Dodaj do ulubionych

kryzys 3 dnia

03.09.03, 10:50
no i stało się. Piszę do was przez łzy. Przez 2 dni było ok. Synek szedł do
przedszkola, odwoziliśmy go razem, buzi i szedł się bawić. W nocy dzisiaj
obudził się z płaczem i nie mogłam go uspokoić. W końcu przytuliliśmy się i
do rana spał z nami. rano jadł bułkę i mówi, że dzisiaj nie idzie. Nie
płakał, dał się ubrać, powiedziałam mu, że tata go odwiezie i kiedy zakładał
buty, spytał tatę, czy z nim zostanie w przedszkolu. Poszli. Niedawno
dzwoniłam do męża i... powiedział, że cienko (tzn. było b. źle). Maluch w
samochodzie powiedział, że jedzie z nim do pracy, nie do przedszkola. W
szatni wczepił się w niego i nie chciał do sali. Mąż poszedł z nim,
posiedział chwilę, a jak wyszedł, Mały zaczął płakać. I pani się nim NIE
ZAJĘŁA!!! Moje biedne maleństwo. Od maja chodziliśmy na zajęcia adaptacyjne,
pokochał to przedszkole i panie i od miesiąca pytał czy to już. A teraz
rozczarowanie. Inne dzieci płaczą, to poczuł, że nie jest już fajnie. Wiem,
że to minie, ale czuję się jak wyrodna matka. I ryczę jak bóbr.
Obserwuj wątek
    • mysza76 Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 11:43
      Aniu

      Rozumię co przeżywasz bo sama mam taki cyrk w domu. Moja córka chodziła juz do
      przedszkola od kwietnia tego roku i było ok a teraz jest poprostu strasznie.
      Wczoraj błagała mnie abym jej nie zostawiała, pytała "mamusiu dlaczego mnie
      juz nie KOCHASZ!!!!!!, ja juz będe grzeczna". Wróciłam do domu i ryczałam aż
      do momentu kiedy nie poszłam ja odebrac. Tam dowiedziałam sie, że mała
      uspokoila sie jak wyszłam ale dzisiaj rano historia sie powtórzyła tyle tylko
      że bez tych okrutnych hasełek kierowanych do mnie. Czuje sie podle ucieczka
      przed wlasnym dzieckiem po to tylko aby oszczędzić jej rozpaczy jest dla mnie
      straszna. Pociesza mnie mysl, że okres adaptacyjny trwa jakieś 2 tyg. (tak
      było poprzednim razem ale nie do tego stopnia) i potem juz będzie ok. Ta myśl
      mnie trzyma na duchu uczepiłam sie jej i mam nadzieję, że mała sie
      przyzwyczai. Pani jest super zresztą to moja dobra znajoma i mam do niej
      zufanie mysle że mnie nie okłamuje i mówi jak jest po moim wyjściu, ale
      rozstanie to jest koszmar. Serce mi pęka ale jakoś sie trzymam. Pisz jak u
      ciebie czy juz lepiej musimy sie teraz wspierac to dla nas ciężkie chwile.
      Pozdrawiam Ania
      • opieniek1 Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 11:52
        nic nie lepiej, ale dzięki. Wzięłam się za sprzątanie i staram nie myśleć. Pod
        oknem mam przedszkole (nie to, do którego chodzi synek) i właśnie dzieci wyszły
        na dwór i zastanawiam się jak tam On. Boże, nie myślałam, że to będzie takie
        trudne, cieszyłam się, że wreszcie nadrobię różne zaległości, zajmę się sobą i
        pracą. A tymczasem siedzę w domu i się zamartwiam. A co będzie jak pójdzie do
        szkoły?
    • lidkamamakuby Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 11:48
      Czesc!
      Rozumiem Cie bardzo dobrze. Moj synek (lat 3) pierwszego dnia poplakiwal
      troszke (bo wszystkie dzieciaki plakaly), ale nie bylo zle, wczoraj plakal
      bardzo a inne dzieci juz nie, a dzisiaj to az sie boje spotkania z nim.
      Ja poplakuje, maz pociesza, ale jest to na pewno trudny okres dla wszystkich.
      Serce rwie sie do dziecka - jak moze moje dziecko plakac bo czuje sie
      opuszczone!!!!!! To niedopuszczalne! Rozum podpowiada, ze tak musi byc i im
      wczesniej przejdzie etap przyzwyczajania sie do przedszkola tym lepiej. Na
      razie starajmy sie przetrzymac te najtrudniejsze dni(podobno ciezsze sa one dla
      rodziców niz dla dzieciwink)
      Trzymaj sie cieplo
      Pozdrawiam
      Lidka z troche zaczerwienionymi oczkami
    • lidka_edziecko Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 12:33
      My też mamy dziś kryzys. Tzn,. Piotrek i ja. Już w nocy budził się parę razy i
      płakał, a po wstaniu tylko mówił, że pójdzie do przedszkola ale z tatą. Jak
      tylko wspomniałam, że tata go tylko zawiezie, a ja go odbiorę już był płacz.
      Tata go zawiózł i powiedział ,że przyjdę po obiedzie, to Piotrek do pani " ja
      chcę obiad" wink
      Martwią mnie te nocne pobudki i płacze. Jak go odbieram z przedszkola to jest
      zadowolony, pięknie zjada, 2 dania. Jezu moje dziecko w życiu 2 dań nie jadło!!!
      Mam nadzieję, że się nie złamię i zostawię go w przedszkolu mimo tych płaczów.
      Wiem, że to mija, ale jednak bardzo boli jak ukochane dziecko płacze i wtula
      się mocno w ramiona, bo nie chce zostać samo.

      Pozdrawiam Was mamuśki!
      • opieniek1 Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 12:45
        mój też zjada ( w domu kiepsko szło), ale to żadna pociecha. Właśnie dzwoniła
        moja mama i znów ryczę. Wczoraj byliśmy u rodziców na chwilę wieczorem i mój
        tata podobno strasznie przeżywa, że Mały jakiś dziwnie smutny był i wyciszony.
        (właśnie się dowiedziałam). Faktycznie chyba jest mu w tym przedszkolu nie za
        wesoło. Żal mi go bardzo, ale nie poddam się. Może będzie lepiej?
      • joasiq Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 23:51
        Chyba w tym kryzysie 3-go dnia cos jest.Kuba jest 3 dzien w przedszkolu ,
        pierwsze 2 dni minely calkiem dobrze,ale dzis musialam podstepem sciagac go z
        lozka.W nocy mowil cos o kolorowankach, krzyczal, ze nie odda.Wprzedszkolu nie
        placze ,ale nie wiadomo ,czy nie zacznie,gdy wokol wiekszosc dzieci
        placze.Zobaczymy co dalej? Trzymamy za nas wszystkich kciuki!!!!Kuba ma 3lata
        i 2miesiace
      • lidkamamakuby Re: kryzys 3 dnia 09.09.03, 07:27
        Z tym jedzeniem to jakas magie czy co ?!?!?!? Moj Kuba dawniej zjadal ledwo 1/2
        jednego dania i to czasem musialam biegac z widelcem. Teraz slysze, ze w
        przedszkolu je 2 dania!!! Oby tak dalej!
        Pozdrawiam
        Lidka
        • jolha Re: kryzys 3 dnia 09.09.03, 08:26
          lidkamamakuby napisała:

          > Z tym jedzeniem to jakas magie czy co ?!?!?!? Moj Kuba dawniej zjadal ledwo
          1/2
          >
          > jednego dania i to czasem musialam biegac z widelcem. Teraz slysze, ze w
          > przedszkolu je 2 dania!!! Oby tak dalej!
          > Pozdrawiam
          > Lidka

          My z rodzicami w tamtym tygodniu też dziwiliśmy się, że dzieci wszystko jedzą
          w przedszkolu, a w domu takie z nich niejadki. Niektóre ponoć nawet w domu
          jadły drugi obiad i dopominały się o kanapki.
          Jednak po historiach z moją córką okazało się dlaczego tak jest.
          Wychowawczynie nie mówią rodzicom, jak jest naprawdę z jedzeniem i tym
          płaczem, co by "ich nie niepokoić i nie zrażać do przedszkola albo ich
          własnych dzieci".
          Przytoczę tu przykład z piatku.
          Przyszłam po Olę wcześniej , jakoś na początku pory obiadowej, i pytam się jak
          tam córka. Usłyszałam, że właśnie teraz płacze i siedzi sobie w kąciku tuląc
          lalkę. Po tych słowach Pani na chwilę zniknęła w sali z dziećmi i wróciła
          jeszcze z dwójką zapłakanych maluchów. Stwierdziła, że jak nie chcą znów jeść,
          to niech posiedzą sobie na fotelach i sama dalej krzątała się po szatni.
          Zapytałam ją, czy córka wogóle coś je, czy tylko sobie siedzi. Usłyszałam, że
          ona nie wie jak było zed śniadaniem (?), ale teraz nie je i że jak chce to
          może mi ją przyprowadzić, co też zrobiła. Z późniejszych relacji córki wyszło
          na to, że nawet do śniadania jej nie poprosiły, bo płakała.
          Wracając jednak do tematu - w trakcie, gdy ja ubierałam Olę, przyszła mama po
          jednego z tych płaczących chłopców, który w miedzy czasie zdążył się uspokoić
          i gdy spytała wychowawczyni, jak tam jej syn, usłyszała (o zgrozo!!!!!!!!!!!),
          że pięknie się bawił przez cały dzień, wogóle nie płakał i ślicznie wszystko
          sam zjada.
          I co wy na to?
          Mam nadzieję, Lidko, że w Twoim przypadku tak nie jest, bo wiadomo - różne są
          przedszkola.
          Jednak chyba należy patrzeć z przymróżeniem oka na to, co jest nam mówione...
    • rebus2 Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 12:47

      Mój synek reagował identycznie. Trwało to około 3 tygodni. Później było całkiem
      OK. Chociaż złe chwile wracały kilka razy w ciągu roku. Dotrwaliśmy razem do
      końca. Nocne koszmary, budzenie się z krzykiem. Wszystko to znam doskonale.
      Teraz chodzi do przedszkola drugi rok. Jest to zupełnie inne przedszkole - do
      tamtego pozostała niechęć. Tutaj wszytsko jest OK - rano uśmiech, pełen luz.
      Wiem jedno - w przedszkolu liczy się atosfera. W tym do którego chodzi teraz
      nie ma tragedii, płaczących cały dzień dzieci. W tamtym przedszkolu to była
      norma - gdy wcześniej odbierałam synka dzieci lgnęły do mnie, a nie do pań.
      Panie bardzo się starały, były piękne, nowe zabawki, a mimo to dzieci nie były
      szczęśliwe. W tamtym przedszkolu było sporo dzieci, które jeszcze nie miały
      trzech lat - one rozpaczały najbardziej. Niestety, gdy jedno zaczynało płakać
      inne się dołączały. Dlaczego wytrwałam? Bo wierzyłam, ze będzie lepiej.
    • marta_s24 Re: kryzys 3 dnia 03.09.03, 13:35
      U nas też dzisiaj był kryzys, chociaż wczoraj i w poniedziałek Mój Mały też
      płakał, ale dzisiaj zaczął już w domu i pochlipywał przez całą drogę do
      przedszkola. Narazie nie budzi się co prawda w nocy, ale wczoraj chciałam kupić
      mu noewe buty i traf chciał, że w sklepie panie badały dzieciom nóżki, Michał
      tak się przeraził serdecznością tej pani że wpadła w histerię i musiałam jak
      najszybciej wyjść ze sklepu.
      Podobnie jak wy mam wyrzuty sumienia, że zostawiam mojego synka w przedszkolu,
      ale narazie jakoś się trzymam, ale odprowadzenie go do przedszkola rano jest
      dla mnie koszmarem, pocieszam się tylko, że jak Michał wychodzi z przedszkola
      to jest zadowolony i mówi że mu się podoba. Mam nadzieję że te koszmarne ranki
      wkrótce miną, jak narazie zleciłam mężowi odprowadzanie go rano bo ja nie
      jestem w stanie.
      Pozdrowienia
      Marta
    • monikap11 Re: kryzys 3 dnia-nie nadaje się ? 03.09.03, 18:31
      Mała poszła do przedszkola mniej chętnie. Ale bez problemów.Po godzinie
      pomachała mi pa pa , pocałowała i wyszłam Z powrotem byłam po 3-4 godzinach.
      Okazała się że mała była bardzo niegrzeczna, nie chciała jeść, iść na spacer,
      nie reagowała na polecenia. "Dusiła dzieci" stwierdziła Pani. jak to -
      spytałam . No przytulała je zbyt mocno - to odpowiedz pani.
      No i pytanie: LUDZIE JAK MOŻNA POWIEDZIEĆ W TAKIM WYPADKU, ŻE DZIECKO DUSI ????
      Mała miała ostry atak alergii (katar, kichała) - dostała ją w przedszkolu
      podczas mojej nieobecności, złe zachowanie przy bólu głowy i katarze jest
      raczej niormalne. Nikt tego nie zauważył choć informowałam o alergii . I to ma
      być dobre prywatne przedszkole ?
      Rozryczałam się zamiast powiedzieć co o tym mysle. I co ja mam zrobić ? Wiem ,
      mże musze porozmawiać z Panią... Ale jak o niej myśle to mam ochote zabić !
      Monika
      • hedom1 Re: Wyrodna matka! 04.09.03, 08:17
        Hej,
        Dzisiaj to nasz drugi dzień. Małą odwiózł tata. Tak jak wczoraj nie płakała,
        chociaż wczoraj po powrocie do domu powiedziała, że już nie pójdzie. Ale mam
        strasznego doła bo dzisiaj mężowi Pani powiedziała, że wczoraj dzwoniła do mnie
        ale mnie nie było - wyszłam z moją młodszą do sklepu osiedlowego na 15 min. po
        chleb. Wiem, tak matka świeżo upieczonego przedszkolaka nie robi, ale zaraz
        wróciłam i nikt do końca dnia nie dzwonił. Pani powiedziała mężowi, że mała
        była potem dzielna i tylko raz przed leżakowaniem pochlipywała. Więc może w
        sumie dobrze się stało, że po nią nie poszłam? Ale i tak czuję sie jak wyrodna
        matka. O 10 to ja zadzwonie i zapytam o nią bo może Pani pomyśli, że jak
        wczoraj mnie nie było to dziś też mnie nie będzie i w razie czego nie zadzwoni.
        Kajam się i błagam o pocieszenie!
        A jak u was 4 dzień?
        Pozdrawiam,
        • jolha nas też dopadło 04.09.03, 09:18
          Ola przez trzy dni szła do przedszkola bardzo chętnie i wracała zadowolona.
          I wczoraj wieczorem, nagle po kąpieli zaczęła strasznie płakać, że ona nie
          chce do przedszkola jutro, że już nie może słuchać, jak inne dzieci płaczą.
          W nocy zmoczyła się i krzyczała przez sen, że czegoś nie chce...
          Rano normalnie wstała, tylko już mnie nie poganiała tak do przedszkola, jak
          przez ostatnie dni, a wręcz się ociągała. Poinformowała również, że ona idzie
          dzisiaj ostatni dzień i nie będzie wychodzić z dziećmi na spacerki, a także
          nie będzie tam jadła.
          Upatruję przyczyny w mojej wczorajszej rozmowie z wychowawczynią, która
          zaczepiła mnie tuż przed naszym wyjściem z przedszkola i mówiła o wszystkim
          przy córce.
          Wychowawczyni pytała się mnie, czy Ola zawsze tak długo je. Odpowiedziałam, że
          tak, a ona, że po takiej dużej dziewczynce jak ona spodziewała się, że bedzie
          szybciej jeść. Poza tym zwróciła mi uwagę, czy nie mogę dawać jej innych
          kapci, bo jak idą na spacer, to ona nie ma tyle czasu, żeby rozsznurowywać
          kapcie wszystkim dzieciom. Odpowiedziałam jej, zgodnie zresztą z prawdą, że
          Ola poprzednie dwa dni miała inne kapcie, zapinane na rzep, ale chodziła na
          bosaka, bo ponoć żadna z Pań nie pomogła jej ich założyć. Na moje słowa Pani
          zwróciła się do mojej córki, dlaczego opowiada mi takie głupoty (wrrrrr...moje
          dziecko nigdy jeszcze nie kłamało), że podobno dziewczynki tak się bawiły, że
          zdejmowały kapcie,a później nie chciały ich zakładać. Moja córeczka spuściła
          tylko główkę i nic nie mówiła.
          Zdenerwowałam się, ale przemilczałam to, żeby nie zaostrzać sytuacji.
          Jednak przypuszczam, że moja córka wzięla to bardziej do siebie i stąd ta
          rozpacz wieczorna, a także poranne stwierdzenia.
          Ciekawe, jak będzie dzisiaj, a boję się strasznie, żeby ktoś jej na początku
          nie zniechęcił...........
          Pozdrawiam,
          jolha, mama Oli/12.05.2000/
    • reszka2 Re: kryzys 4 dnia 04.09.03, 09:36
      U nas dziś kryzys 4 dnia. Michałek buczał i nie chciał mnie puścić. Nie miałam
      złudzeń, pomimo wzorcowych pierwszych 3 dni w przedszkolu to musiało przyjść.
      Strasznie mi go szkoda, mam nadzieję że mu przejdzie i że nie płakał długo po
      moim wyjśćiu sad(((
      • mariajolanta1 Re: kryzys 4 dnia 04.09.03, 10:11
        Witam dziewczyny!
        Naszą Magdę dopadł "kryzys przedszkolny" w 8 dniu. Przez cały tydzień było
        super i nagle ósmego dnia Magdula się rozpłakała i prosiła żebym nie
        wychodziła z przedszkola. nie była to na szczęście jakaś straszna rozpacz ale
        łzy które obeschły już po 3 minutach i przez cały dzień było super. Dużo
        rozmawiałyśmy (Magda ma 3,5 roczku),starałam się Jej wytłumaczyc że niestety
        łzy tutaj nic nie pomogą bo do przedszkola niestety "musi!!" chodzić...a przez
        płacz będzie bolała tylko główka. Nie wiem czy to pomogło ale poranki były
        smutne...nadal Magdunia uważa że pożegnania ze mną są przykre ale minęło już
        miesiąc jak codziennie rano Madzia maszeruje do przedszkola i jest coraz
        lepiej.
        Może to zasługa pani Agnieszki,którą Madzia bardzo lubi,może to zasługa
        atmosfery jaka panuje w naszym przedszkolu że mamy mogą być z maluchami ile
        chcą,ze nie ma przymusowego leżakowania, że są fajne zabawy nie wiem....Ale
        jak narazie łzy się nie pojawiają....nie wiem może jeszcze wrócą.....????


        Mariola
        • jolha Re: nas też dopadło 04.09.03, 13:54
          No i dzisiaj było fatalnie.
          Podobno cały dzień córka płakała i nie mogli jej uspokoić - słowa
          przedszkolanki brzmiały inaczej "Pani córka dostała histerii".
          Zresztą co to za uspokajanie skoro słyszałam jak jedna z wychowawczyń wydarła
          się na dziecko przy obiedzie, żeby przestało ryczeć sad((
          Z relacji pomocy wychowawczyni wychodzi na to, że "tragedia" mojego dziecka
          zaczeła się od śniadania, kiedy to ponoć "Panie jej nie przypilnowały" i
          wyjęla z zupy mlecznej kulki miodowe, których nie lubi wprost na krzesło.
          Przypuszczam, że musiał ktoś na nią nieźle "najechać" i się zaczęło.
          Wogóle dzisiejszy dzień był trudny dla większości dzieci - to, że 4 dzieci się
          zmoczyło w ciągu 3 godzin pobytu w przedszkolu chyba o czymś świadczy /w
          poprzednie dni ani jedno/...
          Mam doła i czuję się okropnie...z pesymizmem patrzę w przyszłość...
          Trzymajcie się rodzice maluszków...
    • ekii Re: kryzys 3 dnia 04.09.03, 14:29
      U nas wczoraj mała tez odmówiła pójścia do przedszkola. Dziś żałuję , że nie
      posłuchałam jej i "jakoś" udało mi się ją zostawić . Jakoś tz trzymającą się
      mnie kurczowo za rękę i na siłę oderwaną . Choć jak ją odbierałam to była
      zadowolona i mówiła , że było fajnie. Przed zaśnięciem prosiła mnie aby już
      jutro jej nie zaprowadzać . Dzisiaj tak płakała, ze została w domu... Pocieszam
      się, że w razie czego nie musi chodzić do przedszkola i może zostawać w domu z
      5 m. bratem. Smutno mi i różne mysli chodzą po głowie.
    • kropkaa1 Re: kryzys 3 dnia 04.09.03, 14:46
      Hej mamusie

      U mnie to samo - koszmar. Mój synek ma 2latka i trzy miesiące. Zamiast posłać
      go do państwowego żłobka, zdecydowałam się na prywatne przedszkole.
      Pierwsze trzy dni bylo super, ale wczoraj i dzisiaj to tragedia. Mały zaczął
      się budzić w nocy z placzem, budzi się nad ranem i juz nie chce spać. Przy
      wejsciu do przedszkola jest histeria, krzyczy, i nie chce mnie puścić.
      Oczywiście jak tylko wyjdę ładnie bawi się z dziećmi i jest ok.
      Ale ja czuję się fatalnie - dzisiaj całą drogę z przedszkola przeryczałam. Czy
      ja robię mu krzywdę??? Czy jestem dobrą mamą???
      Proszę pomóżcie, jak sobie z tym radzić? Co zrobić żeby znowu zaczął sypiać
      normalnie? Tak bardzo chciałąbym mu pomuc. Wiem że w przedszkolu uczy się
      nowych ciekawych żeczy, i że powinno mu to wyjść na dobre ale czy napewno?

      kropka
      • lidka_edziecko Re: kryzys 3 dnia 05.09.03, 07:21
        Hej!

        Piotrek wczoraj nie poszedł do przedszkola. Wieczorem dnia poprzedniego dostała
        ataku histerii, nie widziałam go jescze takiego!!! Do końca dnia tylko mówił,
        że do przedszkola nie chce iść. Posłuchałam go, został w domu i przez cały
        dzień powtarzał, że jutro pójdzie tylko dzisiaj jest z mamą. Koleżanka mówiła
        mi, że źle robię, bo mały się przyzwyczai, że czasem może zostawać. Tylko, że
        ona czasem może zostawać, póki nie polubi przedszkola na dobre. Oczywiście
        wiem, że nie każdy ma taką możliwość pozostawienia dziecka na 1 dzień w
        tygodniu w domu, ale jeśli można to czemu, nie? Chcę, aby Groch zrozumiał, że
        do przedszkola powinien chodzić, pozna wielu kolegów itd. a nie żeby traktował
        to jako pozostawienie przez mamę, może za karę.
        Dziś rano wstał chętnie, ubraliśmy się sprawnie i pojechał z tatą. Trochę
        pomrukiwał, że musi iść, robił podkowy, ale ciągle sobie powtarzał "mama
        przyjdzie po obiadku". mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.
        A jak tam panie waszych dzieci, jakie są, macie juz jakiś pogląd? Pani T... od
        Piotrusia jest bardzo małomówna, trzeba z niej wszystko wyciągać. Na zebraniu
        zajęła nam całe 5 min. tyle miała do powiedzenia. Na szczęście do grupy
        rodziców 3 latków przyszła Dyrektorka ( dzięki ci Boże za tę kobietę!!!) i
        opowiedziała nam trochę więcej. Mam nadzieję, że z czasem kontakt z panią się
        polepszy, ona pozna lepiej nas, a my ją.

        Pozdrawiam mamuśki cieplutko.
    • gofer73 Re: kryzys 3 dnia 05.09.03, 08:07
      A my mamy kryzys 5 dnia. Dzis rano Maks po raz pierwszy nie chciał isć do
      przedzkola. Płakal ze chce zostać z mama a jak mama nie moze do z Panią Iwonką
      (naszą nianią). Mąż zaprowadził go do przedzkola, synek cały czas siąkał
      noskiem ale jakoś dał sie w nim zostawic (Pani przedzkolanka zaproponowała mu
      karmienie rybek i na szczęście to przeważyło). Siedzę w pracy i serce mi się
      ściska. Co będzie o tej 16:30 kiedy po niego pójdę??

      Gofer mama Maksa
      • gabi_99 Re: kryzys 3 dnia 05.09.03, 09:11
        dzielne te maluchy!
        ale jeśli widzicie że im ciężko skracajcie tydzień, nie wysyłajcie w
        poniedziałki i/lub piątki bedzie im łatwiej a dla was ciągle konsekwentnie w
        temcie "chodzimy".
        jeśli bedzie dużo płaczu i niechęci zaczną wam łapać infekcje dosłownie z
        niczego
        po 2 tyg napewno jest lepiej ale nie pozostawiajcie ich na głebokiej wodzie bo
        znacie swoje dzieci i wiecie ile dają radę sobie poradzic. Ufajcie swojemu
        instynktowi
      • kruszynka6 Re: kryzys 3 dnia 05.09.03, 14:17

        My też mamy kryzys 5 dnia. Hubiś dziś przed wyjściem płakał, że nie chce iść
        do przedszkola. Dał sie jednak przekonać do wyjścia z domu, ale po drodze
        tłumaczył mężowi, że w przedszkolu dzis nie ma dzieci i pani zamknęła je na
        klucz. Oczywiście poszli sprawdzić i w przedszkolu był wielki płacz sad
        Może to tak już jest, że wcześniej lub później nasze maluszki płaczą. To dla
        nich trudna, stresująca sytuacja, nowe miejsce, tręsknią za nami. Hubert mówił
        mi, że płacze w przedszkolu (szczególnie na leżakowaniu), bo nie ma z nim
        mamusi, bo martwi sie o mamusię ...
        Łzy same cisną się do oczu,buuu sad
        Poza tym chyba czuje się w przedszkolu dobrze - opowiada, że bawi się dziećmi,
        ze pani opowiada lub czyta bajki. Może po tych kilku dniach przedszkole
        przestało być nowością i dlatego tak reaguje. Ciekawe jak będzie w
        poniedziałek - pweno znowu płacz, bo przyzwyczai sie do bycia w domu. Wszyscy
        musimy mieć dużo siły - i my, i nasze dzielne przedszkolaki.

        Pozdrawiam serdecznie smile

        Basia (Mama Huberta - dziś równe 3 lata)
        • kruszynka6 Re: kryzys 3 dnia 08.09.03, 08:13

          Witam serdecznie !

          Dziś mieliśmy kryzys poniedziałku. Znowu był płacz i "ja nie chcę iść do
          przedszkola". Tłumaczyłam, że muszę jechać do pracy i zapewniłam, że przyjdę po
          maluszka. Zostawiłam pochlipującego Bisia u pani na kolanach z "Ptasim radeiem"
          Tuwima i sama wyszłam prawie z płaczem. Przedszkolanka na szczęście od razu
          sie nim zajęła. Mam nadzieję, że szybko sie uspokoił... Może jutro będzie
          lepiej...

          Pozdrawiam wszystkie dzielne przedszkolaki i ich rodziców.

          Basia
          • gabi_99 Re: kryzys 3 dnia 08.09.03, 09:12
            ja w wtedy mówię że male dzieci chodzą do p-la większe do szkoły a mamusie i
            tatusie do pracy
          • jolha kryzysu(?) ciąg dalszy 08.09.03, 09:17
            Ola dzisiaj też płakała. Jej rozpacz pogłębiła się, gdy Pani oświadczyła mi,
            że tydzień adaptacyjny się skończył i nie mam juz prawa odprowadzać dziecka do
            drzwi sali - wzięla córkę za rękę i siłą wciągnęła ją do środka, gdzie
            następne dwie Panie nie ruszając się z miejsca przywitały ją słowami "A Ty
            znowu płaczesz?".
            Nie wiem, czy słusznie sobie zastrzegłam, żeby nie dawali jej do jedzenia
            ryżu, który jest dzisiaj w menu. W piątek po mojej prośbie, żeby nie zmuszali
            dziecka do jedzenia, Ola przez cały dzień nie była wogóle proszona do stołu do
            posiłków, tylko kazali jej siedzieć w kąciku ze swoją maskotką, gdzie nadal
            płakała, aż do mojego przyjścia po nią.
            Dla mnie nie jest to ludzkie zachowanie. Jeżeli przez ten tydzień nadal się
            nic nie zmieni, to będziemy musieli poszukać innego rozwiązania, bo po mału i
            ja, nie tylko moje dziecko, zrażam się do placówki jaką jest przedszkole.
            Pozdrawiam,
            Jolha, mama Oli /12.05.2000/
            • kruszynka6 Re: kryzysu(?) ciąg dalszy 08.09.03, 09:58

              Witaj,
              Bardzo mi przykro, że w przedszkolu , do którego chodzi Ola tak sie traktuje
              młodych ludzi. To przecież nieludzkie i tacy "wychowawcy"powinni mieć zakaz
              jakiegokolwiek kontaktu z dziećmi. Jak możesz to zmień przedszkole - szkoda
              dziecka.
              Wyglada na to, że mój Hubiś trafił do przedszkola, w którym wszyscy troszczą
              się o dzieci. Przynajmniej takie mam wrażenie widząc serdeczny stosunek
              personelu do młodych ludzi. I mam nadzieję, że takich przedszkoli jest wiecej smile

              Pozdrawiam
              Basia
            • mamamoni Re: kryzysu(?) ciąg dalszy 08.09.03, 10:25
              wiesz, ja mam takie wrażenie, że nawet jak twoja córeczka przestanie płakać i
              jakoś polubi do przedszkola chodzić, to i tak ciągle będzie coś nie tak. Te
              przedszkolanki faktycznie nie powinny mieć kontaktu z dziećmi, bo się
              kompletnie nie nadają. Jak tak można dziecko traktować?! Zero zrozumienia,
              czułości... Moja też dziś płakała. Ale Pani od razu ją przytuliła, uśmiechała
              się, mówiła, że na nią czekała itp, już tam wymyślała co będą razem robić. Po
              weekendzie mamy powtórkę z rozrywki, ale w tamtym tygodniu było całkiem
              nieźle, całą sobotę i niedzielę bawiła się w przedszkole, rysowała Panią
              Basię, ja i mąż byliśmy przedszkolankami...to chyba znaczy, że jak płacze to
              raczej się nad sobą rozczula, a specjalnie źle jej nie jest.Mam nadzieję..

              A co na to wszystko mówi dyrektorka?
              Pozdrawiam
              Aga
              • wilga_kasia Re: kryzysu(?) ciąg dalszy 09.09.03, 09:48
                Jolha, może poszukasz innego przedszkola? Tak nie może przecież być. U nas
                rodzice są dokładnie informowani. Moja Jagódka wprawdzie nie płacze i je, ale
                widzę, jak przychodzą rodzice innych dzieci: pani np. mówi: "Arturek tęsknił za
                mamusią, najgorsze, że nie chciał jeść". Są bardzo uważne i naprawdę nie mam im
                nic do zarzucenia. Rano przytulają dzieciaczki, chwalą je. Przecież takie
                maluchy potrzebują jeszcze dużo ciepła...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka