Gość: melonik IP: *.* 15.05.02, 15:48 Poszukuję dobrego szpitala położniczego (albo oddziału) we Wrocławiu oraz dobrego ginekologa. Bardzo liczę na odzew i porady od już młodych mam z Wrocławia. Wszyskich serdecznie pozdrawiam. Dana Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: DorotaJ Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 15.05.02, 19:44 Cześć,ja chodzę do młodego Jarosza i jestem zadowolona, a rodziłam w Trzebnicy i było suuuper.Poza tym ten temat był tak wielokrotnie poruszany, że na pewno znajdziesz coś dla siebie.PozdrawiamDorotaJ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza2 Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 22.05.02, 18:32 Rodziłam w Wielki Czwartek (28-03) w Szpitalu na 1-go Maja. Wiem,że są różne opinie na temat tego szpitalu, ale ja wspominam poród i pobyt bardzo dobrze. Od razu mówię, że miałam umówioną położną (p. Ela Biskupska - wspaniała osoba, dzieki niej przetwałam najtrudniejsze chwile), więc nie wiem jak to jest tak z marszu, ale w czasie mojego porodu - a rodziłam od 19 wieczorem w środę, do 10 następnego dnia były dwa porody i dyżurne położne naprawdę wspierały rodzące. Całą ciąże prowadziła mi dr Kowalska z tego szpitala, prowadząca przychodnię przyszpitalną (przyjmuje codziennie ok. 13).Jest bardzo miła a poza tym jest bardzo sprawna manualnie ( po zszyciu nacięcia na drugi dzień mogłam normalnie siadać - oczywiście czując ranę, ale nie tak, żebym siadziała półgębkiem), po 6 dniach byłam z wizytą w pracy - naprawdę zrobiła to wspaniale.Ale nie lekarz jest ważny przy porodzie tylko położna dlatego uważam że warto dogadać się z którąś przed porodem, żeby była tylko dla ciebie - uważam, że była to najlepsza rzecz jaką zrobiłam. W tym szpitalu jest świetne również to, że jest tzw. sala komercyjna po porodzie, gdzie za 300 zł niezależnie od długości pobytu z dzieckiem w szpitalu możesz leżeć i może ci towarzyszyć ktoś z bliskich również w nocy. W ramach tego pokoju jest również prysznic i ubikacja.Pozdrawiam Iza Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ez Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 10.06.02, 14:19 Po pierwsze: Nie radzę rodzić na Kamieńskiego, podpisuje się pod tym kilka mam, co do ginekologa to wszyscy chwalą sobie dr Jarosz tel. 0 601 70 36 95 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia.Pawlik Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 17.06.02, 19:44 Ja nie polecam Ci Dr Jarosza-jeżeli chcesz widzieć dlaczego, napiszę Ci na priva. Polecam natomiast Dr Zimmera -na stałe pracuje na Dyrekcyjnej (tam rodziłam),a przyjmuje na ul. Mikołaja.Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia.Pawlik Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 17.06.02, 19:46 A! zapomniałam dodać. W szpitalu na Dyrekcyjnej wszystko było absolutnie w najlepszym porządku -mam na myśli sam poród, opiekę po porodzie nade mną i dzieckiem. Dodam,żen ie miałam umówionej położnej,ani lekarza.Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DorotaJ Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 17.06.02, 21:34 Tak Basiu, ale wszyscy wiedzieli, że Ty też jestes lekarzem.PozdrawiamDorotaJ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia.Pawlik Re: Szpital we Wrocławiu -do Doroty IP: *.* 18.06.02, 09:28 Po pierwsze nie wszyscy - nie biegałam po szpitalu i nie opowiadałam się wszystkim. Kto wiedział ten wiedział. Po drugie nie zauwazyłam żadnej róznicy w traktowaniu mnie i mojej sasiadki na łózku obok.Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DorotaJ Re: Szpital we Wrocławiu -do Doroty IP: *.* 18.06.02, 17:19 Wiem Basieńko; trochę Cię podpuszczałam, a troche robiłam Ci reklamy Rzeczywiscie nikt mi się nie skarżył na personel, a co powiesz o warunkach sanitarnych?DortaJPS. to nie jest pytanie prowokujace . Im wiecej opinii o danym szpitalu tym jasniejszy wybór dla innych, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia.Pawlik Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 18.06.02, 20:30 Ok, Ok wstawiłabym buźkę, ale nie umiem ha, ha. No cóż warunki sanitarne, jak w większości szpitali.W Trzebnicy nie byłam, ale podobno super. Natomiast na Dyrekcyjnej sale 1 -2- 4 osobowe. Sanitariaty niespecjalne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YennaM Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 18.06.02, 21:08 Pisalam juz kiedys na temat Dyrekcyjnej, ale moze powtorze...Nie polecam Dyrekcyjnej. Wprawdzie porod wspominam dobrze (dziwne bylyby inne wspomnienia, gdy anestezjolog oplacony i jest sie pacjentka szefa kliniki) ale juz sama opieka nad poloznica i noworodkiem byla fatalna. Bo: 1. dzieci traktowano przedmiotowo (swiecenie dziecka z zoltaczka bez gogli to wcale nie rzadkosc) - personel dzieciowy niezyczliwy, bezduszny. Ginekologiczny OK - "Rodzic po ludzku" zrobilo swoje. 2. nie informowano matek o stanie dziecka - w drugiej dobie PRZYPADKIEM (podsluchalam pania doktor pokazujaca studentom moje dziecko) dowiedzialam sie, ze moje dziecko jest hipotroficznym wczesniakiem!? 3. brak pomocy przy naturalnym karmieniu - gdyby nie polozne ginekologiczne i cudowne rehabilitantki nawet i tych 2 tygodni karmienia by nie bylo. Reakcja poloznej dzieciowej: "nie chce ciagnac? No coz, nie pomoge pani." (sic!!!). Nikt nie uczyl przystawiac malucha do piersi w ciagu tych najwazniejszych pierwszych godzin po urodzeniu dziecka, tylko... zabrano dzieci na kilka godzin od mam. I juz. 4. brak laktatorow, no i brak jakiejkolwiek pomocy przy sterylizacji prywatnych laktatorow - ja, poniewaz moje mlode nie chcialo ssac (czasem dzieci z zoltaczka tak maja) zamiast podawac odciagniety laktatorem pokarm przez butelke, czy jakkolwiek inaczej - z placzem wylewalam go do zlewu, bo nikt nie chcial mi wysterylizowac tego urzadzenia. A wredne malpy pily kawe - mialy przeciez czajnik z przegotowana woda - czy przelanie wrzatkiem koncowki jest AZ TAK TRUDNE? 5. gdyby cos dolegalo dziecku - cena pobytu mamy z dzidziusiem na neonatologii ponad 5 dni (od porodu) finansowanych przez Kasy Chorych jest wrecz kosmiczna (100 zl za dobe - dane ze stycznia ubieglego roku). 5. a jak wygladalo w szczegolach - pare pikantniejszych historyjek:W szpitalu strasznie opierdzielilam pielegniarki za swiecenie mlodego bez gogli (mogl nawet od tego stracic wzrok, jestem przeczulona, bo maz ma naprawde powazna wade wzroku). Po czym poinformowalam, ze bede siedziec z mlodym do rana i pilnowac dziecka, zeby sobie tych okolarkow ochronnych nie sciagalo. Nie znalazlo sie dla mnie zadne krzeslo, przynioslam wiec sobie twarde, drewniane krzeslo z korytarza - bylam ze dwie doby po porodzie - a moje wejscie z tym meblem pielegniareczki skwitowaly stwierdzeniem: "O, idzie ta psychiczna". Niew skomentuje tez faktu, ze jak mlody zaleceniem lekarza mial sie swiecid do godziny 6 rano, tak o drugiej pielegniarki neonatologiczne stwierdzily, ze moje dziecko swiecic sie bedzie krocej, bo tak postanowil lekarz (sorry, ale przez caly czas pobytu w ich gabinecie nie widzialam, zeby wszedl lekarz i cos takiego zarzadzil, nie slyszalam tez, zeby pielegniarki kontaktowaly sie telefonicznie z lekarzem neonatologiem - pewnie bylo im po prostu niezrecznie z matka pilnujaca wszystkich dzieci pod lampami - musialy co chwile biegac do ktoregos z maluchow, zeby porpawic te nieszczesne spadajace gogle).Inna historia: przychodza lekarze na obchod. Pada pytanie: "jak sie panie czujecie" Odpowiedz: "Fizycznie ok, ale psychicznie beznadziejnie. Czy w szpitalu jest jakis psycholog?" Lekarz (!) na to: " Nie ma, ale uwazajcie panie, zebyscie w depresji przez okno nie skakaly, bo juz byla tutaj taka jedna, co wyskoczyla, hehe". Mi rece opadly. Wiecej nie chce mi sie opowiadac.Ja tam nigdy nie wroce. I pal licho specjalistyczna aparature. Bo prawde mowiac nie czulam, zeby moje dziecko mialo dobra opieke lekarska na czas pobytu. Nie mowie o tym, ze dziecko wyszlo z totalnie ropiejacymi oczami ze szpitala, nie udzielono mi zadnej informacji jak sobie radzic z zoltaczka fizjologiczna - absolutnie to niekogo z neonatologow chyba nie obchodzilo. Dobrze, ze wezwalam prywatnego lekarza...I to jest ta dobra opieka lekarska na Dyrekcyjnej? Hmmm....Prawde mowiac inaczej sobie wyobrazalam usluge medyczna na przyzwoitym poziomie.Ale pewnie sie czepiam.YennaM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: YennaM Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 18.06.02, 21:15 Ale Zimmer jest rzeczywiscie bardzo dobrym lekarzem. Fakt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia.Pawlik Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 18.06.02, 21:30 Przeraziła mnie twoja opowieść.Mi nic takiego się nie przydarzyło.Faktem jest,że z Kubusiem prawie nic się nie działo. Twoja opowieść przypomina mi natomiast mój pierwszy poród na 1-go Maja 7 lat temu.Tam przeżyłam prawdziwy horror i tam nigdy już nie wrócę (jeżeli będę miała jeszcze okazję rodzić dzieci.Basia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SylwiaKarolina Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 17.06.02, 15:19 Cześć!Młody Jarosz rzeczywiście rewelacyjny, ale niestety w tej chwili nie jest związany z żadnym szpitalem. Słyszałam co prawda, że w związku z tym, ze jego ojciec jest na Kamieńskiego ważną figurą, to ma możliwość bycua przy porodach swoich pacjentek. Ale nie wiem na ile to prawda. Poza tym rzeczywiście znacznie ważniejsza jest położna.Na Kamieńskiego trzy lata temu o mało mnie szlag nie trafił przez położne i pielęgniarki na oddziale poporodowym, sam poród nie był najgorszy.Pozdrawiam, Sylwia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DorotaJ Re: Szpital we Wrocławiu IP: *.* 17.06.02, 19:11 Rodziłam 3,5 miesiąca temu i całą ciążę chodziłam do Jarosza. Jest rzeczywiscie związany z Kamieńskiego, bo sam tam był zatrudniony, a do niedawna (jego ojciec miał wylew) stary Jarosz był tam ordynatorem. To jednak nie zmienia faktu, że wykonywał w tym szpitalu tylko umówione zabiegi a NIE jeździł do porodów. "Niestety nie moge sobie pozwolić na to, żeby podzczas wizyty jechać nagle na oddział, odwoływać pozostałe pacjentki, ustalać nowe terminy itp itd". To są jego słowa i ja go rozumiem, bo - jak mówiłam - położna jest ważniejsza.PozdrawiamDorotaJ Odpowiedz Link Zgłoś