13.05.05, 14:05
Szpital ks. Anny Mazowieckiej na Karowej to wielka fabryka, w której kolejni
lekarze zdobywają kolejne stopnie naukowe. Pacjentkę traktuje się tam jak
przedmiot, kolejny przypadek medyczny, nie jak podmiot.

Rodziłam na Karowej dwa razy: w roku 1998 i 2000. Nie miałam opłaconej
położnej i to był mój błąd. Przy porodzie mojej córki asystowała uczennica,
położna stała obok. Gdybym zapłaciła na pewno tak by nie było. Uczennica
przecięła mi krocze na chybił trafił, zawyłam z bólu, co położna skwitowała z
uśmiechem. Potem kazała uczennicy cięcie poprawić, bo zrobiła to nieudolnie,
docinała więc. Kiedy w końcu urodziłam córkę uczennica zawiązała córce
pępowinę. Robiła to na pewno pierwszy raz ! Córka ma okropny pępek (brzydki,
nieudolnie zawiązany), niedawno przeszła operację na przepuklinę pępkową.

Po porodzie trafiłam na salę ogólną. NIKT nie pokazał mi, jak mam przystawić
córkę do piersi, NIKT nie dał mi żadnych wskazówek, kiedy w nocy miałam
ogromny napływ pokarmu, a córka nie chciała jeść NIKT mi nie pomógł, położna
nie chciała ze mną nawet porozmawiać - SPAŁA NA DYŻURZE.

Kidy rodziłam syna, nie było lepiej. Przy porodzie asystowały położne zajęte
własnym towarzystwem. Stanęły po ścianą i chichotały !! szepcząc sobie coś na
ucho. Jedna z nich która próbowała mi pomóc rodzić nie potrafiła się
skoncentrować, bo jednym uchem słuchała koleżanek. Ja rodziłam, ale ponieważ
mój syn ważył 4800 nie szło mi to sprawnie. Położne kwitowały moje
wysiłki: "nie urodzi dziewczyna, nie urodzi" i dalej plotkowały. W końcu mój
mąż wyprosił towarzystwo wzajemnej adoracji, zdopingował położną do pracy.
Urodziłam.

Na sali ogólnej było mi za drugim łatwiej, zawdzięczam to wcześniejszym
doświadczeniom i ogromnej woli przetrwania smile


Obserwuj wątek
    • esse1 Re: KAROWA 13.05.05, 14:48
      Ja na Karowej jeszcze nie rodzilam, dopiero zamierzam. Lezalam tam natomiast na
      bloku operacyjnym z ciaza ektopowa. Moje doswiadczenia sa zupelnie odmienne od
      Twoich. Mili, troskliwi lekarze, zyczliwe pielegniarki, dobra atmosfera.
      Trafilam tam z ulicy przekonana, ze trace wczesna ciaze, nie mialam tam nawet
      swojego lekarza. Nikt mnie nie olal, nie zbagatelizowal sprawy, chociaz na tym
      etapie nie sposob bylo stwierdzic czy to samoistne poronienie, czy cos innego.
      Po laparoskopii lekarz prowadzacy sam zaproponowal, ze poprowadzi moje badania
      kontrolne. Dzieki fachowemu podejsciu lekarzy 4 miesiace po zabiegu zaszlam w
      prawidlowa ciaze, ktora od samego poczatku sie zajeli. Teraz chodze tam do gin.
      i nigdy nie czulam sie traktowana przedmiotowo, nawet przez panie w
      rejestracji. A kiedy zrobilo mi sie slabo i nie bylam w stanie zejsc do
      ambulatorium na badanie krwi przechodzaca pielegniarka z wlasnej inicjatywy
      zgarnela mnie z korytarza i pomogla dojsc na miejsce.
      Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze na sali porodowej moze wszystko wygladac
      zupelnie inaczej ale wydaje mi sie niesprawiedliwe dyskredytowanie calego
      szpitala.
      • kuleczek Re: KAROWA 13.05.05, 16:45
        Widzisz, ja chodzilam i do polikliniki przyszpitalnej i rodzilam 2 tygodnie
        temu na Karowej i mam porownanie. Otoz w poliklinice lekarze sa mili,
        pielegniarki tez, jak zle sie czulam a nie bylam zapisana na ktg to zalatwily
        mi wejscie bez kolejki-lezalam i wilam sie z bolu na korytarzu-jakas pani
        spytala co sie dzieje i poleciala do pokoju z ktg. Natomiast wna porodowce
        wyglada to nieco inaczej. Rzeczywiscie zgadzam sie z kolezanka, kt rozpoczela
        ten watek. Na porodowce lezalam dosc dlugo przenoszona na patologie co chwila w
        przerwach miedzy kolejnymi wywolywaniami porodu (nieudolnymi zreszta). Lekarze
        nie informowali mnie o stanie mojego zdrowia, o stanie szyjki, o jakims
        postepie. Dopiero jak przyszla jakas pani dr. ze studentkami i wyjasniala im
        moj stan to sie dowiedzialam wielu istotnych informacji. Traktuje sie tam
        kobiety wlasnie jak kolejne przypadki. Robiac usg pani dr. nie odezwala sie ani
        slowem a o wyniku badania dowiedzialam sie jak rozmawiala nademna z lekarzem.
        Wszystkie decyzje sa podejmowane przez JEDNA osobe. Pana profesora, ktory
        podczas kolejnej indukcji porodu przyszedl do mnie i "pocieszyl"
        slowami: "prosze sie nie nastawiac, ze dzis pani urodzi"-fajne pocieszenie, co?
        dla kobiety. ktora przerazona nie wie co ja czeka, kiedy w koncu urodzi i
        dlaczego te proby nie dziajlaja. Gdy w koncu sie udalo i porod sie zaczal to i
        tak mnie pocieli. Glowka byla wysoko i zle ulozona bo przez caly porod musialam
        lezec bo z jednej strony bylam uwiazana do monitora ktg a z drugiej do
        kroplowki z oksytocyna-to jak to dziecko mialo zejsc na dol w kanal rodny?
        Upierali sie zebym rodzila naturalnie tylko ich dzialania temu przeczyly, nawet
        na siusiu nie moglam wstac! Podczas parcia-bo zanim padla decyzja o cc musialam
        sie meczyc 1,5 godziny-dwie polozne uciekly z sali porodowej widzac, ze nic z
        tego nie bedzie. Bylam caly dzien na czczo, w dodatku z cukrzyca-kiedy spadki
        cukru we krwi sa bardzo niebezpieczne a one po nieudanym parciu na wznak i na
        boku zaproponowaly mi wstanie. Nawet sie oprzec nie moglam na rekach bo wenflon
        byl tak zalozony, ze przeszkadzal. Tylko dzieki interwencji mojego meza w koncu
        przyszli lekarze i zdecydowali o cieciu. Zgroza co tam sie dzialo. Do tej pory
        nie doszlam psychicznie do siebie. Za to na polozniczym pani bardzo mile i
        znajace sie na rzeczy. Teraz sa tam przyciski do wezwania poloznej nawet w nocy
        i jak mialam problem z nakarmieniem Malucha to przylecialy i pomogly. Nie byla
        to moze wylewna pomoc ale zawsze byla. Tam trzeba sie pytac i prosci odwaznie
        bo one sa zmeczone i jak na dyzuze nie spia to moga byc niemile-kazdemu sie
        zdarza. Poza tym warunki sanitarne jak w hotelu. Polecam pojsc i zobaczyc ale
        to JEDYNY plus tego szpitala. A tak to masowka. Odradzam dziewczyny. Strzezcie
        sie Karowej.
        • kuleczek Re: KAROWA 13.05.05, 16:51
          Aha i jeszcze jedno jak mnie badali wewnetrznie na porodowce to robili to tak
          niedelikatnie, ze wylam z bolu i "uciekalam" z fotela. Na to jedna pani dr.
          powiedziala: "Prosze nie uciekac ja I TAK PANIA ZBADAM"-ZUPELNIE JAK W JAKIMS
          HORRORZE. Mialam porownanie lezac na oddziale obserwacyjnym gdzie robili mi
          podobne badanie i WOGOLE MNIE NIE BOLALO wiec to zalezy tylko od dobrej woli
          lekarza czy zrobi to delikatnie czy nie.
          • jakw Re: KAROWA 13.05.05, 17:21
            > Mialam porownanie lezac na oddziale obserwacyjnym gdzie robili mi
            > podobne badanie i WOGOLE MNIE NIE BOLALO wiec to zalezy tylko od dobrej woli
            > lekarza czy zrobi to delikatnie czy nie.
            Pewnie też od umiejętności lekarza...
          • edzia251 Re: KAROWA 17.07.05, 18:33
            ja rodzilam na karowej 3 lata temu.szpital bardzo mi sie podobal a sale w
            porownaniu z innymi szpitalami [np.praskim] to palace.polozna ktora byla przy
            porodzie nie byla zbyt rozmowna i mila ale wtedy malo mnie to obchodzilo,na
            szczescie porod odbierala inna polozna.po porodzie nie bylo miejsca na sali
            poporodowej wiec lezalam na porodowce.nikt nie interesowal sie moim stanem i
            niepokazywal mi jak opiekowac sie malenstwem bo to nie byl ten oddzial.trzeba
            przyznac ze karowa to fabryka do rodzenia dzieci i jezeli ktos oczekuje
            kameralnej atmosfery to nie ma tam czego szukac.mnie bylo wszystko jedno i
            chcialam jak najszybciej znalezc sie w domu.
      • majka995 Re: KAROWA 09.06.05, 12:08
        Rodziłam na Karowej 3 razy z czego jeden poród to przerwanie ciązy bo dzidzia
        była bardzo chora.Bardzo mili lekarze oraz położne.Jestem bardzo zadowolona z
        porodów tam.Przy pierwszym i ostatnim porodzie miałam położną,natomiast przy
        przerwaniu ciąży już położnej prywatnej nie było ale pracujące położne na tym
        oddziale zajęły się mną wspaniale.Rozumiem że ktoś może mieć gorsze wrażenie co
        do pobytu w tym szpitalu ale nie należy przesadzać.Ja mogę polecić ten szpital
        z czystym sumieniem.Rodziłam tam w 2000 r.,w 2003.,i w 2005
    • esse1 Re: KAROWA 13.05.05, 14:55
      Dodam tylko, ze nie kosztowalo mnie to ani zlotowki, nikt nawet przez chwile
      nie zasugerowal mi, ze oczekuje na jakas gratifikacje, albo, ze bede miala
      wieksze przywileje, jesli za cos zaplace.
      • joasia78 Re: KAROWA 13.05.05, 22:59
        Witajcie
        ja rodziłąm na Karowej we wrześniu 2004. Trafiłam tam z bólem brzucha no i mnie
        przyjęli (ale chyba tylko dzięki interwencji "mojej" ginki, która była akurat
        na dyżuże). Lekarz strasznie chciał żebym urodziła naturalnie, chociaż kto nie
        obejżał mojego USG ( robionego dzień wcześniej) to kiwał głową i nic nie chciał
        powiedzieć (dziecko urodziło się duże 4300 g i 59 cm) i tylko że spore dziecko.
        Podali mi oksytocynę i czekali. Nie wiem czy miałam jakieś skurcze czy nie, bo
        cały brzuch mnie bolał i był strasznie napięty - nie wiem czy tak jest czy
        tylko w moim przypadku tak było - więc podłączyli mi ktg. Ale ponieważ dziecko
        miało problemy z tętnem to ja nawet nie mogłam się ruszyć i potem to mnie już
        wszystko bolało nie tylko od porodu ale i od ciągłego leżenia bez ruchu (nawet
        do ubikacji nie mogłam iść). Ale ponieważ nie mialam żadnego rozwarcia, wody
        były zielone a tętno dziecka skakało w różne strony lekarz zdecydował poprawie
        24 godzinach o cc. W trakcie porodu położne przychodziły - która tam miała
        akurat chwilę - badały i szly do siebie, nic mi nie mówili co robią i po co. Za
        to ja cc było "lepiej" lekarze mili i nawet ze mną żartowali. TZN oni
        żartowali, bo ja byłam tak przerażona, że mało nie uciekłam. Nawet lekarz
        który mnie odwiedzał w oczekiwaniu na poród naturalny, przyszedła na salę
        operacyjną i powiedział, żebym się nie martwiła, że ja zrobiłam cwszystko co
        mogłam, ale niestety nie dało się inaczej i trzeba robić cc, ale to nie moja
        wina i tka będzie lepiej dla dziecka i że zaraz je zobaczę itp. To byl takie
        świetne; nikt mi nie powiedział takieg czegoś - to było naprawdę pocieszające.
        Po cc na sali pooperacyjnej zajmowałam się mną naprawdę ŚWIETNA pani
        pielęgniarka. Była naprawdę rewelacyjna, miła, pomocna, delikatna i to ONA
        wszystko nam mówiła - jkie zasady tam panują, gdzie mnie teraz zawiozą itp. A
        ponieważ nie dostałam od razu dziecka do łóżka (a dziewczyna obok dostała - co
        mnie strasznie przeraziło)- poszła i przyprowadziła lekarkę , która powiedziała
        o co chodzi. Co do położnych to też uważam, ze są przereklamowane. Mi tez nikt
        nie mówił jak "obsłużyć" się Dzieckiem, jak karmić itp. Dopiero jak się
        poprosiło to z wielkiej łaski., a jak w nocy zadzwoniłyśmy po pielęgniarkę
        (ponieważ pierwsza doba po operacji i ciężko było sę zwlec z łóżka) to
        powiedziała że "guzik jest dla umierających a dla nas to jest w ramach
