ya_bolek
06.02.02, 00:11
Tym razem nakresle jak to w trosce o zdrowie i zycie obywateli,
emigrantow, turystow i nielegalnych rzad amerykanski pozbawia
tychze od zwyczajnego, ludzkiego kontaktu z woda. Kontaktu dla zabawy,
dla ochlody, dla zapomnienia.
Wiele jezior jest w mojej okolicy. Nawet kolo mojego domu jest
jedno. Oj, wskoczylo by sie do wody dla ochlody w upalny
dzien lipcowy. Marzenia. Ze wszystkich stron strasza wielkie znaki
"All water activities prohibited". Znaki te co roku pieczolowicie
zmieniane sa z pierwszym przymrozkiem na "All ice activities prohibited".
Wszystkie wieksze jeziora otoczona sa drutem kolczastym. Dostac
sie don mozna tylko przez brame wjazdowa.
W zadnym jeziorze nie wolno sie kapac.
W niektorych jest wydzielony pasek przybzezny o wymiarach 2x20 metrow, gdzie w
drodze wyjatku wolno pomoczyc nogi. Restrykcje egzekwowane sa przez zespol
zwartych i przygotowanych na wszystko rangersow, gotowych cie zakuc w kajdanki,
jesli zignorujesz zakaz kapieli badz jesli zlapia cie na piciu
piwa mocniejszego niz 3.2 procent
(czyli cokolwiek ponad bud light czy miller light).
Wiecie, co mam na mysli pod haslem "fun swimming pools"? Baseny z fontannami,
ziezdzalniami i roznymi atrakcjami dla dzieci. W Polsce
jest ich na razie niewiele, choc pamietam jeden w Brzegu Dolnym.
W Niemczech sa bardzo popularne. Istny raj dla dzieci i doroslych.
Zabawy w berka, w chowanego, skoki do wody, zabawa w pilke wodna, piwo,
frytki...
Otoz takie baseny sa rowniez w US. Panuja jednak tutaj zupelnie
odmienne warunki. Nie chodzi mi bynajmniej o znaki "Caution - wet floor" (Kto
by przypuszczal?)
Ratownikow jest prawie tyle, co kapiacych sie. Chodza za kapiacymi sie krok w
krok.
Co chwila rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdza ratownicy, na specjalmnym
gwizdku marki golc.
"No jupming!" "No running!" "No food!" "No drink!" "No swinging!". Jest tez
zjezdzalnia.
W Niemczech wykorzystano sygnalizacje swietlna do kontroli zjazdow. Aby ludzie
na siebie nie wpadali.
Swiatlo czerwone - czlowiek jeszcze zjezdza. Swiatlo zielone - mozna jechac.
Kto chcial mogl uskuteczniac
zjazdy grupowe (i to w dowolnej pozycji, za zgoda partnera oczywiscie). W USA
owszem, jest sygnalizacja swietlna.
Ale jest i rowniez ratownik. Do do niego wlasnie nalezy prawidlowa
interpretacja sygnalizacji swietlnej,
upewnienie sie, ze osobnik przyjmuje prawidlowa pozycje przy starcie i wydanie
zgody na start.
O zjazdach grupowych zapomnijcie. Ratownik tez upewnia sie, ze osobnik
dysponuje minimalnym wzrostem i waga,
wymaganymi do korzystania ze zjezdzalni. Na nic zdadza sie prosby i grozby, ze
to nasze dziecko, ono lubi, itd.
Nie spelnia ustawowych warunkow - nie moze zjezdzac.
Punktualnie o godzinie 15 rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdze glowny
ratownik, na specjalnym gwizdku marki golc.
"Wszyscy jazda z wody!". "Co jest?" pytam sie jednego z mlodocianych
ratownikow. "Oh, just a regular safety check, sir".
Sprawdzali, czy ktos sie nie utopil w wodzie, ktora w najglebszym miejscy siega
po kolana i ktora obserwowana
jest non stop przez 20 czujnych par oczu.