bio.mum 06.12.05, 12:10 Twój dobry humor (a przynajmniej nie bardzo zły...) to podstawa udanego poranka. Piękne. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fish79 Do mamy Marcela 06.12.05, 12:23 Tak się zastanawiam nad rozplanowaniem czasu i wychodzi mi że skoro budzisz synka o 7 a wychodzicie 45 minut póxniej, i jeszzce pół godziny ma starczyć na dojazd do przedszkola, Marcela przebranie sie pożegnanie i Twój dojazd do pracy to chyba za dużo czasu zajmują Wam zajęcia w domu a za mało poświęcacie go na pożegnanie. Moja córka jest wprawdzie starsza (6 lat) ale ja idąc do pracy na 8, wstaje o 6,30. mam 10 minut dla siebie o 6,40 budzę córę Ona idzie do łazienki, ubiera się zjada śniadanie(ciepłe mleko z płatkami)i o 7 ruszamy do przedszkola. tam spokojnie sie zegnamy, przebieramy, przytulamy. Nawet jeżeli zdarz nam sie wyjsć z domu 5-10 po i tak ruszam najpóźniej 7,25 do pracy. nie przyjmuj tego jak krytykę, proszę, to moje przemyślenia Odpowiedz Link Zgłoś
anglopismak Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 12:51 Do Fisha ==> hmmm, czy to nie dziwne, że komentujesz "martwy" artykuł?? Odpowiedz Link Zgłoś
forum15 Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 13:44 Dobry humor nie jest zły ... popieram w pełni. www.edukacjawpolsce.pl Odpowiedz Link Zgłoś
aniaczepiel Znowu to "półtorej" i "dom" 06.12.05, 17:30 Po pierwsze: mówi się "półtora"; słowa typu "półtorej" to język nie powiem kogo, bo nie chcę obrażać forumowiczów. Po drugie: moim zdaniem, określenie "dom" na rodzinę jest dziecinne, konserwatywne i po prostu głupie. Czy każdy ma dom? Nie!!! Nauczmy się odróżniać dom (na przykład willę) od mieszkania (w bloku). Odpowiedz Link Zgłoś
chatmechant Re: Znowu to "półtorej" i "dom" 06.12.05, 17:48 Po pierwsze: mówi się "półtora"; słowa typu "półtorej" to język nie powiem > kogo, bo nie chcę obrażać forumowiczów. Nie chce cie obrazac, forumowiczko, ale nie masz racji. Mowi sie "poltorej godziny", ale tez: "poltora roku". Poltora zachowuje sie jak przymiotnik- dopasowuje sie do rodzaju rzeczownika. Nie mozna mowic "poltora godziny" i "poltorej roku". Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Znowu to "półtorej" i "dom" 06.12.05, 22:04 I jeszcze cóż to za stwierdzenie, że DOM jest wyrażeniem konserwatywnym? Rozumiem, że pani mówi: "Jestem teraz w mieszkaniu (willi, apartamencie)". Przecież słowo DOM odnosi się również do najbliższej rodziny mieszkającej razem, o czym piszą wszystkie słowniki języka polskiego (ale opieranie się na nich to przecież też konserwatyzm!). Pozdrawiam z domu (choć z małego mieszkania)! Odpowiedz Link Zgłoś
caramia Re: Znowu to "półtorej" i "dom" 07.12.05, 03:41 Półtora godziny jest poprawnie? A co to za gramatyka. Słowo półtora się odmienia, więc półtora tygodnia i półtorej godziny. Używam słowa półtora we wszystkich jego odmianach i jestem z tego dumna. Słownik języka polskiego PWN półtora m i n, półtorej ż ndm liczebnik ułamkowy jeden (jedno) i pół; jedna i pół Półtora kilograma, litra, metra. Półtora piętra. Półtorej godziny. Półtorej szklanki mleka. Coś kosztuje półtora złotego. Coś trwało półtorej minuty. Mija półtora dnia (półtorej doby). Wyszedł z biura przed półtorej godziny. Zwiększyć, zmniejszyć coś półtora raza. pot. Wyglądać jak półtora nieszczęścia wzbudzać litość swoim wyglądem Zamiast używać słowa dom na miejsce w którym sie mieszka, należy precyzyjnie określać typ mieszkania. Należało by wobec tego również zarzucić określenia w rodzaju domowe rymowanki i zastąpić je nazwami mieszkaniowe rymowanki, albo willowe rymowanki, czy dobrze zrozumiałam? A co ze słowem domownik czy domator? ten sam słownik PWN dom m IV, DMs. -u; lm M. -y 1. budynek przeznaczony na mieszkania, na pomieszczenia dla zakładów pracy, instytucji itp. Dom murowany, parterowy, piętrowy, narożny. Dom nowoczesny, stylowy, staroświecki, zabytkowy. Dom jednorodzinny, wielorodzinny, własnościowy. Dom z gankiem, z werandą. Brama, front, ściany, wnętrze domu. Administrator, dozorca, właściciel domu. Budować, stawiać, burzyć, rozbierać dom. Dom stoi przy ulicy, przy placu. bud. Fabryka domów zakład produkujący poza miejscem budowy elementy prefabrykowane (stropy, ściany, drzwi, okna, a także całe izby, np. łazienki, kuchnie), z których potem można szybko montować obiekty budowlane w zaplanowanym miejscu 2. mieszkanie, pomieszczenie mieszkalne, miejsce stałego zamieszkania Dom urządzony nowocześnie, po staroświecku, wygodnie, luksusowo, skromnie, ubogo. Być, siedzieć, zostać w domu. Przebywać stale poza domem. Odwiedzić kogoś w domu. Wyjść, nie wychodzić z domu. Wrócić do domu. Być gościem w domu rzadko bywać w domu, spędzać wiele czasu poza domem Być panem we własnym domu samemu decydować w swoich sprawach Czuć się, zachowywać się jak w domu, jak u siebie w domu czuć się dobrze, swojsko; zachowywać się swobodnie Jestem w domu rozumiem, domyślam się czegoś, coś stało się dla mnie jasne Prowadzić dom otwarty przyjmować licznych gości, często urządzać przyjęcia Po domu, na po domu w swoim mieszkaniu, u siebie; na co dzień Wymówić, wypowiedzieć komuś (swój) dom, zamknąć przed kimś dom zabronić bywać u siebie, nie przyjmować kogoś w swoim domu Czyjś dom jest dla kogoś otwarty ktoś jest mile widziany u kogoś, zapraszany do kogoś Pilnować domu dużo przebywać w domu Gość w dom, Bóg w dom. Gdy jesteś w cudzym domu, nie zawadzajże nikomu. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. 3. rodzina, domownicy; mieszkanie wraz z jego mieszkańcami Przyjaciel domu. Obudzić cały dom. Pisać list do domu. Tęsknić za domem. Pójść gdzieś całym domem. Czyjś dom rodzinny a) czyjaś rodzina, czyjeś gniazdo rodzinne b) budynek, mieszkanie, w którym się ktoś urodził Głowa domu głowa rodziny, osoba mająca największy autorytet wśród domowników, stojąca na czele rodziny (zwykle mąż, ojciec) Pan, pani domu gospodarz, gospodyni, osoba reprezentująca rodzinę, domowników, szczególnie wobec gości Czynić, robić honory domu przyjmować, bawić gości w imieniu domowników Postawić cały dom na nogi a) obudzić wszystkich domowników, gwałtownie zerwać ze snu całą rodzinę b) podnieść, poderwać całą rodzinę do działania, zmobilizować do czegoś Trząść domem rządzić despotycznie domownikami Założyć dom ożenić się, wyjść za mąż 4. ogół spraw rodzinnych, domowych; gospodarstwo domowe Prowadzić wystawny dom. Utrzymywać dom. Wydawać dużo na dom. Zajmować się domem. Cały dom jest na czyjejś głowie ktoś zajmuje się całym gospodarstwem, wszystkimi sprawami domu 5. ród, rodzina, dynastia Dom szlachecki, książęcy. Dom Jagiellonów, Habsburgów. Potomek królewskiego domu. Z dobrego, sławnego, zamożnego domu (zwykle o pochodzeniu mężatki). Maria Wirtemberska z domu Czartoryska. Czy to żart, bo aż mi się nie chce wierzyć, że pisałaś to poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Re: Znowu to "półtorej" i "dom" 20.02.06, 02:53 A cóż to za wygibasy językowe? Oczywiście, że półtora roku i pótorej godziny. I że "dom" to coś więcej, niż budynek. Czy może dziecko tej nawiedzonej odrabia zadania "mieszkaniowe"? A jak wraca od kolegi dto mówi "idę do miszkania"? Co za nonsens! Odpowiedz Link Zgłoś
katmoso Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 17:59 biedne dzieci. wygląda na to, że wogole nie maja tatusiów. "zaangażuj swoją drugą połowę..." hmmm... Odpowiedz Link Zgłoś
cynick1 Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 18:14 droga katmoso dzieci maja tatusiow tatusiowie po eskapadzie robia wieczorem swoim pociechom "maly dzien dziecka" co oznacza ze czasami pozwalaja malym brudaskom na hoop do lozka pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
mm1124 Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 19:01 Jak dobrze, że moja córka może chodzić na 9.00. Mam do pracy na 9.00 lub 10.00. Czasami zaprowadzają ją dziadkowie. Odpowiedz Link Zgłoś
ennka Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 20:17 Dzisiaj już moje wnuki chodzą do przedszkola . Kiedy ich rodzice , a moje dzieci tam chodziły , wstawały dobrze przed szóstą . Mąż pracował na peryferiach miasta , od godz.7 -ej , a ja zaczynałam pracę o 7,30. O 6,40 musiałam wyść z dziećmi z domu ,żeby zdążyć do pracy. Najgorzej było zimą , jak spadł świeży śnieg. Brneliśmy w nim po kolana . Gdyby ktoś pytał , mieszkamy w stolicy.Do przedszkola musiałam chodzić pieszo , na sąsiednie osiedle .Potem wracałam , w pobliże domu, do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
r3003 Re: Poranek przedszkolaka 06.12.05, 22:13 A ja, jako facet, nie mam problemów ze swoim synkiem, przedszkolakiem Jaśkiem. On jest punktualny jak zegarek - wstajemy o 6:00, czy ja tego chcę, czy nie. A najgorsze, że w święta i weekendy też! Nie pamiętam od kilku lat takiej soboty lub niedzieli, kiedy mogłem się normalnie wyspać. W takie dni jestem wyrywany z pościeli wręcz na siłę i muszę się z nim bawić. Przyzwyczaiłem się do tego. Chłopak bardziej lubi zabawy od samego rana ze mną, niż z mamą. Ja też lubię z nim poszalećchoć chwilkę rano, wtedy wiem dla kogo idę do tej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
tereska29 Re: Poranek przedszkolaka 07.12.05, 09:27 no i ja musze dodac, ze nie mamy problemu ze wczesnym wstawaniem... nasz synek od dluzszego czasu wstaje ok. 6.00, obojetnie czy to dzien powszedni czy weekend pije caly kubek kakao, myje zeby, ubieramy sie i o 6.30 wyruszamy do przedszkola, na szczescie mamy blisko, wiec juz o 6.40 wyjazd do pracy... zdarzaja sie oczywiscie gorsze dni i klopoty ze wstawaniem czy z tym, by zdazyc do samochodu i czekajacego tatusia... ale jakos trzeba sobie radzic, najczesciej wlasnie dobrym humorem Odpowiedz Link Zgłoś
hotrod404 mój przedszkolak ma niepracującą mamę 07.12.05, 10:14 to może sobie pospać!!! zero stresu! Odpowiedz Link Zgłoś
ulapopow Re: Poranek przedszkolaka 07.12.05, 10:35 Chciałam napisać parę słów o śniadaniu przed przedszkolem. Moje dzieci, które chodzą już do szkoły, do tej pory nie zawsze jedzą śniadanie w domu. Pare razy zdarzyło się że nie miały ochoty nic jeść a ja je jednak zmuszałam. Kończyło się to niestety wymiotami tuż przed wyjściem albo już w przedszkolu. Nie muszę chyba nikomu mówić jak się czułami kiedy wychowawczyni dzwoniła do mnie do pracy i miała do mnie pretensje że wysłałam dziecko do przedszkola mimo że się źle czuło (bo przecież mój synek nie wytłumaczył pani że się źle czuł bo nie czhciał jeść śniadania - powiedział tylko ze już w domu było mu niedobrze). A więc po paru takich przejściach jeśli moje dziecko stanowczo odmawia daję sobie spokój. Mama Weroniki i Maksa Odpowiedz Link Zgłoś
dccircle Re: Poranek przedszkolaka 20.02.06, 02:59 ulapopow napisała: > A > więc po paru takich przejściach jeśli moje dziecko stanowczo odmawia daję sobie > > spokój. Mama Weroniki i Maksa Brawo! Pamiętam, jak to jako dziecku matka wmuszała we mnie jedzenie, choć nie mogłem przełknąć. Albo jak kazała mi dojeść twardą wołowinę, bo przecież "tyle kosztowała" i "tyle się namęczyła z gotowaniem". Coś potwornego. Najgorsze, że dziecko jest w takiej sytuacji bezbronne. Odpowiedz Link Zgłoś
windows3.1 o malunkach 20.02.06, 00:03 początkowo się przeraziłem na wieść, że pani Mama ani nie lubi, ani nie musi się malować. Na szczęście w późniejszym akapcie okazało się, że to tylko kokieteria, bo makijaż jest w pracy obowiązkowy. I tak trzymać! Dodałbym jeszcze obowiązkowe kiecki (która w spodniach to obiegówka) i szpilki. pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
madine1 Re: Poranek przedszkolaka 20.02.06, 00:07 Przepraszam za idiotyczne pytanie, ale dlaczego artykuł znajduje się w dziale "kobieta"? Jestem dumnym tatusiem dwóch przedszkolaków i sobie wypraszam! Jutro zrywamy się wszyscy skoro świt (około dziewiątej) i ruszamy do przedszkola. ___ Mądrość dedykowana braciom Kaczyńskim: Dwa półd*pki tworzą jedną d*pę, ale dwa półgłówki nie tworzą jednej głowy Odpowiedz Link Zgłoś
grali1 Re: Poranek przedszkolaka 20.02.06, 12:17 5,30 pobudka taty i jego wyjazd do pracy (droga około 60 min) 6,10 pobudka mamy (mycie, toaleta, ubranie, lekkie śniadanie i takie tam inne) 6,20 pobudka trójki dzieci( mycie, przebranie z pidżamek w stroje dzienne, miseczka mustli przy bajeczce w TV, ubranie zewnętrznej odzieży) 6,45 wyjście i dojazd do przedszkola na około 7,05 7,20 dojazd do pracy (droga około 30min) Latem to jako tako, ale zimą - makabra. Ale to cieszy, kocham moje skarby. Hania z Tczewa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Poranek przedszkolaka 15.12.06, 08:40 Cudny artykuł. Cudny, cudny i jeszcze raz cudny. I kompletnie nie przystający do rzeczywistości. Szanowną autorkę proszę jeszcze o patent na ubranie wijącego się w konwulsjach, wyjącego wniebogłosy, plującego i kopiącego przedszkolaka, który wstał lewą nogą i postanowił iść do przedszkola w piżamie, bądź leżeć jeszcze w łóżku przez godzinę bądź dwie. Bo sławetne "buty - koguty" za Chiny nie chcą działać... ;-P Odpowiedz Link Zgłoś