Dodaj do ulubionych

Trudne poczatki-pomocy

04.01.06, 10:39
Witam serdecznie. Moja coreczka wlasnie zaczyna swoja przygode w przedszkolu
w grupie trzylatkow, chodzi tam od poniedzialku. Dzis zaczal sie prawdziwy
koszmar, Mala za nic nie chciala isc do przedszkola, cala droge wrecz
blagala, zeby jej tam nie zostawiac. Na miejscu strasznie plakala, pani
przedszkolanka wyrwala mi ja sila, nie dala mi sie nawet pozegnac,
powiedziala, ze lepiej bedzie, jak szybko sobie pojde, a ona uspokoi corke.
Jak wychodzilam z przedszkola, slyszalam jeszcze jej rozdzierajacy placz sad.
Wiem, ze we wrzesniu wiele maluszkow przezywa takie trudne chwile, ale ja
zupelnie nie radze sobie z ta sytuacja sad. Na przedszkole zdecydowalam sie,
bo zalezy mi na tym, zeby Patrycja miala kontakt z innymi dziecmi, do tej
pory przez caly czas byla ze mna. Poza tym liczylam na to, ze panie
zaproponuja jej jakies ciekawe zabawy, inne niz te, ktore zna z domu i w
jakis interesujacy sposob zapelnia jej czas. Tymczasem poki co dzieci cale
dnie bawia sie w niezorganizowany sposob, po prostu biegaja po sali z
dostepnymi zabawkami. Przez te cztery dni ani razu nie rysowaly, nie bawily
sie plastelina, pani kompletnie nic im nie czyta... Pewnie ja za duzo
oczekuje, moze to normalne, ze w grupie trzylatkow nie organizuje sie
zadnych ciekawych zajec? Zastanawiam sie, jak mam zachowac sie jutro... Czy
na sile prowadzic tam Patrycje, czy tez dac sobie spokoj? Jak ja przekonac
do tego przedszkola? Dodam, ze nie pracuje i to przedszkole nie jest
koniecznoscia. Prosze o pomoc. Z gory dziekuje i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • mgoszczynska1 Re: Trudne poczatki-pomocy 04.01.06, 11:12
      Mój synek zaczął chodzic do przedszkola od września także do trzylatków -
      pierwszy tydzien był fatalny !!! Płakał przy zostawianiu i przy odbieraniu tez
      był dosłownie zryczany ... Ale po tygodniu zmaina o 180st. ... ... Chodzi do
      dzisiejszego dnia baaaaaaaardzo chętnie; stale przynosi mi rysunki to kredkami,
      to farbami. Jakieś cudeńka z masy solnej itp. ... Uczy się wierszyków i
      piosenei i rozwija mi się naprawdę SUPER!!! We wtorem ma zabawę karnawałową.
      Może powinnaś pomyślec o zmianie przedszkola skoro panie tak mało zajmują się
      tym czym powinny ...
    • ja27-09 Re: Trudne poczatki-pomocy 04.01.06, 19:59
      Daj córce szansę. Niech się przyzwyczai, nabierze zaufania do pani, dzieci.
      Możesz mieć wrażenie, że nic dzieci nie robią, bo córka siedzi zapłakana w
      kącie, albo usmarkana u pani na kolanach, wtedy, gdy inne malują, uczą się
      piosenek, itp. Ona dopiero oswaja się z grupą, która jest już zgrana; pamietaj,
      że córka to jest "ta nowa" i może się czuć wyobcowana, odizolowana od reszty
      dzieciaków. Pocieszające jest to, ze maluchy szybko sie dostosowują do nowych
      warunków, zobaczysz, polubi przedszkole, inne dzieci, a jak zacznie ci śpiewać
      nowe piosenki, to bedziesz zachwycona.
      Moja córka chodzi od wrzesnia i na początku było dobrze, potem był kryzys, ale
      teraz jest rewelacja.W sobotę rano to sama wręcz pyta dlaczego nie idzie do
      przedszkola. Przynosi nam rysunki, figurki z plasteliny, nowe wierszyki,
      piosenki, zrobiła postępy w mowie i samodzielnym jedzeniu.
      Nie poddawaj się, wiem, że ci ciężko, ale powtarzam: DAJ JEJ SZANSĘ!!
      smile)
      • xkrynia Re: Trudne poczatki-pomocy 04.01.06, 21:01
        Mój syn(w kwietniu skończy 3 latka) tez do przedszkola chodzi od poniedziałku.
        Ale jest bardzo zadowolony. Do tej pory był ze mną w domu, i sie troszkę
        obawiałam, ale niepotrzebnie. Chodzi bardzo chetnie. Twoja córeczka jest w
        przedszkolu nowa, musi się przyzwyczaic, nie zna żadnych dzieci. Ja swojego
        syna dałam razem z koleżanki córeczką. Maluchy sie znają i razem jest im
        raźniej.
        Powodzeniawink
        • dyzio112 Re: Trudne poczatki-pomocy 05.01.06, 00:17
          Witam
          Ja rowniez swojego synka posłałam po nowym roku do przedszkola.
          Ma 2 i pół roczku, nie mówi jeszcze i nadodatek biega jeszcze w pampkach.
          Od poniedziałku chodzę z nim razem do predszkola aby się z nim oswoił.
          Dzisiaj był postęp bo został sam przez godzinkę. Ale Pani zadzwoniła że synek
          się rozpłakał i wróciłam po niego. Ciekawe jak będzie jutro. Nie poddaję się
          jednak, choć dużo nerwów mnie to kosztuje.Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • marmusia Re: Trudne poczatki-pomocy 05.01.06, 00:43
      Witam serdecznie smile. Bardzo, bardzo dziekuje za slowa wsparacia, wyjatkowo ich
      potrzebuje. Nie bylo dobrze, wlasciwie bylo calkiem zle. Gdy poszlismy dzis po
      Patrycje, Mala jeszcze spala, czekalismy wiec na korytarzu. Pani
      przyprowadzila ja taka zaspana, wydaje mi sie, ze Mala miala lezki w oczach,
      tyle, ze od razu nas zobaczyla i nie zdazyla sie rozplakac. A pani twierdzila,
      ze Pysia jest w swietnym humorze (jestem pewna, ze byla krok od rozplakania
      sie), i ze w ogole to byl super udany dzien. Ptysia za to caly czas
      powtarzala, ze jej sie tam nie podoba i wiecej nie chce tam isc. Wieczorem
      bardzo odwlekala moment usniecia, tak, jakby sie bala, ze jak zasnie, to
      wkrotce bedzie rano i znow bede ja budzic do przedszkola. Dodam, ze Patrycja
      jest bardzo smiala i otwarta na nowe kontakty, taka jej reakcja jest dla mnie
      zaskoczeniem, do tej pory bardzo chetnie zostawala sama w nieznanych sobie
      miejscach (np. na sali zabaw w hipermarkecie czy u mojej rodziny, ktora widzi
      raz do roku). Pierwszego dnia w przedszkolu zachowala sie calkowicie
      nieprzewidywalnie, pogryzla jakiegos chlopca. Nigdy przedtem nie zdarzala jej
      sie agresja w stosunku do dzieci, wlasciwie jesli juz to raczej ona padala
      ofiara agresji innych dzieci, nie umiala sie bronic, gdy ktos ja uderzyl czy
      wyrwal zabawke. To, ze pogryzla inne dziecko bylo dla mnie szokiem. Oczywiscie
      wyjasnilismy jej, ze tak nie wolno, juz pozniej to sie nie powtorzylo, ale i
      tak drugiego dnia uslyszalam od mamy pogryzionego chlopca, co ona sobie mysli
      o mnie i moim dziecku. Wlasciwie ja rozumiem, tez bylabym wsciekla na jej
      miejscu, ale to przygnebilo mnie jeszcze bardziej. Nie radze sobie kompletnie
      z tymi trudnosciami, z przerazeniem mysle, co bedzie jutro rano sad. Dziekuje,
      ze choc tu moge sie wyzalic. Pozdrawiam serdecznie.
      • kasia2511 Re: Trudne poczatki-pomocy 05.01.06, 20:03
        WITAM

        ja równie ż od poniedziałku posłałam synka (4 latka )do przedszkola.Jemu na
        azie bardzo się podoba ,robia w grupie (chodzą tam dzieci od 2,5 do 4 lat)różne
        fajne zeczy ,co dzień pokazuje mi jakie dzieła
        stworzył,rysuja ,malują,uzupełniają takie książeczki edukacyjne,wie że jest tam
        sala z materacami i basenem z piłkami do szalenstw.

        Ja rónież obawiam się ze będzie kyzys ,a jeszcze bardziej choroby ,synek ma
        młodsza siostrę i pewnie będzie od niego łapac infekcje ale jakos musimy przez
        to przejść.

        Wiesz, a moze córeczka za długo jest w tym przedszkolu ,piszesz zę w nim śpi?
        może tu jest problem ,ja też jestem w domu i posyłam małego na 4 godzinki ,po
        obiedzie go odbieram i radośnie wraca do odmu.Bardzo przerzywa jednak to iz co
        niektóre dzieci tam śpią bo w zeszłym roku był w szpitalu i obawiał się że tez
        będzie musiał spać tam w nocy.Wytłumaczyłam mu co i jak i już jest ok.
        Porozmawiaj z córeczką może powie co jej sie nie podoba.

        ?Jeśli jesteś chętna na wymianę doświadczęń z przedszkolem zapraszam na
        pogawędką na gg mój numer to 6853245
    • marmusia Re: Trudne poczatki-pomocy 06.01.06, 11:18
      Witam smile. Dziekuje za odpowiedz smile. Dzis kolejny straszny poranek, wszystko
      bez zmian sad. Ja tez mysle, ze byloby dobrze, gdybym mogla odebrac Patrycje
      wczesniej, tyle, ze w tym przedszkolu nie ma takiego zwyczaju. Na pierwszej
      rozmowie pani dyrektor przekonywala mnie (nieskutecznie, i tak mam inne zdanie
      na ten temat), ze wczesniejsze odbieranie nie ma sensu, bo Patrycja
      przyzwyczai sie do tego i nigdy nie bedzie chciala zostawac do konca.
      Przedszkole jest otwarte do 16, ale panie przedszkolanki daly sie przekonac do
      tego, zebym odbierala ja szybciej, tyle, ze i tak dopiero po lezakowaniu
      (czyli ok. 14). Wydaje mi sie, ze to jednak nie lezakowanie jest problemem,
      chociaz bylam przekonana, ze Pysia nie zasnie w nowym miejscu. W domu zawsze
      ja ja usypiam, nigdy nie zdarzylo jej sie usnac beze mnie. W przedszkolu nie
      spala tylko pierwszego dnia, od wtorku zasypia bez problemu, przyznam, ze nie
      mam pojecia, jak przedszkolanki tego dokonuja. Mala nie mowi nic zlego o
      lezakowaniu. Trudno dociec, co Patrycji sie nie podoba, bo pytana o to,
      wymysla cokolwiek,zebym tylko jej tam wiecej nie zaprowadzila (np. ze ma za
      male kapcie (sa na pewno dobre, bo kupowane tydzien temu), ze nie ma tam
      plastikowego domku (to jej ulubiona zabawka w domu), ze nie podobaja jej sie
      przedszkolne zabawki, itp.). Wczoraj bardzo zaniepokoilo mnie zachowanie
      Patrycji na zajeciach angielskiego Helen Doron. Chodzimy tam juz trzeci rok,
      do tej pory Mala to uwielbiala, przez cale pol godziny bardzo aktywnie bawila
      sie z pania i innymi dziecmi, nie odstepowala pani na krok. Wczoraj przez cala
      droge na angielski plakala, mowila, ze nie chce tam isc, mysle, ze bala sie,
      ze tam tez ja zostawie (mimo, ze wie, ze rodzice przez caly czas sa tam z
      dziecmi). Na zajeciach przytulila sie do mnie i za nic nie chciala wstac, pani
      nie udalo jej sie zachecic do zadnej zabawy. Mam wrazenie, ze ze smialej,
      otawrtej i radosnej dziewczynki zmienila sie w male, przerazone zwierzatko sad.
      W domu tez ciagle sie do mnie przytula, nie pozwala mi wyjsc nawet do
      lazienki. Coraz bardziej sie boje, ze ta przedszkolna przygoda nieodwracalnie
      wplynie na charakter coreczki. Przyznam, ze rozwazam decyzje, zeby dac sobie
      spokoj z tym przedszkolem, ale panie przedszkolanki twierdza, ze jeszcze
      tydzien, i Mala bedzie tam chodzic z usmiechem... Ja mam wrazenie, ze Patrycja
      traci zaufanie do mnie, codziennie rano prosi mnie, zebym jej nie zostawiala,
      a ja mimo to i tak ja tam zaprowadzam. Nie wiem, czy kolejny tydzien w
      przedszkolu to dobry pomysl sad. Co o tym myslicie drogie Mamy? Dziekuje za
      kazda odpowiedz. Pozdrawiam!
      • wesolek11 Re: Trudne poczatki-pomocy 06.01.06, 11:23
        A może zmień przedszkole, bo dziwne są zwyczaje w tym, do którego chodzi Twoja
        córka.
      • mada33 Re: Trudne poczatki-pomocy 06.01.06, 11:45
        Witaj,

        Wypisałabym, szkoda maleńkiej, przecież to Twój największy skarb. Ma kontakty z
        innymi dziećmi na angielskim, możecie też poszukać innych wspólnych zajęć.
        Za jakiś czas spróbowałabym w innym przedszkolu, normalnym tzn. takim do
        którego mogłabyś chodzić razem z małą przez jakiś czas, dopóki nie poczuje sie
        bezpieczna w nowym miejscu. U nas trwało to prawie dwa tygodnie /mimo, że do
        przedszkola wysłałam rodzeństwo/.
        Twierdzenie, że "przyzwyczai się" do mnie nie trafia. Przyzwyczai się, bo
        dziecko nie ma innego wyjścia, nic po prostu nie może zrobić, ale nie
        zaakceptuje.

        • kasia2511 Re: Trudne poczatki-pomocy 06.01.06, 20:43
          Mi tez się wydaję, że to dziwne zwyczaje,z tego, co wiem właśnie na początku
          powinno się posyłać dziecko na kilka godzin i z czasem wydłużać ten czas.
          Dziwne że w tym przedszkolu wymagają, aby dziecko siedziało do 16,ja jestem z
          dziećmi w domu i małego posłałam, aby się troszkę pobawił z innymi i miał
          urozmaicone zajęcia.
          Co dzien. opowiada z radością, co robił,w co się bawił i widzę niektóre jego
          prace.
          Może tam jest nudno i córeczka nie ma konkretnego zajęcia.Ja bym zrezygnowała i
          próbowała za jakiś czas w innym przedszkolu,a może jakaś koleżanka tez
          pójdzie,zawsze raźniej udać się w nowe miejsce z kimś już znajomym.
          Mój synek we wrześniu też nie bardzo chciał iść a teraz pół roku później jest
          zachwycony,ja go nie zmuszałam, bo i tak jestem w domu on ma chcieć a nie
          musieć tam chodzić.
          Pozdrawiam Kasia.
      • malgoska13 Re: Trudne poczatki-pomocy 09.01.06, 17:24
        Daj sobie spokój z tym przedszkolem i poszukaj innego. Co to za przedszkole, w
        którym nie można odebrać wcześniej dziecka! W KAŻDYM przedszkolu powinien być
        system adaptacyjny: 2-3 dni dziecko przychodzi z mama (jeżeli sytuacja tego
        wytmaga) a potem do woli możesz odbierać dziecko zaraz po obiedzie albo przed.
        W ogóle, jeżeli oddajesz dziecko bez posiłków (np. odprowadzasz po śniadaniu a
        odbierasz przed obiadem) masz przedszkole za darmo i gwarantuje Ci to ustawa,
        ale nikt o tym nie mówi bo po co.
        Po drugie jeżeli córka nie chce leżakować to w 'normalnym' przedszkolu (takim,
        w którym paniom choć troche zależy na dzieciach) organizuje sie zajecia dla
        takiego dziecka.
        Po trzecie: nie ważne czy grupa maluchów czy starszaków, w każdej powinny być
        zorganizowane zajęcia a nie gonienie bez celu.
        Podaje Ci mój e-mail: ewanik@op.pl, za dużo pisania a chciałabym Ci
        opowiedzieć, jak było u nas, a było tragicznie, mało z tego będąc pod presją
        rodziny, kt. twierdziła, że dziecko MUSI iść do ludzi nie zrezygnowałam w
        momencie, w którym powinna byłam zrezygnować i potem 'wyprowadzałam' synka
        miesiącami taki był znerwicowany.
        Daj znać.
    • aberk Re: Trudne poczatki-pomocy 06.01.06, 23:26
      Myslę, że kilka dni to za krótki okres czasu aby oczekiwać, że dziecko
      przyzwyczai sie do przedszkola, adaptacja może trwć nawet kilka tygodni, jest
      to sprawa indywidualna. Mój syn płakał przy rozstaniu przez kilka dni, później
      płaczu juz nie bylo ale nadal upewniał sie kiedy po niego przyjdę i był smutny,
      jednak z relacji pań wiem, że po kilku chwilach zaczynał sie bawić z dziećmi. Z
      mojego doświadczenia wynika, iz faktycznie nie nalezy przedłużać momentu
      rozstania, absolutnie mama nie powinna okazywac smutku( podobno dzieci lepiej
      znoszą rozstanie z tatą- u mnie nie bardzo sie sprawdziło). Generalnie
      przedszkole oceniam pozytywnie mimo, że nie wszystko przebiegło bezproblemowo a
      syn przeszedł tyle infekcji ile nie zdarzyło sie przez poprzednie trzy lata.
    • marmusia Re: Trudne poczatki-pomocy 10.01.06, 10:44
      Bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi smile. Pomoglyscie (-liscie? wink) mi
      podjac decyzje, choc nie jest ona latwa. Poniewaz od poczatku nie zmienilo sie
      kompletnie nic, Patrycja jest potwornie zestresowana, a ze strony przedszkola
      nikt w zaden sposob nie pomaga Jej poradzic sobie z ta sytuacja,
      postanowilismy dac sobie spokoj. Chyba dzis pani przedszkolanka utwierdzila
      mnie w przekonaniu, ze tak wlasnie nalezy zrobic. Dala mi odczuc, ze moje
      dziecko jest dla niej problemem (Patrycja cale dnie placze i nie chce bawic
      sie z dziecmi, wczoraj znow ugryzla jakies dziecko (wydaje mi sie, ze Mala
      mysli, ze musi byc niegrzeczna, to ja stamtad zabiore sad )), pani dobitnie
      powiedziala, ze na to miejsce czeka wiele dzieci, a skoro ja nie pracuje to
      Mala wcale nie musi chodzic do przedszkola. W tym tygodniu zaczelismy ja
      odbierac przed lezakowaniem, ale pani oddaje mi ja bardzo skrzywiona, mowi, ze
      dziecko sie do tego przyzwyczai i potem pani bedzie miala klopot. Obdzwonilam
      wszystkie przedszkola w moim miescie (a jest ich sporo), nigdzie nie chca sie
      zgodzic, zebym na poczatku zostawala z corka, uslyszalam, ze to "klopotliwe" i
      "niewygodne". Mysle, ze nikt nie chce, by rodzice widzieli, jak pracuje sie z
      dziecmi sad. Przedszkole, do ktorego poslalam corke to ponoc najlepsza placowka
      w miescie, ale poki co nie wiem, czym tak zachwycilo innych rodzicow, ja widze
      same minusy (najwiekszym jest to, ze z dziecmi w ogole nie wychodzi sie na
      dwor, bo ponoc "wszystkie od razu by chorowaly"). Nie wiem, czy moja ocena
      jest sprawiedliwa, pewnie jestem troche rozgoryczona sytuacja i zdenerwowana
      tym, ze rano znow wyrwano mi Patrycje sila, a ona zanosila sie od placzu.
      Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziekuje za rady smile. Malgoska13, jestem
      bardzo wdzieczna za chec kontaktu, wieczorem na pewno napisze do Ciebie smile.
      • majka20002 Re: Trudne poczatki-pomocy 10.01.06, 19:24
        Witam
        Chetnie podziele się z Tobą moimi początkami,równiez bardzo trudnymi, amła ma
        3,5 roku i od miesiąca chodzi do przedszkolasmile. Udało się, ale była ciężka
        praca z obu stron, chodzi mi o wspaniały personel przedszkolasmile. Jesteś z Wawy?
    • k1234561 Re: Trudne poczatki-pomocy 11.01.06, 11:41
      Witam

      Twoja sytuacja doskonale przypomina mi siebie i moja córkę z przed roku.
      Miałam identyczne problemy.Powiem krótko co ja zrobiłam.Otóż zabrałam moje
      dziecko z przedszkola.Uważałam,że nie muszę ją tak stresowac skoro mam ją z kim
      zostawic w czasie gdy jestem w pracy.Podobnie ja Tobie zależało mi aby mała
      miała towarzystwo innych dzieci,nowe zabawy itd.Ale nie wyszło.Chodziła w tym
      czasie na angielski Helen Doron i na zajęcia muzyczne dla przedszkolaków
      organizowane u nas w szkole muzycznej.I to jej wystarczyło.Też była i jest
      bardzo śmiałym dzieckiem, ale do przedszkola zwyczajnie moim zdaniem wtedy nie
      dorosła.Teraz chodzi do tego samego przedszkola,od września do 4-latków,do
      nowej grupy z nowymi paniami i bez problemu z uśmiechem na twarzy.Tak więc ja
      na Twoim miejscu ,jeśli oczywiście masz małą z kim zostawić lub jeśli Ty sama
      możesz zostac z nią,wypisałabym z tego przedszkola.Nie pozwoliłabym na takie
      stresy,płacze,odwlekanie zasypiania,wczepianie się w Ciebie itd.Po co to
      wszystko?Niech sie dzieciak nie męczy i Ty przy okazji.
      Widać wyraznie ,że małej brakuje teraz poczucia bezpieczeństwa.
      Oczywiście zrobisz jak zechcesz,to Twoje dziecko.

      Pozdrawiam Ciebie i ucałowania dla Ptysi
      Anika
      • marmusia Re: Trudne poczatki-pomocy 13.01.06, 04:00
        Dziekuje za rade i cieple slowa smile. To chyba pierwsza tak trudna decyzja od
        narodzin corki. W tym tygodnki Patrycja byla w przedszkolu tylko dwa razy, od
        srody dalismy sobie spokoj. Jeszcze nie powiedzialam pani dyrektor, ze
        rezygnujemy, ale wlasciwie to chyba juz postanowione. Troszke sie waham, bo
        boje sie, ze jak Pati bedzie starsza, nie znajde dla niej miejsca w
        przedszkolu (bo chyba nie sa tworzone nowe grupy 4-ro czy 5-cio latkow).
        Niepokoi mnie tez poglad, z ktorym czesto sie spotykam, ze jak teraz pozwole
        corce zostac w domu, to Mala bedzie przekonana, ze wystarczy troche poplakac,
        a ja we wszystkim jej ustapie. Mam troszke inne podejscie do jej wychowywania,
        zawsze zalezalo mi na tym, by miala poczucie bezpieczenstwa i by wiedziala, ze
        w kazdej sytuacji moze na mnie liczyc. Dla mnie pozostawienie jej w tym
        przedszkolu byloby zachwianiem tego poczucia bezpieczenstwa, wydaje mi sie, ze
        moglaby poczuc, ze jej problemy w ogole mnie nie obchodza. Ostatnio czesto
        zastanawiam sie nad granica miedzy rozpieszczaniem dziecka a wsluchiwaniem sie
        w jego potrzeby... Dziekuje raz jeszcze, pozdrawiam cieplo smile. majka20002,
        napisze na priv smile.
        • k1234561 Re: Trudne poczatki-pomocy 13.01.06, 13:36
          Chciałabym dodać ,że jeśli chcesz za rok spróbować jeszcze raz z tym samym
          przedszkolem,idz do p.dyrektor i porozmawiaj z nią.Szczerze przedstaw jak się
          sprawy mają i poproś czy mogłaby "trzymać" miejsce dla Pati na przyszły
          rok,kiedy jej obecna grupa przejdzie dalej czyli do 4-latków.Ja tak zrobiłam i
          teraz jestem bardzo zadowolona.

          Pozdrawiam
          Anika
      • malgoska13 Re: Trudne poczatki-pomocy 13.01.06, 16:07
        no właśnie; popieram. U mnie było tak samo. Każde dziecko musi dojrzeć do
        przedszkola i każde dojrzewa w innym czasie. Jednak nic na siłę! Ja też mojego
        zabrałam a teraz gdy jest rok starszy, chodzi z uśmiechem na ustach i jest
        super.
    • tato35 Re: Trudne poczatki-pomocy 13.01.06, 22:50
      Witam! smile

      > Dzis zaczal sie prawdziwy koszmar, Mala za nic nie chciala isc do
      > przedszkola, cala droge wrecz blagala, zeby jej tam nie zostawiac.

      Juz kilka razy polecalem to, co wydaje mi sie naprawde swietne na owe
      "poczatki" - Zielony Dom! W Klubie Krasnoludka, do ktorego chodzi moj
      synek, wyglada to tak: www.klubkrasnoludka.pl/zielonydom.html
      Naprawde polecam.

      > Jak wychodzilam z przedszkola, slyszalam jeszcze jej rozdzierajacy placz sad.

      Tez raz tak mialem - i mimo, ze nie jestem mama, to czulem sie potwornie...

      > dzieci cale dnie bawia sie w niezorganizowany sposob, po prostu biegaja po
      > sali z dostepnymi zabawkami. Przez te cztery dni ani razu nie (...)

      To jakies fatalne przedszkole. Glupio mi sie chwalic, ale moj synek
      ma 4,5 roku i potrafi juz czytac i pisac. Powaznie! Dzisiaj sam rozwiazal
      (z wpisywaniem w "krateczki" wyrazow i odczytaniem hasla) taka krzyzowke
      dziecieca, obrazkowa... Nie jestem wcale przekonany, ze to dobrze, ze
      dziecko wyprzedza swoj wiek, ale troche nieskromnej dumy - nie ma co -
      odczuwam.

      > nie pracuje i to przedszkole nie jest koniecznoscia. Prosze o pomoc.

      Ja widze 2 mozliwisci: albo badz twarda i bardzo konsekwentna. Skoro
      zdecujesz zostawiac mala, to bez zadnych hustawek emocjonalnych. Jesli
      przedszkole jest w miare sensowne - po kilku dniach powinno byc ok.
      A jesli masz duzo wolnego czasu to: ZIELONY DOM. Lub jakies podobne
      zajecia adaptacyjne. I tyle. Wiem, ze porady ojca to nie to samo,
      co mam, ale mam nadzieje, ze radze sensownie.

      Pozdrawiam i trzymam kciuki smile

      - Jerry
      • alicja1212 Re: Trudne poczatki-pomocy 14.01.06, 18:20
        Marmusiu, czytałam Twoję opowieść i powiem Ci, ze mogłabym napisać dokładnie to
        samo.Tyle, że ja skaliputowałam po 3 dniach. Mój syn poszedł do przedszkola we
        wrześniu. Nie mógł się doczekać, kiedy wreszcie pójdzie na salę, bo wcześniej
        chodził tam z babcią do ogródka. Czwartego dnia, kiedy chciałam syna rano
        zostawić, miałam problem tego typu, że nie było komu go ode mnie odebrac (
        oczywiście na siłę), bo pani zajęta była myciem 2 dziewczynek, które własnie z
        płaczu zwymiotowały. Pozwolono mi więc wejść na salę z synem. Myślałam, że po
        paru minutach zajmie się jakąś zabawą i wtedy wyjdę, ale nic z tego Po pół
        godzinie spędzonej na sali wyszłam z zapłakanym nadal synem i więcej tam go nie
        posłałam. Dodam, że przez ten czas pani próbowała zakrzyczeć dzieci piosenką, 2
        pomoce roznosiły śniadanie, a większość z 35 osobowej grupy rozpaczliwie
        płakała. Horror.
        Skutki tych kilku dni spędzonych w przedszkolu odczuwam do dzisiaj. Syn
        wcześniej chętny do przedszkola teraz często powtarza, że on do przedszola
        nigdy nie pójdzie, a do szkoły owszem będzie chodził, ale tylko z mamą.
        Bardzo bym chciała zapisać synka do przedszkola, gdzie mogłabym przez jakiś
        czas być razem z nim. Myślę , że to by pomogło. Niestety w moim mieście takiego
        przedszkola nie ma...
        Wracając do Twojej córki, myślę, ze dobrze zrobiłaś zabierając ją z tego
        przedszkola. Ważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa i zaufanie dziecka do
        rodziców niż zabawy z innymi dziećmi. może za rok dojrzeje do przedszkola i
        wtedy będzie lepiej. pozdrawiam serdecznie
    • magkot3 Re: Trudne poczatki-pomocy 19.01.06, 12:33
      ja chciałabym zabrać głos jako osoba, która za nic nie chciała chodzić do
      przedszkola. Z tego co pamiętam, to nie podobało mi się tam najbardziej
      leżakowanie, nie potrafiłam się kompletnie odnaleźć. Naprawdę nie mam pojęcia
      skąd była ta niechęć, nie podobały mi się Panie (przede wszystkim ich zmuszanie
      do różnych czynności tj. leżakowanie, jedzenie itp.) oraz rówieśnicy - nic mi
      się nie podobało.
      Zachowywałam się tam do tego stopnia, że zamykano drzwi na klucz. Ja z moją
      mamą wytrzymałyśmy tak aż cały miesiąc. Ponieważ moi rodzice pracowali na
      zmiany, prowadziłam życie tubylcze (a to u babci, koleżanki, cioci itp.) Jednak
      i tak wolałam to niż przedszkole.
      Trochę żałuję jednak, że nie spędziłam swojego wczesnego dzieciństwa w
      przedszkolu. Nie miałam problemu z czytaniem, bo będąc w zerówce - czytałam
      najlepiej ze wszystkich w grupie. Miałam tylko problem z odnalezieniem się w
      wśród dzieci. Zresztą do dzisiaj lepiej mi się pracuje w pojedynkę niż w
      grupie.
      Mamom, które nie posyłają dzieci do przedszkola radzę więc, aby pociechy jak
      najwięcej czasu spędzały w większym gronie rówieśników.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka