netha.k
07.01.07, 07:18
Mój syn w przedszkolu rzucał się na ziemię, wyrywał dzieciom zabawki, bił
dzieci. Byłam w szoku bo w domu to grzeczny dzieciak. Dziecko nie mówi więc
jak mu czegoś pani zabroniła to rzucał się i kopał, bił dzieci, był nie
posłuszny. Okazało się że pani dla świętego spokoju mówiła innym dzieciom
żęby nie odbierały synowi zaqbawek, a za złe zachowanie nie była go w stanie
ukarać bo jak próbowała posadzić go na krzesło to nim rzucił. Byłam
przerażona mówiłam pani że jeśli nie będzie go karać to wejdzie jej na głowę,
jeśli uczy go żę może wyrywać zabawki to poprostu będzie to robił....ale pani
rozkładała ręce. Poszła do psychologa, neurologa i bóg wie gdzie jeszcze.
Wszyscy specjaliści mówili....
- dziecko musi mieć świadomość tego że przedszkole jest przedłużeniem domu
tego czego nie wolno w domu nie wolno w przedszkolu
-są dzieci które wychowuje się łatwiej i trudniej
-dzieci o silnym charakterze tak mają żę wykorzystają każą słabość dorosłego
zatem trzeba odpowiednio do nich podejść
Zabrałam syna z przedszkola bo wystąpił konflikt wychowawczy między domem i
przedszkolem.
Nie ukrywam że miałam i mam żal do przedszkola ale...
Czy wiecie żę nauczyćiele boją się karać dzieci w przedszkolu bo inne skarżaą
rodzicaom a panie boją się stracić pracę. W szkołach nauczyciel nie może
wyprosić ucznie za dzrzwi bo ten znajduje się bez opieki w tym czasie i ona
za niego odpowiada? Dzieci są świadome tego że właściwie nauczyciel nie wiele
może i jak chcą one mogą niebo więcej? Kto wymyślił takie zasady? Jestem po
rozmowie ze specjalistami wszyscy rozkłądają ręce prócz nauczycieli bo mają
je związane. Powiedzcie co o tym myślicie i jak to zmienić?