 do 2Julka 19.09.05, 21:34
        Pozdrawiam!Mam nadzieję że córka się czuje lepiej. Mam pytanie: jakimi
        naturalnymi sposobami można leczyć zapalenie ucha środkowego? Laryngolog zalecił
        antybiotyk, panadol, kompresy. Syn miał gorączkę 40 stopni, teraz ok 37.8.
        Trochę już mam dosyć antybiotykowego podejścia lekarzy, tym bardziej że wyniki
        są nikłe.
        • dar25 Re: do 2Julka-ciąg dalszy 19.09.05, 22:46
          po przeczytaniu kolejnych postów Pana (pozdrawiam kolegę po fachu- jestem
          architektem ale wnętrz smile)zdecydowanie bym chciała się umówić na wizytę z
          "lekarzem", problem w tym że jestem z Wielkopolski. Może ma Pan jakieś namiary?
          Dziękuję bardzo!
          • 2julka do Dar25 19.09.05, 23:26
            Witam
            Po tym jak zorientowałem się, że jestem na forum ogólnopolskim (taki rodzaj
            kojarzenia mam bardzo słaby...) i wciągnąłem w te rozmowy o zdrowiu,
            postanowiłem zaktualizować swój "bank danych" na ten temat. W "moich czasach"
            tzn. kiedy najaktywniej się tym interesowałem, było na całą Polskę może 10
            takich lekarzy, którzy prowadzili już praktykę wg TMC. Ja znałem trzech w
            Warszawie i wiedziałem, że jest dziewczyna w Łodzi, która dopiero co - o ile
            mnie pamięć nie myli - wróciła ze studiów w Pekinie. Ta Pani zdaje się -
            prowadzi do dzisiaj bardzo skuteczną praktykę i wyciąga ludzi z naprawdę
            beznadziejnych spraw. Proszę mi dać pare dni - będę się dowiadywał czy lekarzy
            przybyło i jakie są ich kwalifikacje (piszę o tym, gdyż - jak nigdzie indziej -
            tutaj im dłużej lekarz czynnie diagnozuje, tym staje się lepszy). Natomiast z
            drugiej strony wiem, że wiele Osób przyjeżdża z całej Polski na wizyty
            do "mojego" lekarza (te wizyty są zwykle ustalane na rano, 8-10.00 bo trzeba
            być na czczo) i ja Go bardzo polecam ze względu na trafność diagnozy,
            zaleconych wskazań (jeśli stan klienta jest daleki od równowagi - stosuje
            również zioła, raczej polskie) i skuteczność. Jeśli nie znajdę nikogo w pobliżu
            Pani, polecam wizytę tutaj (ona trwa ok. 1 godziny). Wszystkiego innego dowie
            się Pani pod podanym numerem telefonu.
            Pozdrawiam
        • 2julka do Dar25 20.09.05, 00:09
          Witam raz jeszcze
          Dziękuję - Córka ma już to za sobą, dzisiaj "wyhamowaliśmy", temp.36,6, jeszcze
          tylko resztki flegmy w gardle, które wypluje, albo wydali, śpi spokojnie, a
          zaczęło się w piątek wieczorem.
          Powiem tak : "powierzchownie" (poziom mojej wiedzy) to wszelkie zapalenia leczy
          się podobnie jak infekcje - dieta wysuszająca, produkty wchłaniające "wilgoć"
          itd. Ale takie porady są niegrożne w przypadku popularnych dolegliwości. W
          systemie TMC są bardzo precyzyjnie określone zależności i funkcje wszystkich
          organów i ich oddziaływanie. To jest olbrzymia lektura, gdybym miał przedstawić
          to "jak należy" nt. tego ucha środkowego, to pewnie pisałbym do rana, a i tak -
          w efekcie końcowym - niewiele by to Pani dało, bo jedyne konkrety jakie by Pani
          otrzymała to byłoby ileś tam możliwych przyczyn takiego zapalenia i adekwatnych
          do przyczyn zaproponowanych działań. Powiem prościej : to działa tak : wiedza
          ogólna jest olbrzymia i fascynująca, ale zawsze leczy się konkretny przypadek,
          bo każdy z nas ma inną historię, inne uwarunkowania, nawyki, skłonności, inne
          przeszedł choroby, inne rzeczy odziedziczył itd. Lekarz TMC musi poprzez bardzo
          dokładny wywiad, różne dziwne pytania takiego pacjenta maksymalnie określić, od
          ogółu do szczegółu. Dlatego jak już zrobi diagnozę, to jeszcze raz "sprawdza"
          ją czy się "zgadza" z pacjentem i proponuje konkretne zalecenia. Zalecenia
          ogólne dotyczące trybu życia ( pory posiłków, snu, aktywności, wypróżnienia
          itd.) i podstawowych proporcji diety - są dla wszystkich takie same i wynikają
          z tzw. zegara biologicznego i tego co w TMC określa się jako aktywność
          meridianów (kanałów energetycznych). Natomiast zalecenia szczegółowe są dla
          każdego inne i nie można ich polecić nikomu innemu. Jak już pisałem - nie wiem
          nawet 100-tnej części tego co polecany lekarz.
          Antybiotyki "odpadają", panadol - to tylko na ból, więc to nie leczy, tj.
          kompresy. Temperatura jest - to dobrze, skoro organizm ją generuje to znaczy -
          wie co się dzieje. Do czasu wizyty może Pani zrobić coś co na pewno nie
          zaszkodzi - zero cukru (także miodu), jak najmniej nabiału (w tym : zero
          wszelkich serów, jogurtów, mleka), eliminować produkty zakwaszające : coca-
          cola, oranżadki itd. (najlepiej woda), rzeczy oczyszczone : białe mąki, biały
          ryż, odpadają wszelkie konserwy i mrożonki, mało mięsa (jeśli już to drób, ale
          na pewno nie parówki), jajko- najwyżej raz na tydzień.
          Trzy ciepłe posiłki jedzone bez popijania.
          Pozdrawiam
          • dar25 Re: do 2julka 21.09.05, 16:53
            dziękuję za odpowiedż! Już mamy z górki(mam nadzieję),ale bez antybiotyku się
            nie obeszło. JAk się będę mogła wyrwać z domu kupię książke "odżywianie wg
            5...",ale sądzę że wizuta u lekarza jest wskazana-może w okolicach Poznania ma
            pan jakiś namiar? Chciałabym jakoś zabezpieczyć syna przed następnymi chorobami
            z przedszkola, strach go tam wysyłac-z 25 dzieciaków jest ok 14, a większość
            zakatarzonych... I jeszcze jedno pytanie-dlaczego w swoich poszukiwaniach wybrał
            Pan właśnie TMC i co sądzi Pan o Ajurwedzie? Pozdrawiam.
            • 2julka do Dar25 22.09.05, 00:39
              Witam
              O antybiotykach jeszcze :
              Mówiąc "oględnie" - antybiotyk odbiera robotę układowi odpornościowemu.
              Wszystko jest fajnie dopóki działa (nie mówię teraz o przypadkach "efektów
              ubocznych"), ale jak przestaje działać - choroba wraca ze zdwojoną siłą,
              ponieważ układ odpornościowy był na "przymusowym urlopie". Oczywiście
              antybiotyk może zabić wirusa i choroba nie wróci, ale zawsze jest to ze szkodą
              dla systemu odpornościowego. Wyjaławiamy się. Dlatego ja wyznaję zasadę : robić
              wszystko co można, by nie trzeba było sięgać po antybiotyk (tym bardziej że nie
              ma gwarancji czy zabije wirusa, czy choroba jednak wróci). Jeśli jednak ktoś
              mało odporny "złapie" wirusa i różne metody nic nie dadzą, bo nie mogą
              stymulować czegoś co jest słabe (ukł. odpor.) i dojdzie do niebezpiecznego
              stanu, to i tak pozostaje już tylko antybiotyk (niektórzy - na własną
              odpowiedzialność - zamiast go wziąć "idą dalej" i np.: robią całkowitą głodówkę
              (za przykładem zwierząt), ale są to metody "drastyczne" i nie polecane w
              przypadku dzieci). Dlatego tak ważna jest profilaktyka.
              Polecam również bardzo książki Barbary Temelie, opisane przeze mnie.
              Było wiele zapytań o takich lekarzy w Polsce. Trwa "wywiad" w tej sprawie,
              proszę o cierpliwość.
              TMC wybrałem ze względu na precyzję diagnozy. Chińczycy - w przeciwieństwie do
              naszej medycyny - są bardzo praktyczni. Otóż ten system rozwijał się ponoć 5000-
              3000 lat (różne żródła) i poegał na gromadzeniu DOŚWIADCZEŃ. Efekty takiej
              wiedzy trudno sobie nawet wyobrazić, mówi się, że częstą była umiejętność
              takiej bystrości diagnostycznej, że lekarzowi wystarczyło pacjenta zobaczyć jak
              wchodzi i się wita, by wiedzieć na co chorował, na co choruje i ew. będzie
              chorował. Brzmi to nieprawdopodobnie, więc nie wiem czy uwierzy Pani, że nawet
              ja - całkowity amator, po wielu latach obserwacji i doświadczeń - tylko na
              podstawie tego co i jak Panie tu piszą, mógłbym (oczywiście z małym
              przybliżeniem) powiedzieć co nieco o pewnych predyspozycjach zdrowotnych.
              Jasnym jest, że tego nie zrobię, bo polecany przeze mnie lekarz robi to 100
              razy dokładniej.
              Jeśli chodzi o postrzeganie tego jak działa człowiek, to system TMC i Ajurwedy
              jest podobny (choć są też i różnice). Z tego co pamiętam - w Ajurwedzie są trzy
              główne "typy ludzkie" z możliwością podtypowania. Diagnozował mnie kiedyś taki
              lekarz tylko na podstawie wyglądu i wywiadu słownego. Trzeba przyznać, że - jak
              na tak skąpy materiał - "trafił" z dużym przybliżeniem. Nie miałem natomiast
              nigdy okazji diagnozować się całkowicie u takiego lekarza, więc nie do końca
              znam stosowane metody diagnostyczne. Na pewno jest tam dokładny ogląd ciała,
              chyba diagnoza z języka i na pewno coś jeszcze, ale nie wiem.
              Nie dowiadywałem się, bo...trwał już mój "romans" z TMC.
              Zaczęło się od przypadkowego spotkania, w trakcie rozmowy dowiedziałem się :
              czy aby nie jadłem mrożonek 3 miesiące wcześniej przez parę dni, dlaczego łapie
              mnie na jesieni apetyt na wędzone makrele, dlaczego i po co mam łupież, czy aby
              nie boli mnie czasem lewe kolano, albo swędzą podudzia, czy preferuję to i to
              itd,itd. Z wielkiej ciekawości zastosowałem się do pobieżnych zaleceń i
              wszystko się sprawdziło. Trudno mi było tylko nie używać soli przez 3 miesiące,
              ale gdy spotkałem się ponownie - usłyszałem, że i tak jest dużo lepiej, a ja
              dokładnie tak się czułem. Ale dość tych opowieści.
              Lekarz TMC robi bardzo dokładny wywiad słowny, ogląda ciało i twarz, także oczy
              (irydiologia), wydzieliny skórne, jest diagnoza języka (cały osobny dział
              studiów), diagnoza z pulsu (rzecz na Zachodzie nieznana), obserwacja sposobu
              oddychania, poruszania się, temperamentu, barwy głosu i stu innych rzeczy o
              których nie wiem. Diagnoza jest tak długa, aż wszystkie pytania ją potwierdzą.
              Mogę Pani przesłać na "priva" załącznik z wycinkiem wiedzy teoretycznej, jeśli
              po lekturach poleconych przeze mnie będzie Pani chciała "więcej".
              Jest w tej metodzie fenomenalny materiał psychologiczny, zdumiewająco łączący
              nasze skłonności i stany z naszą fizjologią. Dlatego stymulując pewne organy
              można np.: skutecznie odzwyczaić się od palenia.
              Jedyny "feler" tej metody to ciężka, wymagająca wytrwałości i konsekwencji
              praca, ale nawet jeśli ktoś "nie podoła" to i tak zbierze owoce.
              pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka