Dodaj do ulubionych

Re: Do niepisa (w kwestii odmrożeń przy - 5 st. C)

IP: *.1000lecie.pl 25.02.12, 22:57
Gość: niepis 25.02.12, 21:11 napisał:
Jak tam zdrowie, harc mistrzu? Odmrożenia wyleczone?
Ty, druh z Orzysza, dałeś się pokonać 5 stopniom mrozu?!


Nie potrzeba
Bundeswehry -
nam wystarczy...
- 4 !!!

[a było przecież aż - 5 st. Celsjusza!!!]

Tam na Mazurach w jednostce specjalnej w Orzyszu przeżyłem temperaturę - 37 st. C.
A tu, w Katowicach, pokonało mnie - 5 st. C. (+ za długi spacerek z pieskami PO OSIEDLU, w ciasnych butach).
Leczę się sam niemieckimi doskonałymi specyfikami: "Octenisept" (do spryskiwania ran) + "Fibrolan" (maść) + co 6 lub 8 godz. zmiana opatrunków (nakładane wyjałowione gaziki i bandażowanie). Efekty są dobre.

Po 2 miesiącach kuracji wygoił mi się całkowicie duży palec u stopy. Przy drugiej nodze jest gorzej, po pęcherzach odmrożeniowych i ranach pojawiła się martwica tkanek i bardzo powoli ustępuje. Kuracja jest mozolna, długa no i... kosztowna.
Takie samo długie leczenie... czeka tego b. żołnierza jednostki specjalnej Włodzimierza N. z Węgorzewa, co został znaleziony w tatrzańskim szałasie.

Piszę o tym przypadku dlatego tak szczegółowo, ażeby ostrzec innych (choć zima się już kończy i wiosna za pasem), bo przez zwykłą nieostrożność... można sobie narobić sporo problemów. Przez miesiąc nie mogłem prawie chodzić.
[szkoda, że najprawdopodobniej moderator GW ten wpis lub cały wątek i tak... wytnie]
;-((((((((((((((((((((((((((((((((((( (-) harc mistrz ORZYSZ
(HKP)
...
www.youtube.com/watch?v=DM7hn05H9bA
wyborcza.pl/1,87648,11209715,Tajemnice_Wlodzimierza_N_.html
Obserwuj wątek
    • artjomka Re: Do niepisa (w kwestii odmrożeń przy - 5 st. C 26.02.12, 08:15
      Witom Cie Harcmiszcz!
      No to pjyknie, co zdrowiejesz! Jo mysla, co poleku bydziesz jusz mog lotac po Parku Kultury po bosoki! Ino uwazej na psie gowna, kerych teroski - jak sniyg sie straciou - widac coros wjyncy.
      Mozno jak by sie je na jedna kupa pozbjyrauo szuo by zbudowac kopjec wjynkszy jak te, co majom krakowioki. Mozno by go szuo nazwac Kopjec Slonzokow? Bo wiadomo, co polske okupanty majom nos Slonzokow za gowno.
      Pyrsk!
      PS: tukej, kaj robia urlop momy teroski fajne suonce, kole plus 26 i pjykno plaza. I choc tukej alkoholu sie niy pije - jako niywierzoncy mozesz sie zimne zamowic (inksze drinki tysz).
      • Gość: niepis Re: Do harc mistrza IP: *.183.157.105.dsl.dynamic.t-mobile.pl 26.02.12, 15:54
        musiała być duża wilgotność powietrza przy niedużym mrozie.
        plus nieodpowiednie buty a może i skarpety syntetyczne a nie z bawełny ?
        zdrowia życzę , a najlepiej to sobie zrób okład z młodej piersi to Ci wszystko minie ;)
        • Gość: harc mistrz ORZYSZ Re: Od harc mistrza IP: *.1000lecie.pl 26.02.12, 18:02
          Dziękuję za Waszą troskę o moje zdrowie, postaram się zastosować do dobrych rad.
          Korzystając zaś z tego, iż cd. wątku z FK... nie został jeszcze "dorżnięty", przytoczę prawdziwą wojskową historię z Orzysza, poświęconą gów...nom z latryny w zmasowanej skali.

          [A propos GÓRY PSICH KUP - o czym pisze Artjomka, poruszając ten czuły dla mnie temat - od jutra zaczynam wokół swojego bloku na Tysiącleciu a k c j ę zakopywania psich gówien.(!!!)]

          A w jednostce karnej w Orzyszu na Mazurach, to było tak...
          Posługiwano się "skrótami myślowymi": ZOK - to była kara "Zakaz Opuszczania Koszar"; PMK - oznaczał w skrócie "Pistolet Maszynowy Kałasznikowa"; zaś PPK... "Pracę Poza Kolejnością".
          To była (oczywiście poza "gnojeniem" w zimnym areszcie) często jedna z najgorszych kar.

          Taką właśnie "najgorszą SYZYFOWĄ PRACĄ" ukarano mnie za liczne tzw. "samowolki" - czyli Samowolne Opuszczanie Miejsca Zakwaterowania (przez koszarowy płot, lasami, między jeziorami, do modrookiej dziewczyny)...

          Miałem rozkaz, aby przez całą noc opróżnić kompanijne gigantyczne "SZAMBO".
          Było ono na końcu korytarza w dużej wybetonowanej komorze pod sanitariatami. Kompletnie zapełnione gównem żołnierskim aż pod sam właz.

          Ubrany "od stóp aż do głów" w gumowy kombinezon L-1 (na skażenia nuklearne i chemiczne), w którym można by nawet... nurkować oraz w wiadro z blachy ocynkowanej z hakiem... - zacząłem o godz. 22:00 tę... syzyfową "poza kolejnością p r a c ę " (PPK).

          Monotonnie wybierałem przez odkryty właz to rozbełtane gó... i wylewałem je za okno.
          Smród był okropny i nie do wytrzymania. Dobrze, że zrobił się lekki przeciąg. Ale zaraz przylecieli dyżurne z kompani, że im śmierdzi i zimno (był m-c luty).

          Płynne gó... wylewane na ulicę koszarową, spływało po pochyłości i tak jakoś "tarasowo" gdzieś dalej... zamarzało. Po prawie 1000 wylanych za okno wiader... samorzutnie przyszedł mi pomagać pewien żołnierz, który już kiedyś "zaliczył" taką samą karę.
          We dwa wiadra, W BRATERSTWIE I PO ŻOŁNIERSKU, szła nam teraz raźniej ta pier...ona i gów...niana r o b o t a .

          Zdradził mi on bardzo ważny sekret, że w tej komorze szambowej o wysokości ok. 2 m jest w narożniku komory żeliwna rura, w której na samym dole jest wybita dziura, i jeśli by się do niej dostać i pogmerać drutem... to cala reszta zawartości zbiornika może sama spłynąć do kanalizacji. Zaimponował mi ten chłopak swoją ofiarnością i odwagą.

          Ubrał się też w kombinezon L-1 i wlazł do tego wypełnionego gównem aż pod strop zbiornika. Bałem się o niego, żeby się TAM nie udusił od tego potwornego smrodu (zabezpieczyłem go linką, w razie czego). Gmerał tam tym drutem całkiem po omacku, gmerał, gmerał... aż nagle: ZABULGOTAŁO, ZADUDNIŁO WSPANIALE i... gówna same zaczęły gdzieś spływać...

          Sprawa była załatwiona! Jeszcze tylko spłukaliśmy wszystko wodą i... poszedłem oficerowi dyżurnemu zameldować WYKONANIE ROZKAZU (czyli... PPK). Została mi jeszcze tylko 1-na godzina snu do 6:00 i brutalnej pobudki. ORZYSZ'ku...!!!

          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

          E P I L O G :
          Rankiem okazało się, że te tysiącami wiader wylewane (za okno) gó...... pozamarzało sobie malowniczymi tarasami przed... samym hotelem oficerskim koszar.
          Było potem ONO (aż do samej wiosny) nie do usunięcia! W południe, gdy słońce przygrzewało, wierzchnia jego warstwa odtajała, rozsiewając "kadrze" smród dookoła, a w nocy wszystko ponownie... zamarzało.
          Ściągnęli nawet kompanię żołnierzy z kilofami i szpadlami, aby TO usunąć. Nie dali rady: trzymało jak super-beton, zmieszany z klejem butaprenem. (sic! - to nie pic!)
          Miałem ogromną satysfakcję, że tak trudny rozkaz bojowy, skutecznie z żołnierską pomocą wykonałem!!!
          (HKP)
          ...
          BRATERSTWO BRONI W KAŻDEJ SYTUACJI CIĘ... OBRONI!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka