2misiaczki
16.03.06, 09:49
Witajcie dziewczyny,
wiem, ze szukacie, tak jak ja również, najlepszego szpitala, aby chwilę, na
którą czeka się 9 miesięcy przeżyć jak najlepiej.
Mam 2 synków i sądzę, że jak ma się porównanie, wówczas można najlepiej
przekazywać opinie.
Pierwsze dziecko rodziłam w Bielańskim (przed remontem) i poród wspominam
b.dobrze. Moja lekarka to naprawdę lekarz z powołania, kocha swoją pracę, nie
są dla niej najważniejsze pieniądze (nie ma mowy o jakiś stawkach za poród),
o każdej porze dnia i nocy zjawi się w szpitalu.
Jak rodziła moja siostra to przyjechała o 1 w nocy do szpitala, pomimo, że o
5 rano miała wyjechać na urlop.
Położną nam poleciła za chyba 200zł (nie wiem, jakie teraz są stawki). Sam
poród wspominam, bardzo dobrze, choć mogło być ciężko, bo okazało się, że
jestem za płaska a dziecko było spore. Obeszło się jednak bez cesarki i
znieczulenia z.o.
Synek urodził się zdrowy - 10pkt., 3770g i 54cm.
Do opieki poporodowej można mieć trochę zastrzeżeń, ale nie chodzi tu o
pielęgniarki a raczej o salowe strasznie nieprzyjemne kobiety.
Była możliwość wyboru, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi. W nocy mogły spać z
mamą albo w pokoiku noworodków. Zabiegi higieniczno - pielęgnacyjne robiły
pielęgniarki dziecięce, więc dzieciaczka były przynoszone czyściutkie i
wypachnione. Pomagały w karmieniu, uczyły dziewczyny przewijania i
pielęgnacji itd. W sumie było ok. Wychodząc ze szpitala miałam już ochotę na
drugie dziecko.
No właśnie a teraz o drugim porodzie.
Z uwagi na remont Bielańskiego moja lekarka poleciła mi Inflancką, bo tam
pracowała jej koleżanka, zadzwoniła do szpitala, że jestem jej pacjentką to
od razu lekaż dyżurujący inaczej do mnie podszedł.
Pojechałam oczywiście wcześniej zobaczyć porodówkę. Wszystko wydało mi się
ok. Przeczytałam sobie wspaniały regulamin powieszony w salkach do
indywidualnego porodu i tu rozczarowanie w dniu porodu jak bardzo to różni
się z rzeczywistością.
Po pierwsze salki do porodów rodzinnych - to bzdura to są poczekalnie, bo
wówczas, kiedy się ma rozwarcie max. trzeba wstać i pójść na koniec korytarza
na salę porodową. To było "super" ten spacer wspominam do dziś.
Po drugie na wejściu do szpitala podsunęli do podpisu, że zgadza się na ew.
zabiegi dodatkowe i tu rozbieżność z regulaminem. Poprosiłam położną żeby
mnie nie cięła, drugie dziecko, wg USG mniejsze, więc… Powiedziała ok., ale
tylko powiedziała, bo jak mi szramę zrobiła to była, co najmniej o połowę
większa niż przy pierwszym dziecku a synek był o 800g lżejszy.
Po trzecie opieka poporodowa prawie żadna. Przy dzieciach robi się wszystko
samemu nikt nie przyjdzie i nie zainteresuje się, że dziecko płacze przez pół
nocy. Dziewczyna z łóżka obok nie wiedziała, co robić płakała razem z
córeczką. Tak powstaje depresja poporodowa, nowa sytuacja, nie wiadomo jak
się odnaleźć jesteś bezradna i nie wiesz, co robić a tu pomocy z ni kąt.
Wieczorem dzieci były myte a w zasadzie ochlapane, bo potem ty sama musiałaś
dziecko ubrać a nie każda była w stanie, więc znowu zero wsparcia.
Następnego dnia był obchód pediatryczny i szok dla mnie – dziecko ma rozciętą
główkę. Na szczęście nie okazało się, że po prostu było niedomyte, ale w
ułamku minuty swoje przeżyłam.
Jestem szczęśliwa, bo moja przygoda z tym szpitalem zakończyła się b.szybko.
Synek urodził się o 5 rano a następnego dnia o 15 już zostałam wypisana ze
szpitala.
Młodszy szkrabek ma ponad rok, ale jeśli to byłoby moje pierwsze dziecko to
nie wiem czy teraz, po przeżyciach doświadczonych w tym szpitalu,
zdecydowałabym się na drugie dziecko.
Mam porównanie, co do tych dwóch szpitali, więc możecie wybrać same z cała
pewnością nikomu nie polecam Inflanckiej.
Pozdrawiam,
Mama i 2 misiaczki