zuzalus
31.03.12, 12:04
Witam,
więc miałam planową cesarkę w szpitalu im. Orłowskiego na Czerniakowskiej w Warszawie - termin 26.03.2012 więc jestem świeżo po.
Przed pójściem do szpitala długo szukałam informacji i niewiele ich było więc teraz ja napiszę swoją opinię może się komuś przyda.
Na Izbie Przyjęć bardzo sprawna i przyjemna Położna- o wszystkim informuje, doradza.
Ja najpierw leżałam jeden dzień 25.03 na patologii ciąży- sale 4 osobowe, łazienka na korytarzu- w sumie dwie na cały oddział, pielęgniarki z różnym podejściem ale generalnie mało pomocne i przyjemne- stanowczo brak empatii.
Następnego dnia miałam cięcie, znieczulana byłam przez rezydentów lub osoby uczące się oczywiście pod okiem doświadczonego anestezjologa. Mimo to po pierwsze nikt nie zapytał mnie o to czy wyrażam na to zgodę, po drugie zostałam pokuta cztery razy- ból był. W końcu anestezjolog musiał przejąć ster i sam założył mnie znieczulenie. Muszę przyznać, że o wszystkim co będzie robione byłam uprzedzana ale mimo to wiele rzeczy było na mnie pokazywane a to sprawiało ból i dyskomfort.
Samo cięcie przebiegło bardzo sprawnie i fachowo, Małą mi pokazano i po przebadaniu przez pediatrę położono na około 15 minut na klatce piersiowej. Potem zabrano ją i razem z Tatą trafiła na oddział noworodków i tam było tzw. "kangurowanie" położenie dziecka na gołym ciele Taty na około 30 minut.
Ja zostałam przewieziona na salę pooperacyjną już na oddziale położniczym do następnego dnia rano (do około 5-tej). Leżałam następnie na sali 4 osobowej, która jednak była stanowczo za mała na tyle osób plus Maluchy i odwiedzający. Duszno, gorąco, dość głośno, mało intymnie. Oddział jest generalnie mały, łazienki dwie na korytarzu, w sali jedynie umywalka. Położne w większości bardzo przyjemne ale odniosłam wrażenie, że bez pytania konkretnego same z inicjatywą jakiejkolwiek pomocy nie wychodzą- uważam że to szczególnie trudne gdy jest to pierwszy poród. Opieka lekarska bardzo dobra, obchody codziennie- ginekologiczny dla Mam i pediatryczny dla Maluchów. Brakowało mi na pewno większej opieki, troski ze strony Położnych, sali która zapewniałaby mi i mojemu dziecku komfort pobytu. Wypisano nas w drugiej dobie naszczęście i mogłam na spokojnie już odpoczywać w domu.
Piszę powyższe uwagi w porównaniu z pierwszym porodem w 2006 roku, który również był rozwiązany przez cesarskie cięcie w szpitalu św. Zofii w Warszawie i mimo, że byłam tam wtedy w czasie tzw. baby boom opieka, warunki, generalnie wszystko było o kilka standardów wyżej co dawało poczucie bezpieczeństwa, komfortu dla mnie i Malucha.
Gdyby ktokolwiek miał dodatkowe pytania to chętnie służę pomocą.
Pozdrawiam