Dodaj do ulubionych

Mój poród na Żelaznej

08.01.07, 21:54
Rodziłam tam dwa razy, w maju 2004 i czerwcu 2006. Chodziłam do lekarza z
tamtego szpitala i rodziłam z umówioną położną. Pierwszy poród wspominam
gorzej, bo był bardzo krótki (od przyjazdu do szpitala do momentu narodzin
córeczki minęło 55 min) i za bardzo nie zdążyłam się zorientować, co sie
działo. Potem leżałam w sali 4-osobowej (jeszcze takie były) i tłumy
zwiedzających działały mi na nerwy. Przy każdym łóżku jest dzwonek do
położnej, wzywane nawet w środku nocy przychodzą w ciągu minuty i uprzejmym
głosem pytaja "Która z pań dzwoniła i w czym mogę pomóc?' Pomagały przewijać,
przystawiac do piersi, uczyły różnych pozycji do karmienia. Córeczka
kompletnie nie umiaął ssać - brała piers i puszczała, ja płakałam z bólu.
Gdyby nie połozne, które pomagały mi przy karmieniu, chyba bym zrezygnowała,
a tak wyszłam ze szpitala po 4 dniach umiejąc przystawić do piersi.

Drugi poród był wspaniałysmile Przyjechałam do porodu z 5 cm. rozwarcia, przez
godzinę nic sie dzialo, połozna zabawiała mnie rozmowa, żebym nie panikowała.
Odradzała znieczulenie, bo mnie nic nie bolalo, miałam tylko regularne
skurcze. Po godzinie zbadala mnie ponownie, a jako że nic sie zmienilo,
zaproponowała przebicie pęcherza. Wtedy poszlo błyskawicznie. Rodziłam leżąc
na boku, choc połozna proponowała rózne pozycje. Kiedy przebiła pecherz,
kazała mi sie rozluxnic w momencie skurczu i nie przec, a ja czułam, jak
córeczka schodzi na dół. Było to niesamowite! Potem, kiedy widac juz bylo
główke, musiałam zacząc przeć. Polozna obracała Małą przy kazdym skurczu i
tłumaczyła, w która strone leży jej buzia a jak powinna się ustawic. Dzieki
tym manewrom połozna chronila mi krocze, więc nie bylo dużo szycia. I po
kwadransie urodziam. Oczywiście drąc się tak, ze echo po Wisle szłosmile Tak mi
się ten poród spodobał, że chciałabym rodzic jeszcze raz. Po porodzie leżąłm
w dwojce z łazienka, ale to na Żelaznej juz standard. Opieka jak za pierwszym
razem, po prostu rewelacja.

Nie wiem, jak jest w innych szpitalach, ale ten jest najzwyczajniej w swiecie
wspaniały. Dziekuje personelowi za opiekęsmile
Obserwuj wątek
    • fairycharlotte Re: Mój poród na Żelaznej 08.01.07, 22:21
      Można wiedzieć, z jaką położną rodziłaś?

      Pozdrawiam smile
      • mysz56 Re: Mój poród na Żelaznej 09.01.07, 09:13
        przede wszystkim gratulacje!no i podbijam pytanie
      • b.wierzbowska1 Re: Mój poród na Żelaznej 09.01.07, 20:22
        Z Moniką Droździel. To super kobieta: profesjonalna, ale nie nadęta, z dużym
        doświadczeniem, niezwykle symaptyczna. Nie wyobrażam sobie porodu z kimkolwiek
        innymsmile Dobrze pamietała, ze pierwszy poród był blykawiczny, więc na mój
        telefon, że to chyba 'to', choc nie boli, od razu umowiła sie ze mna w szpitalu
        i zarezerwowała salę do porodu. Czułam sie przy niej pewnie i bezpiecznie.
        • ali79 Re: Mój poród na Żelaznej 10.01.07, 15:25
          ile kosztuje opieka położnej? Bede rodzic pierwsze dziecko.
          pozdrawiam
    • martam29 Re: Mój poród na Żelaznej 10.01.07, 13:11
      Możesz napisać coś więcej o kosztach? Słyszałam, że na Żelaznej jest najdrożej:
      położna 1600, poród rodzinny 800, znieczulenie 500. Też bym chciała tam rodzić
      ale trochę chyba dla mnie za drogo.

      Marta

      • jakubianka Re: Mój poród na Żelaznej 10.01.07, 14:43
        Ja dopisuję się do tego pytaniasmile b.wierzbowska1 - mozna sobie tylko zyczyc
        podobnych doswiadczensmile Pozdrawiam,jakubianka
        • mysz56 Re: Mój poród na Żelaznej 10.01.07, 14:49
          ile trzymają po porodzie ?gratulacje!!!
      • fairycharlotte Ceny na Żelaznej 10.01.07, 17:49
        Wtrącę się...
        Cennik usług na Żelaznej jest na stronie internetowej szpitala:
        www.szpitalzelazna.pl/index.php?id_page=118
        • b.wierzbowska1 Re: Ceny na Żelaznej 10.01.07, 22:29
          Fairycharlotte ma rację - opłaty jak w cenniku.
          Na połozniczym spedziłam 3 dni. Pierwsza córka miała dość wysoką bilirubine,
          choc jeszcze w normie, ale na moja prosbę zatrzymano nas dzień dłużej. Nie
          chciałam potem wracać na naświetlania. Druga córeczka tez miała żółtaczke i
          leżała na materacyku z lampą, ale razem za mna w pokoju. Przypomniała mi sie
          śmieszna historiasmile. Córka do 3. doby nie przybierała na wadze, lekarka kazała
          mi zważyć małą przed karmieniem i tuz po, żeby sprawdzic, ile faktycznie je.
          Zrobiłam jak mi polecono i bardzo się zasmuciłam, bo waga drgnęła tyklo o kilka
          deka. W zwiazku z powyższym pediatra postanowiła nas zatrzymać w szpitalu.
          Przyszła położna z laktatorem i zaproponowała ściagnięcie mleka, żebyśmy
          wiedziały, ile tego pokarmu rzeczywiście mam. Ale najpierw zważyśmy jeszcze raz
          Małą... Okazało sie, że źle odczytywałam wynik na wadze elektronicznej... Wstyd
          mi było ogromnie, bo to w końcu żadne filozofia... Ale połozna tylko sie
          smiała, ze kobiety po porodzie sa takie otumanione i ze to przejdzie.
          Faktycznie, przeszlo, ale dopiero po kilku tygodnaich, podczas których nie
          rozumiałam, co się do mnie mowilo... Okropne uczucie...
          Pozdrawiam!
    • szara_mysz1 badajcie poziom bilirubiny!!! 11.01.07, 01:59
      Witam,
      ja rodziłam z Monika Byczek którą bardzo polecam. Poród super. Na sali
      poporodewej byłysmy we 3. Jedna dziewczyna tak głośno chrapała że spac sie nie
      dało a w dzien za to przychodziły do niej tłumy kolezanek, bo jeszcze była
      uczennicą, ale właściwie nie chciałm o tym pisac.
      Chciałabym uczulić dziewczyny które będa rodziły na Żelaznej i nie tylko, aby
      przy wypisie pediatra podał(a) jaką konkretną wartość ma poziom bilirubiny.
      Niestety mojemu synkowi tego nie zbadano. Do ksiazeczki zdrowia miał
      wpisane "poziom fizjologiczny" co uśpiło moją czujność. Po dwóch dniach od
      wypisu trafiliśmy na kontrolę i okazało się że synek we krwi ma 26mg%
      bilirubiny (od 12 naświetlają). Właściwie poziom ten kwalifikował synka do
      transfuzji. Jedna pediatra powiedziała mi że tak wysoki poziom może powodowac
      uszkodzenia mózgu i wątroby. Mało tam nie padłam, bo przeciez urodziłam zdrowe
      dziecko a tu mozliwe ze będzie upośledzone. Zabrali mi dziecko pod lampy. Synek
      miał robione wlewki do odbytniczo i miał podłączone kroplówki które sobie
      wyrywał. Nie mogłam synka karmić piersia, nawet go nie mogłam brać na ręce,
      nawet wtedy kiedy płakał. A ja płakałam razem z nim. Czułam że w stresie
      traciłam pokarm. Inna pediatra opierdzielała mnie że przeze mnie dziecko nie
      przybiera na wadze a wczesniej że poziom bilirubiny nie spada bo mam w mleku
      cos co powoduje hamowanie wydalanie bilirubiny. Faktycznie w mleku matki jest
      coś takiego dlatego trzeba poddac mleko posteryzacji ale nikt mi wtedy o tym
      nie powiedział a ja czułam się winna że moje dziecko cierpi. Gdy powiedziałam
      tej lekarce że mam zal że nie zrobili badania i ze teraz dziecko się męczy,
      lekarka odpowiedziała mi: "nie wiem o co pani ma pretensje w końcu to pani
      dziecko ma żółtaczkę". Poza tym zaczęłam czuć że nie jestem mile widziana
      (przez lekarkę) bo leżąc tak długo blokowałam miejsce innej połoznicy (w tym
      czasie mozna było przyjąć 3 a ile to kasy?)
      Nie mogłam się pogodzić z tym ze szpital który mnie skasował na 2300,- (połozna
      1000, znieczulenie - 500 i poród - 800) nie zrobił badania za 7 zł bo tyle
      kosztuje badanie bilirubiny. Tym samym zostałam pozbawiona radości
      macierzyństwa.
      Myślałam że po wyjściu (a wyszliśmy kiedy synek miał 16 dni) będzie lepiej.
      Niestety nie było. Pobyt w szpitalu przypłaciłam 5-cio miesięczną deprsją,
      oczywiście straciłam pokarm, a mój synek ma alergię i atopowe zapalenie skóry
      (z którego na szczęście wychodzi).
      Zgadzam się z b.wierzbowska1 że pielegniarki i połozne są super. Zawsze je będę
      chwalić. Uważam jednak że lekarze podchodza do pacjętek zbyt komercyjnie.
      Płacisz za poród a potem się tłocz w maleńkich salach. Dziewczyny z maleńkimi
      dziećmi leżały na korytarzach? Odwiedzający których było full przechodzili koło
      nich nawet bez ochraniaczy na obuwie (bo szpital nie nakłada obowiazku ich
      noszenia na oddziale).
      Długo siedziałam jak na bombie bo nie wiedziałam czy synek prawidłowo się
      rozwija. Dziś wiem że na razie wszystko jest OK. Ale nadal jestem czujna i
      patrzę lekarzom na ręce. Juz nikomu nie ufam.
      Dziewczyny bądżcie czujne. ZAWSZE!!!!
      pozdrawiam

      P.S. Przyrzad który bada poziom bilirubiny przez skórę oszukuje. We krwi jest
      zawsze wyższy poziom niż ten przyrząd wskazuje. NAjlepiej zrobić badanie krwi.
      • fulvia16 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 11.01.07, 09:52
        Hej,
        nam badali w zasadzie codziennie poziom bilirubiny na żelaznej i naświetlali
        synka, byliśmy tam przez 8 dni, bo po 7 dniach bilirubina spadła. Po kilku
        dniach wróciłam na oddział na konsultację (i do przychodni przyszpitalnej), bo
        jednak znów zaczęła wzrastać i poinformowano mnie aby spróbować z pasteryzacją
        własnego mleka (wytłumaczono jak to robić), a ponieważ i to nie pomagało, więc
        pediatra z Żelaznej skierowała nas do CZD, gdzie byliśmy kolejne 2 tygodnie
        naświetlani i na kroplówkach. Cały czas karmiłam piersią. W CZD żółtaczka
        spadła, potem przez kilka miesięcy jeździliśmy na kontrolę, ale jest wszystko
        ok. W książeczce zdrowia na żelaznej wpisywali nam dokładne poziomy bilirubiny.

        Tak wygląda nasza historia z bilirubiną.
        • szara_mysz1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 11.01.07, 11:07
          fulvia16, a kiedy rodziałaś na Zelaznej?
          • capribb Re: 11.01.07, 18:31
            Planowalam porod z umowiona polozna w sw. Zofii. Wydawalo mi sie to
            najlepszym miejscem, planowalam ZZO. Porod po terminie, wywolywany z
            oksytocyna i przebiciem pecherza. Skurcze bardzo bolesne, intensywne.
            Dziecko bardzo duze ok. 5 kg. Niestety, nie dostalam ZOO bo anestezjolog byl
            na bloku operacyjny podczas 2 operacji cc. Rozumiem to, ale czulam sie bardzo
            bardzo zawiedziona bo porod byl dla mnie traumatyczny!
            Obiektywnie szczesliwie przetrwalismy porod- dzicko zdrowe, ja tez.

            Podczas poprzedniego porodu oplacilam ZZO i mialam zalozone ale niestety po
            porodzie podczas szycia tez nie bylo anestezjologa (z powodu zajecia na bloku)
            i do zszycia znieczulali mnie nastrzykujac.

      • tea_time1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 12.01.07, 08:43
        A ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie. Urodziłam z położną Joanną Szeląg i też jestem
        bardzo zadowolona, a jeśli chodzi o sprawdzanie poziomu bilurbiny u dzieci to według mnie są tam aż
        za bardzo przeczuleni na tym punkcie! Wszystkie mamy których dzieci miały choć minimalnie
        nieprawidłowy kolor skóry były zatrzymywane w szpitalu dłużej (pomimo że tłok był ogromny!) dla
        pewności. W moim przypadku było tak że w dniu, kiedy mieliśmy iść do domu pani pediatra
        postanowiła nas zatrzymać na obserwacji bo synek miał poziom bilirbiny na granicy (więc teoretycznie
        mogliśmy wyjść) razem ze mną zostały jeszcze 2 mamy z mojej sali! I następnego dnia okazało się że
        mojemu synkowi bilurbina podskoczyła do ponad 20mg%, natychmiast był zabrany pod lampy i też nie
        mogłam go wyjmować,brać na ręce i karmić piersią (podawałam mu swój pokarm przez strzykawkę) ale
        dzięki temu naświetlanie nie było niepotrzebnie przerywane i po 3 dniach mogliśmy wyjść do domu bo
        pięknie wszystko wróciło do normy! Oczywiście później jeszcze dla pewności kontrola w przychodni
        przyszpitalnej. W tym czasie kiedy byliśmy w szpitalu naświetlalo się wiele dzieci i robili mnóstwo
        badań na żółtaczkę, więc nie wiem co sądzić o przypadku szarej_myszy1...Ale jeśli zostaliście wypisani
        z fizjologicznym poziomem bilurbiny to widocznie tak było, aczasem ten poziom wzrasta dopiero po
        kilku dniach więc nie można było tego przewidzieć...Właśnie po to po wyjściu ze szpitala trzeba się
        jeszcze udać na kontrolę...
      • agnesma1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! i bądźcie czujne 12.01.07, 13:21
        Ja niestety mam podobne doświadczenia. Jak wiecie pediatrzy zajmują się
        określonymi salami więc może to zależy od tego pod jakiego pediatrę się trafi.
        Ten, który był odpowiedzialny za naszą salę badał dzieci na oko. Nawet nie
        używał aparatu (wiadomo, że wynik jest nieadekwatny z niego, ale na pewno
        bardziej miarodajny niż nie badanie wcale). Nie pozwoliliśmy się wypisać, że
        szpitala i na całe szczęście bo Młody miał wysoki poziom bilirubiny, co zbadano
        tylko dzięki naszej czujności (wydawało nam się, że coś jest nie tak) i
        naleganiom. Były naświetlania. Potem przychodnia - długo (poziom się wahał). I
        też nikt nam nie powiedział, że należy pasteryzować pokarm. Po jakimś czasie
        jedna z lekarek zapytała "wy już pewnie po pasteryzacji". A my nie byliśmy.
        Może gdybyśmy wcześniej pasteryzowali to byłby znaczny spadek poziomu od razu,
        a nie po takim czasie.
        Niestety wiem, że nie jest to problem jedynie w tym szpitalu, ale również w
        innych dobrych szpitalach. Jedyna recepta to taka, że trzeba być czujnym i
        wymagać niezależnie od tego gdzie się rodzi czy ma wizyty lekarskie. Nawet w
        najlepszym szpitalu może być zatrudniony niekompetentny pracownik, zresztą jak
        wszędzie.
      • szara_mysz1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 13.01.07, 00:56
        Chciałam jeszcze dodać, że w dniu wypisu w 3ciej dobie pani dr (ta co mnie
        później źle traktowała) kazała obserwowac skórę ale jak ponownie trafiliśmy na
        oddział to inna pani dr powiedziała że badanie przed wyjściem nie było wykonane
        bo nie ma do czego porównac właśnie tych 26mg%. Powiedziała też że mimo
        wieloletniego stażu nie zawsze jest wstanie okreslić czy dziecko ma żółtaczkę
        czy nie, dlatego powinno się badac poziom bilirubiny we krwi. Skoro pediatra
        nie zawsze jest wstanie rozponać to co ma powiedzieć młoda matka?
      • b.wierzbowska1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 14.01.07, 13:20
        Co do bilirubimy, to mam dobre doświadczenia - zatrzymano nas dłużej na
        naswietlaniu, a po tygodniu umowiono nas na wizyte kontrolną do przychodni
        przyszpitalnej. Prowadziła nas dr Grabowska, bardzo kompetentna i czujna
        babeczka.
        • agnesma1 Re: badajcie poziom bilirubiny!!! 16.01.07, 00:04
          Zgadza się. Tylko dzięki niej - akurat miała dyżur - wróciliśmy na oddział. Nie
          omieszkałam poinformować lekarza prowadzącego o jego niedopatrzeniu. Potem
          lawirowałam tak, żeby rozmawiać tylko z lekarzami dyżurującymi ponieważ od nich
          miałam więcej informacji.
      • aurelkax mleko matki a poziom bilirubiny 01.02.07, 12:54
        Mam uwage odnosnie mleka matki i poziomu bilirubiny:
        "Faktycznie w mleku matki jest
        > coś takiego dlatego trzeba poddac mleko posteryzacji ale nikt mi wtedy o tym
        > nie powiedział a ja czułam się winna że moje dziecko cierpi."

        O ile wiem, to karmienie (w zasadzie bez różnicy jakim mlekiem) wzmaga prace
        przewodu pokarmowego wówczas wchłanianie zwrotne bilirubiny jest mniejsze. Jesli
        maluch ma zaburzenia w pracy jelit to sie mu zwieksza poziom bilirubiny.
        Czasami mleko matki wywołuje lub wzmaga żółtaczkę ale bez zrobienia badań nie da
        sie tego powiedzieć, niestety często sie o tym w szpitalach wyrokuje o tym bez
        żadnego rozpoznania...
    • zocha72 to prawda z bilirubiną 12.01.07, 13:54
      Rodziłam w 2004 r. i nie mogę złego słowa powiedzieć, wszystko super. Ale
      mojemu dziecku też nie zmierzyli bilirubiny i wypisali i najgorsze, że jak mała
      się zrobiła pomarańczowa to nie bardzo trzeba na to zwracać uwagę i chyba coś
      jest na rzeczy, że na Żelaznej za bardzo się tym nie przejmują - wypisują po 2-
      3 dniach i z głowy.
      • mariken Re: to prawda z bilirubiną 12.01.07, 17:06
        urodziłam córkę na Żelaznej 3/12, i nie mogę powiedzieć złego słowa o
        pediatrach - dzień przed wypisem pani doktor Grabowska zwróciła uwagę na kolor
        skóry małej - zleciła badania na rano, bo z aparatu wynik był na granicy - rano
        mała miała we krwi 17,6... ze szpitala wyszłyśmy dopiero w 9. dobie życia
        małej. z mojej 3-os. sali naświetlały się wszystkie 3 maluchy, żaden nie
        wyszedł, jeśli poziom bilirubiny nie spadł poniżej 13.

        joaśka
        • lolinka2 Re: to prawda z bilirubiną 13.01.07, 18:14
          u nas zmierzono "just in case", mała nie była żółta, ale dla spokojności... i
          był to poziom taki, przy którym jeszcze nie naświetlano, górna granica normy,
          ale położono ją na materacyku do naświetlań, żeby nie wzrósł niepotrzebnie.
          Badanie powtórzono jeszcze dwukrotnie.
          • fulvia16 Re: to prawda z bilirubiną 29.01.07, 10:07
            Rodziłam w maju 2005 roku z położną Joasią Szeląg. Pediatrów na oddziałe było
            kilku, prowadziła nas w zasadzie dr Jankowska (b. sympatyczna lekarka), a na
            wizycie kontrolnej badała nas też ordynator pediatrii. Nie miałam żadnych
            zastrzeżeń.
            Teraz również wybieram się na Żelazną w majusmile
          • fulvia16 .... 29.01.07, 10:08
            Rodziłam w maju 2005 roku z położną Joasią Szeląg. Pediatrów na oddziałe było
            kilku, prowadziła nas w zasadzie dr Jankowska (b. sympatyczna lekarka), a na
            wizycie kontrolnej badała nas też ordynator pediatrii. Nie miałam żadnych
            zastrzeżeń.
            Teraz również wybieram się na Żelazną w majusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka