ptanga 23.09.04, 09:10 Jeżeli to prowadzi mysłowicka prokuratura, to tarabuła może być spokojny. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: PCPiotr Re: Kłopoty byłego prezydenta Jaworzna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 10:17 No to SLD miało oczyszczać szeregi a sprawa już chyba kilka miesięcy leży w prokuraturze a on nic. No ale czego spodziewać się po Marianie T skoro on uważa, że dobrze zrobił, bo według niego dał zarobić miastu. Oczywiscie nieważne, że opłacalniej byłoby zrobić to taniej w przegranej firmie z Mysłowic. Dekomunizacja to czasami po prostu stosowanie prawa, tak jak robił to Kaczyński jako minister. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rafał. Re: Kłopoty byłego prezydenta Jaworzna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 11:30 Oj Piotrus, Piotruś... ty i ten twój PIS... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nick24 Tarabuła, Fudała... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 11:35 O ile pamiętam, Rzecznik Dyscypliny SLD Nieporęt zapowiadał, że osoby, które mają zarzuty prokuratarskie będą wyrzucane z partii, a tu nawet chłopaki nie zawiesili członkostwa...komedia! Jak Barański go może zawiesić skoro razem wódkę piją... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pab Re: Tarabuła, Fudała... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 16:08 "Zapis Śląski" nr 8-9/2004 DEKOMUNIZACJA WIDZIANA Z DOŁU SAMORZĄD W SZPONACH SLD - JAWORZNO (1) 15.07 prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko byłemu prezydentowi Jaworzna Marianowi T., zarazem liderowi SLD w tym mieście. Najbardziej kuriozalna afera wykryta przez nowe, prawicowe władze to niepłacenie przez SLD czynszu za własny lokal. Praktycznie PIS-owska linia działania większości władz Jaworzna to efekt pracy miejscowego PiS. Media opisały wielkie afery z udziałem polityków SLD ze sprawą Rywina ma czele. Tymczasem poza Warszawą w rządzonych przez SLD samorządach zwykle ma miejsce bezpredecensowa grabież i nadużycia bardzo dotkliwe dla mieszkańców. Ujawnione praktyki samorządowców z SLD opisujemy na przykładzie Jaworzna, którym rządzili wspólnie z UW w latach 1998-2002. Liderzy SLD b.prezydent Marian T i b.wiceprezydent Janusz G zostali oskarżeni o to, że w 2000 r. przekroczyli swoje uprawnienia podpisując umowę z Jaworznickim Konsorcjum Drogowym, zwycięzcą przetargu na zarządzanie drogami. Konsorcjum wygrało przetarg mimo, ze oferta jedynego konkurenta byłą o 600 tys zł korzystniejsza. Oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat. NIK negatywnie ocenił postępowanie o zamówienie publiczne. Odrzucono tańszą ofertę stawiając zarzut nieuczciwej konkurencji, jednak w żaden sposób go nie udowodniono. Jaworznickie Konsorcjum Drogowe zostało powołane przez trzy miejskie spółki - Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, Miejski Zakład Drogowy i Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania - tylko na potrzeby niniejszego przetargu. Żeby było zabawniej, przegranej i "nieuczciwej" (dumpingowe ceny) firmie Jaworznickie Konsorcjum Drogowe powierzyło realizację swoich zadań jako podwykonawcy. Podstawą wypłaty zawyżonego i nienależnego wynagrodzenia konsorcjum był aneks do umowy. Kontrola NIK wykazała, że gmina poniosła nieuzasadnione koszty w wyniku zawyżania faktur opartych na niewłaściwych wskaźnikach. - To klasyczne urzędnicze przestępstwo. - oceniła Agata Słuszniak z prokuratury mysłowickiej. Zgodnie z wygłoszoną przez sekretarza generalnego SLD Marka Dyducha podczas niedawnego kongresu SLD każdy członek partii przeciwko któremu przygotowano akt oskarżenia powinien zrezygnować z pełnienia funkcji partyjnych. Jednak na razie ciągle Marian T jest liderem SLD w Jaworznie. Najbardziej kuriozalną sprawą jest niepłacenie przez SLD czynszu za własny lokal oraz nieodpłatne przejęcie budynku. Główna siedziba jaworznickiego SLD a zarazem biuro poselskie posłanki Ewy Bolek mieści się w budynku MPGK przy ul.Inwalidów Wojennych. To najlepsza i najdroższa strefa w mieście, blisko hali sportowej, basenu i supermarketu Champion. Umowa podpisana z SLD przez poprzedni zarząd MPGK w składzie Zbigniew M (SLD) i Ewa M (UW) była tak korzystna, że nawet zwalniała postkomunistów z czynszu. SLD utrzymywał, ze na własny koszt przeprowadził remont budynku i w związku z tym powinien zostać zwolniony z płacenia czynszu na ... 10 lat. Aferą stało się również zaadaptowanie dawnego budynku przychodni kopalni "Jan Kanty" w którym obecnie jest siedziba SLD jak i MPGK. Zgodnie z umową koszt prac miał wynosić 910 tys zł a rzeczywisty koszt zakończonej adaptacji wyniósł 1.800 tys zł. DO umowy nie zawierano żadnych aneksów uzasadniających taki wzrost kosztów. Remont przeprowadzała firma "INSTALACJE" s.c. należąca do lokalnego aktywisty SLD. Nowy zarząd MPGK wiosną 2003 zażądał od SLD faktur za wymieniony remont celem ich weryfikacji. Po kilku miesiącach uprzejmych próśb zbywanych milczeniem zarząd MPGK wystąpił do sądu o zapłatę przez SLD kwoty zaległego czynszu w wysokości 9,6 tys zł wraz z odsetkami. Wątpliwości MPGK wzbudził również fakt wykonania remontów przez firmę "Inwestycje" należącą do innego działacza SLD. Sąd wydał nakaz zapłaty żądanej sumy przez SLD a zarząd MPGK skierował list otwarty do władz krajowych SLD w sprawie łamania prawa przez jaworznickich aktywistów partii. Na negocjacje w sprawie lokali SLD zjawił się w MPGK sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD Dariusz Nejman. SLD nie przedstawił nigdy ani faktur ani aneksu do umowy, na który się powoływał. W czerwcu br. zawarto ugodę na mocy której jaworznickie SLD zobowiązało się do zapłaty całości zaległych opłat oraz regulowania nowych na bieżąco. SLD załatwił również nieodpłatne przekazanie dla siebie budynku przy ul.Warskiej, niekoniecznie zgodnie z miejskim prawem. Postkomuniści nie płacili za budynek ani zainstalowane w nim telefony przez kilka lat. Budynkiem jak i telefonami administrował MPGK, na własny koszt. Po monitach Zarządu MPGK w lipcu 2003 władze SLD oddały budynek i zapłaciły zaległości. Nowe władze MPGK złożyły już kilka wniosków do prokuratury w sprawie wykrytych nadużyć. Typowy sposób okradania miasta pokazuje modernizacja budynku Urzędu Miasta przy ul.Północnej. Przed przetargiem określono koszt remontu na 788 tys zł, chociaż w dokumentacji brak specyfikacji szczegółowo weryfikującej koszty. Przetarg wygrała firma POLSTER należąca do córki jednego z wiceprezydentów z SLD. Z niezrozumiałych przyczyn kwotę robót w przetargu określono na 390 tys zł a umowę podpisano na sumę 760 tys zł. Firma POLSTER podpisała umowę z MPGK jako inwestorem zastępczym dnia 24.11.2000 r. Tymczasem Urząd Miasta podpisał umowę o powierzeniu MPGK funkcji inwestora zastępczego dopiero 6.12.2000 r. Czyli prace rozpoczęto na podstawie rozstrzygnięcia przetargu przeprowadzonego bezprawnie. Koszt remontu budynku przy ul.Północnej według umowy miał wynieść 760 tys zł, tymczasem całkowita kwota wyniosła aż .... 2.600 tys zł (trzy razy więcej)! Koszty podwyższano na podstawie kolejnych pism MPGK z żądaniem zabezpieczenia następnych kwot, bez przeprowadzenia zasadności takiego wzrostu kosztów. Również termin zakończenia robót w umowie zapisano 30.03.2001 r., tymczasem ostatnie prace w budynku zrealizowano .. w październiku 2002 r. Zarząd MPGK wykrył liczne pomniejsze nieprawidłowości polegające na zawyżaniu kosztów remontu (nawet o 100 %) lub potwierdzanie wykonania robót, których nigdy nie wykonano. Sumy remontów są od kilkunastu tys zł do nawet 200 tys zł. Na razie jest 5 wniosków do prokuratury w takich sprawach. Dalsze w przygotowaniu. Z pracy dyscyplinarnie zwolniono były zarząd MPGK oraz pracowników odpowiedzialnych za powyższe nadużycia. Byłą wiceprezes MPGK wdzięczni towarzysze zatrudnili jako kierownika Referatu Nadzoru Właścicielskiego i Strategii Rozwoju Miasta Bukowna. Były wiceprezydent odpowiedzialny za opisane kwestie jest wiceprezydentem w Mysłowicach. Oczywiście w ramach prac drogowych członkowie zarządu miasta z SLD wyremontowali ulice, przy którvch mieszkają. Chociaż to w sumie drobiazg przy wymienionych wcześniej przekrętach. "Tarabuła naraził się wszystkim za białoruski styl rządzenia, niesłuchanie ludzi i widoczną powszechnie interesowność" - skomentował jeden z internautów informację o zatrzymaniu przezydentów. Piotr Pietrasz w następnym odcinku: Szczakowianka z PKM w tle i wojna z Francuzami 1990-1998 Jaworznem rządziła postsolidarnościowa Koalicja dla Jaworzna na czele z prezydentem Andrzejem Węglarzem (UW, obecnie w koalicji z SLD). 1998-2002 rządziło SLD wspólnie z PSL. W 2002 wybory wygrała centroprawicowa koalicja Jaworzno Moje Miasto (pierwszym przewodniczącym JMM był radny Sejmiku Czesław Żelichowski) z udziałem PiS, PO, stowarzyszeń i ugrupowań post-AWS-owskich. JMM ma 12 radnych i rządzi w koalicji z PSL (1 radny). Opozycyjny klub SLD-UP-UW na 12 radnych. Prezydentem w drugiej turze został wybrany Paweł Silbert (bezpartyjny, popierany przez PiS), wiceprezydentami są Wojciech Saługa (PO) i Marian Rechull (bezpartyjny z rekomendacji PiS). Sekretarzem miasta jest Dariusz Starzycki (PiS). W grudniu 2002 prezydent Silbert powołał nowy zarząd MPGKw tym na wiceprezesa członka Prezydium Śląskiego Zarządu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kotek Re: Tarabuła, Fudała... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 07:46 Gdziekolwiek jest SLD tam są przekręty. Przecież Stadion Ślaski to tez bastion SLD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pab Re: Tarabuła, Fudała... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 16:10 PIŁKRSKI POKER KOSZTEM MIESZKAŃCÓW Większości mieszkańców Polski Jaworzno kojarzy się z aferą barażową z ubiegłego roku dotyczącą walczącej o utrzymanie w ekstraklasie Szczakowianki Jaworzno. Dla miasta igrzyska pierwszoligowe okazały się bardzo drogie. Klub jest zadłużony i zagrożony wypadnięciem z rozgrywek. W 1936 bramkarz Śląska Świętochłowice o nazwisku Mróz wziął 300 zł za przegranie meczu z Dębem Katowice. PZPR karnie usunął Dąb Katowice z ekstraklasy. Do czasu afery barażowej 2003 i degradacji Szczakowianki był to jedyny wypadek zastosowania takiej kary. Popularny film „Piłkarski poker” pokazujący wizerunek skorumpowania polskiej piłki powstał, gdy Szczakowianka grała w IV lidze. Najsłynniejszym klubem w Jaworznie byłą wtedy Victoria, w latach 60- i 80-tych przez kilka lat grająca w II lidze. „Afera barażowa to przełom w polskim futbolu. Do tej pory nigdy nie było dostatecznych dowodów na przekupstwo w lidze.” – powiedział „GW” wiceprezes PZPN odpowiedzialny za sprawy dyscyplinarne Eugeniusz Kolator. Nie bez znaczenia dla przemian było wstrząśnięcie związkiem przez ministrów ds. sportu związanych z AWS i odsunięcie „nieusuwalnego” prezesa Mariana Dziurowicza. Koronny dowód stanowiły zeznania kilku piłkarzy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki nagrane w domu Borisa Peskovicia, bramkarza Świtu. W wywiadzie dla „Tempa” Pesković mówił o naciskach ze strony starszych piłkarzy, którzy wzięli pieniądze od „ludzi z miasta” obstawiających zakłady bookmacherskie. Taśmę z rozmowami piłkarzy upubliczniły media. 14.06 i 22.06.2003 odbyły się mecze barażowe decydujące o utrzymaniu w ekstraklasie pomiędzy Szczakowianką Jaworzno a Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Jaworznicki klub wygrał dwumecz (3:0 i 0:1). Dzień później prezes Świtu Wojciech Szymański ogłosił, że mecz był sprzedany a on posiada na to dowody. 31.07.2003 Wydział Dyscypliny PZPN zdegradował Szczakowiankę do II ligi ujmując jej na starcie 10 punktów, 6 piłkarzy Świtu zdyskwalifikowano dożywotnio a Peskovicia na rok. Najwyższa Komisja Odwoławcza PZPN podtrzymała wyrok. Korzystny dla Szczakowianki był tylko wyrok Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim z 19.12.2003. Podważono jedynie pewne aspekty formalne działania instancji PZPN. Po wyroku Trybunału Wydział Dyscypliny PZPN wznowił postępowanie. „Nikomu nie dawałem żadnych pieniędzy i nie uczestniczyłem w żadnych machlojkach” zadeklarował prezes Szczakowianki Tadeusz Fudała i jest konsekwetny w podtrzymywaniu tej wersji do dzisiaj. Sprawa ze Świtem nie jest pierwszą aferą z udziałem klubu z Jaworzna. W 2002 w meczu barażowym z RKS Radomsko wystąpił nieuprawniony do gry Branko Rasić. A w lipcu br. w meczu decydującym o wejściu do ekstraklasy z Cracovią (oba kluby miały szansę na grę w barażach) klub z Jaworzna przegrał ... 1:8! Nagły awans Szczakowianki nastąpił z IV ligi do ekstraklasy, co rok do wyższej ligi w latach 1999-2002. Trudno nie wiązać tego faktu z wsparciem finansowym miasta rządzonego od 1998 przez towarzyszy Fudały z SLD. Awans bardzo szybki i niezwykły. Kulisy finansowania klubu odsłoniła dopiero kontrola przeprowadzona w 2003 z inspiracji prezydenta Pawła Silberta. Tadeusz Fudała objął prezesurę Szczakowianki w 1994 gdy klub był w IV lidze. Wcześniej był dyrektorem zakładu komunikacji miejskiej ale w 1992 został odwołany pod zarzutem podnajmowania do obsługi linii PKM autobusów z własnej prywatnej firmy. Jednak w 1996 w ramach obłaskawiania SLD przez prezydenta Andrzeja Węglarza (UW) został prezesem Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. Od tego czasu gabinet prezesa PKM stanowił zarazem gabinet prezesa Szczakowianki. Skrzydła rozwinął Fudała w 1998 po uzyskaniu mandatu radnego Sejmiku Śląskiego i objęciu władzy w mieście przez towarzyszy partyjnych. Dopiero we wrześniu 2003 zawieszono Fudałę w obowiązkach prezesa (odwołanie było niemożliwe z uwagi na brak zgody Sejmiku) a zarzuty wobec niego skierowano do prokuratury. Zawiadomienie o przestępstwie obejmuje zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez Zarząd i prezesa PKM, co naraziło firmę na szkody w wysokości co najmniej 1,5 miliona zł. Sposobów dziwnego finansowania było kilka. Podpisana została umowa sponsorska pomiędzy klubem (reprezentował Fudała) a PKM (reprezentował Bogdan Cygnar, zarazem ... sekretarz Szczakowianki) na umieszczenie reklamy stacji diagnostycznej PKM na stadionie na kwotę 140 tys zł. Umowa sponsoringu długo nie mogła „się odnaleźć” podczas kontroli. Na odnalezionym egzemplarzu stwierdzono podpis Bohdana Cygnara, nieżyjącego od kilkunastu miesięcy. Ekspertyza grafologiczna laboratorium kryminalistyki potwierdziła sfałszowanie podpisu. Zarówno na fakturach jak i w umowie występuje Fudała – czasami wystawia fakturę jako prezes klubu, innym razem kupuje usługę od klubu jako prezes PKM. Wzorem praktyk z okresu PRL na etatach w PKM zatrudniono 5 piłkarzy Szczakowianki, rzekomo w celu dbania o murawę. Kontrola nie odnalazła ich kart pracy ani innych typowych śladów zatrudnienia. Koszt tych prac wynosił 180 tys zł. PKM finansował również wyjazdy piłkarzy na mecze (127 tys zł w latach 2000- 2002) oraz najrozmaitsze koszty obsługi meczy (np. przenośne ubikacje na stadionie) na łączną sumę 53 tys zł. Szczególne oburzenie wzbudziła fakt, że zawodowych piłkarzy wspierała firma zadłużona, zarobki kierowców były niskie a tabor nieodnawiany od lat. Wszystkie związki poparły obcięcie lewego finansowania klubu. Tadeusz Fudała zachowywał się w stylu prezesów Wisły Kraków czy Amiki Wronki, gdzie prezes klubu kieruje jednocześnie firmą. Tylko, ze tamte przedsiębiorstwa są prywatne, ich zysk czy strata jest sprawą wyłącznie właścicieli. No ale pan Fudała jak wielu postkomunistów nie rozróżniał prywatnego od publicznego – wszystko jego było, zgodnie z leninowską zasadą „grab zagrabione”. Zdaniem prezesa Fudały klub albo on sam padli ofiarą szeroko zakrojonego spisku. Dowody w aferze barażowej rzekomo zostały sfabrykowane przez Polski Związek Piłki Nożnej. W spisku z PZPN jest oczywiście były prezes Świtu Wojciech Szymański. Na szkodę klubu działać mają także prawicowe władze miasta – mimo przeznaczania 300 tys zł rocznie na utrzymanie stadionu, nieodpłatnie użyczany, 8 mln zł wydano na remont stadionu, 3 mln zł ma kosztować oświetlenie (dwa razy mniej niż oferta znaleziona przez SLD!) a utrzymanie oświetlenia 70 tys zł rocznie. Populistyczne pomysły aktywu sportowo-socjalistycznego na wejście gminy skrytykowała Regionalna Izba Obrachunkowa – organ nadzorujący finanse samorządów. RIO znalazła również dużo nieprawidłowości w inwestycjach poprzedniego zarządu miasta dotyczących stadionu. Trudności klubu wynikają przede wszystkim z kredytów zaciąganych jednoosobowo przez prezesa Fudałę na stowarzyszenie Garbarnia Szczakowianka oraz gwiazdorskich kontraktó na sumy 250- 3oo tys zł (najwyższych w II lidze). Szczakowianka stanowi dla SLD narzędzie propagandy – ostatnio na meczach pojawił się Piotr Hałasik „przyjaciel Szczakowianki” mieszkający w Sosnowcu i kandydujący do Senatu z poparciem Unii Pracy. Lista osób popierających kandydata na prezydenta z SLD w 2002 pokrywa się nieomal w 100% z aktywem Szczakowianki. Wynik kandydata Platformy Obywatelskiej Wojciecha Saługi pokazuje, że kibice z Jaworzna w większości nie mylą sympatii sportowych z politycznymi. Piotr Pietrasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość21 Re: Kłopoty byłego prezydenta Jaworzna IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.09.04, 10:42 Przecież to są ciągle te same nazwiska co dwadzieścia parę lat temu. Wtedy też kradli bez umiaru. A i podpisać nie bardzo się umieli. Może dziś chociaż nauczyli się czytać? Odpowiedz Link Zgłoś
ptanga Re: Kłopoty byłego prezydenta Jaworzna 24.09.04, 10:54 Czy wiecie że: tadeusz chowaniak - naczelnik komunalki w Jaworznie w czasach tarabuły, jest teraz v-ce prezydentem w Mysłowicach? Prezydentem jest grzegorz osyra (sld, d. pzpr) - to ten, co go napadli na 1,5 cm trzy dni przed wyborami. Odpowiedz Link Zgłoś