Dodaj do ulubionych

matura 2007

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 15:54
Do egzaminu pozostało trochę czasu, a moi znajomi zaczynają denerwować się
maturą swoich pociech. Słyszę o dodatkowych, płatnych lekcjach, kolejnych
próbnych maturach (ile razy można próbować?), zdenerwowaniu nauczycieli,
modlitwach babć i braku pewności co do efektu końcowego - przyzwoitego zdania
egzaminu dojrzałości.
Maturę zdawałam ... dawno i zastanawiam się skąd tyle emocji. Czy szkoła nie
przygotowuje uczniów do matury? Jeśli nie, to po co do niej chodzić?
Może uczniowie są zakompleksieni i dla lepszego samopoczucia chodzą na
dodatkowe lekcje?
Może nauczyciele wmawiają uczniom i rodzicom, że nie są w stanie przygotować
młodzieży do matury, aby wyłudzić czesne?
Jak wspominacie swoje matury? Bardzo interesuje mnie zdanie maturzystów z
ostatnich lat.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: matura 2007 IP: *.stk.vectranet.pl 19.10.06, 10:37
      Ja zdawałam maturę w 2005 roku, nową już.

      "Czy szkoła nie przygotowuje uczniów do matury?"
      Sama z siebie nie rpzygotowuje, to zdający powinien się przygotować przy jej
      pomocy. Jednak to czego uczy często nie wystarcza. Na poziomie podstawowym ok,
      na rozszerzony trzeba włozyc troche pracy własnej i nie wystarczy często wiedza
      tylko jeszcze umiejętnosci, troche logicznego myślenia i obycia w temacie.
      Dlatego ludzie się boją, że nawet jak mają wystarczająco dużo wiedzy i tak ich
      mogą na czymś zagiąć, więc się stresują, biorą dodatkowe lekcje by chociaż tej
      wiedzy być pewnym.

      "Może uczniowie są zakompleksieni i dla lepszego samopoczucia chodzą na
      dodatkowe lekcje?" Wątpie, może jakies przypadki się znajdą ale uczeń to istota
      leniwa, gdy nie musi to rzadko coś robi;)

      "Może nauczyciele wmawiają uczniom i rodzicom, że nie są w stanie przygotować
      młodzieży do matury, aby wyłudzić czesne?"
      Moi wmawiali nam, że nie zdamy, żeby nas zmobilizować. Różny to skutek
      przynosiło, nie zawsze zamierzony. A taki nauczyciel licealny z szkołami
      wyższymi niewiele ma wspólnego zazwyczaj, więc i nic wspólnego z późniejszym
      czesnym.

      "Jak wspominacie swoje matury? Bardzo interesuje mnie zdanie maturzystów z
      ostatnich lat."
      Ja wspominam całkiem dobrze. Skupiłam się na rozszerzonej matematyce, którą
      bardzo lubię. Miałam świetnego nauczyciela, dzięki któremu wiele uczyłam się na
      zajęciach ale też i wiele po. Co więcej zapisałam się na kurs na politechnice
      żeby tę wiedzę sobie utrwalić. Dla siebie. I podobało mi się:)
      Stresowałam się tylko ustnym polskim, ponieważ nie potrafię wyuczyć się tak
      długiego tekstu na pamięć ani dobrze improwizować. Przyłożyłam się i dostałam
      100%, więc się da. Nie chwalę się tutaj, chce tylko pokazać, że nawet gdy ktoś
      nie czuje się w czymś dobry, nie jest w czymś dobry to odrobina wysiłku może
      przynieść sukces.


      "Słyszę o dodatkowych, płatnych lekcjach, kolejnych
      > próbnych maturach (ile razy można próbować?), zdenerwowaniu nauczycieli,
      > modlitwach babć i braku pewności co do efektu końcowego - przyzwoitego zdania
      > egzaminu dojrzałości. "

      Nauczycielom zależy poniekąd na dobrym zdaniu matury bo to będzie świadczyło o
      tym jak ich do niej przygotwali a jesli większosc nie zda, oni sami mogą mieć
      problemy. Zresztą dla nauczyciela z powołania sukcesy uczniów to również jego
      sukces. Podobno.

      Co do braku pewności.. Jak można mieć pewność czegokolwiek przy Giertychu? Tak
      teraz tę maturę schrzanił, ze człowiek zdając poziom podstawowy wyjdzie na tym
      lepiej niż rozszerzony. Teraz dopiero jest niepewność co i jak zdawać. Garną się
      na rozszerzony i muszą go zdać świetnie bo inaczej wypadną gorzej niż
      przeciętniak z podstawowym egzaminem. : \

      Cieszę się, że zdawałam nową maturę, ale jeszcze bardziej, że w 2005 roku.
      • Gość: Ada Re: matura 2007 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.06, 17:58
        Moim zdaniem, szkoła powinna uczyć również logicznego myślenia. A uczniom,
        którzy zadeklarowali chęć zdawania jakiegoś przedmiotu na poziomie
        rozszerzonym, organizować dodatkowe lekcje. Kiedyś nazywało się to fakultet.

        Pisząc o czesnym miałam na myśli opłatę za dodatkowe lekcje w prywatnych
        szkołach, na poziomie liceum, lub korepetycje, przygotowujące do matury.

        Zastanawia mnie jedna rzecz. Z matematyki, którą umiałaś i lubiłaś, pobierałaś
        dodatkową naukę. Nic nie piszesz o korepetycjach z polskiego, który uważasz za
        swoją słabszą stronę. No i nie piszesz, czy bez zajęć na politechnice matura z
        matematyki poszłaby Ci równie dobrze. Chodzi mi o Twoje odczucie.

        Nowinek maturalnych, wprowadzanych przez obecnego ministra, nie chce mi się
        komentować.
        • Gość: Ola Re: matura 2007 IP: *.stk.vectranet.pl 19.10.06, 21:09
          "Moim zdaniem, szkoła powinna uczyć również logicznego myślenia" Pewnie
          powinna... tylko jak?
          Poza tym nie wszyscy chcą się w niej uczyć czegokolwiek... : P


          "organizować dodatkowe lekcje. Kiedyś nazywało się to fakultet."
          U mnie organizowano z 2 przedmiotów w drugiej i trzeciej klasie (w pierwszej z
          racji tego, ze nikt nie wiedzial co bedzie zdawał byly tylko kółka z paru
          rpzedmiotów), więcej nie daloby się czasowo nawet zrobić.


          "Nic nie piszesz o korepetycjach z polskiego, który uważasz za
          swoją słabszą stronę."
          Nie brałam żadnych. Po prostu przeczytałam książki a że myśleć logicznie umiem
          to sobie poradziłam. W pewnym sensie w polskim pomogła mi matematyka, która tego
          uczy. A z prezentacją na ustny sporo czasu siedziałam, sama. Wybrałam sobie taki
          temat w jakim będę czuła się dobrze i z nim pracowałam pół roku a nie 2 dni jak
          niektórzy. Łapią się tacy za temat o którym pojęcia zielonego nie mają, poczytać
          im się nie chce, biorą się za niego na kilka dni przed i panikują. Ehhh..

          "No i nie piszesz, czy bez zajęć na politechnice matura z
          > matematyki poszłaby Ci równie dobrze. Chodzi mi o Twoje odczucie." Myślę, że
          poradzilabym sobie podobnie bo nic nowego niż na fakultetach tam nie
          przedstawiono (tzn może i przedstawiono, ale były to rzeczy na maturę
          niepotrzebne...) Dało mi to pewnie odrobine więcej pewności swoich umiejętności,
          a to się przydaje.

          Same lekcje w szkole, bez fakultetów na pewno by nie wystarczyły. Jest tego po
          prostu za mało. Z dodatkowymi godzinami fakultetów można sobie poradzić

          Brałam jeszcze lekcje angielskiego bo szłam na rozszerzony i pisemny, i ustny a
          język trzeba jednak ćwiczyć, szczegolnie jesli wiem, ze bede miala problemy z
          tą dłuższą wypowiedzią przygotowywaną tam, że tak powiem, improwizując na żywo,
          bo szkoła przygotowywała jednak bardziej do poziomu podstawowego - u mnie tylko
          ok 10 os na cała szkołę bralo ustny rozszerzony na wlasne ryzyko:)


          Z tym czesnych chyba się nie zgodzę bo nauczyciel nie może dawać płatnych lekcji
          pozaszkolnych swoim uczniom a nic nie zyska pozwalając zarabiać innym.


          Swoją drogą matura to egzamin dojrzałości, więc przy okazji sprawdza czy osoba
          potrafi sobie tak zorganizować czas by sobie z nią poradzić, tak zorganizować
          swoją naukę by nie mieć problemów na egzaminie ale i nie przedłożyć tego
          wszystkiego ponad normalne życie. Nie można przecież cały czas siedzieć i się
          uczyć. Moim zdaniem, niektorzy, może nawet rodzice bardziej niż sami zdający,
          czasem za bardzo panikują. Z odpowiednim podejściem to wszystko jest do
          przejscia bez większych przeszkód.
          (Buehehe jedna sesja to często jak 5 matur na raz;D )
          Ale myślę, że dzisiejsze zamieszanie, dezorganizacja i niepewność z powodu pana
          G. robią swoje...
    • Gość: Gość Re: matura 2007 IP: *.hotspot.katowice.pl 19.10.06, 20:46
      Jak dla mnie niepokojący jest już sam fakt, że nauka w liceum trwa tylko 3 lata.
      Jeśli dodamy do tego ciągłe zmiany w przepisach- praktycznie każdego roku matura
      odbywa się na innych zasadach - to nie można dziwić się, że zdenerwowani są
      rodzice, nauczyciele i uczniowie i panuje totalny chaos.
      • Gość: Ola Re: matura 2007 IP: *.stk.vectranet.pl 19.10.06, 21:09
        Dokładnie. Oni nawet nie wiedzą czego mają się uczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka