Gość: Nie dajcie się....
IP: 192.168.1.*
23.12.10, 23:41
Wiecie co jest chore? To, że gdyby sprawa dotyczyła akacji na prywatnej posesji, to za jej wyciecie i "rozchorowanie" właściciel gruntu poszedłby za kratki i zapłacił kilkadziesiąt tysięcy grzywny (czy ile tam jest teraz). Na tych biurokratycznych chamów przy korytach nie ma rady. Jednak myślę, ze to wina ogłupiałego komuną społeczeństwa, które ciagle nie rozumie, że to oni sami utrzymują tych gryzipórków ze swojej kasy i że są władni do wyegzekwowania prawa i własnych potrzeb. Bo jeśli mieszkańcy na jakimś terenie nie chca marketu zamiast lasu, do tego zdrowego lasu, to nie powinni do tego dopuścić. Ale to jest tak, ze jeden pracuje, drugiemu sie nie chce, a trzeci boi się dziób otworzyc. Jednak gdyby prześledzili niektóre interwencje lokalnych spoołeczności, to by zauważyli, że jeśli stworzy się dużą grupę mówiacych jednym głosem ludzi, to można takiej władzy sie pozbyć. Tylko trzeba radykalnych działań, bo pisanie nic nie da. Odpowiedzi utoną w czasie, a lasu już nie będzie.