Dodaj do ulubionych

Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III R...

06.11.06, 13:57
Nie ujmując artykułowi wartości edukacyjnych, warto pochylić się nad uzywanym przez autora językiem. Wśród wielu sformułowań tekstu na literackiego nobla zasługuje zwłaszcza zwrot "Ślązacy polskiego pochodzenia" („Die Schlessier polnischer Herkunft”). Toż to język progagandy nazistowskiej! Może jeszcze dodać, że oczywiście byli potomkami germańskich Sallingów i posługiwali się tzw. wasser-polnich, będący jednym z dialektów wschodniogermańskich ...
Obserwuj wątek
    • glogow_1109 Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III R.. 06.11.06, 14:32
      Sformułowanie "Ślązacy polskiego pochodzenia" jest skandaliczne. Ciekawe czy
      wystepują zdaniem autora np. Wielkopolanie polskiego pochodzenia???

      Kolejny błąd to zdanie "W odpowiedzi na przegrany plebiscyt kierownictwo
      polskie wydało rozkaz o rozpoczęciu III powstania śląskiego".

      Otóż drogi autorze powstanie wynikło w związku z tym, że wbrew postanowieniom
      traktatu Wersalskiego obliczenia w spisie dokonano globalnie, a nie tak jak to
      zapisano wcześniej w traktacie g m i n a m i (czyli kto zwycięża w gminie ten
      przyłacza ją do swojego kraju). Takie były ustalenia, ale wspierajacy Niemców
      Anglicy i Włosi nagle po głosowaniu zmienili zasady, które jak sie okazało po
      wynikach były korzystniejsze dla strony polskiej. W związku z tym więc, że
      zaproponowano Polsce tylko skrawki Górnego Śląska co w oczywisty sposób nie
      odpowiadało wynikom spisu, oburzeni tym faktem Ślązacy wbrew protestom
      polskiego rządu chwycili za broń i zajęli prawie cały obszar Górnego Śląska by
      go przyłaczyć do Polski.
      • Gość: do glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 21:50
        ciekawe co piszesz biorąc pod uwagę fakt, że plany III powstania powstały w
        Warszawie jeszcze PRZED plebiscytem!!!! Czyżby mieli prorocze wizje?
        A ten tekst z tymi protestami polskiego rządu też dobry. Powstanie otrzymało
        bowiem olbrzymie wsparcie personalne, finansowe i materialne zarówno od
        polskiego rządu jak i społeczeństwa. Pisze o tym na str. 362 "Historii Śląska"
        Glogow_1109 czasy sie zmieniły i już nie trzeba chamsko kłamać dla ideologii.
        Na koniec nie rozrózniasz Ślązaków od Wielkopolan!
        • fyrlok Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 01:35
          Mosz absolutnie recht.
        • fyrlok Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 01:45
          Ja, ciekawe, ze zapomniol o "neutralnych" Francmanach,

          wielokrotnie szczylajoncych do "Slonzokôw niemieckiego
          pochodzenio" i sabotujoncych Italokôw,

          oddajoncym do dyspozycji (lwowskim etc.) "powstancom"
          skonfiskowano przedtym bron i amunicja,

          tysz transfer finansôw i "doradcôw" technicznych,

          wypuszczajoncym z bytomskiego wiezienia mordercôw
          (H.Myrcik) "Bundowca" Theofila Kupki,

          ratujoncych propolskich wojokôw w ostatniej chwili - aktywnie(!)
          per ultimatum/grozba wobec strony proniemieckiej - na Annabergu.

          Ja, gynau, pjyrosko ciekawe.....ano.

          Boooooooooooze, jakie ksionszki
          te wszechpolskie ludzie czytajom ?
          Jesze moskiewskie ? W ogôle jakies ?!

          Pszyszli niyzaproszone na Slonsk i ukradli nom nasz hajmat.
          A tyroski chcom nom jesze gszychta i tozsamosc gwizdnonc.
        • glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 11:32
          Olbrzymie wsparcie? To teza spotykana w prasie hitlerowskiej i oczywiście nie
          mająca wiele wspólnego z prawdą historyczną.
          Naukowcy określają pomoc ochotników dla III Powstania na około 10 % ochotników.
          (bo dla I i II powstania nie było prawie żadnej pomocy), gdy po przeciwnej
          stronie ze Ślązakami walczyły pochodzące aż znad Renu jednostki niedawno
          wycofane z frontu I Wojny Światowej.
          Powstanie miało wsparcie w kadrze dowódczej z innych ziem polskich jednak było
          to wsparcie o które zabiegali sami Ślązacy (pewnie o nich nie słyszałeś m.in.
          Fojkis, Korfanty, Grzesik, Wyglenda).
          Co do wybuchu powstania to oczywiscie, że polski rząd był przeciw. Zachęcam do
          lektury.
          • Gość: do glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 14:58
            no przecież miała/eś podaną przeze mnie literaturę!!!!!! Czytać nie potrafisz??
            co ty wiesz o prawdzie historycznej? Komuna ci kompletnmie mózg wyprała.
            Pieprzysz coś o tezie z prasy hitlerowskiej choć dziś już oficjalnie polscy
            historycy mówią o olbrzymim wsparciu (masz podane źródło!!). Historycy powinni
            cię do sądu podać za te insunuacje o hitlerowskiej prasie. Poza tym jak możesz
            bełkotać że rząd był przeciw skoro w Warszawie powstał plan III powstania!To
            co, jednocześnie był za i przeciw?Nie potrafisz zrozumieć polityki? Oficjalnie
            przeciw (co świat by powiedział gdyby oficjalnie był za) a nieoficjalnie za.
            Po co też piszesz o jednostakch znad Renu? Przecież wówczas to było jedno
            państwo więc te jednostki broniły własnego państwa, natomiast polscy ochotnicy
            NIE BYLI NA TERYTORIUM PAŃSTWA POLSKIEGO!!!! Wiesz jak się to na świecie nazywa
            gdy wojsko wkracza na obcy teren?
            Powstanie miało nie tylko wsparcie w kadrze ale w licznych ochotnikach m.in. z
            Krakowa i Lwowa. A skąd powstańcy mieli broń? Niemcy im dali? Albo z nieba
            spadła? Zastanów się!
            Coś nie doczytała/eś z tymi 10% bo to chyba tyle było miejscowych.
      • fyrlok Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 01:34
        To nie bylo powstanie "slaskie", ino polskie.
        Slonsko to bola tragedia i wieloletnie konsekwencje Wojny Domowej.

        I niy pitol mi sam w stylu "chwycili za bron",
        bo ta propaganda znomy i na nia rzygomy.
        • glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 11:34
          A I i II powstanie to też nie były powstania śląskie? Może nie wywołali ich
          Ślązacy? A III kto wywołał? Korfanty może nie był Ślązakiem?
    • fyrlok Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III R.. 07.11.06, 01:31
      Polski ruch narodowy w Gliwicach rozwinął się
      >>>żywiołowo<<<
      po zakończeniu I wojny
      ..............
      W okresie I i II powstania śląskiego Gliwice nie były
      terenem jakichś spektakularnych walk - z powodu
      >>>słabości<<<
      tutejszych oddziałów powstańczych

      --------------

      dobre! :)))
      • glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III 07.11.06, 11:35
        W Gliwicach polski ruch narodowy istaniał juz przed I wojną światową, więc bez
        kłamstw proszę.
        • glogow_1109 Witos i Piłsudski byli przeciw 07.11.06, 11:41
          2 V 1921. III powstanie śląskie

          Włodzimierz Kalicki
          2005-05-02,
          ostatnia aktualizacja 2005-04-29 17:40

          Choć polityczna decyzja o rozpoczęciu powstania zapadła na przedwczorajszym
          zebraniu kierownictw konspiracji cywilnej i wojskowej, choć zaprzysiężeni
          powstańcy od ponad 20 godzin wydobywają ze skrytek broń i potajemnie przenoszą
          ją w rejony koncentracji oddziałów uderzeniowych, to jednak formalny rozkaz o
          rozpoczęciu walki zbrojnej podpisać musi Wojciech Korfanty


          O świcie strajk paraliżuje Górny Śląsk. Stoją wszystkie zakłady przemysłowe.
          Uchwałę o strajku i o rozpoczęciu w nocy trzeciego już powstania śląskiego
          podjęto przedwczoraj na tajnym zebraniu przedstawicieli polskich ugrupowań
          politycznych, związków zawodowych i dowództwa konspiracji wojskowej. Wojciech
          Korfanty, polski komisarz plebiscytowy i niekwestionowany przywódca śląskich
          Polaków, potajemnie dowiedział się tego dnia, że Komisja Międzysojusznicza
          nadzorująca plebiscyt postanowiła przydzielić większość spornych terenów
          Niemcom.

          Wyją fabryczne syreny, biją dzwony kościelne. Polscy Ślązacy wyrywają sobie z
          rąk wczorajszy numer "Gońca Śląskiego", organu prasowego Polskiego Komisariatu
          Plebiscytowego. Z wściekłością komentują informację gazety o uchwale
          przemysłowców niemieckich, którzy jakoby postanowili, że w wypadku przyznania
          Polsce Górnego Śląska zniszczą tam wszystkie fabryki i kopalnie.

          Choć polityczna decyzja o rozpoczęciu powstania zapadła na przedwczorajszym
          zebraniu kierownictw konspiracji cywilnej i wojskowej, choć zaprzysiężeni
          powstańcy od ponad 20 godzin wydobywają ze skrytek broń i potajemnie przenoszą
          ją w rejony koncentracji oddziałów uderzeniowych, to jednak formalny rozkaz o
          rozpoczęciu walki zbrojnej podpisać musi Wojciech Korfanty. Późnym rankiem
          podpułkownik Maciej hr. Mielżyński, naczelny dowódca konspiracji wojskowej na
          Śląsku, wychodzi ze swego gabinetu w ponurym gmachu bytomskiego hotelu Lomnitz.
          W hotelu mieści się kwatera główna polskiego Dowództwa Obrony Plebiscytu,
          rezydują tu polscy politycy. Ppłk Mielżyński niesie teczkę z najważniejszym w
          jego wieloletniej karierze wojskowej dokumentem - rozkazem rozpoczęcia
          powstania. Za pułkownikiem idą szef powstańczego sztabu major Stanisław
          Rostworowski i pierwszy oficer operacyjny por. Remigiusz hr. Grocholski.

          Ppłk Mielżyński w asyście oficerów wchodzi do obszernego gabinetu Wojciecha
          Korfantego. Prócz gospodarza zastaje tam jednego z przyjaciół i najbliższych
          współpracowników Korfantego, adwokata Konstantego Wolnego. Przez dłuższą chwilę
          panowie rozważają, jak po wybuchu walk zmieni się sytuacja polityczna. Wreszcie
          ppłk Mielżyński otwiera teczkę i podaje tekst rozkazu do podpisu. Ale ciężar
          odpowiedzialności nieoczekiwanie paraliżuje Korfantego. Z piórem w ręku zastyga
          nad kartką papieru. Zaskoczony ppłk Mielżyński, który świetnie wie, że nie ma
          już odwrotu, poleca mjr. Rostworowskiemu i por. Grocholskiemu złożyć
          szczegółowy raport o przygotowaniach do walki. Korfanty nadal wpatruje się jak
          sparaliżowany w kartkę z rozkazem. Nieznośną ciszę przerywa Konstanty
          Wolny: "Wojtek, skoro powiedziałeś a, powiedz też i b!".

          Korfanty składa podpis. Godzinę później depeszuje do premiera Wincentego
          Witosa: "Wobec stanu rzeczy i olbrzymiego rozgoryczenia ludu nie jestem zdolny
          spełniać więcej naczelnego mego zadania, a mianowicie utrzymania ładu i
          porządku na terenie plebiscytowym. Z tej przyczyny niniejszym składam urząd
          komisarza plebiscytowego, podkreślając, że wszelkie usiłowania w kierunku
          cofnięcia mego postanowienia pozostaną bez skutku". Składając dymisję z urzędu
          autoryzowanego przez Warszawę, Korfanty politycznie asekuruje władze
          Rzeczpospolitej.

          ALE POLSKI RZĄ ZA WSZELKĄ CENĘ CHCE UNIKNĄĆ ZBROJNEJ KONFRONTACJI. Politycy i
          wojskowi uważają, że powstanie jest słabo przygotowane, a rozpoczęcie walk
          grozi interwencją armii niemieckiej.

          Telefon z Warszawy do hotelu Lomnitz. PREMIER WINCENTY WITOS przekazuje
          Korfantemu oficjalne stanowisko zajęte przez rząd na dzisiejszym tajnym
          posiedzeniu:

          "Rząd kategorycznie SPRZECIWIŁ SIĘ rozpoczęciu powstania".

          Korfanty, który chwilę wahań nad kartką z rozkazem ma już za sobą, twardo
          odpowiada premierowi, że powstania odwołać już nie można. Nie wzrusza go nawet
          argument Witosa, że PRZECWINY WALCE JEST TAKŻE naczelnik państwa JÓZEF
          PIŁSUDSKI.

          Tuż przed godziną 19 Korfanty jeszcze raz depeszuje do Witosa. Przekazuje
          pomyślną informację, że głównodowodzący wojsk międzysojuszniczych na Śląsku
          Francuz gen. Gratier najwyraźniej nie ma nic przeciw zbrojnej akcji Polaków.
          Prócz tego Korfanty prosi o potwierdzenie dymisji ze stanowiska komisarza
          plebiscytowego.

          Telegram Korfantego ląduje na stole, przy którym radzą ministrowie. Co rusz
          wybuchają spory i kłótnie. Reprezentujący Narodową Partię Robotniczą Jan
          Jankowski domaga się poparcia przez rząd akcji zbrojnej na Śląsku, ale
          ministrowie ostatecznie podejmują uchwałę wzywającą Korfantego do zapobieżenia
          powstaniu. Premier Witos wychodzi do swego gabinetu i dzwoni do
          Korfantego. "Jestem niewolnikiem wypadków" - słyszy od niego. Witos wraca na
          salę obrad rządu. W tej sytuacji ministrowie przegłosowują podjęcie akcji
          dyplomatycznej wspierającej powstanie.

          A powstańcy już się zbierają. Przychodzą z nimi niezaprzysiężeni Ślązacy,
          domagają się broni. Za trzy, cztery godziny ruszą do walki, ale w wielu tajnych
          punktach koncentracji atmosfera przypomina niedzielne pikniki. Ochotnicy palą
          ogniska, śpiewają piosenki. Oficerowie z trudem zaprowadzają wojskowy porządek.

          W tym czasie kilkusosobowe grupy dywersyjne Dowództwa Oddziałów Destrukcyjnych
          polskiej konspiracji rozpoczynają akcję "Mosty". Od jej powodzenia zależy
          przyszłość powstania. Chodzi o zniszczenie mostów na Odrze i odcięcie w ten
          sposób sił niemieckich na prawym brzegu od dostaw i wsparcia z głębi Niemiec.
          Kluczowe znaczenie ma liczący 200 metrów długości most w Szczepanowicach pod
          Opolem. Dowództwo akcji w Szczepanowicach obejmuje osobiście szef Oddziałów
          Destrukcyjnych kpt. Tadeusz Puszczyński "Wawelberg". Po zmroku spod klepiska w
          stodołach Damboniów i Biasów dywersanci wydobywają lonty, spłonki i 320 kg
          silnego materiału wybuchowego - melinitu. Dosyć, by wysadzić dwa granitowe,
          grube na trzy metry filary mostu.

          Ale saper Wiktor Wiechaczek nieoczekiwanie odkrywa, że kilkumetrowej długości
          wolnopalny lont Bickforda prawie cały zamókł. Co robić? Na dwa ładunki lontu
          nie wystarczy. "Wawelberg" decyduje, że trzeba wysadzić choć jeden filar, za to
          porządnie, za pomocą całych 320 kg melinitu. Ale jak? Eksplozja tak wielkiej
          ilości melinitu zainicjowana pojedynczym detonatorem może rozrzucić minę, zanim
          zostanie zdetonowana całość materiału wybuchowego. A wtedy skończy się nie na
          powaleniu przęsła, lecz na efektownym, ale nieszkodliwym fajerwerku.
          Wiechaczek, były saper armii niemieckiej, od ręki konstruuje w stodole
          specjalny detonator. Do blaszanej puszki wkłada cały zapas kilkuset spłonek z
          piorunianem rtęci i dopycha jeszcze 10 kg melinitu. Powinno zadziałać. Jest
          tylko jeden kłopot - nawet najlżejszy wstrząs spowoduje wybuch spłonek i
          detonatora.

          Oddział "Wawelberga" w ciemnościach skrada się w stronę mostu. Każdy modli się,
          by niosący detonator Wiechaczek nie potknął się albo nie kichnął. Kwadrans
          przed północą dywersanci minują środkowy filar mostu. Mocują na nim 50-
          kilogramowe skrzynki z melinitem, a pośrodku Wiechaczkową puszkę z piorunianem
          rtęci.

          Gdy Wiechaczek w ciemnościach kończy mocować suchy odcinek lontu, na biurku
          dowódcy wojsk powstańczych płk. Mielżyńskiego dzwoni telefon. Z Warszawy. Płk
          Bogusław Miedziński na polecenie szefa sztabu generalnego gen. Władysława
          Sikorskiego próbuje wymusić odwołanie powstania.

          "Powstania zbrojnego nie jestem w stanie powstrzymać" - odpowiada ppłk
          Mielżyński.

          Pod mostem w Szczepanowicach W
          • glogow_1109 Re: Witos i Piłsudski byli przeciw 07.11.06, 11:42
            Pod mostem w Szczepanowicach Wiechaczek podpala lont. W tym momencie patrol
            strzegący mostu podnosi alarm. Polacy odskakują w chaszcze. Chwila oczekiwania
            i - nic. Cisza. "Wawelberg" wraz z Wiechaczkiem i 18-letnim górnikiem Hermanem
            Jurzycą, uczestnikiem obu poprzednich powstań, wracają pod filar. Pół metra od
            detonatora zgasł lont. "Wawelberg" i Wiechaczek wycofują się, Jurzyca podpala
            niedopałek lontu jeszcze raz i zmyka co sił. Potężny wybuch. Wielkie przęsło
            majestatycznie wali się na ziemię.
            • pytong1 Re: Witos i Piłsudski byli przeciw 07.11.06, 11:55
              Daj spokój Głogów! Dla Szlezjerów fakty nie mają znaczenia. Najmniejszego. Dla nich Śląsk, podobnie jak Sudetenland, Watherland etc. był, jest i na zawsze pozostanie niemiecki. Mom recht, Herr Fyrlok?
        • Gość: do glogow_1109 Re: Gliwice w okresie Republiki Weimarskiej i III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 15:03
          glogow_1109 napisała:

          > W Gliwicach polski ruch narodowy istaniał juz przed I wojną światową, więc
          bez
          > kłamstw proszę.
          jakie kłamstwa? Ty naprawdę czytać nie umiesz. Fyrlok z_a_c_y_t_o_w_a_ł 2
          zdania sprzeczne ze sobą, to tyle....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka