walker22
06.08.04, 22:09
Na początku czerwca rodziłam swoją Polę na Żelaznej. Spędziłam tam cały
tydzień, bo mała miała żółtaczkę i naprawdę, żal mi było opuszczać to
miejsce! Wiem, że to może brzmieć głupio, ale po prostu czułam się tam
bezpiecznie, przyjaźnie i najprościej mówiąc dobrze. Od początku nastawiałam
się, że opłacę sobie pewne luksusy typu: jednoosobowa sala porodowa, osobny
pokój po porodzie, położna, lekarz. Te pieniądze, które wydałam w Zofii były
najlepiej wydanymi przeze mnie pieniędzmi w życiu! Nie żałowałam ani jednej
rzeczy, na którą się zdecydowałam.
Ale też dziewczyny, które były na salach ogólnych chwaliły sobie poród, pobyt
w szpitalu i opiekę. Nasiedziałam się dobrych parę dni w sali gdzie moja
córeczka była naświetlana (i gdzie przychodziły kobiety mające problemy z
karmieniem) i mogłam zaobserwować pracę zarówno położnych, pielęgniarek, jak
i lekarzy. Naprawdę byłam pod wrażeniem z jakim oddaniem i powołaniem
pomagają nam przezwyciężać coraz to nowe problemy. Zdarzało mi się popłakać,
jak zresztą wielu na tej sali, i zawsze znalazła się osoba, która wiedziała
kiedy przytulić, kiedy pogadać, a kiedy powiedzieć: "Weź się w garść,
dziewczyno, wszystko jest ok..."
Nie sądziłam, że jakikolwiek szpital będzie mi się tak dobrze i miło
kojarzył. Jeśli ktoś się zastanawia nad wyborem, naprawdę i gorąco polecam.