fifinka2
21.01.05, 11:27
DZISIEJSZY ARTYKUL Z GAZETY O SZPITALU NARUTOWICZA
Zawołałam pielęgniarkę, wołałam o lekarza. Odpowiedziała mi, że lekarz to
będzie jutro, ale tlen jej podała. Tłumaczyła, że kłopoty z oddychaniem córka
ma z powodu kataru. Rzeczywiście miała katar, zanim przyszła rodzić...
Andrzej W., mąż Danuty: - Nie pozwolili zobaczyć mi się z Danką po porodzie.
Staliśmy właśnie pod drzwiami na oddział z jej mamą, gdy usłyszeliśmy jak
towarzyszka z sali, na której leżała, krzyczy o pomoc. Danka nie mogła
oddychać.
Matka Danuty: - Zawołałam pielęgniarkę, wołałam o lekarza. Odpowiedziała mi,
że lekarz to będzie jutro, ale tlen jej podała. Tłumaczyła, że kłopoty z
oddychaniem córka ma z powodu kataru. Rzeczywiście miała katar, zanim
przyszła rodzić.
Poród
Cięcie cesarkie miało miejsce 29 grudnia 2004 roku. Około godz. 20 rodzina
wyszła ze szpitala. Wydawało się, że podanie tlenu wystarczyło. Zbigniew
Skolicki, ordynator położnictwa: - 29 grudnia zauważyliśmy, że akcja porodowa
nie postępuje, wyczuliśmy też zaburzenia w tętnie płodu. Kobieta natychmiast
trafiła na salę operacyjną, kilkanaście minut po godz. 17 na świat przyszedł
synek pani Danuty. Dobrze wykonaliśmy to, co do nas należało - podkreśla.
Krystyna Tomiczek-Brongel, ordynator anestezjologii: - Pacjentka po narkozie
do cesarki była w pełni wybudzona. Pojawiły się co prawda kłopoty z oddechem,
ale wydawało nam się, że je opanowaliśmy.
Matka pani Danuty: - Po nowym roku od lekarzy słyszeliśmy już tylko, że
sytuacja jest tragiczna, że czekają na cud. Ale nie chcieli powiedzieć, co
się właściwie stało i co córce jest. Mówili, że trzeba się modlić. Więc w
piątek poszłam do kościoła. Po mszy podeszła do mnie znajoma i powiedziała:
Danucie przecięli tchawicę w szpitalu, stąd to wszystko.
Dlaczego zmarła
Dlaczego pacjenta zmarła? - pytam ordynator anestezjologii.
- Doszło do powikłań oddechowych, które mimo intensywnego wielodniowego
leczenia skończyły się tragicznie - odpowiada Tomiczek-Brongel.
Rodzina dowiedziała się, że przecięliście tchawicę. Czy to prawda?
- Pacjentce pękła tchawica... - przyznaje ordynator.
Jak się dowiedzieliśmy, 29 grudnia po godz. 21 stan pani Danuty dramatycznie
się pogorszył. Wzywani byli do niej kolejni lekarze do konsultacji, w tym
kolejny atestezjolog. Około północy tego samego dnia trafiła na oddział
intensywnej terapii. Zmarła 20 stycznia nad ranem.
Kto winien?
Mówią krakowscy lekarze: - Pęknięcia tchawicy to bardzo rzadkie i
niebezpieczne powikłanie. Jeśli uszkodzenie jest niewielkie i szybko
rozpoznane, człowiek ma szanse przeżyć. Niewielkie szanse ...
Dyrektor szpitala zawiesiła w obowiązkach ginekologa, który przeprowadzał
cesarskie cięcie. To samo spotkało dwie panie anestezjolog. Odsunięta od
wykonywania obowiązków została i ta, która znieczulała do zabiegu, i druga,
która - wezwana w nocy - intubowała ją po raz drugi.
Dyrektor Szpitala im. Narutowicza 31 grudnia powołała zespół, który bada
przyczyny powikłań po operacji. Wyniki jego pracy mają być znane w piątek.
Mąż i mama pani Danuty chcą, żeby sprawę zbadał prokurator. - Oskarżam ich,
bo zamęczyli mi dziecko - lamentuje matka.
- Ten zawód uczy pokory jak żaden inny - niemalże ze łzami w oczach mówi
ordynator anestezjologii.