majka3131
09.07.08, 08:29
Prosze dodajcie mi otuchy bo chyba zwariuje.Od jutra wracam do pracy
a maly od wczoraj chodzi do przedszkola.Ma 2,5 roczku.Wczoraj jak go
zaprowadzalam cieszyl sie strasznie,natomiast dzisiaj juz w domu
mowil ze nie chce isc do dzieci.Jak tylko wszedl do przedszkola
zaczal plakac i mowil mama mamunia ja nie chce.Normalnie
taragedia.Wiedzialam ze nie moge dlugo go tulic bo to bedzie jeszcze
gorzej wiec przebralam go dalam mu buziolka i poszedl w rece
pani.Pani go przytulila ja chwile poczekalam tak zeby mnie nie
widzial ale szybko wyszlam bo nie powstrzymalam lez i gdybym dluzej
tam zostala to chyba bym go stamtad zabrala, a wiem ze nie moge.Jak
Wy mamy to przezylyscie,czego nie robic po powrocie z
przedszkola,rozmawiac z nim jak bylo,czy niech raczej w domu narazie
nie opowiada o minionym dniu.Ja sie wykoncze psychicznie.Tak
strasznie mam wyrzuty sumienia ze on przeze mnie cierpi.Ja wiem ze
on sie przyzyczai ale dlaczego to tak strasznie boli...?