Dodaj do ulubionych

chciałam urodzic na Żelaznej

14.09.07, 09:29
Ponieważ niedługo (25.10) mam termin porodu zaczynamy "zwiedzac"
szpitale, w których chciałabym urodzic maluszka. Zaczęliśmy z mężem
od szpitala na Żelaznej i tu wielka niespodzianka!!
Ponieważ moja ciąża nie jest taka sobie zwykła ksiązkowa bo jestem
po wcześniewjszych 2 poronieniach , mam zespół antyfosfilinowy to
jeszcze ze względu na kręgosłup będę miała cc i co się dowiaduję (po
ponad godzinnej bieganinie pani, która bardzo chciała odpowiedziec
na nasze pytania):
jest problem bo nie należę do programu "mama, zdrowie i ..." a
powiedziano mina samym początku ciąży, że nie mogę do niego należec
ze względu na moją historię, po drugie mam sobie (sama!!!!!) znaleźc
anestazjologa, który wyda opinię jakie mi podac znieczulenie przy
cc, a że ciążę mam prowadzoną w CM LIM to kazano mi przynieśc
zaświadczenie, że CM LIM zapłaci za mój poród!!!!! a przecież
normalnie jestem ubepieczona w NFZ!!!. W końcu po kolejnej
konsultacji pani z recepcji z nie wiem kim, dostałam nr telefonu do
pani doktor, z którą koniecznie mam się umówic na prywatną wizytę na
200 PLN ta wyśle mnie do swojego kolegi anestazjologa za kolejne 200
PLN to to może pomoże mi w dostaniu się na oddział ale nie
gwarantuje, że zostanie mi zrobione cc pomimo wszystkich do niego
wskazań i zaświadczeń. I obowiązkowo !!! mam sobie wykupic położna
do porodu (ciekawe po co mi ona przy cc) albo ostatecznie
pielęgniarkę po porodzie.
Wyszliśmy zszokowani!!!
I pojechaliśmy do szpitala Bielańskiego.
I co?!
A tam nie żadnego problemu ani z anestazjologiem, ani z porodem
opłaconym przez NFZ...
Obserwuj wątek
    • andzka24 Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 10:10
      a co nie tak jest z twoim kregosłupem i kto zdecydował i wydał ci
      zaswiadczenie o potrzebie wykonania cc.
      pytam bo też mam problemy z kręgosłupem i niewiem czy powinnam
      rodzić siłami natury
      • orso_orso Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 11:17
        ma scolizę czyli boczne skrzywienie kręgosłupa i jestem po dwóch
        operacjach (pierwsza usztywniająca kręgosłup za pomocą dystraktora
        metalowego czyli w skrócie założenie takiego platynowego pręta i
        uzupełnienie przerw między kręgami wiórkami kostnymi, a druga po 8
        latach polegała na jego usunięciu ponieważ już mój kręgosłup został
        usztywniony prawie na całej dsługości na dobre). Skierowanie na cc
        dostałam od swojego ortopedy, u którego jest pod kontrolą jeszcze od
        czasów przedszkola.

        Pozdrawiam
        • wojtekesp Re: chciałam urodzic na Żelaznej 12.11.07, 19:57
          kochana skolioza wcale nie musisz rodzic przez cc ja mialam
          dwuetapowo prostowana skolioze z haringtonami i trzecia dodatkowe
          usztywnianie a czwarto to juz ksmetyczna wyjecie pretow i urodzilam
          synka i coreczke silami natury oczywiscie pod opoieka mojego
          cudownego ortopedy i bez znieczulenia zoo na dolarganie ale wierzcie
          mi wszystkie bojace sie skoliozy sztywny kregoslup nie przeszkadza w
          porodzie silami natury
    • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 11:13
      prawdę mówiąc nie jestem zaskoczona, że tak Cię potraktowano na
      Żelaznej... żeby tam urodzić, trzeba nawiązać kontakt ze szpitalem
      dużo, dużo wcześniej zwłaszcza w bardziej skomplikowanych
      przypadkach takich jak Twój. Oni mają tam natłok własnych pacjentek,
      z programu "mama, zdrowie..." które mają pierwszeństwo w przyjęciu
      do porodu lub tych prowadzonych przez lekarzy tam pracujących i nie
      chcą brać sobie na karb kolejnych, które wymagają specjalistycznego
      podejścia a nie są w żaden sposób związane ze szpitalem.
      Abstrahując od tego czy jest to zgodne z wytycznymi NFZ i kartą praw
      pacjenta, tak tam po prosru jest i nic nie poradzimy.
      Trochę jestem zdziwiona, że zaczynasz szukać szpitala dopiero teraz
      mając tak skomplikowany wywiad i nie masz kontaktu z lekarzami ze
      szpitali w których chciałabyś urodzić. Ja też mam abonament w LIM
      ale moja ciąża prowadzona jest prywatnie u lekarza z Żelaznej.
      Prowadząc ciążę w LIM-ie zauszczędziłabym pewnie jakieś 2000 zł ale
      tak przynajmniej mam komfort, że mój lekarz prowadzący pomoże mi
      dostać się tam do porodu a dokumentacja mojej ciąży leży sobie już w
      szpitalu czekając aż przyjadę urodzić.
      • orso_orso Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 11:20
        ja mam lekarza, który pracuje w szpitalu Bielańskim i w sumie od
        początku ciąży chciałam tam rodzic ale jakoś ostatnimi czasy kilka z
        moich koleżanek, które tam rodziły odradzają mi ten szpital i
        dlatego zaczęłam zastanawiac się nad zmianą ale po Żelaznej nie bedę
        szukac "dziury w całym" tylko idę do Bielańskiego
    • ira.e Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 13:03
      Ja pojechałam na Żelazną na izbę przyjęć, ponieważ ten szpital jest
      najbliżej.Od kilku godzin nie czułam ruchów dziecka, a w poprzedniej
      ciąży miałam obumarcie w 38 tc.Czekałam ok. 2 godz. (pierwszeństwo
      mialy pacjentki tutejszych lekarzy, zgłaszające się sukcesywnie,
      kilka przyszło długo po mnie). Zrozumcie dobrze: mnie to nie dziwi,
      ale siedząc tam przeżywałam dramat.Mąż chciał jechać gdzie indziej,
      ale mnie się wydawało, ze za chwilę wreszcie ktoś mnie przyjmie.
      Wreszcie doktor mnie przyjął i zbadał (oddaję mu sprawiedliwość),
      ale zarówno przed badaniem, jak i po powtórzył z naciskiem, że
      należy udawać się na izbę przyjęć do tego szpitala, z kórego ma się
      lekarza prowadzącego, a nie do nich, bo oni mają wystarczająco dużo
      własnych pacjentek, a w innych szpitalach lekarze na izbie przyjęć
      nic nie robią. Tyle. To był chyba dr Zioło (?)
      • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 13:37
        A jak lekarz prowadzący nie pracuje w żadnym szpitalu, to niby gdzie
        się udać? Stanąć pośrodku drogi między szpitalami i wołać na
        skrzyżowaniu o pomoc?
        • yoku blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 17:35
          jak ginekolog nie pracuje w żadnym szpitalu położniczym to moim
          zdaniem trzeba go będąc w ciąży zmienić na położnika czyli lekarza
          pracującego na porodówce w szpitalu i odbierającego regularnie
          porody...
          ja też przed ciążą miałam lekarza "z nikąd" w dodatku za darmo, w
          ramach abonamentu w prywatnej lecznicy ale wiedząc, że spodziewam
          się dziecka zmieniłam lekarza i za jego pośrednictwem nawiązałam
          kontakt ze szpitalem w którym chcę urodzić
          • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 19:37
            Trzeba zmienić??? Trzeba?
            No sorry, chodzę do ginekolog-położnik w przychodni 3 minuty od
            domu, jestem z niej zadowolona, nie płacę dodatkowo poza składkami
            na NFZ. I co? Wg twojej i tego lekarza z Żelaznej teorii, jak nie
            zmienię lekarza na prywatnego z jakiegoś szpitala, to mam rodzić w
            domu albo na ulicy, bo nie dałam komuś ekstra kaski zarobić i nie
            jestem związana z żadnym szpitalem?
            Strasznie mnie to zniesmacza, a Żelazna póki co prywatnym szpitalem
            jeszcze nie jest, więc aż się dziwię, że bez żenady wprost takie
            komunikaty niedoszłym pacjentkom serwują. Jak się sprywatyzują -
            proszę bardzo - niech wprowadzą zasady selekcji pacjentek jakie
            tylko im się podoba (tylko niech kasy od NFZ na nie nie biorą, bo
            niby dlaczego), ale póki to szpital państwowy i za porody płaci NFZ,
            to naprawdę nie powinno mieć znaczenia czy pacjentka leczyła się
            państwowo czy prywatnie, czy u lekarza, który nie pracuje w żadnym
            szpitalu, czy u lekarza, który pracuje w innym szpitalu, czy
            wreszcie u lekarza z Żelaznej. A przyjecia i ewentualne odsyłanie
            powinny zależeć tylko i wyłącznie od kolejności zgłoszeń, wzglednie
            stopnia zaawansowania porodu.
            • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 19:53
              możesz rodzić wszędzie, ale musisz się liczyć z tym, że nie należy pewnych
              rzeczy zostawiać na ostatnią chwilę, bo w wybranym szpitalu może nie być już
              wolnych terminów np. na operację. Bywa też, że w całej Warszawie brakuje miejsc
              na patologii ciąży lub na salach porodowych. Wtedy ani lekarz prowadzący ze
              szpitala, ani wynajęta położna nie wiele pomoże, bo nie oni decydują o przyjęciu
              tylko lekarz dyżurny z danego szpitala i to on ponosi odpowiedzialność za swoje
              decyzje. Można też prowadzić ZA DARMO ciążę przy wybranym szpitalu w ramach
              programu "Zdrowie Mama i Ja", więc nie jest to wyłącznie kwestia pieniędzy.
              • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 20:18
                Ja akurat nie pisałam o operacji, czy o planowym cc. Ale nie mów, że
                w przypadku natłoku pacjentek, nie ma na Żelaznej znaczenia przy
                przyjmowaniu lub nie kolejnej, fakt czy chodziła ona prywatnie do
                lekarza pracującego w szpitalu czy nie. Jedna lekarka z Żelaznej
                sama mi to wprost powiedziała. I to powoduje mój niesmak, przy całym
                moim uznaniu dla Żelaznej i standardów, które w tym szpitalu panują.
                A należenie do programu "Zdrowie, mama i ja" to nie obowiazek,
                program funkcjonuje niejako poza standardowym systemem opieki
                zdrowotnej i jest finansowany nie przez NFZ, tylko przez miasto (w
                założeniu chyba miał zapewniać opiekę zdrowotną w ciąży kobietom
                nieubezpieczonym przede wszystkim). I nigdzie nie ma przepisu, że
                aby dostać się do danego szpitala, należy przy tym szpitalu
                prowadzić ciążę. I nie ma też przepisu, że pacjentki przy takich
                szpitalach prowadzące ciążę, czy też prowadzące ciążę u lekarzy
                pracujących w danym szpitalu, czy to prywatnie czy to za darmo, mają
                jakiekolwiek przywileje w danym szpitalu w stosunku do tych, które
                prowadziły ciążę gdzie indziej, albo w ogóle jej nie prowadziły, bo
                są np. nieodpowiedzialne i pierwszy raz zgłaszają się do lekarza do
                szpitala w momencie porodu.

                Anielka
                • yoku Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 21:31
                  wiesz... z Twoimi kryteriami doboru lekarza prowadzącego ciążę (3
                  minuty od domu i za darmo) trudno dyskutować... radzę Ci szczerze,
                  zrób sobie przed porodem listę szpitali w których chcesz urodzić
                  (najlepiej długą w kolejności od najbardziej do najmniej
                  preferowanego) i dobrze zatankuj samochód jak będziesz je objeżdżać
                  podczad I okresu porodu
                  • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 21:57
                    Bardzo jesteś miła... A skad po moim poście wiesz jakimi kryteriami
                    się kierowałam? Czytasz wybiórczo. Napisałam, że jestem z mojej
                    lekarki prowadzącej ciążę zadowolona. Co to znaczy zadowolona? Jest
                    delikatna, konkretna, nie spieszy się, polecono mi ją (zresztą ktoś
                    kto chodził do niej prywatnie, bo widzę, że wg Ciebie lekarz
                    przyjmujący państwowo = konował), podoba mi się sposób w jaki
                    prowadzi moją ciążę, nie czekam w kolejce, a gdy coś się dzieje
                    między wizytami, nie ma problemu z przyjęciem mnie z nagła, a poza
                    tym wszystkim, tak właśnie - pracuje m.in. w przychodni 3 minuty od
                    mojego domu i przyjmuje w ramach NFZ. I wg Ciebie POWINNAM była z
                    niej mimo tego wszystkiego zrezygnować, bo tylko chodzenie
                    do "właściwego" lekarza prywatnie zagwarantuje mi to, że nie urodzę
                    w samochodzie między kolejnymi szpitalami. No sorry, ale właśnie
                    takie podejście uważam za chore. I jeśli same kobiety, jak Ty, bedą
                    się z tym zgadzać i takie podejście propagować, to nie dziwię się,
                    że lekarze w szpitalach dzielą potem pacjentki na te lepsze i te
                    gorsze.
                    • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:14
                      nic Ci nie zagwarantuje tego, że urodzisz w wybranym szpitalu. Ani prywatne
                      prowadzenie ciąży, ani wynajęta położna. Jeśli nie będzie miejsc to i tak odeślą.
                      • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:28
                        Ja rozumiem, że nikt mi nie zagwarantuje, jak nie będzie miejsc. I
                        jeśli nie będzie miejsca, to że mnie odeślą. OK. Ale niech nie
                        bedzie tak, że po mnie przyjedzie inna rodząca, pacjentka
                        konkretnego doktora X, i jakoś dla niej miejsce się znajdzie. Nie
                        przeciw samemu odsyłaniu w przypadku braku miejsc się buntuję, bo
                        rozumiem, że szpitale nie są z gumy, ale przeciwko nierównemu
                        traktowaniu rodzących.
                        • yoku Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 23:37
                          tu nie chodzi o gwarancje tylko o zapewnienie sobie lepszego startu
                          w tym chorym wyścigu na porodówkę... wszystkie wiemy jak w tym kraju
                          jest, czasem trzeba dać w łapę lekarzowi czasem oficjalnie zapłacić
                          mu za konsultację i ja wcale nie kwestionuję faktu, ze nie jest to
                          sprawiedliwe i etyczne ale tak po prostu jest. Skoro nawet NFZ nie
                          znalazł dotąd sposobu, żeby ukrócić te praktyki w św. Zofii, co może
                          taki pacjent jak Ty i ja? Albo dostosujemy się do tych warunków i
                          zapewnimy naszym dzieciom najlepszy z możliwych start w życie albo
                          będziemy spędzać ostatnie tygodnie ciąży na modlitwach, żeby tylko
                          nie urodzić pod mostem albo w wylęgarni sepsy. Ja jestem zdania, że
                          ciąża jest tak wyjątkową okolicznością, że mogę się poświęcić
                          finansowo oraz nagiąć moje zasady żeby tylko moje dziecko przyszło
                          na świat w najlepszych warunkach na jakie mnie stać i nie będę
                          liczyć ile kasy zapłaciłam do NFZ i ile jeszcze lekarzom prywatnie.
                          To teraz po prostu nie jest na miejscu. Inna sprawa to, wierz lub
                          nie, ale jak przychodzisz do szpitala gdzie znasz lekarzy, położne i
                          oni znają Ciebie, odwiedzają Cię, pytają czy wszystko w porządku,
                          mają Twoją kartę ciąży itp. to komfort przebywania i rodzenia w
                          takim miejscu jest o wiele wyższy niż w przypadku miejsca
                          przypadkowego wśród zupełnie obcych ludzi. Dla kobiety, która rodzi
                          to po raz pierwszy i potrzebuje wiele wsparcia z różnych stron to
                          nie do przecenienia.
                          • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 00:19
                            No cóż. "ale tak po prostu jest..., czasem trzeba dać w łapę
                            lekarzowi...". Szkoda słów.
                            • yoku Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 00:57
                              zaprzeczysz, że tak jest w publicznej służbie zdrowia w tym kraju?
                              Taka jest rzeczywistość i to, ze ją opisuję nie oznacza, że się
                              godzę na takie procedery. Jednak czym innym jest zapłata za usługę u
                              lekarza a danie łapówki w szpitalu! Przeciez on świadczy normalną
                              usługę lekarską wobec mnie, bada stan dziecka i mój, kontroluje
                              wyniki badań, kieruje na specjalistyczne badania laboratoryjne,
                              odbiera moje telefony w nocy i weekendy, odpowiada na wszystkie
                              pytania itd. jak można porównywać to do łapówy?
                              • marweg25 Re: blaszany_dzwoneczku 17.09.07, 16:10
                                Żelazna to jednak nie prywatny szpital - jeszcze. Te praktyki nie są
                                wysoce nieetyczne ( takie selekcjonowanie pacjentek), bez względu na
                                to czy płacisz do kasy szpitala czy kieszeni fartucha. Oki lekarz
                                prowadzi ciąże i może brać za to dodatkową kasę, ale nie może to
                                warunkować przyjęcie do szpitala, który jest państwowy i państwowo
                                temu lekarzowi płaci. Państwowy szpital to nie prywatny folwark. Al
                          • lacitadelle a propos sepsy... 19.09.07, 11:53
                            Albo dostosujemy się do tych warunków i
                            > zapewnimy naszym dzieciom najlepszy z możliwych start w życie albo
                            > będziemy spędzać ostatnie tygodnie ciąży na modlitwach, żeby tylko
                            > nie urodzić pod mostem albo w wylęgarni sepsy.

                            Moja znajoma rodziła w Św. Zofii, prowadziła prywatnie ciążę u lekarki stamtąd,
                            zapłaciła chyba za wszystko, co możliwe (w sumie więcej niż w prywatnym
                            szpitalu) i jej dziecko zaraziło się tam sepsą - zaraz po porodzie musieli
                            przenieść się na 2 tyg. już do innego szpitala...
                        • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 23:56
                          dlaczego jest tak, że kiedy odsyłają inne szpitale wszyscy to akceptują, a kiedy
                          odsyła ten szpital jest problem. Szpital, w którym od lat odbywa się najwięcej
                          porodów w całym woj mazowieckim mimo niezmienionej wielkości tych porodów roku
                          na rok jest więcej. Są większe szpitale, które przyjmują znacznie niej porodów i
                          nikt z tego afery nie robi, choć mnie to zawsze zastanawia, bo skoro w mniejszym
                          szpitalu jest więcej porodów, a oba odsyłają to coś jest chyba nie tak.

                          Nie da się przyjąć wszystkich. Szpital preferuje więc "swoich" czyli osoby,
                          które są ze szpitalem jakoś związane (lekarz, położna, szkoła rodzenia,
                          poprzednie porody, dokumentacja medyczna). Oczywiście w pewien sposób pogwałca
                          to równość, ale chyba nie da się inaczej. Jeśli ktoś się nie zgadza z takim
                          podejściem może wybrać inną z (chyba) 18 placówek w Warszawie i okolicach - jest
                          więc w czym wybierać. Problem się zdezaktualizuje za kilka miesięcy, bo szpital
                          ma się prywatyzować.
                          • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 00:15
                            Problem nie dotyczy tylko tego szpitala, wiem o tym. Aczkolwiek jest
                            on tu najbardziej widoczny i nagminny. Ale wątek dotyczy szpitala na
                            Żelaznej, a i mnie on najbardziej interesuje, stąd wypowiadam się w
                            tym wątku i o tym szpitalu akurat.
                          • yoku Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 00:39
                            lamnija - swoim postem w 100% oddałaś istotę sprawy!
                            to rzeczywiście niesamowite obserwować tę nagodkę na szpital św.
                            Zofii nakręconą przez oburzone dziewczyny, które chciały tam urodzić
                            ale zostały odesłane bo nie było miejsc lub chciałyby tam urodzić
                            ale nie chcą w żaden sposób się wysilić, zeby zwiększyć swoje szanse
                            na poród właśnie tam... nie jest powiedziane, ze trzeba zapłacić
                            jakieś gigantyczne kwoty, żeby tam urodzić... ja akurat zapłacę za
                            wszystko z własnej kieszeni i to niemało a i tak pierwszeństwo będą
                            miały dziewczyny z programu "zdrowie, mama...", które mają za darmo
                            to za co ja zapłacę. Czy to upoważnia mnie do toczenia piany na tę
                            instutucję na publicznym forum bo nie dosyć, że płacę składki na NFZ
                            to jeszcze płacę kasę na prywatne konsultacje i badania? Wydaje mi
                            się, że nie bo w Warszawie i okolicach istnieje wiele szpitali w
                            których mogę urodzić a wybór Żelaznej nie jest dla nikogo
                            koniecznością.
                            Owszem, nie każdy kwalifikuje się do programu i trzeba zadać sobie
                            trochę trudu, żeby się do niego dostać (typu - wysłanie męża do
                            kolejki na zapisy o 6. rano) ale miasto i szpital stwarza tę
                            możliwość i preferencyjnie traktuje takie pacjentki co chyba nie
                            świadczy o nim najgorzej.
                    • lika78 Re: blaszany_dzwoneczku 13.11.07, 09:55
                      Słuchaj, Twoje teorie są jednak irytujące. ja prowadze ciążę u
                      lekarzy pracujących w Szpitalu Orłowskiego. I co? W grudniu zaczyna
                      się tam kilkumiesięczny remont. Tego na pewno nie wiedziałam na
                      początku ciąży. Nie oznacza to jednak, że mam rodzić na środku
                      ulicy. Każdy publiczny szpital jest zobligowany do przyjęcia
                      pacjentki w trakcie akcji porodowej. Jesli brakuje łóżek, a akcja
                      się zaczęła/trwa muszą skontaktować sie z innymi szpitalalmi i
                      rezerwować szybko miejsce.

                      Znaj swoje prawa, pacjencie.

                      A historie z Żelaznej - niesmaczne. To nie jest prywatna placówka,
                      tylko normalny szpital finansowany z NFZ>
                  • kitty29 Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:09
                    Wszyscy płacimy składki na ubezp. zdrowotne. I każdej z nas tak samo należy się
                    poród w dobrym szpitalu. Rozumiem, że wszystkie się tam nie zmieścimy, ale
                    uzależnianie przyjęcia do szpitala od dodatkowych opłat jest niezgodne z prawem.
                    I mimo wszystko mam nadzieję, że nie spotka Cię taka sytuacja jak mnie: trzy dni
                    przed terminem zamknięto nagle szpital, w którym chciałam rodzić. Wg Twojej
                    teorii, pomimo całej mojej zapobiegliwości, nie mogę teraz urodzić w innym
                    szpitalu.
                    Pamiętaj, że cały czas piszesz o szpitalu państwowym, na który idą również moje
                    składki.
                    • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:21
                      Na ten szpital idą Twoje składki jeśli mieszkasz w Warszawie. Idą w bardzo
                      małych ilościach. Szpital nie ma długów, bo zarabia pobierając opłaty za
                      dodatkowe usługi. NFZ płaci za zrealizowane usługi w ramach kontraktu. Jeśli
                      szpital zrealizuje ich więcej musi się liczyć z tym, że pieniędzy za
                      nadprogramowe zabiegi nie dostanie. Ze składek nas wszystkich finansowane są
                      długi szpitali. Jest więc pytanie czy lepiej płacić za wybrane usługi dodatkowe
                      - świadomie, czy podatkami spłacać gigantyczne zadłużenie służby zdrowia. W
                      Warszawie prawie każdy szpital ma długi, a opłaty za dodatkowe usługi pobierają
                      właściwie wszystkie. Jest niestety kwestia braku dostępności wielu z nich, co
                      uderza przede wszystkim w pacjentki - np. zzo na życzenie, bo ze wskazań ciężko
                      je dostać - NFZ wyraźnie precyzuje za co płaci.

                      Problem leży przede wszystkim w tym, że poziom szpitali jest nierówny . Gdyby
                      był nie byłoby takich problemów.
                • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:12
                  masz rację, że zazwyczaj pierwszeństwo przy przyjęciu mają pacjentki lekarzy
                  pracujących w tym szpitalu. Tylko dla mnie to normalne - ktoś przez całą ciąże
                  chodzi do lekarza z danego szpitala, nastawia się na poród w tym właśnie
                  szpitalu i ma prawo oczekiwać, że znajdzie się w nim miejsce. Nie ma znaczenia
                  czy chodzi do tego lekarza prywatnie czy w ramach jakiegoś programu. Ja bym się
                  chyba zapłakała gdyby na izbie przyjęć powiedziano mi, że choć przez całą ciąże
                  szykowałam się na poród w tym szpitalu teraz nie ma miejsca, bo 15 sekund przede
                  mną weszła jakaś inna osoba, która jest w nim pierwszy raz w życiu... Pomyśl o
                  tym jakim przeżyciem dla takiej osoby będzie brak miejsca. Myślę, że to trudna
                  sprawa, bo żadna kobieta nie powinna być zmuszona do szukania miejsca w szpitalu
                  w takiej chwili jak poród. Nie jest to jednak wina konkretnego szpitala tylko
                  chorego systemu.
                  • blaszany_dzwoneczek Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 22:35
                    Można nie prowadzić ciąży u lekarza z Żelaznej, a mimo to szykować
                    się całą ciążę na poród w tym szpitalu, chodzić do szkoły rodzenia z
                    tym szpitalem związanej i średnio wyobrażać sobie poród gdzie
                    indziej. Jakie znaczenie ma tu czy lekarz prowadzący był z Żelaznej
                    czy nie. No chyba, że ktoś specjalnie wybiera lekarza z konkretnego
                    szpitala kierując się tylko i wyłącznie tym, jak koleżanka Yoku, że
                    jak "właściwemu" lekarzowi bedzie przez całą ciążę płacić za wizyty,
                    to ten zagwarantuje jej miejsce w szpitalu.
                    Jak dla mnie to jest ukryta forma łapówki.
                    • laminja Re: blaszany_dzwoneczku 14.09.07, 23:39
                      szkoła rodzenia (większość jest darmowa) też daje pierwszeństwo przy przyjęciu.
                    • yoku Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 00:07
                      koleżanka Yoku, oprócz lekarza prowadzącego ze szpitala na Żelaznej
                      (z którego jest bardzo zadowolona i nie uważa, żeby jakikolwiek
                      lekarz z publicznej przychodni gwarantował tak wysoką jakość usług i
                      możliwość kontaktu telefonicznego z nim przez 24 godziny na dobę
                      przez całą ciążę jak ów lekarz z Żelaznej) ma również skończoną
                      szkołę rodzenia akredytowaną przez ten szpital oraz podpisaną umowę
                      z położną na indywidualną opiekę okołoporodową za którą również
                      zapłaci ciężkie pieniądze bo koleżanka Yoku była świadkiem przyjęcia
                      do szpitala 3 rodzących kobiet jednego dnia, które zostały
                      wcześniej "zaanonsowane" przez swoich lekarzy bądź wynajęte położne
                      do porodu i stawiły się ze spakowanymi torbami a zostały przyjęte na
                      izbie przyjęć niemalże po królewsku słowami "pani xxx? czekamy na
                      panią od kilkui godzin, proszę chwię poczekać, za chwilę ktoś panią
                      zbada"... domyślam się, że do czasu aż nie pojawiły się na izbie,
                      kilka innych kobiet zostało odesłanych ale mnie osobiście, trafiłby
                      szlag gdyby mnie po tym całym wysiłku przedporodowym ktoś odesłał a
                      5 minut wcześniej zostałaby przyjęta osoba, która całą ciążę
                      przygotowywała się do porodu na Żelaznej tylko szpital o tym nie
                      wiedział bo nie utrzymywała z nim w żaden sposób kontaktu...
                      • bob.budowniczy Re: blaszany_dzwoneczku 15.09.07, 09:19
                        Ja jestem straszną panikarą, znajomość terenu wpływa na mnie kojąco i zapewnia
                        mniej stresu. Pierwsze dziecko rodziłam na Inflanckiej-poszłam za swoim
                        wieloletnim lekarzem. Było cudnie, odebrał mój poród mimo, że kto inny miał
                        dyżur i nie umawiałam się na to. Gin pracował kiedyś w Zośce, później przeniósł
                        się na Inflancką, a teraz znów wrócił do Zośki. Planuję następne dziecko i już
                        teraz mam stracha, co będzie? Czy czeka mnie odesłanie, czy wielogodzinne
                        czekanie na IP (a mam streptoccocusa agalicitae, więc szybko muszę dostać
                        antybiotyk)? Jak zapewnić sobie komfort psychiczny?
                        Jeszcze nie jestem w ciąży, a już widzę czarne chmury na horyzoncie.
        • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 17:57
          wtedy trzeba się liczyć z tym, że w ostatniej chwili może nie udać się znaleźć
          terminu na cc w wybranym szpitalu. Lekarz prowadzący z danego szpitala powie
          kiedy załatwić wszystkie formalności - zazwyczaj sam wpisuje swoją pacjentkę w
          grafik operacji planowych.
    • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 13:25
      coś się tu nie zgadza... Skoro masz problemy z kręgosłupem powinnaś mieć
      zaświadczenie od ortopedy i faktycznie przed cc należy się spotkać z
      anestezjologiem w sprawie znieczulenia. Nie wiem czy zespół antyfosfilinowy jest
      wskazaniem do cc. Dwa poronienia również dla większości lekarzy w naszym kraju
      nie są wskazaniem do cc. Twój lekarz prowadzący powinien Ci wystawić odpowiednie
      skierowanie i tam wszystko jest napisane. Do tego skierowania trzeba dołączyć
      wskaania od specjalistów (ortopeda, okulista, itp). Większość szpitali (w tym
      Żelazna) weryfikuje jeśli skierowanie nie jest od lekarza pracującego w tym
      szpitalu. Nie wiem kto Ci zaproponował wykupienie położnej do porodu skoro masz
      rodzić w październiku - to śmieszne, na październik znalezienie położnej jest
      chyba równoznaczne z cudem... Podobnie dziwna wydaje się propozycja wynajęcia
      pielęgniarki po porodzie - taka usługa praktycznie nie istnieje. Nie wiem czy da
      się to załatwić przed porodem. Mam wrażenie, że albo pani z którą rozmawiałaś
      była niekompetentna, albo się nie zrozumiałyście.
      • orso_orso Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 13:51
        Wskazaniem do cc jest mój tylko kręgosłup a nie poprzednie
        poronienia. Pielęgniarka do "wykupienia" to z tego co wiem to norma
        nie tylko na porodówkach ale też np.na ortopedii. A co do
        anestazjologa to nie wiem czy jakikolwiek ma gdzieś prywatny gabinet
        a skoro mam miec zabieg to przed zabiegiem czy operacją spotykam się
        z tym, który mnie będzie znieczulał czy podawał narkozę a nie mam go
        sobie szkuac na własną rękę.
        • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 17:54
          A masz zaświadczenie od ortopedy o wskazaniach do cc z powodu kręgosłupa? Może i
          norma, ale nie na Żelaznej - tam to baaaardzo rzadko się zdarza. Dlatego jestem
          conajmniej zdziwiona tego typu propozycją i zastanawiam się z kim rozmawiałaś.
          Kwalifikację do cc przeprowadza jeden z lekarzy - na podstawie dokumentów od
          lekarza prowadzącego i specjalistów. Umawia też na spotkanie z anestezjologiem,
          którego nie trzeba szukać, bo przyjmuje w wyznaczonych godzinach w przychodni.
          Wszytko co piszesz brzmi tak dziwnie, że chyba na100% musiałyście się nie
          zrozumieć.
          • orso_orso Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 18:32
            oczywiście, że mam takie zaświadczenie od ortopedy bo mój ginekolog
            od początku wiedział o stanie mojego kręgosłupa i poprosił o takie
            zaświadczenie ze szczegółowym opisem tego co jest mojemu
            kręgosłupowi i jakie ortopeda widzi rozwiązania czy widzi potrzebę
            cc czy też nie.
            Może i ta pani mnie nie zrozumiała ale konsultowała się i zadawała
            mi mnóstwo pytań.
            Tylko, że dokładnie to samo powiedziałam w Bielańskim i nikt nie
            miał problemów ze zrozumieniem. Dopiero na koniec zadano mi pytanie
            kto jest moim lekarzem prowadzącym i poproszono mnie o dokumenty.
            • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 14.09.07, 19:44
              dobrej woli jak widać jej nie zabrakło - może czegoś innego wink

              Tylko kto i po co naopowiadał Ci bzdur na temat wynajmowania położnej, albo
              pielęgniarki? Zasady kwalifikowania do cc są bardzo proste. Jeśli są wskazania
              idzie się do wyznaczonego lekarza i on ustala co jeszcze trzeba donieść i kiedy
              będzie operacja. Może z braku terminów ktoś postanowił kombinować, ale to chyba
              i tak musiało spalić na panewce.
    • hunny8181 Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 15:39
      Też mam niedługo termin(06.10)i zwiedzamy z mężem niektóre szpitale.
      Dziś właśnie byliśmy na Żelaznej. Jestem w takim samym szokusad
      Jeżeli nie korżystasz z "pakieta platnych usług", nie miałeś
      wcześniej wizyt i szkoły rodzenia w tym szpit., to z tobą nie ma o
      czym rozmawiaćsad A niby państwowy szpital...
      • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 15:59
        od stycznia do dzisiaj szpital na Żelaznej przyjął ponad 3100
        porodów (ich średnia to 12 porodów dziennie) są natomiast takie
        szpitale w Warszawie, które mają od początku roku zrealizowanych 600
        porodów (średnia - ledwo ponad 2 porody diennie). A niby oba
        państwowe szpitale...
        • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 16:51
          A co to ma do rzeczy? Jak nie wyrabiają, to niech przyjmują mniej
          pacjentek. W tej dyskusji nie chodzi o ilość przyjęć, tylko o
          kryteria tych przyjęć (kogo się przyjmuje, a kogo odsyła). Co mi po
          tej statystyce, co mi po tym, że kilka razy więcej porodów odbyło
          się od stycznia w tym szpitalu niż w jakimś innym, skoro mnie odeślą
          z izby przyjęć, bo pacjentka doktora X już w drodze?
          • hunny8181 Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 17:14
            Właśnie smile)) Chodzi o to że tam dzielą pacjentek na + (do
            portfela) i 0 ...
            • hunny8181 Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 17:21
              I jeszcze, powiedziano mi zeby zrobić sobie listę szpitali w których
              chcesz urodzić, jeżeli tam nie będzie miejsc (a raczej nie będzie)...
              • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:04
                hunny - Twoje oburzenie jest nieuzasadnione bo z tego co wiem w
                każdej przyszpitalnej szkole rodzenia radzą zrobić listę szpitali,
                które w razie czego będą stanolwiły wyjscie awaryjne, kiedy nie
                przyjmą nas tam gdzie chcemy urodzić w pierwszej kolejności... ja
                też, pomimo tego, ze zrobiłam wszystko aby maksymalnie związać się
                ze szpitalem w którym chciałabym urodzić, doskonale wiem gdzie
                pojechać gdyby jakimś cudem mnie tam nie przyjęli i wszystkim radzę
                taką listę zrobić i zapoznać się przed porodem z warunkami innych
                okolicznych placówek
          • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 18:01
            Dzwoneczku, a jak moja zmniejszyć liczbę chętnych? Jaki sprawić żeby połowa tych
            kobiet chciała rodzić w innych szpitalach, jak ograniczyć popyt na usługi tego,
            który już niemal pęka w szwach? Zasada kto pierwszy ten lepszy się nie sprawdza
            i prowadzi do różnego rodzaju patologii. Teraz czy komuś się to podoba czy nie
            sprawa jest jasna - ponieważ standard i opieka w innych szpitalach w Warszawie
            nie jest na takim samy poziomie, a szpital na Żelaznej dodatkowo nie zmusza nas
            (podatników) do spłacania swoich długów - jak inne szpitale - pierwszeństwo
            przyjęcia mają w nim osoby ze szpitalem jakoś związane. Da się to osiągnąć bez
            nakładów finansowych poprzez program Mama Zdrowi i Ja lu darmowe szkoły
            rodzenia. To system naczyń połączonych. Żeby się rozwijać i nie generować długów
            (co się większości szpitali nie udaje) szpital musi zarabiać. Żeby utrzymać
            dobry zespół (na konkurencyjnym rynku) trzeba ludziom dobrze płacić. Jak wiadomo
            pieniądze z NFZ nie są w stanie tego zapewnić - co widać po kondycji finansowej
            innych szpitali, więc albo rybka, albo pipka. Albo brak długów, ładne wnętrza,
            porządny i serwisowany (!) sprzęt i dobry zespół, a to wszystko dzięki opłatom
            za usługi dodatkowe, albo długi, które i tak Dzwoneczku będziemy musieli wszyscy
            spłacić, bo pójdą na to pieniądze z naszych podatków. Na Żelaznej przynajmniej
            wiesz za co płacisz - jeśli się decydujesz na usługi dodatkowe, a ponad 1/4
            porodów ie przynosi szpitalowi dodatkowych dochodów, więc da się tam urodzić za
            darmo - tylko w związku z nadmiarem chętnych jest to dość trudne. To, że szpital
            jest państwowy nie oznacza, że musi tonąć w długach, a bez usług dodatkowych tak
            właśnie się dzieje. Dobrym przykładem jest sytuacja położnictwa w Instytucie
            Matki i Dziecka, które kilka lat temu miało zostać zamknięte, bo długi
            przekraczały roczny kontrakt z NFZ. Między innymi wprowadzenie opłat za usługi
            dodatkowe uchroniły go przed zamknięciem. Z jednej strony narzekamy na to, że
            szpitale są zadłużone. Kiedy jednak jakiś postanawia się przed długami uchronić
            też jest źle. W obu przypadkach odbywa się to kosztem pacjentów, ale to już wina
            zarządzania państwem i wyborców.
            • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 20:57
              dokładnie.. wszystkie chcemy rodzić z miłą opieką medyczną, w
              ładnych wnętrzach, w sali porodowej z piłkami, wanną a potem przejść
              do max. 3 osobowej sali na oddziale noworodkowym i żeby położne nas
              obskakiwały jakbyśmy były jedynymi pacjentkami na świecie... tylko,
              że nie wszystkie z nas zdają sobie sprawę, że takie warunki m.in. w
              szpitalu św. Zofii nie zostały tam stworzone dzięki naszym składkom,
              które odprowadzamy do NFZ ani dobrym chęciom tylko dziewczynom,
              które jakiś czas temu urodziły tam i zapłaciły za to niemałą kasę
              wspierając tym samym szpital, który dzięki temu dofinansowaniu
              świadczy usługi na takim poziomie, że popyt od dawna przewyższa
              podaż...
              jasne, że najprościej powiedzieć "mi się należy bo płacę składki na
              NFZ i nie zapłacę ani grosza więcej a oni powinni mnie przyjąć z
              pocałowaniem ręki" ale gdybyśmy wszystkie wychodziły z takiego
              założenia, z Żelaznej byłaby taka sama fabryka noworodków jak w
              przypadku innych szpitali, w których już wcale nie chce nam się
              rodzić...
              poczytaj sobie Dzwoneczku w internecie historię szpitala na Żelaznej
              który uchodził przez lata za jeden z najgorszych w Warszawie i co
              dr. Puzyna zrobił do dzisiaj dla niego poprawiając reputację
              szpitala i powodując, że jest to jeden z najlepszych szpitali w tym
              kraju... odpowiedź jest prosta - wprowadzenie odpłatnych świadczeń
              dodatkowych!
              i jeszcze jedna ostatnia rzecz bo widzę, że sfrustrowanie niektórych
              rośnie z każdym postem... różne historie, krążą o różnych szpitalach
              w tym mieście, w niektórych łapówkarstwo na zasadzie "koperta i
              koniak" kwitnie sobie w najlepsze ale trudno to udowodnić więc nikt
              o tym nie mówi i nie pisze - dla odmiany na Żelaznej sprawa jest
              prosta a cennik dostępny dla każdego na stronie internetowej
              szpitala... nie wiem jak Wy ale ja wolę czyste zasady, które mogę
              przyjąć lub nie i cenię ten szpital nie tylko za wysoką jakość
              świadczonych przez niego usług ale również za tę uczciwość, na którą
              nie stac innych placówek i wprost nie mogę się doczekać prywatyzacji
              św. Zofii w przyszłym roku, kiedy będę mogła wreszcie oficjalnie
              zapisać się tam na poród kolejnego dziecka a lekarza prowadzącego
              pomimo tego i tak nie zmienię, ten ze św. Zofii jest świetnym
              fachowcem i choćbym miała za każdym razem płacić mu za prywatne
              wizyty to będę to robić bo żadna przychodnia NFZ-u nie jest w stanie
              zagwarantować mi takiej opieki prenatalnej i żaden lekarz nie
              pracujący regularnie na bloku porodowym nie przekona mnie, że jest w
              stanie dobrze poprowadzić moją ciąże, żeby niczego nie zaniedbać

              co będziemy robić i jak będziemy przygotowywać się do porodu w
              wymarzonym szpitalu to decyzja każdej z nas ale uważam, że wylewanie
              swoich frustracji na forum raczej nikogo do realizacji tego marzenia
              nie przybliży
              • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:14
                Piszecie o cenniku szpitala, o płatnych usługach, dzieki którym
                szpital może dobrze funkcjonować... Ok. Sama bym zapewne wzięła
                płatną jedynkę do porodu, jeśli mnie nie odeślą, i nie widzę w tym
                nic złego. Chcę czegoś ponad standard to płacę - i nie przeciw temu
                się buntuję. Ale napiszcie, proszę, co szpital ma z tego, że daje
                pierwszeństwo kobietom, które prowadzą ciąże prywatnie u lekarzy
                pracujących w Św Zofii? W jaki sposób poprawia to sytuację finansową
                szpitala? Czyżby dzielili się oni ze szpitalem wpływami ze swoich
                prywatnych praktyk??
                • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:37
                  sam lekarz lub szkoła rodzenia jest niskim gwarantem przyjęcia do
                  porodu... bardziej położna, która bierze za usłuję 1600 zł i dzieli
                  się wpływami z Fundacją św. Zofii a Fundacja ze szpitalem
                  lekarz jest o tyle cenny w procedurze przyjęcia do porodu, że jeśli
                  nie masz położnej to on zakłada dokumentację medyczną i zanosi ją do
                  szpitala, zeby nie trzeba było jej od początku zakładać na
                  miejscu... każdy lekarz z tamtejszego szpitala powie Ci, że niczego
                  zagwarantować Ci nie może ale spróbuje pomóc
                  • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:50
                    yoku napisała:

                    > lekarz jest o tyle cenny w procedurze przyjęcia do porodu, że
                    jeśli
                    > nie masz położnej to on zakłada dokumentację medyczną i zanosi ją
                    do
                    > szpitala, zeby nie trzeba było jej od początku zakładać na
                    > miejscu... każdy lekarz z tamtejszego szpitala powie Ci, że
                    niczego
                    > zagwarantować Ci nie może ale spróbuje pomóc

                    I to właśnie nie powinno mieć miejsca.
                • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 23:55
                  Nie da się ukryć, że duża ilość pacjentek działa na lekarzy motywująco. Położne
                  i lekarze za indywidualne prowadzenie porodu dostają pieniądze, ale wcześniej
                  szpital potrąca swoją "prowizję". Zatem szpital zarabia na tych usługach.

                  Wpływami z prywatnych praktyk się nie dzielą, ale mają pieniądze na rozwijanie
                  swojej wiedzy, chyba wszystkie położne mają wyższe wykształcenie, lekarze nie
                  narzekają na słabe zarobki (lekarze z innych szpitali owszem). Pacjentki
                  oczekują od swoich lekarzy opieki i pomocy przy dostaniu się do szpitala. To
                  chyba normalne.
          • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:07
            Sama sobie przeczysz... właśnie dlatego, że nie wyrabiają przyjęli
            takie kryteria i przyjmują mniej pacjentek, które nigdy nie starały
            się nawet nawiązać kontaktu ze szpitalem na rzecz tych, które
            pokazały, że im zależy. To chyba dość logiczne...
            • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:32
              yoku napisała:

              > Sama sobie przeczysz... właśnie dlatego, że nie wyrabiają przyjęli
              > takie kryteria i przyjmują mniej pacjentek, które nigdy nie
              starały
              > się nawet nawiązać kontaktu ze szpitalem na rzecz tych, które
              > pokazały, że im zależy. To chyba dość logiczne...

              Albo pokazały, że mają więcej kasy, bo np. stać je na wynajęcie
              położnej za 1500zł nie dlatego, że czują potrzebę osobistej
              położnej, tylko żeby mieć jakąś gwarancję
              przyjęcia do szpitala, albo z tej samej motywacji wybrały prywatnego
              lekarza... A że szpital jest państwowy (jeszcze) to jest to właśnie
              zupełnie nielogiczne, bo te kryteria niestety dzielą potencjalne
              pacjentki na te lepsze i te gorsze. Nie ma teraz w przepisach czegoś
              takiego, jak rejonizacja, nie ma też nic o "byciu związanym ze
              szpitalem", o pierwszeństwie i przywilejach z tego wynikających, o
              konieczności wykazywania się przez pacjentów, "że im zależy". A
              skoro szpital jest państwowy to powinien stosować reguły
              obowiązujące w państwowej służbie zdrowia.
              A co byś powiedziała, gdybyś czekała w kolejce na jakąś ważną
              operację, i nagle, gdy już nadchodziłaby twoja kolej, okazałoby się,
              że wskakują przed Ciebie osoby, które w jakiś sposób wykazały, że
              im "zależy" (bo np. chodziły do bardziej odpowiedniego lekarza niż
              twój)?
              Mnie cały czas chodzi o to, że w państwowej służbie zdrowia nie ma
              miejsca na takie kryteria i szpital państwowy nie powinien móc
              takowych przyjmować.
              • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 21:41
                skoro tak te procedury Cię oburzają a szpital wyzwala w Tobie takie
                pokłady złych emocji czemu chcesz tam w ogóle rodzić? nie lepiej
                wybrać mniej popularny szpital gdzie szansa na przyjęcie jest
                większa, urodzić "za darmo" i wesprzeć jego dalszą działalność
                składką, która pójdzie za Twoim porodem do tego szpitala do NFZ-u?
                • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 22:02
                  Dlaczego "złych" emocji? Ja po prostu dopominam się równego
                  traktowania pacjentów wg zasad panujących w całej państwowej służbie
                  zdrowia. Dyskutuję z Tobą, bo mam nadzieję, że w końcu zrozumiesz o
                  co mi chodzi. Niestety ja o niebie, Ty o chlebie...
                  A co do wyboru szpitala. Wiem że podobnie jest też w innych
                  szpitalach - na Solcu np. Nie w jedynej Św. Zofii taki proceder
                  niestety ma miejsce. Piszę w wątku o św. Zofii, bo ten szpital
                  wybrałam do rodzenia i jakoś najbardziej mnie obchodzi. A wybrałam
                  go nie z powodu ładnych sal, tylko z takiego, że chciałabym mieć
                  szansę nie zostać zmuszona do rodzenia na leżąco, jeśli tego nie
                  bedę chciała, że chciałabym mieć szansę nie zostać nacięta, jeśli
                  nie będzie takiej konieczności itp. - nie o luksusy mi chodzi, tylko
                  o zasady dotyczące porodu panujące w tym szpitalu.
                  • yoku Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 22:53
                    masz rację, w ogóle nie rozumiem Twojego punktu widzenia...
                    dopominasz się "zasad panujących w całej publicznej służbie zdrowia"
                    a chciałabyś urodzić zgodnie z zasadami w Twoim mniemaniu lepszymi
                    niż w całej publicznej służbie zdrowia i nie trafia do Ciebie
                    dlaczego masz na Żelaznej taką możliwość... znowu sama sobie
                    zaprzeczasz...
                    życzę Ci powodzenia w zrealizowaniu marzenia o fajnym porodzie z
                    takim podejściem do sprawy bo jeśli ono się nie zmieni możesz liczyć
                    co najwyżej na łut szczęścia lub modlić się żarliwie o taki poród,
                    ale Ty pewnie już o tym wiesz... jedyne co możesz rzeczywiście
                    osiągnąć tym wylewaniem żółci na Żelazną to podkręcanie się coraz
                    bardziej a to w ciąży nie jest najlepszy pomysł bo na pewno niczego
                    tu nie wskórasz co zmieni tę rzeczywistość do czasu Twojego czy
                    mojego porodu....
                    • blaszany_dzwoneczek Re: chciałam urodzic na Żelaznej 18.09.07, 00:04
                      yoku napisała:

                      > masz rację, w ogóle nie rozumiem Twojego punktu widzenia...
                      > dopominasz się "zasad panujących w całej publicznej służbie
                      zdrowia"
                      > a chciałabyś urodzić zgodnie z zasadami w Twoim mniemaniu lepszymi
                      > niż w całej publicznej służbie zdrowia i nie trafia do Ciebie
                      > dlaczego masz na Żelaznej taką możliwość... znowu sama sobie
                      > zaprzeczasz...

                      O matko! Znowu odwracasz kota ogonem. Co innego przebieg porodu,
                      zasady dotyczące procedur medycznych, otwartość personelu/zamknięcie
                      się w rutynie z poprzedniej epoki (pod tym względem nigdy szpitala
                      na Żelaznej nie krytykowałam i nie zamierzam), a co innego zasady,
                      przepisy formalne dotyczące przyjęć do szpitali, czy tego co każdemu
                      (!) obywatelowi powinno się należeć, a co nie, w ramach publicznej
                      służby zdrowia - czyli kwestie czysto organizacyjne regulowane
                      odgórnie. Dyskutujemy tu wszak o tych ostatnich.

                      > życzę Ci powodzenia w zrealizowaniu marzenia o fajnym porodzie z
                      > takim podejściem do sprawy bo jeśli ono się nie zmieni możesz
                      liczyć
                      > co najwyżej na łut szczęścia lub modlić się żarliwie o taki poród,
                      > ale Ty pewnie już o tym wiesz... jedyne co możesz rzeczywiście
                      > osiągnąć tym wylewaniem żółci na Żelazną to podkręcanie się coraz
                      > bardziej a to w ciąży nie jest najlepszy pomysł bo na pewno
                      niczego
                      > tu nie wskórasz co zmieni tę rzeczywistość do czasu Twojego czy
                      > mojego porodu....

                      Ja nie wylewam żółci na Żelazną. Po prostu nie podobają mi się
                      kryteria przyjeć/odsyłania z tego szpitala (i jak już wyżej
                      napisałam nie tylko z tego szpitala) i o tym mówię. Mam jakąś wizję
                      porodu idealnego, który wydaje mi się najprawdopodobniejszy właśnie
                      na Żelaznej, ale nie zrobię wszytkiego i na głowie stanąć nie mam
                      zamiaru aby się tam za wszelką cenę dostać (choć mi zależy). Nie
                      umiem powiedzieć sobie, jak Ty to gdzieś wyżej zrobiłaś: ale tak już
                      jest i trzeba się z tym pogodzić. Jeśli uważam, że wynajmowanie
                      prywatnej położnej tylko dlatego, żeby mieć otwarty wstęp do
                      szpitala, jest przejawem jakiejś chorej sytuacji, to tej połoznej
                      nie wezmę, choć mi zależy. Na pocztku ciąży przez chwilę
                      zastanawiałam, czy warto szukać lekarza z Żelaznej, ale doszłam do
                      wniosku, że skoro jestem zadowolona z mojej pani ginekolog, to nie
                      będę tego robić z tego samego powodu co wyżej, choć mi zależy.
                      Wiem, że mogę się na Żelazną nie dostać, i do końca nie jestem pewna
                      gdzie bedę rodzić, ale przynajmniej nie nagięłam sie do zasad, które
                      mi się nie podobają i wydają niezbyt etyczne, co wiele osób kwituje
                      tylko westchnieniem: tak już jest, i ja tego nie zmienię, więc muszę
                      się podporządkować. Ja nie umiem i już.
                      • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 18.09.07, 00:28
                        Niestety nie ma przepisów formalnych regulujących zasady przyjęć do szpitali
                        państwowych - gdyby były może byłoby inaczej. Może wtedy szpital na Żelaznej nie
                        byłby taki sam. Szpital korzysta z tego, że są ludzie gotowi zapłacić za usługi
                        dodatkowe, które mogą (ale nie muszą) zwiększyć szanse na przyjęcie. Dzięki temu
                        jak się skończyły limity z NFZ na opiekę neonatologiczną - a kilka lat temu coś
                        takiego miało miejsce, szpital miał się z czego utrzymać nie generując długów.
                        Dzięki temu położne mogą jeździć na zagraniczne konferencje i rozszerzać swoją
                        wiedzę, co widać choćby po stosunkowo niskim odsetku nacinania krocza. To co
                        obywatelowi powinno się należeć reguluje prawo - na dzień dzisiejszy dość słabo,
                        skoro są toczą się tu takie dyskusje. W latach 90. kiedy jeszcze obowiązywała
                        rejonizacja wiele kobiet załatwiało sobie fikcyjny meldunek na Woli, żeby móc
                        rodzić w tym szpitalu. Teraz pewien procent kobiet wynajmuje położną licząc na
                        gwarancję przyjęcia.
                  • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 18.09.07, 00:18
                    Dzwoneczku na dobrą sprawę we wszystkich szpitalach w Warszawie są (lub do
                    niedawna były) pobierane opłaty za usługi dodatkowe. Niestety w niektórych nawet
                    za pieniądze nie można było jeszcze kilka tygodni temu liczyć np. na zzo na
                    życzenie - mam nadzieję, że ten problem już się rozwiązał. I w każdym w
                    mniejszym lub większym stopniu działa zasada lekarza prowadzącego czy wynajętej
                    położnej. Tam gdzie "popyt" jest mniejszy ma to mniejsze znaczenie. Niestety
                    najpopularniejsze szpitale nie są w stanie obsłużyć wszystkich chętnych (podobny
                    problem ma przecież szpital na Karowej). Nie widzę nic złego w tym, że
                    pierwszeństwo mają osoby jakoś związane ze szpitalem czy to przez lekarza
                    prowadzącego czy też poprzedni poród/porody. Porównam to do nieco innego
                    obszaru. W przedszkolu państwowym mojego dziecka pierwszeństwo przyjęcia mają
                    dzieci samotnych (czytaj: często niezamężnych) matek, dzieci, których rodzeństwo
                    uczęszcza lub uczęszczało do tego przedszkola, itd. Niestety mam męża, a moje
                    dziecko nie ma starszego rodzeństwa - moje szanse na to, że dziecko zostanie
                    przyjęte maleją. Na 25 miejsc rocznie duży procent zajmują właśnie dzieci z
                    wolnych związków i mające "związek" z przedszkolem. Tym samym istniało ryzyko,
                    że mieszkając obok przedszkola będę musiała wozić dziecko do innego przedszkola.
                    A miejsce dostanie ktoś kto nawet nie mieszka w okolicy...
                    Nie wszędzie w grę wchodzą pieniądze, czasem są to zupełnie inne czynniki i tak
                    bez pieniędzy też można być związanym ze szpitalem na Żelaznej - przez Mama
                    Zdrowie i Ja, szkoły rodzenia czy poprzednie pobyty.
              • laminja Re: chciałam urodzic na Żelaznej 17.09.07, 23:59
                tylko 1/5 porodów odbywa się w asyście indywidualnie opłaconej położnej, zatem
                nie da się powiedzieć, że ciężko w tym szpitalu urodzić bez "własnej" położnej.

                Teraz położne mogą przyjmować mniej porodów niż wcześniej, więc pewnie porodów z
                indywidualną położną jest nawet mniej niż 20%.

                Można też prowadzić ciąże u lekarza z Żelaznej za darmo. Wystarczy mieszkać lub
                pracować w Warszawie.
    • monika730627 Re: chciałam urodzic na Żelaznej 25.09.07, 19:20
      Coś koleżanka bajki opowiada - położną można "zamówić" jak się tylko
      zajdzie w ciążę, ja w 4 miesiacu juz nie miałam na co liczyć bo
      wszystkie były zajęte wiec na miesiąc przed porodem to jest
      nierealne!!!! A jeśli znasz jakąś z Żelaznej, która cudem ma miejsce
      to bardzo bardzo bardzo proszę daj mi namiar na nią - ja bardzo
      chętnie jej zapłacę z pocałowaniem ręki.
      Z Żelazną jestem związana od wielu lat, leżałam w tym szpitalu 3
      krotnie, mój lekarz prowadzący to lakarz z Żelaznej, do porodu
      przygotowuje mnie położna z Żelaznej, badania robię na Żelaznej
      niestety nie zdążyłam umówić położnej do porodu.
      I teraz mówisz mi, ze masz większe prawo do tego żeby tam urodzić
      niż ja? Ja myślałam o tym od 4 tygodnia ciąży, a Ty na miesiac przed
      porodem. Jak zaszłam w ciążę to w mojej przychodni na bielaach
      powiedziano mi, ze mnie nie przyjmą do prowadzenia ciąży! Mieszkamy
      w takim kraju i to co się dzieje na Żelaznej jest czymś normalnym w
      tym całym pie..iku, który nas otacza. Dziei temu masz jakikolwiek
      wpływ na to gdzie urodzisz. Możesz pielgrzymować od szpitala do
      szpitala rodząc, ja tak nie chcę i dlatego pomyślałam o tym jak
      tylko zaszłam w ciążę bo jedną już straciłam i gdybym liczyła na
      publiczną służbę zdrowia to nie urodziłabym niedługo swojego synka,
      może i mnie by już nie było. Więc nie wypisuj słów oburzenia pod
      adresem Żelaznej tylko napisz kilka słów do pana religi,
      kaczyńskiego i innych (tu epitet), którzy nie są godni by ich
      nazwiska wielką literą pisać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka