kasiula781 29.02.08, 10:39 Hej!czy sa tu jakies dziewczyny ktore planuja rodzic w najblizszym czasie na Starynkiewicza???Ja mam termin na 5.03. Bylam w piatek na ktg ponoc maja straszny tlok wiec troche sie obawiam ze nie beda mieli miejsc Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
guska24 Re: Starynkiewicza -next week 29.02.08, 16:02 Witaj Kasiula, ja co prawda będę tam się wybierać dopiero za 2 miesiące ale właśnie słyszałam, że straszny tłok tam jest na porodówce, ale chyba nie odsyłają bo czytałam na forum, że nawet w weekendy wypisują więc wszystko się zmienia z dnia na dzień Mam ogromną prośbę, oczywiście, jeśli będziesz chciała podzielić się wrażeniami z pobytu w tym szpitalu po powrocie do domku to będę wdzięczna, a póki co oczywiście życzę pomyślnego rozwiązania pozdrawiam, Guśka Odpowiedz Link Zgłoś
kasiula781 Re: Starynkiewicza -next week 29.02.08, 21:48 Guska, jak tylko bede w stanie to napisze mam nadzieje ze uda mi sie tam dostac bo rodzilam tam 2 lata temu i mam dobre wspomnienia. Ja sie nie bede odzywac to przypomnij sie na mail gazetowy.Co do tloku to rzeczywiscie sytulacja zmienia sie z dnia na dzien zalezy jak trafisz. Jak bylam na ktg w wtorek albo srode o 12 to pielegniarka powiedziala ze do jutra na pewno nikogo nie przyjma bo maja komplet.Licze ze mi sie uda na razie wydaje mi sie ze znowu urodze po terminie brzuch wysoko i zadnych objawow konca ( Odpowiedz Link Zgłoś
blanka.g1 Re: Starynkiewicza -next week 03.03.08, 08:49 rodziłam tam dwa razy...w lutym 2000 porodówka przed remontem wspomnienia miałam doskonałe....drugi raz czerwiec 2007 KATASTROFA zostałam przyjeta na patologię ponieważ było 7 dni po terminie to była środa przed BOŻym Ciałem...zrobiono USG stwierdzono małą ilość wód płodowych następnego dnia rano miałam miec wywoływany poród jeśli sa sie nie zacznie wciągu dnia czy nocy...zostałam 4 razy bardzo bolesnie przebadana ginekologicznie jestem przekonana że te badania maja na celu pobudzenie akcji porodowej i tak się też stało...przyjmował mnie na oddział ten sam lekarz który prowadził później dyżur w nocy rodziłam siłami natury dostałam dwie dawki znieczulenia ( po pierwszym porodzie nie chciałam ju z na tzw żywca: () finalnie po 6 godzinach gdy juz nie mozna było podac kolejnej dawki miałam bóle parte ( ale to już niczyja wina szkoda tylko że nigdzie się nie mówi że znieczulenie może przyspieszyć ale także zatrzymać akcje porodową )młody lekarz jak chcecie poszukam wypisu i znajde nazwisko.....zbadał mnie i powiedział ze jak w tzrech paciach nie urodzę będę miała ułomne dziecko wyobraźcie sobie jak to działa na kobitę w ostatnie fazie porodu....po trzech parciach powiedziała no nie chce pani urodzić bedzie cesarka....było mi juz wszystko jedno wtedy...byłam zła bo drugi raz rodzilam dziecko na łóżku z którego omal nie spadłam (mam 184 cm wzrosu) czekałamjeszcze jedeno parcie...i cud okazało sie że jest zmaiana tzn mineła 8 i przyszły do pracy nowe położne...ta która zajmowała sie nmna była b. miła ale nieporadna....starsza koleżanka owej weszła na salę i powiedziała co my tu mamy....no zobaczymy.....i za chwil do mnie ; kochana tu jest dziecko do uyrodzenia........ przyciągneła jakąś wielką lampę założyła fartuch i po dwóch parciach przyszła na świat ANIKa...nie wiem jak ona to zrobiła. Ten lekarz patrzył jej tylko przez ramię gdyby nie ona miałabym cesarkę....później....nie wiem czemu pielegniarki strajkują skoro nic nie robią ( obiektywizm mój jest wielki sama pracuje w służbie zdrowia)....nie można liczyc na niczyja pomoc...ja nie potrzebowałam....ale sama holowałam mdlejąćą dziewczynę z łazienki..nikt jej nawet nie popilnował...żadej opieki konsultanta do spraw laktacji, badanie i finito a w nocy w dyzurce śpia na wersalkach a przy nich w koszyczkach dzieci mam które zapłaciły za opieke by miec spokojną noc Odpowiedz Link Zgłoś
agulasek Re: Starynkiewicza -next week 03.03.08, 10:56 Ja wybieram się na Starynkiewicza za 4 tygodnie - przynajmniej teoretycznie, bo taki mam termin. Wczoraj byłam w szpitalu porozmawiać z położną - cisza, nic się nie dzieje. Na porodówce pusto, tak że można było sobie obejrzeć, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości. Każdy dzień jest inny - raz jest tłok i nie przyjmują tak, jak to było jeszcze miesiąc temu, kiedy na izbie przyjęć wisiała kartka, że ze względu na dużą liczbę rodzących, nie przyjmują nowych osób. Wczoraj żadnej kartki już nie było i położna wspominała, że jest względny spokój. Odpowiedz Link Zgłoś