        szybkiego powrotu do zdrowia wstać) tylko ciekawe jak. Teraz już wiem, że tam
        trzeba o WSZYSTKO PYTAĆ, PROSIĆ I UPOMINAĆ SIĘ wtedy inaczej traktują.
        Doadam, że nie płaciłam za położna, lekarza itp. ; płaciliśmy tylko za poród
        rodzinny, ale zwrócili pieniądze bo skończyło się na cc.
        Generalnie teraz wspominam to z sentymentem - nie było tak źle. A jak zauważył
        mój znajomu - to jest jak z wojskiem. pamięta się tylko te mile i śmieszne
        wydażenia.
        Dało się wytrzymać smile)
        Pozdrawiam
        • madi30 Re: KAROWA 15.05.05, 22:46
          ja tam chodziłam do szkoły rodzenia i byłam pewna, że tam urodzę, ale w końcu w
          ostatniej chwili zdecydowałam się na Żelazną (w niedzielę pojechałam na żelazna
          dowiedziec sie co i jak, a w środę już urodziłam smile
          warunki na karowej jak w hotelu****, ale to wszystko co mnie tam ciągneło.
          Na żelaznej jest super atmosfera i bardzo miły personel. Za namowa kolezanki,
          kora urodziła tam 2 dzieci zdecydowałam sie właśnie na żelazną.
          • czarrrna Re: KAROWA 03.06.05, 16:06
            A ja mam zupełnie odmienne doświadczenia. Trafiłam tam na patologię 3 dni przed
            przedterminowym porodem w 36 tyg. ciąży. Od początku byłam informowana o
            wszystkim co ze mną robią i co dzieje się z dzieckiem. zaczełam rodzić o 5 rano,
            o 6 odeszły mi wody, wybrana przeze mnie położna przyjechała prawie natychmiast
            po moim telefonie. Od 8 rano zaczęły się "prawdziwe bóle", moja położna masowała
            mi szyjkę abym szybciej rozwierała się do 3cm koniecznych do podania zzo na
            które od początku byłam zdecydowana. Niestety przed 9 rano dziecko zaczęło
            tracić tętno (35/min zamiast normalnych 140/min...), mój mąż zapytał czy to
            normalne, położna uśmiechnęła się i powiedziała "proszę się nie martwić,
            wszystko będzie dobrze" i...wyszła. W 3 min wpadło do pokoju kilku lekarzy,
            badając mnie i dziecko na wszystkie strony, prawie natychmiast zapadła decyzja o
            cc, pomimo,że zaczęły się już bóle parte, a główka wchodziła w kanał. Dali mi
            znieczulenie ogólne, bo zzo nawet by nie zdążyli podać-Mała przyszła na świat o
            9.20 z 7pkt Apgar, lekko sina i podduszona.Gdyby nie ta natychmiastowa reakcja
            lekarzy wolę nie myśleć co by mogło się stać.Po cc przewieźli mnie na salę
            pooperacyjną, po 3 h mąż przyniósł mi dziecko do karmienia, położna pomogła mi
            ją przystawić. Pod wieczór mąż stwierdził,że zapłaci pielęgniarce dyżurującej
            aby była przy mnie w nocy. I tu przeżyliśmy kompletne zaskoczenie-pielęgniarka
            oburzyła się, pieniędzy nie przyjęła i... była na każde moje zawołąnie.
            Dodatkowo sama z siebie po wyciągnięciu cewnika zapytała czy mnie umyć (!!!), w
            nocy wzywałam ją kilkakrotnie (leżąca dziewczyna obok po cc również), cierpliwie
            przychodziła, podawała srodki p/bólowe, zwilżała usta woda a rano pomogła mi
            samodzielnie wstać i pilnowała w łazience przez całą kąpiel. Acha jeszcze rano
            przywiozła mi córeczkę na karmienie. Opieka poporodowa, której doświadczyłam
            później przez cały tydzień (Mała miała żółtaczkę) również była bez
            zastrzeżeń-mili lekarze zarówno opiekujący się mamami jak i maluszkami,
            odpowiadają na wszystkie pytania, pielęgniarki laktacyjne są praktycznie na
            każde zawołanie. Podczas jakichkolwiek badań zawsze prosiłam aby studenci wyszli
            z sali-nie było z tym żadnego problemu (w końcu mam to zagwarantowane w karcie
            praw pacjenta...). Podczas pierwszej kąpieli pielęgniarka od razu zaangażowała
            mojego męża, wszystko mu pokazała, nauczyła jak trzymać dziecko i ...od tej pory
            przez rok kąpał tylko on.
            W sierpniu rodzę synka - też na Karowej.
    • badziunia Re: KAROWA 16.05.05, 08:52
      Popieram, ja tam rodziłam 26 godzin i w końcu zrobili "niestety" z łaski cc.
      Wcześniej leżałam tam na patologii - zupełnie co innego: miła opieka, starają
      się. Za to na porodówce - horror. Radzę omijać ten szpital z daleka. Zero
      informacji, mówią nad Tobą, nie do Ciebie. O wszystko trzeba się dopytywac, i
      tak nie powiedzą wszystkiego. Straszny nacisk na porody rodzinne: za Chiny
      ludowe nie zrobią cesarki, choćby dziecko miało ledwo przezyć poród i byc
      kaleka do końca życia; o matce dziecka, to nawet nie wspomnę, bo kobieta
      rodząca jest tam traktowana jako przejściowy inkubator, a poza tym ciekawy
      przypadek dla studentów.
      Też leżałam tam godzinami zwijając się z bólu i wymiotując - do toalety wyjść
      nie można, bo ktg i kroplówka, a jak nie miałam kroplówki to połoznej nie
      chciało się mnie odpinać, bo zaraz trzeba przypiąć; z kolei po prawie dobie
      porodu to już nie miałam siły i kręciło mi się w głowie przy byle zmianie
      pozycji na łóżku. Leki podają beż informacji, po dopytywaniu się łaskawie
      rzucano mi nazwę. Gdyby nie to, że akurat intreresowałam się tym, mam znajomych
      po medycynie z którymi wcześniej rozmawiałam - to po nazwie nie doszłabym co mi
      w ogóle podają.
      Jak wreszcie zawieźli mnie na salę operacyjną, to lekarze zaczęli się nade mną
      kłócić, kto ostatnio przenosił pacjentkę i kto będzie przenosił mnie.
      Ostatecznie przeturlałam się na łóżko, ale po cięciu znowu dyskutowali zanim
      wreszcie zdecydowali którzy przeniosą mnie na łóżko.
      Za to na pooperacyjnej opieka była super - bardzo miłe położne, szybko
      reagujące, pomocne. Co do zmuszania do wstania - to normalne, trzeba się szybko
      uruchomić, żeby nie było powikłań.
      Tam są zupełnie różne światy - ciążę też tam prowadziłam, więc mam porównanie.
      Zdecydowanie najgorszy oddział to porodówka - ten sam lekarz w ambulatorium a
      na porodówce, to niebo a ziemia.
    • margobo Re: KAROWA 16.05.05, 22:45
      Witam.
      Ja mam bardzo przykre doświadczenia co do Karowej.
      Za namową koleżanki, która tam pracuje (jest można powiedzieć pupilką
      dyrektora) postanowiłam tam prowadzić 2 ciążę, poleciła mi dobrą Panią doktor
      (moim zdaniem mocno przereklamowaną), potem okazało się że mam cukrzycę
      ciężarnych i jeszcze doszły wizyty w poradni diabetologicznej (tu mogę z
      czystym sumieniem polecić Panią dr Świetlik) i tak powikłaną ciążę prowadziłam
      na Karowej.
      Wszystko szło dobrze i tak dostałam skierowanie do szpitala na dzień porodu,
      Pani dr ginekolog powiedziała że mam się z tym skierowaniem zgłosić do izby
      przyjęc i mnie przyjmą. Termin wypadał na 10.04.05 (niedziela). Rano w
      niedzielę zadzwoniłam na Karową do izby i dowiedziałam się że mnie mogą przyjąć
      ale pewnie nie będzie takiej potrzeby i mam przyjechać (ale z torbą do porodu)
      na ktg.
      Pojechałam sama , bo mąż nie mógł(był w pracy). W izbie czekałam tylko 1
      godzinkę i weszłam na ktg. Potem przyszła chyba położna i powiedziała że mogę
      iść do domu, ale za chwilkę przyszła jakaś Pani doktor i powiedziała że mnie
      jeszcze zbada i zbadała tak że odeszły mi wody, a wtedy Pani doktor
      stwierdziła, że nie mają miejsc i odeślą mnie gdzieś, ale jeszcze mam leżeć na
      fotelu i trzymała mnie tak aby odeszły całkiem wody. Byłam sama, przerażona
      chociaż to mój 2 poród.
      O 13.30 odeszły mi wody, potem przyjechała karetka i przewieźli mnie do
      Bródnowskiego(14.15).
      A tam naprawde super się mną zajeli o 15.45 moja córcia była już na świecie.
      Ale dzieki Pani doktor z Karowej mała miała straszne wybroczyny na całej buźce
      bo była przyciśnięta do kanału.
      Nie polecam szpitala na Karowej jeszcze z innego powodu. Dowiedziałam się potem
      że lekarze nie informują pacjętek ani o ich własnym zdrowiu a co chyba dla
      każdej Mamy najważniejsze o stanie zdrowia ich dzidziusia, Karowa leci na
      opinii i wysokim standardzie wyposażenia ale nie to jest najważniejsze.
      w szpitalu Bródnowskim nie jest jak w hotelu, ale przynajmniej jest bardzo miła
      atmosfera i bardzo życzliwi ludzie tam pracują.
      Sala porodowa ogólna, pojedyńcza, mąż był przy mnie i nic to nas nie
      kosztowało. Ja trafiłam na 2 wspaniałe położne i bardzo miłego Pana doktora.
      Lekarze Pedjatrzy byli wspaniali informowali mnie o najmniejszej sprawie
      dotyczącej zdrowia mojej córeczki, mała miała zrobione wszelkie badania a po
      wypisie wyznaczono mam jeszcze jedną wizytę i jeszcze raz dokładnie przebadała
      moją córeczkę Pani doktor, która zajmowała się nią po porodzie. POLECAM
      SZPITAL BRÓDNOWSKI I MAM NADZIEJĘ ŻE WSZYSKIE PANIE BĘDĄ WSPOMINAŁY SWÓJ PORÓD
      JAKO COŚ NIEZWYKŁEGO.
      Pozdrawiam
      Małgosia - Mama 4letniego Maciusia i 1 miesięcznej Patrycji
    • mamagocha Re: KAROWA 03.06.05, 12:57
      Ja nie lubię niespodzianek, dlatego wybrałam sobie położną z którą jestem w
      stałym kontakcie i wiem, że zrobi wszystko żeby poród był sprawny i ja żebym się
      czuła dobrze. A co do studentki czy przyszłej położnej, owszem wyrazimy zgodę na
      uczestnictwo w porodzie ale jedynie jako obserwator. Gdy będzie mnie chciała
      dotknąć to zacznę gryźćsmile))))
    • katerinaw Re: KAROWA 03.06.05, 19:45
      "uczennica zawiązała córce
      > pępowinę. Robiła to na pewno pierwszy raz ! Córka ma okropny pępek (brzydki,
      > nieudolnie zawiązany), niedawno przeszła operację na przepuklinę pępkową"

      chciałabym wyprowadzić Cię z błędu: po porodzie położna przecina przecina się
      daleko od pępka- nie mniej niż ok. 10-15cm, następnie po założeniu zacisku
      odcina się nadmiar pępowiny: ok. 1cm za zaciskiem. Tak więc sposób obcięcia nie
      ma żadnego wpływu na wygląd pępka Dziecka a na przepuklinę pępkową tymbardziej-
      to zupełnie inna sprawa.
    • malpolid Re: KAROWA 13.06.05, 14:28
      Dołączam się do poprzedniczki. Na wygląd pępka nie ma wpływu jego obcięcie .
      Ponadto idąc na Karową nalezy liczyć się z tym,że jest to szpital kliniczny,
      gdzie są studenci medycyny i studentki położne.
      Przy przyjmowaniu do szpitala kobieta podpisuje albo nie zgodę na to aby była
      badana przez studentów.
      Sama jestem położną i na Karowej miałam praktyki, jednakże nie urodziłabym tam.
      rodziłam na Żelaznej i w domu. Karowa kojarzy mi się z patologiami,
      niepotrzebnie ładowaną oxytocyną, tłumem obcych ludzi wchodzacych do sali w
      czasie obchodu oraz bezosobowym traktowaniem kobiet . Jedyny w miarę ludzki
      człowiek to dr Marcyniak, dr Ewa Romejko i położne : Grażyna Fijewska i Iga
      Kłosińska . Wstyd mi gdy słyszę niepochlebne opinie o położnych, że się śmiały
      ignorowały pacjentkę, bo wiem ,że to prawda . Dla personelu medycznego szpital
      to jak drugi dom, ale powinni pamiętać, że pacjentki są tam przez chwilę, może
      pierwszy raz w życiu w szpitalu.
    • vikas Re: KAROWA 13.06.05, 18:30
      Nie pasowała mi od początku i wiem,że miałam rację.
      Tak fabryka to dobre określenie.Zgadzam się z Reynevan.
      Szczęśliwym trafem rodziłam na Żelaznej.Najpierw leżałam 7 dni na patologii,
      potem porodówka i położniczy na żadnym z tych oddziałów się nie
      zawiodłam.Gdybym miała rodzić to tylko tam.Opieka miła,konkretna,a do tego
      czysto i miło.Polecam ten szpital z czystym sumieniem.
      Pozdrawiamy mama Darii i Majki
    • mamagocha Re: KAROWA 13.06.05, 20:59
      Oj, tak tak....krytykujciesmile
      Będę miała więcej miejsca na oddzialesmile)))

      Nic nie jest w stanie mnie odwieść od porodu na Karowej. A że się kojarzy z
      patologią to chyba zrozumiałe. Przecież to jedyny szpital, do którego trafiaja
      njcięższe przypadki i w takich sytuacjach niech sie schowa Żelazna i inne szpitale.
      • wiolinkaw Re: KAROWA 14.06.05, 23:17
        Może ja Cię spróbuję odwieść od porodu na Karowej! Jeżeli chcesz ryzykować
        zdrowiem dziecka i swoim to gratuluję, spakuj się i już czekaj pod szpitalem!
        Wszyscy tam pracujący ginekolodzy preferują poród naturalny - i nic by nie było
        w tym złego ale czasami zdażają się powikłania okołoporodowe. Ja całą ciążę
        przechodziłam bez żadnych problemów i dostałam się do tego szpitala (też byłam
        uparta) dzięki znajomości Pana Dyrektora. Niestety nic nie pomogło to w tym, że
        córka urodziła się z 1 pkt w skali apgar a ja ledwo co przeżyłam. Jeżeli to Cię
        nie przekonało to chociaż nie bierz do porodu Agnieszki Zgiet.ani Małgorzaty
        Kujko.Pozdrawiam Wola
    • melab Re: KAROWA 14.06.05, 11:55
      Witam, chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami z porodu w szpitalu przy Karowej. Rodziłam w 2001r. Na Karową chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia i tam poznaliśmy wspaniałą położną Panią Elę Jakubowską, z którą umówiliśmy się na indywidualną opiekę w czasie porodu. Przyjechała do szpitala w 10 minut po telefonie od nas, pomimo, że była godz. 23. Była z nami cały czas, ale w taki dyskretny, nienarzucający się sposób, wszystkie zabiegi przeprowadzane były w delikatny intymny sposób. Po szczęśliwym trwajacym 3 godziny porodzie Pani Ela pomogła przystawić córeczkę do piersi ( nie miałam później żadnych problemów z karmieniem). Trochę inaczej oceniam lekarza, który przyjmował poród, nic nie mówił, tylko położył mi się na brzuchu, ,,wyciskając dziecko (zresztą nie wiem, może to było faktycznie potrzebne, brakowało tylko paru słów z jego strony po co to wszystko). Krocze zszywał Pan doktór Lipiński, bardzo delikatny i uprzejmy, szczegółowo informował co robi i pytał czy nie boli.
      Gorzej było z opieką po porodzie, niby pomagali, ale jakoś tak mniej chętnie, z pewnym zniecierpliwieniem, w czasie obchodów tłum ludzi, zdawkowe informacje, również podawane ze zniecierpliwieniem. Pomimo tego znowu chcę rodzić(jestme w 4 miesiącu ciąży) w tym szpitalu. Po prostu budzi on moje zaufanie,mają również świetny oddział dla wcześniaczków, no i jest blisko mojego domu.
      Pozdrawiam
      • mamagocha Re: KAROWA 14.06.05, 12:23
        Nie jest to pierwszy wątek dotyczący Karowej. Na jednym z nich już się sporo
        rozpisałam ale powtórzę tu jeszcze raz to co dla mnie najważniejsze.
        Wybrałam Karową jedynie ze względu na moje dziecko ponieważ żaden szpital nie
        dba tak o noworodki i nie ma takiej dla nich opieki. Jeśli cokolwiek się dzieje
        (odpukać) z dzieckiem nie muszę się martwić bo wszystko jest na miejscu w
        przeciwieństwie do innych szpitali. Nie jadę na wczasy ani do sanatorium, a do
        porodu i dziecko TU jest najważniejsze, nie ja, nie mąż, nie wygody i miłe
        pogawędki. W tym szpitalu na pierwszym miejscu jest dziecko!! I ja właśnie po to
        tam jadę.
        Opieka po porodzie nie jest najmilsza, to fakt. Ale to tylko kilka dni, kilka
        dni z maleństwem, zdrowym maleństwem i pod dobrą opieką. Wiem, chciałybyśmy zeby
        cały czas ktoś skakał wokół nas, ale to nie jest możliwe!! My już wykonałyśmy
        swoją misje i uwaga należy się teraz kolejnym rodzącym mamom!!. Takie jest
        życie. Jeśli ktoś oczekuje miłego porodu niech rodzi w Cenrum Damiana, zapłaci 7
        tyś, będzie miła opieka a w razie problemów przywiozą ja na Karową (jeśli
        zdążą)!!!!!!
        Krytyczne opinie jakie tu przeczytałam opisane są przez mamy po komplikacjach
        porodowych lub mamy z patologii ciąży. Moje i tylko moje zdanie na ten temat
        jest takie, cieżki poród nigdy nie przebiega łatwo (wynika to samo z siebie) i
        nie zależny jest od szpitala, i może należy pomyśleć, co by było gdybyście były
        w innym szpitalu? A jeśli w innym nie sprostaliby zadaniu?

        Karowa jest szpitalem przyjmującym najtrudniesze przypadki i dlatego ufam
        personelowi tego szpitala.

        To moje zdaniesmile))
        • mamagocha I jeszcze jedno 14.06.05, 12:28
          Wśród krytycznych uwag nie ma słowa o dzieciach, natomiast jest tylko ja ja ja,
          ja to ja tamto, mnie to mnie tamto!! Ciekawa jestem czy dzieci są zdrowe? Cisza!!!

          Hmm...trochę przykresad(
          • jaque Re: I jeszcze jedno 14.06.05, 14:26
            Co jest przykrego w tym, że Mamy wymieniają opinie na temat szpitala - i te
            dobre, i te złe??? Z Twoich postów wynika, że każda przyszła Mama która wybiera
            inny szpital, niż kliniczny i z najwyższym stopniem referencyjności, jest
            egoistką myślącą tylko o swojej wygodzie, a nie o dziecku. Nie przesadzaj, w
            innych szpitalach też rodzą się zdrowe dzieci. A na zdrowie dziecka i przebieg
            porodu ma wpływ samopoczucie Mamy, więc chyba lepiej, że kobiety chcą wybrać
            sobie szpital, w którym poczują się dobrze (także z powodu koloru ścian czy
            wyglądu łazienki smile.

            A co do zdrowia dzieci po pobycie na Karowej - odpisałam Ci już w innym wątku.
            Owszem, teraz mój syn jest zdrowy, ale na pewno nie dzięki Karowej - życie mu
            uratowali lekarze w zupełnie innej placówce. I wiem, że nasz przypadek (błędy i
            niedopatrzenia pediatrów z Karowej) nie był jedyny - wystarczy przejrzeć
            wyszukiwarkę.

            pzdr
            M.

        • ikaes Re: KAROWA 14.06.05, 15:54
          Ja też rodziłam na Karowej w grudniu 2002 r. i jeżeli zajdę w ciąże jescze raz,
          ponownie będę tam rodzić. Nie miałam opłaconej położnej, choć poród odbywał się
          w sali porodów rodzinnych. Rodziłam ok. 9 godzin (w samym szpitalu), co jakiś
          czas zaglądała położna, przyszedł lekarz, który jak zobaczył mój olbrzymi
          brzuch stwierdził: Prawda jest taka, albo się urodzi, albo nie i trzeba będzie
          zrobić cesarkę. Ponieważ z usg wyszło,że dziecko będzie duże (ważył 4430)lekarz
          w odpowiednim czasie sprawdził, czy dzieciak ma wystarczająco dużo miejsca, aby
          przejść. Ponieważ miał, dali sobie spokój z cesarką. Ponieważ miałam zielone
          wody płodowe, od razu pobrali krew oraz wody do przesiewu na obecność
          jakichkolwiek bakterii czy wirusów (okazało się, że mały urodził się z
          zapaleniem płuc), a małego zabrali na noworodki na obserwację, a gdy zaczął źle
          oddychać, zrobili rentgen płuc i od razu zaczęli leczenie antybiotykami. A przy
          wyjściu zrobili jeszcze echo serca (bo coś im się nie podobało) i badanie
          przepływowe naczyć krwionośnych, żeby być pewnymi, że naprawdę wszystko jest w
          porządku. Bo na Karowej, jak powiedziała nam położna w szkole rodzenia -
          NAJWAŻNIEJSZE JEST DZIECKO, dopiero potem matka, a na końcu ojciec, który
          zemdlony może leżeć
          w kącie do końca porodu.
          Pobytu na położnictwie też nie wspominam źle (leżałam 10 dni. Każdą nową matkę
          położne uczyły karmić. Ponieważ ja nie miałam na początku pokarmu, po jakimś
          czasie położna przyszła sama z mlekiem i go dokarmiała. Co jakiś czas
          przychodziły Panie z poradni laktacyjnej i pytały się,jak nam idzie karmienie.
          Pamiętam dwie dziewczyny, które leżały ze mną - jedna urodziła małą (2400)
          wcześniaczkę (cukrzyca ciążowa), która była mało aktywna, dziewczyna popadła
          z tego powodu w lekką depresję, lekarz prowadzący oddział na każdym obchodzie
          proponował jej pomoc psychologa, ale ona odmawiała. W końcu położne przyniosły
          jej, jak to określiły - "nasz szpitalny koniaczek na nerwy" (jakaś nalewka
          ziołowa. Gdy małą zabierali na USG mózgu tłumaczyli matce, że badanie to robią
          każdemu dziecku, które waży poniżej 2400 g - być może tak nie jest
          i powiedzieli tak tylko,żeby ją uspokoić. Druga dziewczyna była lekarzom
          niebotycznie wdzięczna za uratowanie dziecka - na ktg okazało się, że aparat
          nie wyłapuje tętna dziecka, szybko zawieźli ją na salę operacyjną, w biegu
          podpisywała zgodę na cesarkę, anestezjolog najpierw ją znieczulił, a potem
          dopiero się ubierał, a lekarz ciął zanim zaczęło działać znieczulenie.Ale ona o
          to nie miała do nich pretencji, bo uratowali jej dziecko - bo najważniejsze
          jest dziecko, a my przecież jesteśmy dorosłymi kobietami i jeżeli naprawdę nie
          dzieje się nic groźnego to sobie przecież poradzimy.
          A najcudowniejsza jest dr. Tołłoczko (neonatolog) i mam nadzieję, że nadal
          pracuje na Karowej.
          • alicja0 Re: KAROWA 14.06.05, 18:00
            Rodziłam na Karowej w grudniu 2004. Miałam planową cesarkę, bo dziecko wg USG
            ważyło 4500-4600 g (na dwóch różnych aparatach USG w ciągu dwóch dni).
            Ostatecznie córcia ważyła 3850 g.
            Pobytu na Karowej nie wspominam źle, ale miałam jedno śmieszne (dla mnie)
            doświadczenie.
            Na obchodzie przychodziły do mnie (w licznej asyście położnych) dwie lekarki w
            wieku ca. 30-40 lat. Stanowiły nierozłączny tandem o specyficznym poczuciu
            humoru. Nie wiem jak się nawzywały, ale były niesamowite i dobrze, że ja
            również mam specyficzne poczucie humoru, bo może inną kobietę to szlag by
            trafił.
            Najpierw pomacały mój brzuch i gadając głośno między sobą stwierdziły: Ty, to
            chyba stan zapalny. Weź i pougniataj tu o tu. No i co? Uhum.. Pewno stan
            zapalny. Dobra, antybiotyk dać. Jak nie pomoże, to ... weźmiemy na sepse he,
            he, he.
            Potem dowiedziałam się, że sepsa to oddział zakaźny, gdzie leży się bardzo
            długo.
            Po chyba 2 dniach wzięły mnie do swojej kanciapy, żeby pobrać próbkę z głębi
            brzucha przebijając się przez ranę. Faktycznie,jak mówiły - nie bolało, ale
            oczywiście nie omieszkały stwierdzić, że jak nie uda się im pobrać próbki
            (trochę się naszarpały z brzuchem), to na sepsie NA PEWNO sobie poradzą z
            pobraniem próbki, bo tam jak mnie dopadną i ścisną, to NA PEWNO dostaną co chcą
            (tu znów charakterystyczny śmiech nieodparcie przypominający dwóch dziadków z
            Muppet's Show).
            Muszę powiedzieć, że mimo ich czarnego humoru, śmieszyło mnie ich zachowanie i
            nie wspominam ich źle, ale mogły trafić na inną matkę z innym poczuciem humoru
            i pewno oburzyłaby się na nich, bo to naprawdę nie wyglądało jak profesjonalna
            opieka lekarska smile)
            Ale muszę też powiedzieć, że jak nagle zaczęło się bardzo źle dziać z jedną z
            pacjentek już po porodzie(potem dowiedziałam się, że w ostatniej chwili ją
            uratowali) to dyżur miał właśnie mój specyficzny tandem i lekarki zareagowały
            błyskawicznie ściągając odpowiednich lekarzy do przeprowadzenia operacji i
            ostro wszystkich zagoniły do galopu, same też dając z siebie wszystko.
            Najwyraźniej, kiedy z kobietą dzieje się w miarę normalnie, to pozwalają sobie
            na specyficzny luz, ale gdy jest zagrożenie życia to stają na wysokości
            zadania...
            Pytanie tylko, dlaczego pacjentka walczyła o życie.. czy to wina lekarzy, czy
            to taki jej los.. Tego się nie dowiedziałam, ale chyba jednak lekarze nie byli
            winni... choć ich zblazowany sposób bycia czasem może człowieka mocno wściec.
    • e.cza Re: KAROWA 14.06.05, 23:31
      Ja także odradzam Karową, zwłaszcza jeżeli z dzieciątkiem wszystko jest w
      porządku. Zamierzałam rodzić na Żelaznej ale na dwa tygodnie przed porodem
      (rodziłam w listopadzie 2004) u mojej córeczki pojawiła się arytmia serca. Moja
      ginekolog załatwiła mi miejsce na patologii właśnie na Karowej. Obsługa na
      patologii była dosyć miła, trafiły się chyba z trzy położne, na widok których
      nóż otwierał się w kieszeni. Ale były też cudowne położne. Jedna z nich
      wiedząc, że już zaczęłam rodzić wymasowała mi szyjkę macicy, żeby mniej bolało
      i szybciej nastąpiło rozwarcie. Nie kazała mi też od razu iść na porodówkę, bo
      tam powszechnie wiadomo, że jeżeli nie masz swojej wykupionej położnej to każą
      leżeć przez cały czas. Dziewczyny, nie dajcie się tak uwiązać!!! Ja mam
      porównanie, do momentu w którym mogłam chodzić, kucać, brać prysznic - bolało,
      ale dało się wytrzymać. Kiedy tylko położyli mnie na łóżku - zaczął się
      koszmar.
      Poza tym trafiłam na wredną babę położną, kazała mi się nie ruszać , bo ktg nie
      łapało tętna dziecka (tlko że ona o prostu miała arytmię i żaden aparat nie
      dawał sobie rady z jej serduszkiem). Nie ruszać się kiedy zaczął się skurcz!!!
      Podejrzewam, że to babsko nigdy nie rodziło. Poza tym nie chciała zmienić mi
      prześcieradła, gdy popłynęły ze mnie wody płodowe. Leżałam autentycznie
      upodlona:w mokrej koszuli, na mokrym prześcieradle. Dopiero gdy się wydarłam
      przyszedł lekarz i on zmienił mi to nieszczęsne prześcieradło. A ta królewna
      stwierdziła, że nie ma czasu. Potem już ona do mnie nie przychodziła. Położne
      z położnictwa też wspominam miło, przychodziły nawet późno w nocy, żeby pomóc
      mi przy karmieniu. Była też specjalistka od laktacji. W przeciągu dwóch dni
      wzywałam ją chyba z 10 razy i nigdy nie miała o to pretensji. Naprawdę mi
      pomogła. Najgorsza była ta jędza z porodówki.
      Polecam Żelazną, tam jest zupełnie inne podejście do pacjentki. Ale jeżeli z
      maluszkiem coś jest nie tak, Karowa jest godna polecenia. Specjaliści są
      naprawdę świetni. Lepiej przecierpieć, ale mieć pewność, że maluch ma najlepszą
      opiekę. Ja bedąc w tym szpitalu wychodziłam z założenia, ze to nie ja jestem
      dla nich ale oni dla mnie. Jak mi coś nie odpowiadało to robiłam awanturę, o
      swoje się dopominałam i na każdy bezczelny tekst natychmiast reagowałam
      ripostą. Nie dajcie się! Powodzenia.
      • ikaes Re: KAROWA 16.06.05, 09:50
        Jeszcze zapomniałam napisać,że gdy okazało się, że mały ma podwyższoną
        bilirubinę, dr Tołłoczko stwierdziła od razu, że "ten aktywny, młody człowiek"
        absolutnie nie może leżeć w wózeczku koło mnie na lampach (jak wszystkie inne
        dzieci), ponieważ z jego temperamentem bardzo szybko wypadnie z tego wózeczka i
        zabrała go do inkubatora na noworodki. Bo przez cały mój 10-dniowy pobyt w
        szpitalu moje dziecko, kiedy już było koło mnie, przeleżało w wózeczku może 5
        minut - gdy tylko go tam przekładałam od razu włączał syrenę, którą doceniali
        wszyscy na całym położnictwie i noworodkach. I dlatego jestem dr Tołłoczko
        wdzięczna, że wzięła go na noworodki od razu.
      • ikaes Re: KAROWA 16.06.05, 10:07
        jeszcze chciałam się ustosunkować do tego, co napisała e.cza. Nigdy nie możesz
        być pewna, że z dzieckiem będzie wszystko w porządku. Jak już wspomniałam -
        leżałam 10 dni, więc przez moją salę przewinęło się sporo dziewczyn (ok. 9) - i
        chyba tylko z jednym dzieckiem było wszystko w porządku - a większość
        pochodziła z normalnych, zdrowych ciąży. Jedno dziecko urodziło się z
        rozszczepem podniebienia, inne - ze zwapnieniami w wątrobie, mój z zapaleniem
        płuc - takich rzeczy usg nie wykryje. Pamiętam, jak mój mąż zadzwonił do
        znajomego neonatologa z Niekłańsiej w sprawie tego zapalenia płuc - pierwsze
        pytanie, jakie ów lekarz zadał, to gdzie rodziłam, gdy usłyszał, że na Karowej,
        powiedział, żeby się nie martwić, bo tam mają najlepszy zespół neonatologów.
        Doradzam wszystkim - idźcie rodzić tam, gdzie jest najlepsza opieka dla
        dziecka. A na Żelaznej niestety przede wszystkim jest matka, a potem dziecko -
        i dlatego wszystkie tam chcą rodzić. A poza tym na Żelaznej każą rodzić
        naturalnie - moja koleżanka urodziła w ten sposób dziecko, które ważyło 5350g!!!
        Z usg wyszło, że waży 4800, ale lekarz stwiedził, że to niemożliwe, żeby aż
        tyle ważyło (podobno brzuch miała za mały)i na pewno nie waży więcej niż 4500g -
        dziewczyna dostała krwotoku, miała przetaczaną krew, a teraz nie zrosło jej
        się spojenie łonowe i grozi jej operacja, albo wózek inwalidzki.
        Zaznaczam, że doskonale pamiętali, jakie miała kłopoty przy poprzednim
        porodzie - też dostała krwotoku i też musieli jej przetaczać krew a dziecko
        było o wiele mniejsze. Odradzam Żelazną
      • ruda305 Re: KAROWA 21.06.05, 20:14
        Moim zdaniem wszystko zależy od dnia i godziny.
        Już dwa razy rodziłam na Karowej.
        Raz z położną p.Anną Zając a drugim razem trafiłam na
        położną Agnieszkę Zgiet.
        Muszę przyznać ,że obie zapadły mi głęboko w pamięci,
        były miłe i uczynne. Są profesjonalistkami w swoim fachu.
        Poleciłam je koleżanką i nikt nie był niezadowolony.
        Serdecznie pozdrawiam.
    • agutek10 Re: KAROWA 15.06.05, 09:15
      ja rodzilam na karowej w zeszlym roku i nie mam zastrzeżeń - wszystkie połozne
      były b. miłe i w nocy przychodziły na każde wezwanie - jedna była tylko mniej
      miła ale prychodziła i pomagała jak się poprosiło. Pokazywały jak przewinąć
      dziecko, na początku robiły to za nas, a co do karmienia to raz dziennie
      przychodziła pani z poradni laktacyjnej i pokazywała co i jak.
      A w ogóle po co tak straszyć i to opowieściami sprzed 5 lat - wszystko łaącznie
      z personelem mogło się przez ten czas zmienić, a poza tym w kazdym szpitalu
      zdarzają sie i to pewnie często sytuacje z których pacjent ma prawo być
      niezadowolony, nie tylko na Karowej
    • biedronka11 Re: KAROWA 16.06.05, 21:51
      Tak czytam te wątki o Karowej i zaczynam się zastanawiać dlaczego jest tak
      wiele tych mniej dobrych opinii?
      Ja będę rodziła dopiero w listopadzie, chodzę prywatnie do lekarza z Karowej,
      jestem po latach leczenia i róznych zabiegach, w końcu jestem w mojej pierwszej
      upragnionej ciąży i bardzo bym chciała żeby dziecko miało najlepszą możliwą
      opiekę medyczną. Na początku ciązy leżałam na ginekologii operacyjnej dwa
      tygodnie, lekarzy i cały personel wspominam bardzo miło tym bardziej, że moje
      początki ciaży naprawde zapowiadały się bardzo nieciekawie- na prośbę dr
      Smolarczyka przenieśli mnie do jednoosobowej sali i dwa razy była u mnie pani
      psycholog.
      ......
      Teraz czytając te posty sama juz nie wiem, który szpital jest najlepszy....czy
      naprawde tak jest, że jeden oddział jest super a drugi to tragedia?!
      • ledzeppelin3 Re: odradzam!!!!!!!!!!!!!!!! 21.06.05, 20:47
        Dziewczyny, zdecydowanie odradzam Karową. Rodziłam w 2004 roku w lipcu, leżałam
        do 13 sierpnia. Od tego czasu nie sądzę, by coś się zmieniło.
        Po pierwsze, poród. Był bardzo lekki, ale lekarka która go odbierała była
        baardzo opryskliwa i niemiła. Następnie-położne. Tragedia. Niemiłe, opryskliwe,
        szczególnie jedna- zepsuła mi pierwsze chwile z małą, w pierwszej dobie natarła
        ją spirytusem i przetarła oliwką Johnsona. Efekt- złuszczające zapalenie skóry
        u noworodka. Pediatra, jak się o tym dowiedziala, złapała się za głowę. Nie
        pomagały mi w niczym, pierwsza noc po porodzie- zasnęłam o 3.00 nad ranem, bo
        mała płakała, zgięta wpół,obolała nosiłam ją na rękach. Poprosiłam położne o
        pomoc- usłyszałam;"Pani ją nakarmi"! I nawet tyłka z dyżurki nie ruszyły.
        Następnie-opieka medyczna. Mogę to najlepiej ocenić, bo jestem związana ze
        służbą zdrowia (jestem chirurgiem). Po pierwsze, błędna diagnoza mojej małej-
        zakażenie bardzo patogenną bakterią przy porodzie, konieczność włączenia
        silnych antybiotyków (oczywiście dożylnie) u dziecka. Dosłownie tuż przed
        podaniem leku (mała miała już wenflon) okazało się, że ...pomylono posiewy z
        szyjki macicy-mój z wynikiem innej pacjentki- i moja mała jest zdrowa. Ale
        stres skutecznie obniżył u mnie laktację. Dalej, fatalna opieka pediatryczna.
        Moja córka miała wysoką żółtaczkę. Wypisano nas z bilirubiną małej 15,8mg/% i
        nie powiedziano, że powinnam małą dokarmiać, a nie poprzestać wyłącznie na
        piersi (dzieci z tak wysoką bilirubiną są senne i nieefektywnie ssą, skutkiem
        czego pokarm nie ma szans wytworzyć się w ilości wystarczającej). Lekarz wręcz
        podkreślił, że TYLKO PIERŚ, położna laktacyjna(głupia, ograniczona kobieta,
        piszę to z całą odpowiedzialnością) mu przyklasnęła. Efekt? Mała za 3 dni po
        wypisie ląduje na Oddziale Noworodków z bilirubiną 21mg/%, co jest skutkiem
        odwodnienia...(były ogromne upały, a mimo tego lekarz kazał mi karmić tylko
        piersią). Na Oddziale Noworodków dalsze karygodne zaniedbania-lekarz prowadzący
        nie zleca USG przezciemiączkowego (konieczne badanie u dzieci z taką żółtaczką)
        ani badań wykrywających cytomegalię w moczu (wirus cytomegalii jest obecny
        przez 2 tygodnie po urodzeniu u noworodka, tylko wtedy jest szansa wykryć go i
        podjąć leczenie). No i w końcu brak nalezytej opieki po porodzie (nikt nie
        raczył zbadać mnie przed wypisem) skutkuje u mnie rozejściem się szwu....a więc
        zostaję przyjęta z powrotem do szpitala, na Oddzial Septyczny... Naprawdę,
        zarówno opieka lekarska matki, jak i dziecka, oraz atmosfera którą tworzy
        personel są karygodne. NIGDY WIĘCEJ KAROWEJ.
        • ledzeppelin3 Re: odradzam!!!!!!!!!!!!!!!! 21.06.05, 21:01
          I za tą badziewną opiekę wybuliliśmy z mężem w sumie 1900 zł (położna+ sala
          jednoosobowa, 6 dni leżałam bo mała miała żółtaczkę, a i tak za poród rodzinny
          jako lekarz nie płaciłam a znieczulenia nie miałam)
      • debowska1 Re: KAROWA 21.06.05, 21:44
        Witam,
        tak naprawde to po przeczytaniu tych wszystkich wiadomości, to człowiek moze
        oszaleć. W niedalekiej przyszłości planujemy z mężem miec dziecko, i również
        miałam wybrac karową - moze dlatego ze mam opiekę w Limie i trochę lekazy tam
        pracuje. Ale sama juz nie wiem ???? Moze żelazna bedzie lepszym rozwiązaniem.
        Moje koleżanki rodziły na zelaznej i sa zadowolone, chociaz jedna z nich
        powiedział ze następnego dziecka nie urzodzi juz tam napewno. Była nie
        zadowolona, trzymali ja ponad dwa tygodnie po terminie.
        Moze ktoś mi rozjaśni gdzie jest lepiej ???
        • hanna26 Re: KAROWA 22.06.05, 00:04
          Ja też już mam mętlik w głowie, chociaż już raz rodziłam na Karowej (w 2003
          r.), więc jako takie rozeznanie powinnam mieć. Powiem tylko tyle, że mam
          mieszane uczucia i sama nie wiem, czy dobrze robię, decydując się na Karową.
          Przypominają mi się słowa, które usłyszałam kiedyś w szkolerodzenia: "Gdy jest
          wszystko w porządku, tomożna urodzić zdrowe dziecko pod płotem. jeżeli coś się
          zaczynakomplikować, to najlepszy szpital niewiele może pomóc".
          • kasiaso2 Re: KAROWA 04.07.05, 16:37
            Witam wszystkie przyszłe i już obecne e-mamy
            włąsnie wróciłam po porodzie mojego ukochanego Kubusia na Karowej. Było to trzy
            tygodnie temu i mam nowe wieści.
            Oto moja opinia:
            Plusy
            wykwalifikowany i bardzo miły personej medyczny - wyższy czyli lekarze, doradcy
            laktacyjni rehabilitanci itp
            rodziłam przec cc i tutaj bardzo szybka reakcja lekarzy nie czekają i nie
            zwlekają aby poród za wszelką cenę odbył się naturalnie - moim zdaniem to
            bardzo ważne
            bardzo miła opieka położnych na porodówce
            duży plus tego szpitala to wyposażenie które naprawdę przydaje się w pierwszych
            dniach z maluchem - łóżka extra!!!
            dają pampersy (belli) 5 szt/dobę oraz kąpią dzieci w bardzo dobrym płynie do
            kąpieli (nie trzeba już iliwkować)
            odwidziny w godz 10-20 ale spokojnie można zostać dłuzej'
            prowadzi bardzo dobrze różnego rodzaju ciąże patologiczne szczególnie z cukrzycą
            ma świetny sprzęt oraz specjalistów na noworotkach gdyby się coś działo nie tak

            minusy
            największym minusem karowej jest niższy personel medyczny, mam na myśli położne
            z oddzialu położniczego.
            Jak już przewieźli mnie do sali pooperacyjnej po cc przywieźli rówbież malucha
            ale o wszystko od tej pory musiałam troszczyć się sama. Jak traficie na karową
            to musicie twardo egzekwować swoje prawa nawet krzykiem. Ja zrobiłam kilka afer
            aż przyprowadzali lekarza to potem trochę paniusie zmieniły swoje podejście.
            No więc tak jak wszędzie, wszystko zależy od człowieka ale położne na Karowej
            to mogłyby się trochę podszkolić w zakresie podejścia do pacjenta i uczyć się
            od personelu wyższego.

            No to wybór należy do WAs , ja jeśli mi się uda mieć jeszcze jedno dziecko
            (było ciężko z pierwszym) to na pewno wybiore Karową. Aha i wybierzcie od razu
            lekarz z Karowej bo inaczej możecie się tam nie dostać

            pozdrawiam
            Kasia
          • aada100 Re: KAROWA 04.07.05, 22:36
            Ja rodziłam na Karowej dwa razy: w 2003 r i 1.05.br. Po tym ostatnim
            powiedziałam - nigdy więcej!!! Pierwszy poród był fajny. 7,5 godziny i dzidzia
            była na świecie. Wysokie proste stanie główki, cesareczka, dziękuję, pa. Drugi
            koszmar. Na porodówce było koszmarnie!!!!! Po 14 godzinach porodu, po trzech
            godzinach parcia usłyszałam " Pani nie prze bo pani szyjka popęka i do kogo
            będzie pretensja" (a ja myślałam, przepraszam, h.... z szyjką) i "I czego Pani
            tak się drze" (a darłam się równo). Leżałam zasikana, zafajdana bo nie miał mi
            kto basenu podać, bo na zmianie dwie albo trzy położne a porodów od groma.Po 15
            godzinach, przy pełnym rozwarciu 10 cm lekarze łaskawie zdecydowali:cesarka.
            Niemal lizałam im nogi z wdzięczności. Diagnoza: wysokie proste stanie główki.
            Łukarz urodził się z krwiakiem nadokostnowym (niegroźny uraz okołoporodowy) i
            całym łebkiem posiniaczonym. Ale to nieważne -lekarze na Karowej zmuszją do
            rodzenia "dołem". Za to na pooperacyjnej i położnictwie było super. Pozdrawiam.
            • agao_z Re: KAROWA 05.07.05, 19:13
              to jeszcze moze ja dorzuce swoje trzy grosze...
              Otoy na Karowej rodzilam trzy lata temu i porod z mezem wspominamy fatalnie,
              szczegolnie Pania E.J., o ktorej byla juz mowa wyzej (moze ta pani potrafi
              fachowo talko za pieniadze...) pomijam juz kwestie mojej osoby, dzieckiem tez
              sie nie zajeto jak nalezy, nikt nie pomogl mi corki przystawic do piersi, a
              polozna switowala to tylko nie karmimy sie? na moja prosbe o pomoc, podeszla,
              niby pokazala jak, ale zaraz uciekla, a dziecko sie nawet nie przyssalo...
              Na szczescie trafilzsmy pozniej na wspaniale polozne laktacyjne

              Rodzic jesycye raz na Karowej bym nie chciala.

              Pozdrawiam
              Agnieszka
              • agnieszka_radzewicz Re: KAROWA 06.07.05, 15:14
                witajcie dziewczyny

                Czytam wasze opinie i dochodze do nastepujących wniosków:
                1. Dobrz wspominacie lezenie na pooznictwie, bo jak macie stantąd lakarzy, to
                jesteście "pod parsolem ochronnym" i sa dla was mili. Ciekawe jak by było jak
                byście nie chodziły do lekarzy z Karowej? Sama mnie to zastanawia.
                2. Na porodówce jak sie nie ma swojej połoznej, to rzeczywiście koszmar, a do
                tego jak mąż nie potrafi się znaleźć w sytuacji, to zupełnie można się załamać.
                3. większośc kilnik połozniczych jest nastawiona na pieniądze od pacjętek.

                Ja rodziłam mojego pierwszego synka na Solcu w 2002 roku, bez wykupionej
                połoznej i na ogólnej sali. było super, choć połozna nie była przy mnei cały
                czas, ale zawsze była blisko. Co do salowych i basenu, to nie było z tym
                problemu. Nie miałam znieczulenia i nie mam złych wpsomnien o bólu porodowym.
                Połone super, pielęgniarki też, prześcieradła wymieniane, nie dawali tylko
                podkładów. Lekarze pediatrzy super, i nie wypuszczali dziecka jak nei opadała
                bilirubina, byb dziecko nadal ubywało na wadze. Podobno to się nie zmieniło.
                Teraz jestem w 38 tygodniu ciązy i też zamierzam rodzić na Solcu tym razem z
                Krysią Komosą, ale to dlatego, że wątpliwa może się okazać obecność mojego męża
                z uwagi na 3 letniego synka, tak więc wolałam nie byc sama, bo znam siebie a
                samotności nie lubię.
                Trzymajcie się dziweczyny i nie dawajcie a w razie cezgo walczcie w swoje za
                pośrednictwem mężów.

                Agnieszka

                • paka25_k Re: KAROWA 06.07.05, 17:02
                  WITAM! NA KAROWEJ LEZALAM W ZESZLYM ROKU, NA ODDZIALE OBSERWACYJNYM- NIESTETY
                  PORONIENIE. POBYT MÓJ TRWAŁ TYDZIEN. ZAJELI SIE MNA REWELACYJNIE. WSPOMINAM ZE
                  TRAFILAM TAM PRAKTYCZNIE Z ULICY I NIE MIALAM SWOJEGO LEKARZE. LEZAŁO ZE MNA
                  WIELE DZIEWCZYN I OD ZADNEJ NIE SŁYSZAŁAM SŁOWA KRYTYKI-WSZYSTKIE BYŁY
                  ZADOWOLONE. CZEKAJAC NA WYPIS PRZEGLĄDAŁAM WIELKI ZESZYT SKARG I ZAZALEN-NA
                  PRAWIE CALY ZAPISANY ZNALAZŁAM TYLKO TRZY ZŁE WYPOWIEDZI!!!. WIERZE W KAROWA, W
                  JEJ SPECJALISTÓW I MAM ZAMIAR TAM RODZIC. MNÓSTWO MOICH ZNAJOMYCH TAM RODZIŁO I
                  BYŁY BARDZO ZADOWOLONE- WIEKSZOSC BEZ ZADNYCH OPLAT.TERAZ JESTEM W 12 TYG.
                  CIAZY I CAŁY CZAS " SZYKUJE SIE " TAM URODZIC! MAM NADZIEJE ZE NIE BEDE TEGO
                  ZAŁOWAŁA! ZADEN INNY SZPITAL NIE WZBUDZIL MOJEGO ZAUFANIA A MNIALAM STYCZNOSC Z
                  IMIDz I Z BIELANSKIM, KOLEZANKE ODWIEDZAŁAM NA INFLANCKIEJ I BYŁAM ZAŁAMANA -
                  ONA TEZ. W PRASKIM MIALAM PRAKTYKI Z FIZYKOTERAPII-MORDOWNIA. ALE KAZDY MA
                  PRAWO DO WYBORU I WŁASNEJ OPINII. JA STAWIAM NA KAROWĄ!!! POZDRAWIAM!
                  • aada100 Re: KAROWA 06.07.05, 22:31
                    Ja tez lezalam na obserwacyjnym dwa tygodnie. Lekarze super polozne tez. Ale,
                    zrozumcie, to sa dwa rozne swiaty. Zwykly oddzial a porodowka. Jezu, na
                    porodwce jest KOSZMARNIE!!!!!!!
                    • biedronka11 Re: KAROWA 07.07.05, 09:56
                      To co zrobić żeby poród nie był tam koszmarem??? Leżałam na Karowej, chodze do
                      lekarza z Karowej, jestem w 21 tc i nie mam siły juz zmieniać lekarza i martwic
                      się czy nastepny bedzie ok (tym bardziej że nie jestem z Wawy)i który szpital
                      wybrać-tym bardziej że np. na Żelaznej opłaty przechodzą moje mozliwości, a i
                      tak od początku z trudem odkładam kasę na połozną, bo sama boję się rodzić.
                      • cysia.b Re: KAROWA 07.07.05, 10:28
                        Ja swój poród na Karowej wspominam bardzo dobrze. Rodziłam z p Anią Gorsiak.
                        Jeśli chcesz się umówić z położną, polecam właśnie ją.
                        • biedronka11 Re: KAROWA 07.07.05, 14:16
                          cysia.b - Właśnie mam zamiar się z nia umówić, bo ona pracuje razem z lekarzem
                          do którego chodzę-jakbyś mogła napisać mi (np. na pocztę) jak przebiegał poród
                          razem z panią Anią...byłabym bardzo wdzięczna!
                          • paka25_k POŁOZNA ELZBIETA PAJĄK 09.07.05, 14:04
                            CZY ZNA KTOŚ TA POŁOZNA Z KAROWEJ? BEDE WDZIĘCZNA ZA OPINIE.KTOŚ MI JA POLECIL
                            ALE POTRZEBUJE WIECEJ WIADOMOSCI. Z GÓRY DZIEKUJE! JA TRZYMAM SIE KAROWEJ!!!
                            • tygrysiatko1 Re: POŁOZNA ELZBIETA PAJĄK 10.07.05, 15:06
                              ja znam... odezwij sie do mnie na gg 7421440 to Ci opowiem i odpowiem na
                              wszystkie pytania
                              • paka25_k Re: POŁOZNA ELZBIETA PAJĄK 10.07.05, 21:00
                                Dziękuje za odzew. napisalam na priva.czekam nma odpowiedz.z góry dziekuje
                                • tygrysiatko1 Re: POŁOZNA ELZBIETA PAJĄK 10.07.05, 22:51
                                  odpisałam Ci ale nie wiem co chcesz wiedzieć...
        • majka995 Re: KAROWA 11.07.05, 10:42
          Ja rodziłam na Karowej 2 razy i jestem bardzo zadowolona z opieki w tym
          szpitalu. Pomomo że krąży mnóstwo niepochlebnych opini o Karoqwej to ja polecam
          ten szpital i zawsze go będe polecała. Wiadomo że każdy ma inne odczucia. Wiele
          osób chwali szpital w Wołominie a ja mieszkam blisko tego szpitala i nie
          urodziłabym tam dziecka nawet gdyby mi zapłacili. A jdnak dużo kobiet tam
          rodzi. Także nie powinno się słuchać cudzych opini i rad tylko samemu pojechać
          do szpitala gdzie się chce rodzić i ocenić czy chce się tam rodzić. Jeszcze raz
          chcę powiedzieć że co do szpitala na Karowej nie mam żadnych zastrzeżeń.
          • greatptica Re: KAROWA 11.07.05, 12:14
            Oniemiałam jak przeczytałam te "głębokie" słowa o tym, że jest hierarchia:
            Dziecko, Matka, Ojciec itp.
            Na miły Bóg, Dziecko i jego zdrowie jest bardzo ważne, ale przecież przez 9 m-
            cy Matka i Dziecko są nierozłączni, potem też Matka jest Dziecku potrzebna,
            najlepiej zdrowa, uśmiechnięta, zadowolona!
            Teoretycznie rodzimy pupą, ale wszystko dzieje się w głowie, kwestia wytwazania
            mleczka to tez głowa. Jak ma sprawnie przebiegać poród, a potem połóg gdy
            kobieta jest przedmiotowo traktowana? Skoro Dziecko jest tak ważne, trzeba
            zadbać o to i dać z siebie wszystko, żeby Matka nie miała traumy po urodzeniu
            maleństwa, nie miała depresji, bo czy dobro dziecka to lezenie w pierwszych
            dobach na oddziale noworodkowym i dokarmianie z butli, bo Matka nie ma mleczka
            i nie chce widzieć Dziecka?
            Szacunek tylko dla Dziecka, który na boku traktuje matkę to marny szacunek do
            istoty ludzkiej, która czuje i rozumie. Takie podejście do sprawy (w każdym
            szpitalu) jest dla mnie nie do przyjęcia!!!
        • laminja Re: KAROWA 12.07.05, 12:16
          jeśli nie było warunków do porodu, to w każdym szpitalu trzymaliby Twoją
          znajomą do dwóch tygodni po terminie. Każdy szpital jest inny ma swoje plusy i
          munisy, musisz zastanowić się co jest dla Ciebie najważniejsze.
    • diablica.26 Reynevan ma rację 17.07.05, 16:50
      też miałam nieszczęście rodzić na Karowej. To była izba tortur, nie porodówka.
      A chamstwo położnych - nie do opisania. Odradzam wszystkim zainteresowanym.
    • sassanka1 Re: KAROWA 17.07.05, 17:31
      Dziewczyny!
      Włosy mi się jeżą jak to czytam - to jak opowieści spod krypty. Słyszałam wiele
      złego (niestety tylko złego) o Karowej ale nie myślałam, że aż tak strasznie.
      Sama jestem w ciązy i nigdy nie chciałabym tam trafić. Rozumiem babeczki
      rodzące tam, bo muszą bo mają jakieś problemy ale w innych wypadkach to jest
      jakieś nieporozumienie.
      W każdym bądź razie życzę żołnierskiej odwagiwink
      • anita53 Re: KAROWA 18.07.05, 11:45
        Urodziłam w czerwcu-jak po 4 nieudanej indukcji puscili mi wody.
        Leżałam miesiąc na patologii - cudowna opieka pań i lekarzy (chociaż niektórzy
        badają bardzo niedelikatnie...)-to mogę polecić z czystym sumieniem. Noc po
        indukcji na porodówce wspominam jako wielki koszmar. Jedno jest pewne- jeśli
        ktoś chce tu rodzić musi (czytaj:powinien) wziąć i opłacić swoją położną, bo w
        razie natłoku rodzących nikt się nie zainteresuje, nie ma czasu dla takiej
        delikwentki. Ja opłaciłam położną i dzięki temu mój poród nie będę wspominała
        źle, w takich warunkach mogę rodzić jeszcze raz.
        Chociaż te naciski na porody naturalne -szczególnie przy ciążach bliźniaczych
        są dla mnie niezrozumiałe...
        • babalaba Re: KAROWA 19.07.05, 21:10
          Dzisiaj wyszłam z Karowej. Uprzedzam dziewczyny, które w najbliższym czasie się tam wybierają -
          obłożenie jest bardzo duże. Po porodzie matki z niemowlakami często trafiają na korytarz, na tzw.
          dostawki. Współczuję.
          Z powodu natłoku pacjentek lekarze, pielęgniarki i położne nie wyrabiają się. Nie sprawdzają badań,
          zapominają o różnych, nawet podstawowych rzeczach. O wszystko trzeba się upominać, dowiadywać,
          ponaglać...
          Nie żałuję, że rodziłam właśnie tam. Zwłaszcza, że już szczęśliwie wróciłam do domu... wink
          • survvivve Re: KAROWA 20.07.05, 16:16
            a moja mama i ja jesteśmy zadowolone smile 30 lat temu uratowali tam mnie, wiec
            mam nadzieje, ze teraz w razie potrzeby pomoga tez i mojemu maleństwu...nadal
            jestem za Karową, nawet jeśli bede musiała zapłacić...tradycja musi być smile
            ciągłośc musi byc zachowana smile
            • anita53 Re: KAROWA 20.07.05, 17:10
              No właśnie chodzi o to, że za dobrą opiekę trzeba płacić i to nie małe
              pieniądze -aż 1000zł za położną, 400zł znieczulenie. Nie wszystkich na to stać.
              Poza tym płacimy składki na Fundusz Zdrowia ... gdzie te pieniądze?
              Rodzić po ludzku-piękne hasło tylko dlaczego nie dodają do tego -ZA PIENIĄDZE.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka