Dodaj do ulubionych

Dr Piotr Łebkowski - Warszawa

04.11.11, 11:30
Witam,

mam do Was pytanie.
Trafiłam ostatnio na nowego lekarza- Piotra Łebkowskiego.
Przeprowadziłam się na Natolin, a on tam przyjmuje. (przychodnia Na Uboczu 5)

Chciałam zapytać o Wasze opinie na jego temat? Przejrzałam forum i tak naprawdę znalazłam dwie opinie ( w sumie niezbyt pochlebne).

Myślę o dziecku i nie wiem czy powinnam zostać w tej przychodni na dłużej, czy może lepiej szukać kogoś innego?

Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

Pozdrawiam,
melwa
Obserwuj wątek
    • mel-wa Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa 04.11.11, 19:28
      Ponawiam pytanie?

      Wie ktoś coś?
      Proszę, to dla mnie bardzo ważne...
      • mel-wa Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa 07.11.11, 10:59
        Naprawdę nikt go nie zna?
        • Gość: marta Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.12, 21:20
          Ogólnie wydaje się sympatyczny, dość otwarty,ale pomylił się z powołaniem,bo gabinet to nie pokój schadzek ani kawiarnia.Jeśli planujesz dziecko to szczerze NIE POLECAM!!
      • katarzyna2600 Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa 27.12.12, 18:39
        Nie polecam! Bardzo nieprzyjemny, na pewno nie wybiorę się kolejny raz do tego "lekarza".
    • Gość: gość Re: Dr Piotr Łebkowski - porażka IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.12, 14:25
      zdecydowanie odradzam! to szarlatan, nie lekarz...
      jako dowód napiszę, że w 5 tc zakazał mi brać kwas foliowy ("to nabijanie kobzy koncernom farmaceutycznym"), zabronił spacerów ("proszę leżeć w łóżku i się oszczędzać, ruch jest czynnikiem sprzyjającym poronieniu") oraz pozwolił pić alkohol ("wódkę odradzam, ale małe piwo lub kieliszek wina nie powinny zaszkodzić"), jeść surowe mięso, ryby i sery pleśniowe. a wszystko to nie mając podstaw do traktowania mojej ciąży jako "zagrożonej" czy "trudnej" (zalecenia uzyskałam przed wykonaniem podstawowych badań i usg). jedną rzecz mogę zapisać mu "na plus" - jest miły i poświęca dużo czasu pacjentce.
      dziewczyny w ciązy, omijajcie tego "fachowca" szerokim łukiem!
    • Gość: k.k.j Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa IP: *.home.aster.pl 13.07.12, 13:12
      BARDZO ZŁE PROWADZI CIĄŻE NIE PRZEJMUJE SIĘ TYM ZE PACJENTKA ZŁE SIĘ CZUJE PODCZAS CIĄŻY I NIE DAJE ZWOLNIENIA. DOPIERO GDY STANIE SIĘ COŚ ZŁEGO TO NIE DA ZWOLNIENA I TEZ SIĘ TYM NIE PRZEJMUJE. MA GDZIEŚ ZDROWIE MAŁEGO PACJENTA W BRZUSZKU MATKI. NIE POLECAM TEGO LEKARZA ZA NIC NA ŚWIECIE, NAJGORSZEMU WROGOWI NIE RZECZE TAKIEGO LEKARZA.
    • sylwiapsik Re: Dr Piotr Łebkowski - Warszawa 06.02.13, 11:03
      Ja przestrzegam z całego serca... Szczególnie kobiety w ciąży...

      Moja pierwsza w życiu negatywna opinia na temat lekarza, ale cóż kiedyś musi być ten pierwszy raz. Nigdy w życiu nie spotkałam się z takim brakiem profesjonalizmu, kompetencji, znieczulicą. Naprawdę, aż słów mi brakuje na co ten lekarz - pseudo ginekolog mnie naraził...

      Prowadzę swoją ciążę prywatnie, ponieważ pracodawca mój udostępnia swoim pracownikom ubezpieczenie w prywatnej klinice. Niestety ostatnio w przypadku mojej ciąży wykryto pewne nieprawidłowości, u córci stwierdzono wadę serduszka, którą leczy się operacyjnie po porodzie. Zostałam skierowana na konsultację do docent Dangel (wspania lekarka, pełny profesjonalizm, ogromna wiedza) i ona potwierdziła tę diagnozę. Rozpoczęłam u niej leczenie, a ponieważ ciężko się dostać do szpitala, to chodzę do niej na wizyty do Fundacji. Standardowa jedna wizyta kosztuje 400 zł (w ciąży to ogromny wydatek, a nie muszę mówić, że jest ich cała masa), a jeżeli mam skierowanie wystawione na NFZ (czyli z publicznej placówki), to wizytę mam bezpłatnie. Poszłam do lekarza Piotra Łebkowskiego, z racji, że przyjmuje w mojej przychodni, w której mam lekarza pierwszego kontaktu, pokazałam całą dokumentację, opowiedziałam o wszystkim - a on na to "Jak prowadzi Pani ciąże prywatnie, to proszę sobie iść prywatnie na te badania".

      Aż mnie zmierziło - zapytałam jak to możliwe, że płacąc tyle lat podatki, składki zdrowotne itd. i przychodząc raz na tak długi czas do państwowego lekarza - on do mnie w ten sposób się zwraca i odmawia mi pomocy w sytuacji zagrożenia życia mojego dzidziusia…

      Przecież to skierowanie mi się należy, on mi nie robił żadnej przysługi… W życiu nie spotkałam się z takim podejściem. Zaczął mi mówić, że nie praktykuje się dawania skierowań na NFZ, jeżeli chodzę prywatnie do lekarzy. Ja mu na to, że nie interesują mnie głupie praktyki, tylko postępowanie zgodne z prawem. Powiedziała, że jeżeli nie wystawi mi tego skierowania na echo serca płodu, to nie wyjdę z gabinetu, i że ma wezwać kierownika przychodni. Odpowiedź jaką na to dostałam – „to proszę sobie iść do kierownika samej”. Dodam, że miesiąc wcześniej dostałam w tej przychodni skierowanie, tylko że od innego lekarza.

      W pewnym momencie nie wytrzymałam już tego stresu i się popłakałam, położna sprawdziła mi tętno dzidziusia, a „lekarz” poszedł w tym czasie do kierownika. Jak wrócił powiedział, że on podtrzymuje swoje stanowisko i nie zgadza się z tą decyzją, ale zaczął wypisywać – zatem kierownik przychodni musiał zadecydować, że ma wypisać.

      Wypisując te skierowanie, zapytał, która to moja ciąża, powiedziałam, że druga, i że rok wcześniej poroniłam w pierwszym trymestrze pierwszego dzidziusia. Z tej złości dowalił mi jeszcze tekstem „Jeżeli pierwsze dziecko rodzi się martwe, to robi się wszystko, aby przed kolejnym zajściem w ciąże zweryfikować przyczynę”, sugerując tym samym, że jeżeli pierwsza ciąża była martwa, to nie powinnam w ogóle zachodzić w kolejną ciąże.

      Co jest abstrakcją i świadczy o totalnym braku kompetencji szanownego pana Piotra, ponieważ, jak byłam w szpitalu rok wcześniej to lekarze mówili, że teraz bardzo duża ilość ciąż, szczególnie pierwszych jest martwa lub kończy się poronieniem – prawdopodobnie ze względu na chemię i stres, w którym nam przyszło żyć. A w rodzinie mojej i narzeczonego, nigdy nie występowały żadne poważne choroby, abym musiała być poddana jakimś specjalnym badaniom przed kolejną ciążą.

      Nawet jeżeli jest Pan rozliczany z ilości skierowań, które wydaje (tak podejrzewam), to ja nie przyszłam z podejrzeniem lekkiego urazu paluszka, tylko z diagnozą ciężkiej wady serca u płodu. Trzeba się zastanowić i rozróżnić priorytety. Pan jest lekarzem, a zachowywał się jak kat. Panie Piotrze (mam nadzieję, że kiedyś to Pan przeczyta) – nie życzę Panu tego, bo choroby nie życzy się nawet najgorszemu wrogowi, ale ciekawe jaki byłby Pan mądry, gdyby to np. u Pana wnuczki wykryto tak poważną wadę serduszka, czy też byłby Pan taki nieczuły i nieludzki??

      Gdyby to mi się nie należało, to wtedy bym liczyła na Pańską pomoc, ale mi podstawową opiekę zdrowotną gwarantuje Państwo i składki zdrowotne, które wiele lat opłacam. A Pan chyba najwyraźniej zapomniał, po co jest lekarz, czemu i komu ma służyć…

      Może czas skończyć już swoją karierę, skoro Pana dotknęła taka znieczulica??

      Ja, to co mogę zrobić, to skierowanie sprawy do Pańskiego przełożonego – kierownika przychodzni, dyrektora przychodni oraz do Naczelnej Izby Lekarskiej, aby żadnej innej pacjentki już Pan tak nie potraktował, i aby Pan zrozumiał, że to co zrobił jest bardzo niewłaściwe.

      Naraził mnie Pan na ogromny stres, tak jak miałabym ich mało. Nie zastanawiając się nawet przez chwilę, że tak duży stres w przypadku ciąży, może skończyć się nawet poronieniem. A Wy - Drogie Panie zastanówcie się dwa razy przed wizytą u takiego "specjalisty"...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka