Dodaj do ulubionych

Szpital św.rodziny w W-wie-kto tam rodził

IP: *.* 12.10.02, 14:39
Chce zasiegnąc informacji na temat tego szpitala. Moim lekarzem prowadzącym jest dr.Kosmal.Jesli cos wiecie napiszcie szybko jestem pelna obaw poniewaz jestem juz w 36 miesiacu. DZIEKI
Obserwuj wątek
    • Gość: KasikW Re: Szpital św.rodziny w W-wie-kto tam rodził IP: *.* 19.10.02, 14:57
      ja nie rodziałam w tym szpitalu, termin mam dopiero na 4.06.03, ale leżałam na ginekologii w lipcu br. Moim lekarzem prowadzącym jest dr. Litmanowicz ( ordynator połozinctwa) i to on robił mi laparoskopię. Odział ginekologiczny był ogólnie w porządku, czysto, pielęgniarki miłe. Byłam pierwszy raz wogóle w życiu w szpitalu i wcześniej chciałam iść do jakiejś prywatnej kliniki (typu damian ) ale mi odradzono.Co do położnictwa to nic nie wiem na ten temat i też chętnie dowiedziałbym się jakiś szczegółow.Pozdrawiam
      • Gość: EwaT Re: Szpital św.rodziny w W-wie-kto tam rodził IP: *.* 20.10.02, 21:42
        hej dziewczyny,niedawno bylo o tym szpitalu w poscie chyba pt "gdzie rodzic na mokotowie", tam pisalam wiecej i bylo wiecej opinii, ale generalnie:ja rodzilam tam 7 mcy temu i kilka dni lezalam na patologii ciazy. Absolutnie nie moge narzekac na personel, mialam okazje poznac kilku lekarzy i poloznych, warunki moze nie luksusowe ale standard. Wyzywienie, no, tu mogloby byc lepiej, ale nie wymagajmy za duzo :)moim lekarzem byl dr Panczesnik, i chociaz nie mogl byc przy porodzie (nagla cesarka o 2 w nocy) to polecam go. Mily, cieply, zna sie na rzeczy. Z poloznych Agnieszka Plak (nie jestem pewna nazwiska)Ogolnie - wrocilabym tam z nastepnym dzieckiempozdrawiamEwa
        • ela1975 Pancześnik jest ok 31.05.03, 18:11
          Prowadziłam u niego całą ciążę, nie planowaną ale bardzo chcianą. Cesarkę robił
          dr Pawlina (różnie o nim mówią) ale po roku blizny prawie nie widać. Pozytywne
          wrażenia.
          Pozdrawiam
          E.
          • sarpat ReSzpital św. rodziny 01.06.03, 19:52
            Ja rodziłam tam 3 lata temu nie było źle ale super też nie.Najpierw patologia
            tydzień przed terminem: wszyscy lekarze chciel podać mi oxytocyne (przy
            skurczach regularnych lecz ustających oraz rozwarciu na 3 palce)natomiast pan
            ordynator jako jedyny nie chciał się zgodzić bo to o tydzień za wcześnie,
            nawet jak był już termin to tez nie bo samo się rozwiąze(tu miał
            racje).Wróciłam do domu i samo się rozwiązało tydzień po terminie( miałam
            poród rodzinny-opłacony wraz z własną położną- więc było super)ale...
            Niestety nie cieszyłam się dobrą opieką długo.Po porodzie nie dostałam dziecka
            od razu na brzuszek i do piersi(jak miałam przy pierwszym dziecku na Żelaznej-
            polecam).po drugie owineli mi tak mocno Córcie w becik że się nie mogła ruszyć
            (tak było kiedyś a mamy 21 wiek).Koszmar zaczął się na sali noworodków:badania-
            ok, ale rzdnych wiadomości o stanie zdrowia dziecka-musiałam sama się
            dopytywać.Przez 2 dni nie przyszła rzadna pielęgniarka aby zapytać się o
            pomoc.Mało tego obok mnie kobieta miała problemy z karmieniem i nikt jej nie
            pomógł, a dziecko strasznie płakało.Ja na szczęście wyszłam po dwóch dniach.
            Nie chce nikogo zrażać ale czułam się tam jak moja mama która rodziła mnie 24
            lata temu, a idziemy chyba z postępem.Może to po prostu ja miałam takiego
            pecha i może coś przez te 3 lata się już zmieniło.
            Ja bardzo polecam szpital na Żelaznej- dla mnie rewelacja.Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka