dorek3
03.08.06, 08:48
Poczytuję to forum juz prawie rok i przez ten czas nabrałam przekonania o
olbrzymim znaczeniu jakie niosą ze sobą dobrze poprowadzone dni adaptacyjne.
Wybierając przedszkole kierowałam się min tym, żeby adaptacja była jak
najdłuższa i pozwoliła na stopniowe wprowadzenie w życie przedszkolne.
Zajęcia były prowadzone juz od stycznia,z przerwą urlopową w lipcu, a od
połowy sierpnia miały odbywać sie juz codziennie (w tym następowała zmiana
organizacji-3 godziny, włączony jeden posiłek, zajęcia "programowe").
Wydawałao mi sie to idealnym rozwiązaniem tym bardziej że widziałam jak wiele
moje dzieci zyskały chodząć na te spotkania przez pół roku.
A wczoraj, na pierwszych zajęciach po przewie okazała się, że tak jak ja (i
kadra przedszkola)to myśli tylko dwoje innych rodziców. W 18 osobowiej grupie
przez 3 tygodnie sierpnia na zajęcia miało chodzic tylko 4! dzici. To samo w
grupie żłobkowej. Co myśli reszta rodziców nie wiem, ale generalnie ma temat
w nosie jak widać. Nawet na te ostatnie 1,5 tygodnia nie wszyscy się
wybierają. Mam tylko nadzieję, że albo jakims cudem wszystkim dziciaczkom
wystarczy ta końcówka, albo grupa zaadoptowana będzie na tyle silna, że nie
da się ponieść płaczom reszty.
Mam nadzieję, że to nie jest przedsmak "olweczej" postawy innych rodziców,
którzy nawięcej wymagaja od innych a nie wiele od siebie.
Wszystkim w każdym razie z całego serca polecam każdą formę adaptacji, a im
dłuższa i łagodniejsza to tylko lepiej.