Dodaj do ulubionych

poród rodzinny w Międzylesiu??

02.03.05, 13:21
Czy wiecie może, czy poród rodzinny w Miedzylesiu trzeba opłacić wcześniej,
czy też płaci się na miejscu, gdy przyjeżdża się rodzić?? Aha, i czy ojciec
dziecka musi mieć zrobione jakieś badania? Wiem tylko, że opłata wynosi 200 zl.
Dzięki wielkie za odpowiedzi, pozdrawiam Was i Brzusie.
Obserwuj wątek
    • paula7601 Re: poród rodzinny w Międzylesiu?? 03.03.05, 14:59
      rodziłam w miedzylesiu z mężem, nie musi robic badań. daja mu tylko takie
      zielone ubranie by sie przebrał, za poród płaci sie przy wyjsciu ze szpitala ,
      za znieczulenie ja rodziłam w znieczuleniu polecam super , płaci sie po porodzie
      mój mąż sie tym zają 500zł.

      pozdrawiam
      paula
      jak masz pytania pisz!!!!!!!!!
    • hyris kilka dodatkowych pytan 03.03.05, 15:34
      Mam kilka pytań związanych z zzo w Miedzylesiu, bo rózne rzezcy juz tutaj na
      ten temat pisano. Czy dostałaś je bez problemu? Czy musiałas długo czekac na
      anestezjologa? Decyzje podjełas od razu po przyjeździe czy tez w trakcie
      porodu? Jak jest z możliwością wyboru pozycji (szczególnie w 2 fazie porodu),
      gdy masz zzo? No i z innej beczki: jakie jest nastawienie personelu do takich
      spraw jak golenie i lewatywa? Niby drobiazgi w tym wszystkim, ale lepiej
      wiedzieć na co być przygotowanym. Z góry dziękuje za odpowiedz.
      • sylraf Re: kilka dodatkowych pytan 03.03.05, 17:10
        paula7601, serdecznie dzięki za odpowiedź, dołączam się do pytań Hyris...
        zwłaszcza co do wyboru pozycji.
        Pozdrawiam,
      • paula7601 Re: kilka dodatkowych pytan 05.03.05, 10:07
        Jesli chodzi o zzo to jest twoja decyzja , położna Celinka jeszcze mnie
        namawiała i powiedziła że dobrze robie biorac znieczulenie. Aneztezjolog
        przyjechał zaraz jak zadzwoniłam musiała jeszcze czekac aż bede miała troche
        rozwarcia.. Decyzje podjełam dużo wczesniej wystarczyła mi pierwsza faza porodu
        bez znieczulenia do rozwarcia i bóli nie mogłam wytrzymać nie wiem jak silne sa
        te bóle potem ale nie mam ochoty nigdy sie o tym przekonywać.
        Jeśli chodzi o golenie- ogol sie sama kobieta która to robi jest podobno niemiła
        , jak nie ma cie kto ogolić to kup sobie krem Do depilacji miejsc wrażliwych
        Tanita effective ja sie posmarowałam a potem z lusterkiem za pomocą łopatki
        sciągnełam owłośienie, lewatywy nie robią tylko zalecają czopki glicerynowe
        przed porodem, ale niektóre dziewczyny i tak sie załatwiały w czasie porodu . Ja
        na szczescie sie nie załatwiłam ale dla nich to normalne nie ma czego sie wstydzić.
        pozdrawiam
        paula
        • flawia Re: do Pauli 09.03.05, 12:55
          Cześć smile Czyli to Ty sama musiałaś dzwonić po tego anestezjologa? Bo
          napisałaś "jak zadzwoniłam"...
    • hyris Re: poród rodzinny w Międzylesiu?? 04.03.05, 16:23
      I znów nam pytania spadaja coraz niżej bez odpowiedzi sad więc jeszcze raz
      poprosze Was o odpowiedź... żeby watek nie zaginął zupełnie.
    • romilka Re: poród rodzinny w Międzylesiu?? 05.03.05, 13:28
      WitamsmileRodze w czerwcu ale juz zaczynam myslec o spzitalu.Mieszkam w
      miedzylesiu wiec najlatwiej było by wybrac ten szpital.Powiedzcie mi dziewczyny
      czy chodziłyscie do szkoly rodzenia i czy miałyscie lekarza prowadzacego z tego
      szpitala??
      Pozdrawiam!!
      • chopa1 Re: poród rodzinny w Międzylesiu?? 07.03.05, 18:25
        Hej, ja chodziłam do szkoły odzenia ale nie w Międzylesiu ,natomiast rodziłam w
        Międzylesiu.Ale to nie ma znaczenia.Szkoła rodzenia bardzo mi pomogła ale nie
        zastąpiłaby mi pani Grygo(wspaniałej położnej z Międzylesia).
    • hyris Re: poród rodzinny w Międzylesiu?? 09.03.05, 11:41
      Chciałam tylko, zeby wątek wrócił na pierwsza stronę, to moze ktos jeszcze cos
      dopisze.
    • chopa1 Re: do sylraf: 21.03.05, 18:13
      Hej kiedy wybierasz się do Międzylesia? a może już urodziłaś?Pozdrawiam
      Napisz jak było...
      • sylraf Re: do chopa1 23.03.05, 12:02
        hej hej
        Urodzilam synka 10 marca, piszę dopiero dzisiaj, bo mały był chory, i przedłuzył
        nam sie pobyt w szpitalu.
        Oto opis całej akcji:
        wody odeszły mi o 1:45, pojechalismy do Międzylesia, tam dosyć senna atmosfera
        na izbie przyjęć. Czekaliśmy z kwadrans, aż podejdzie ktoś, kto nas zaprowadzi
        na porodówkę. Tam był jakaś starsza pani dr, cały czas w trakcie badania
        narzekała, jaka to jest zmęczona, i że na szczęscie na pewno nie urodzę do 7
        rano, więc będzie mogła znów iść spać. No cóż, miło mi nie było... Zaraz po
        przyjęciu trafiliśmy na salę do porodu rodzinnego - jest kącik dla męża, gdzie
        może sobie zrobić coś do picia, odpocząć, czy sie nawet przespać. Mi niedługo po
        tym podłączono oxytocynę (wody odeszły, a tu ani skurczów wielkich nie było,a i
        szyjka oporna...) i dano jakiś zastrzyk właśnie na szyjkę. Położna która była z
        nami do 7 rano - bardzo serdeczna i uczynna. Potem o 7 przyszła pani Jola
        (nazywa sie chyba Zielińska) i z nią doszliśmy do szzczęśliwego końca, który
        nastapił o 11. Ta kobieta to anioł nie człowiek. Polecam ją wszystkim rodzącym w
        Międzylesiu. Treaz troche o mnie: miałam bóle krzyżowe, wzmocnione oxytocyną, i
        szczerze powiem: takiego bólu sie nie spodziewałam. Dolarganu dostałam chyba
        dwie dawki, z pół strzykawki: więcej i tak nie miało sensu, bo wcale mniej nie
        bolało, tylko mi się kręciło w głowie. rodziłam więc na tzw " żywca". Poszło
        zadziwiająco sprawnie. Mały był dwa razy owinięty pępowiną, ale połozna ja
        przecięła gdy tylko główka wyszła. Nasze sprawne współdziałanie zagwarantowało
        nam to, że urodził się dotletniony i nie zmęczony. Nacięcie krocza poczułam jako
        lekkie szczypanie. Gdybym sie go nie spodziewała, nawet bym pewnie nie
        wiedziała, ze to własnie towink. Całe parcie zajęło mi około 10 minut - tak bardzo
        chciałam, żeby Jakub juz sie pojawił na świecie, że parłam mimo omdlewania z
        bólu. Najmniej miło wspominam zszywanie, a potem, 7 dni później, zdejmowanie
        szwów. Niestety, ale już mi sie zdążyły wrosnąć. Teraz prawie nic nie czuję.
        Kuba dostał 10 pkt, i jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie. Niestety,
        wieczorem zaczął wypuwac jakąś wydzielinę, i zaraz pobiegliśmy do dyzutującego
        pediatry - okazało się, ze to wydzielina z płuc- Jakub miał wrodzone zapalenie
        płuca, najprawdopodobniej efekt mojego zapalenia oskrzeli sprzed poroducrying Na 1
        dobe został zabrany do inkubatora, gdzie podawano mu tlen i docieplano, potem
        juz tylko 4 x na dobe antybiotyki. W ten poniedziałek wyszlismy.
        teraz kilka słów o warunkach: przez 2 dni leżałam na ginekologii z powodu braku
        miejsc na połoznictwie. To sanitarny skandal - tam nawet karaluchy biegały po
        podłodze. Na szczęscie po 2 dniach trafiłam na salę dla matek z dziecmi- 5
        osobową, gdzie leżałam jeszcze 10 dni. Niestety, mimo zaleceń, aby do 1
        pacjentki przychodziła tylko osoba w odwiedziny, waliły tam tłumy - czasami w
        sali, było ze 20 osób, w tym noworodki. Niestety, ale niektóre matki, do których
        tłumy waliły szczególnie, nie reagowały na nasze prośby wyjścia na korytarz. Po
        poproszeniu położnych o interwencję raz usłyszałyśmy, że one nie zareagują, bo
        pacjentki je źle opiszą w anonimowych aknietach!!! Bez komentarza.
        Teraz lekarze: traktują pacjentki dosyć lekko: jako klacze rozpłodowe: urodziłaś
        dziecko, masz czuć się dobrze, a jeśli czujesz się źle, to normalne, w końcu
        jesteś po porodzie. Przygotuj sie, że krocze obejrzą ci max. 1 raz w czasie
        pobytu, jak długi by on nie był. Położne generalnie OK, poza wspomnianą
        sytuacją, udzielają informacji, pomagają przy problemach z karmieniem,
        interesują się stanem matki i dziecka. Pielegniarki noworodkowe też oceniam
        pozytywnie, chociaż niektóre dziećmi zamują sie mechanicznie.
        Opieka pediatrów: dr feder, Ukrainka, rewelacyjna, ma świetny kontakt z dziećmi
        i ich matkami, ona na szczęscie zajmowała sie naszym Kubusiem. To dzieki niej
        mogłam zostac na oddziale, bo inaczej musiałabym wyjśc po 2 dobie, a dziecko tam
        zostawić. Zresztą i tak czułam się jak pasozyt, bo codziennie rano ordynator
        mnie straszył, ze juz koniec tego leżenia, dziecko zostaje do leczenia, a ja do
        domu. Dowiedziałam sie od niego, że jak mieszkam na Pradze, to pokarm moge
        Małemu dowozić. I tak był codziennie, strasznie to przeżywałam psychicznie, bo
        codziennie sie martwiłam, czy dany dzień nie będzie tam dla mnie ostatnim. Jak
        tak w ogóle można???
        Na szczęście poniedziałkowe badania wyszły dobrze, i już na wieczór byliśmy z
        Jakubem w domu!!!!
        na koniec: to dobry szpital na urodzenie dziecka, i pobycie z nim tam 2 doby.
        Nie daj Boże, gdyby dziecko sie pochorowało...
        O opiece noworodkowej, położnikach, i pediatrach mogłabym pisać i pisac,
        gdybys jeszcze chciała coś wiedzieć, to mój nr gg: 7758183.
        Pozdrawiam, i życzę miłego rozwiązania.
        • aaala1 Re: do Sylwi. 23.03.05, 15:07
          Cześć Sylwia, jak tak czytam Twój opis to wydaje mi się ze leżałam naprzeciwko
          Ciebie w 5 osobowej salcesmile))
          Wszystko mi sie zgadza, bo urodziłam 11 marca więc pewnie to Ty.
          Pozdrwiam serdecznie Ciebie i Kubusia, dobrze,że już zdrowy.
          Ja mam problem z Majeczką, ciągle wisi na cycku, 24h na dobę, nie mam czasu się
          wysikać. Dopiero teraz mam chwilę, bo o dziwo zasęła. A tak się martwiłam że
          nie chce ssaćsmile))
          Całuje mocno. Viola
          • sylraf Re: do aaala1 23.03.05, 15:41
            cześć Wiola, tak, to my!!
            super, że Maja tak sie przysysa, rozumiem, ze i pokarm ci płynie szerokim
            strumieniem?? Gratulacje jeszcze raz, że córunia zdrowa. Jak tam Majeczka, poza
            tym, że jest małą przyssawką?? Kubuś miał w poniedziałek ostatnie badania, na
            szczęście zmiany sie cofają, więc możemy się sobą cieszyć w domu. On też ukochał
            cycuniawink
            • aaala1 Re: do Syliwi 23.03.05, 18:08
              Oj jak dobrze w domku nie??? Ten szpial nas nieźle umęczył. Byłam z Mają u
              lekarza, bo mi się wydaje, że ona się nie najada i dlatego mi wisi na cycku, bo
              strumieniami to mi nie leci. Jak sobie przypomnę Ciebie w szpitalu to Ty
              dopiero miałaś strumieniesmile) Wkładki mi się nie przydają, bo nie cieknie, więc
              chyba mało tego pokarmu i tak bidula strasznie się musiała namęczyć zanim się
              najadła. Dziś mam cudowny dzień, niuńka śpi prawie cały czas , a ja widzę, że
              trochę nabrałam w piersiach więc się chyba najadła. Dostałyśmy sztuczne mleczko
              w razie potrzeby, gdybym miała wrażnie, że się nie najadła i ją bedę dokarmiać,
              chociaż serce boli, bo wolałabym nie, ale głodne dziecko trzymać to też nie
              wyjście.
              Mam nadzieję, że mleczko się nie przyda i jakoś dojdziemy do ładu z tym
              jedzeniem.
              Pozdrawiamy Was gorąco i Wesołych Świąt życzymy.
        • chopa1 Re: do sylraf: od chopa1 23.03.05, 15:30
          Cześć,przede wszystkim serdeczne gratulacje z okazji narodzin JAKUBA!!!!!!!!!!!!!!
          Dziękuję za taki dokładny i szczegółowy opis-zupełnie jakbym tam była.
          O pani Joli Zielińskiej słyszałam dobre opinie i tak samo o dr Feder że jest
          fajną pediatrą i ma dobry kontakt z matkami.Czy dr Feder ,która opiekaowła się
          Kubusiem robiła mu wypis ze szpitala i udzieliła Ci wskazówek co dalej?
          Chętnie bym się jeszcze czegoś dowiedziała ale nie wiem co to jest to gg(od
          niedawna mam internet)i jak się z Tobą porozumieć? a może napisać Ci na skrzynkę
          pocztową gazety?
          Pozdrawiam Cię i Twojego Kubusia i życzę zdrowia
          • sylraf Re: do sylraf: od chopa1 23.03.05, 15:52
            hej, dr Feder przygotowała nam wypis, wyjaśniła dokładnie, jak mam się opiekować
            małym, zważywszy na jego chorobę. Powiedziała, jakie badania i kiedy trzeba
            bedzie zrobić - słowem: poinformowała mnie chyba o wszystkim, o czym mogła.
            Druga pediatra, Polka, jest z kolei zupełnie innym typem człowieka, nie daj Boże
            na nią trafić: oschła, najlepsze nowiny przedstawia w taki sposób, ze masz
            wrażenie, że cały świat ci się wali na głowę.
            chętnie ci udzielę dodatkowych informacji, jakich tylko będziesz chciała, przez
            te kilkanaście dni sporo rzeczy tam widziałamwink
            GG to komunikator internetowy: gadu gadu. Proponuję ewentualnie e-maila:
            sylraf@wp.pl
            Pozdrawiamy serdecznie,
            • chopa1 Re: do sylraf: od chopa1 23.03.05, 19:11
              Dzięki za odpowiedz pomimo malutkiego Kubusia ,który pewnie cały czas lubi być
              przy mamusi i ssać...
              Gdzieś na forum jedna dziewczyna pisała też dobre opinie o dr Feder i pisała że
              dr Feder nawet zaproponowała konsultacje w razie potrzeby.Myslę że Ty też byś
              mogła skorzystać z tego.A synek jest już zupełnie zdrowy czy musisz jeszcze
              badać go przez pediatrę?A ta druga pediatra o której piszesz by lepiej na nią
              nie trafić to taka która chodzi w zawsze w krótkiej spódniczce (w miarę
              młoda)?Któraś z dziewczyn ją zapamiętała z krótkiej spódniczki.
              Chętnie pogadam spróbuję napisać e-maila chyba że napiszesz mi jak wejść do
              gg.Dzięki i pozdrawiam Was serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka