byt
05.03.02, 14:42
Kim pan jest, obywatelu?
W formularzach, które posłużą do przeprowadzenia spisu powszechnego, obok
kategorii narodowość powinna pojawić się grupa etniczna - uważa senator Dorota
Simonides.
Moi wyborcy zwrócili się do mnie z taką prośbą, więc po konsultacjach z
kolegami parlamentarzystami, a mam sygnały, że podobne prośby odbierali na
przykład koledzy z Białostockiego, chcę tą sprawą zainteresować Komisję
Mniejszości Narodowych i Etnicznych - argumentuje prof. Simonides. - Człowiek
ma prawo się określić, a etniczność to jest kategoria kulturowa, nie
polityczna.
Z takim stanowiskiem zgadza się dr Danuta Berlińska, socjolog z Instytutu
Śląskiego. Z jej badań wynika, że 40 procent spośród rodzimej ludności Śląska
Opolskiego określa się jako "Ślązak".
- Nie wiem, czym się kierowano, wprowadzając do instrukcji kodowej, która
posłuży do liczenia wyników spisu, jedynie jedenaście uznanych narodowości, a
nie uwzględniono tych, którzy mają zachowane poczucie odrębności jako Łemkowie,
Kaszubi czy Ślązacy właśnie - zastanawia się dr Berlińska. - A przecież to
byłaby bardzo ważna informacja, także z punktu widzenia polityki państwa wobec
mniejszości i grup etnicznych.
O tym, że pytanie w spisie o przynależność respondenta odnosić ma się jedynie
do narodowości, podanych w urzędowym wykazie, może nie tylko nie spełnić
swojego podstawowego celu, czyli dostarczyć informacji statystycznej, ale
spowodować głębsze, niekorzystne dla polskiej racji stanu skutki społeczne -
przekonuje także w sformułowanym na piśmie stanowisku prof. Stanisław Senft,
dyrektor Instytutu Śląskiego. Powołuje się przy tym na czeski precedens. Nasi
południowi sąsiedzi podczas ostatniego spisu w 1991 roku dali szansę na
określenie się Morawianom i Ślązakom. Nie poszły za tym żadne starania o
przekształcenie tych grup etnicznych w mniejszości.
- Tymczasem brak kategorii etnicznej może być w przyszłości powodem skargi do
Strasburga ze strony tych, którzy czują się Ślązakami, a których statystyki
spisu nie obejmą - twierdzi prof. Simonides.
Innego zdania jest Helmut Paździor, poseł opolskiej mniejszości niemieckiej.
- Nie ma powodu, żeby taką kategorię uwzględniać - mówi. - Przede wszystkim
dlatego, że grupa etniczna to określenie trudne do zdefiniowania,
nieprecyzyjne. Jeden powie, że jest Ślązakiem, bo mieszka tu od pokoleń, a
drugi dopiero od 20 lat i też może tak się czuć.
Małgorzata Kroczyńska