Dodaj do ulubionych

==PODBÓJ PRZEZ ŚLĄSK===

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.02, 18:23
Skazani na prowincję
"dziennik zachodni" 17,05,2002
Reforma administracyjna kosztowała Bielsko i Częstochowę zbyt wiele
Po likwidacji dawnych województw Podbeskidzie i ziemia częstochowska stały się
dodatkami do aglomeracji śląskiej
Kiedy w 1999 roku rząd premiera Jerzego Buzka przeprowadzał reformę
administracyjną i likwidował województwa bielskie i częstochowskie, ich
mieszkańcom wmawiano, że zyskają na tej operacji
- Zostanie uruchomiony specjalny program pomocowy. Zrównoważy on szanse rozwoju
miast, które utraciły status stolic województw - obiecywał premier.
Dzisiaj, po trzech latach, ta publiczna deklaracja jest przez wiele osób
wspominana jak ponury żart.
- To była kolejna obłudna obietnica byłego premiera i tamtego rządu - ocenia
Jacek Kasprzyk, częstochowski poseł lewicy.
Inwestorów nie widać
Likwidacji dawnych województw od początku towarzyszyły protesty społeczne.
Organizowano happeningi, pisano listy protestacyjne, zakładano stowarzyszenia.
- Częstochowa bardzo dużo straciła na tej operacji - mówi ostatni wojewoda
częstochowski, dzisiaj poseł PiS, Szymon Giżyński. - Wyprowadziło się stąd
wiele instytucji, oddziały banków przemianowano na filie, miejscowa
inteligencja straciła perspektywy rozwoju. Teraz już wiem, że reforma
zaprojektowana była w ten sposób, że co innego nam obiecywano, a co innego się
stało.
Jednak dla władz miejskich Bielska i Częstochowy najgorsza jest nieobecność w
tych miastach potencjalnych inwestorów.
- Odkąd utraciliśmy status stolicy województwa, coraz trudniej zachęcać polskie
czy zagraniczne firmy do lokowania u nas pieniędzy - mówi Jerzy Krawczyk,
wiceprezydent Bielska-Białej. - Wszyscy wolą inwestować bliżej Katowic. Nie
dziwię się temu. Dla mieszkańców Bielska wydłużył się czas załatwiania
wszelkich spraw. Urząd Wojewódzki jest w Katowicach i musi służyć aż 5 milionom
ludzi, przez co często staje się niewydolny.
Po 1999 roku w Częstochowie i Bielsku-Białej staniały działki i mieszkania. Ci,
którzy wcześniej zainwestowali tutaj w nieruchomości, mogą czuć się oszukani.
Stracili od 20 do 30 procent.
- Z powodu likwidacji województw wzrosło też bezrobocie - mówi Antoni
Kobielusz, poseł SLD z Bielska-Białej. - Tak wiele urzędów wyprowadziło się
stąd, że nasz rynek pracy musiał to odczuć.
Z obserwacji samorządowców wynika też, że po likwidacji województw z Bielska i
Częstochowy wyjeżdża coraz więcej wysoko wykwalifikowanych młodych ludzi.
Kończą studia w Krakowie, Warszawie czy Katowicach i w tych miastach zostają,
bo w rodzinnych stronach nie ma dla nich przyszłości.
Dodatek do problemów
Tak rozumiana marginalizacja roli obu miast postępuje. Rząd zapowiada, że
zlikwiduje dwa z trzech istniejących w naszym regionie biur świadczeń
gwarantowanych. Wybór oczywiście padł na biura w Bielsku i Częstochowie. To,
które ocaleje, działać będzie w Sosnowcu.
- Każda taka decyzja przyczynia się do wzrostu bezrobocia na Podbeskidziu oraz
w okolicach Częstochowy - ocenia Jan Guła, pochodzący spod Jasnej Góry
wicemarszałek województwa śląskiego.
W ramach oszczędności budżetowych szef Kancelarii Premiera Marek Wagner
zapowiedział, że zostaną zlikwidowane oddziały zamiejscowe Śląskiego Urzędu
Wojewódzkiego. Wojewoda Lechosław Jarzębski temu zaprzecza.
- Zostaną tam przeprowadzone tylko niewielkie zwolnienia, pracę straci około 10
procent zatrudnionych - uspokaja Krzysztof Mejer, rzecznik wojewody śląskiego.
Politycy z Podbeskidzia i ziemi częstochowskiej przekonują też, że to, iż
trafili po nowym podziale administracyjnym właśnie do województwa śląskiego,
jest dla nich wybitnie niekorzystne.
- Przez lata będziemy tylko dodatkiem do problemów, przed którymi stanie
aglomeracja śląska. Restrukturyzacja przemysłu ciężkiego, tych wszystkich
kopalń i hut, pochłonie ogromne sumy, a my będziemy jeszcze mniej ważni niż
teraz - ocenia poseł Jacek Kasprzyk.
Lepsi i gorsi?
Wielu radnym wojewódzkim nie podoba się, że Sejmik z własnego budżetu (który
mógłby zostać przeznaczony na przykład na rozwój całego regionu) wydaje ogromne
sumy na komunikację ponadlokalną w aglomeracji. Tymczasem Częstochowa i Bielsko
muszą utrzymywać lokalną komunikację ze skromnych środków samorządowych. W
sprawie próbowała interweniować bielska Unia Wolności, ale nic z tego nie
wyszło.
Niektórzy bielszczanie i częstochowianie narzekają też, że mają coraz mniejsze
szanse na pracę we władzach wojewódzkich. Zatrudnienie tam Marka Sztolcmana z
Kłobucka (wicewojewoda śląski) czy Waldemara Jędrusińskiego z Bielska
(wicemarszałek) określają mianem "listka figowego", który ma służyć odwróceniu
uwagi społeczeństwa od tego, że we władzach wojewódzkich dominują ludzie ze
Śląska i Zagłębia.
Z drugiej strony trzeba przyznać, że władze wojewódzkie robią wiele, aby nie
tworzyć w regionie wrażenia, że ci z Częstochowy czy Bielska są tutaj
obywatelami drugiej kategorii.
- Za każdym razem, gdy przyznajemy pieniądze poszczególnym miastom, czynimy to
w taki sposób, aby podzielić je równo między wszystkie trzy byłe województwa -
mówi Jan Olbrycht, marszałek województwa śląskiego.
Pomysł na region
Jednak poseł Kasprzyk twierdzi, że to i tak niewiele zmienia: - Wraz z
likwidacją województwa częstochowskiego zabrano nam narzędzia władzy i decyzji.
Teraz Katowice rzucają nam dla uspokojenia ochłapy.
Politycy z Podbeskidzia i ziemi częstochowskiej zdają sobie sprawę z tego, że
obecnego kształtu administracyjnego państwa nie można już zmienić. Dlatego
zastanawiają się, co zrobić, aby w Bielsku i Częstochowie można było żyć i
rozwijać się tak, jak przed 1999 rokiem.
- Tutaj największe pole do popisu mają samorządy - mówi poseł Antoni
Kobielusz. - Niestety, jak mi się wydaje, władze Bielska-Białej nie mają na to
żadnego pomysłu. Może sytuacja zmieni się po najbliższych wyborach, gdy miastem
zaczną rządzić nowi ludzie?
Z kolei Szymon Giżyński uważa, że impulsem do rozwoju Częstochowy byłoby
utworzenie w tym mieście uniwersytetu.
- Trzeba zapewnić mieszkania dla 20-30 profesorów i na bazie WSP utworzyć
Uniwersytet Częstochowski. Jednak to trudne przedsięwzięcie, które będzie
wymagało współpracy wielu środowisk.
WITOLD PUSTUŁKA
Niektórzy bielszczanie i częstochowianie narzekają, że mają coraz mniejsze
szanse na pracę we władzach wojewódzkich

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka