edyta1981
31.12.05, 10:54
Witam. Mam na imie edyta rodzilam dwa lata temu w Siedlcach w szpitalu wojewodzkim. Wszystko niby ok opiekia pielegniarki sprzet itp.ale.... O 3 rano zabrano mnie na porodowke rozwarcie maialm na 4 cm skorcze niby na ktg byly nie wielkie ale ja je odczuwalam bardzo bolesnie. Pani polozna podlaczyla mnie pod ktg i zostawila na dwie godziny sama. Nie moglam lezec myslalam ze oszaleje marzylam o tym zeby wstac ale nie moglam.Bylam taka samotna wylam w poduszke wszystko mnie bolalo i bylo mi cholernie zle. W koncu pojawila sie polozna zobaczyla ze placze i zaczela na mnie krzyczec! Czemu pani placze ktos pani tu krzywde robi bije ktos pania? NIE ma pani przygotowania do porodu i nie jest odporna na bol! To sa skurcze? zobaczy pani pozniej!Prosze termometr tylko niech pani nie zbije bo bedzie pani placic.Bylam w szoku, zastanawialam sie co ja tutaj robie. Ta kobieta potraktowala mnie jak smiecia jak maszyne do rodzenia dzieci. Za jakis czas zapytalam czy jak porod sie zacznie czy ktos zawiadomi mojego mkeza a ona na to ze jak pani ma karte to sobie pani idzie i zadzwoni.Nie wiem jak mozna byc takim czlowiekiem. Ja porostu nie moglam sie pozbierac, nigdy wiecej porodu w tym szpitalu.