Dodaj do ulubionych

Mit o wolnosci w USA - przyklad 3

06.02.02, 00:11
Tym razem nakresle jak to w trosce o zdrowie i zycie obywateli,
emigrantow, turystow i nielegalnych rzad amerykanski pozbawia
tychze od zwyczajnego, ludzkiego kontaktu z woda. Kontaktu dla zabawy,
dla ochlody, dla zapomnienia.

Wiele jezior jest w mojej okolicy. Nawet kolo mojego domu jest
jedno. Oj, wskoczylo by sie do wody dla ochlody w upalny
dzien lipcowy. Marzenia. Ze wszystkich stron strasza wielkie znaki
"All water activities prohibited". Znaki te co roku pieczolowicie
zmieniane sa z pierwszym przymrozkiem na "All ice activities prohibited".
Wszystkie wieksze jeziora otoczona sa drutem kolczastym. Dostac
sie don mozna tylko przez brame wjazdowa.
W zadnym jeziorze nie wolno sie kapac.
W niektorych jest wydzielony pasek przybzezny o wymiarach 2x20 metrow, gdzie w
drodze wyjatku wolno pomoczyc nogi. Restrykcje egzekwowane sa przez zespol
zwartych i przygotowanych na wszystko rangersow, gotowych cie zakuc w kajdanki,
jesli zignorujesz zakaz kapieli badz jesli zlapia cie na piciu
piwa mocniejszego niz 3.2 procent
(czyli cokolwiek ponad bud light czy miller light).

Wiecie, co mam na mysli pod haslem "fun swimming pools"? Baseny z fontannami,
ziezdzalniami i roznymi atrakcjami dla dzieci. W Polsce
jest ich na razie niewiele, choc pamietam jeden w Brzegu Dolnym.
W Niemczech sa bardzo popularne. Istny raj dla dzieci i doroslych.
Zabawy w berka, w chowanego, skoki do wody, zabawa w pilke wodna, piwo,
frytki...
Otoz takie baseny sa rowniez w US. Panuja jednak tutaj zupelnie
odmienne warunki. Nie chodzi mi bynajmniej o znaki "Caution - wet floor" (Kto
by przypuszczal?)
Ratownikow jest prawie tyle, co kapiacych sie. Chodza za kapiacymi sie krok w
krok.
Co chwila rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdza ratownicy, na specjalmnym
gwizdku marki golc.
"No jupming!" "No running!" "No food!" "No drink!" "No swinging!". Jest tez
zjezdzalnia.
W Niemczech wykorzystano sygnalizacje swietlna do kontroli zjazdow. Aby ludzie
na siebie nie wpadali.
Swiatlo czerwone - czlowiek jeszcze zjezdza. Swiatlo zielone - mozna jechac.
Kto chcial mogl uskuteczniac
zjazdy grupowe (i to w dowolnej pozycji, za zgoda partnera oczywiscie). W USA
owszem, jest sygnalizacja swietlna.
Ale jest i rowniez ratownik. Do do niego wlasnie nalezy prawidlowa
interpretacja sygnalizacji swietlnej,
upewnienie sie, ze osobnik przyjmuje prawidlowa pozycje przy starcie i wydanie
zgody na start.
O zjazdach grupowych zapomnijcie. Ratownik tez upewnia sie, ze osobnik
dysponuje minimalnym wzrostem i waga,
wymaganymi do korzystania ze zjezdzalni. Na nic zdadza sie prosby i grozby, ze
to nasze dziecko, ono lubi, itd.
Nie spelnia ustawowych warunkow - nie moze zjezdzac.
Punktualnie o godzinie 15 rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdze glowny
ratownik, na specjalnym gwizdku marki golc.
"Wszyscy jazda z wody!". "Co jest?" pytam sie jednego z mlodocianych
ratownikow. "Oh, just a regular safety check, sir".
Sprawdzali, czy ktos sie nie utopil w wodzie, ktora w najglebszym miejscy siega
po kolana i ktora obserwowana
jest non stop przez 20 czujnych par oczu.
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 06.02.02, 00:22
      teraz juz widac ze po prostu lzesz jak pies...to jest moj ostatni post do ciebie
      lachudro, bo zaslugujesz tylko na ignorowanie i kiszenie sie w swojej wlasnej
      nienawisci i bezsilnosci.

      Napisze jak jest u mnie w nowym jorku:

      jeziora: jest ich mnostwo n.p w harriman state park, gdzie czesto jezdzimy
      (okolo 40 minut ode mnie) ...las gorki i male urocze skaliste jeziora. Jest pare
      strzezonych plaz gdzie kapiel jest normalnie dozwolona, gdzie indziej nie mozna
      sie kapac, sa zakazy , no i to wszystko. zawsze od 10-ciu lat sie kapie w
      tych "zakazanych" miejscach. Raz mi sie zdazylo ze przechodzil straznik i
      poprosil mnie o wyjscie z jeziora. Oczywiscie na tym sie skonczylo.

      plaze: (jones beach - west end) piekna piaszczysta plaza... jezdzimy tam bo
      przypomina troche polskie wybrzeze z wydmami itd... zwykle malo ludzi... nigdy
      nie kapie sie tam gdzie jest teren wyznaczony (okolo 100 metrow 2-3 ratownikow)
      tylko troche dalej, gdzie nikogo juz nie ma. nigdy nikt na mnie nie gwizdal.
      prawie zawsze bierzemy po 1-2 piwa ze soba, oczywiscie nikt sie nigdy nie
      czepial...bo niby kto? "straznicy" od opieki nad pisklakami?


      Na baseny nie chodze , bo nie mam takiej potrzeby.

      no to na razie psycholu!


      ya_bolek napisał(a):

      > Tym razem nakresle jak to w trosce o zdrowie i zycie obywateli,
      > emigrantow, turystow i nielegalnych rzad amerykanski pozbawia
      > tychze od zwyczajnego, ludzkiego kontaktu z woda. Kontaktu dla zabawy,
      > dla ochlody, dla zapomnienia.
      >
      > Wiele jezior jest w mojej okolicy. Nawet kolo mojego domu jest
      > jedno. Oj, wskoczylo by sie do wody dla ochlody w upalny
      > dzien lipcowy. Marzenia. Ze wszystkich stron strasza wielkie znaki
      > "All water activities prohibited". Znaki te co roku pieczolowicie
      > zmieniane sa z pierwszym przymrozkiem na "All ice activities prohibited".
      > Wszystkie wieksze jeziora otoczona sa drutem kolczastym. Dostac
      > sie don mozna tylko przez brame wjazdowa.
      > W zadnym jeziorze nie wolno sie kapac.
      > W niektorych jest wydzielony pasek przybzezny o wymiarach 2x20 metrow, gdzie w
      > drodze wyjatku wolno pomoczyc nogi. Restrykcje egzekwowane sa przez zespol
      > zwartych i przygotowanych na wszystko rangersow, gotowych cie zakuc w kajdanki,
      > jesli zignorujesz zakaz kapieli badz jesli zlapia cie na piciu
      > piwa mocniejszego niz 3.2 procent
      > (czyli cokolwiek ponad bud light czy miller light).
      >
      > Wiecie, co mam na mysli pod haslem "fun swimming pools"? Baseny z fontannami,
      > ziezdzalniami i roznymi atrakcjami dla dzieci. W Polsce
      > jest ich na razie niewiele, choc pamietam jeden w Brzegu Dolnym.
      > W Niemczech sa bardzo popularne. Istny raj dla dzieci i doroslych.
      > Zabawy w berka, w chowanego, skoki do wody, zabawa w pilke wodna, piwo,
      > frytki...
      > Otoz takie baseny sa rowniez w US. Panuja jednak tutaj zupelnie
      > odmienne warunki. Nie chodzi mi bynajmniej o znaki "Caution - wet floor" (Kto
      > by przypuszczal?)
      > Ratownikow jest prawie tyle, co kapiacych sie. Chodza za kapiacymi sie krok w
      > krok.
      > Co chwila rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdza ratownicy, na specjalmnym
      > gwizdku marki golc.
      > "No jupming!" "No running!" "No food!" "No drink!" "No swinging!". Jest tez
      > zjezdzalnia.
      > W Niemczech wykorzystano sygnalizacje swietlna do kontroli zjazdow. Aby ludzie
      > na siebie nie wpadali.
      > Swiatlo czerwone - czlowiek jeszcze zjezdza. Swiatlo zielone - mozna jechac.
      > Kto chcial mogl uskuteczniac
      > zjazdy grupowe (i to w dowolnej pozycji, za zgoda partnera oczywiscie). W USA
      > owszem, jest sygnalizacja swietlna.
      > Ale jest i rowniez ratownik. Do do niego wlasnie nalezy prawidlowa
      > interpretacja sygnalizacji swietlnej,
      > upewnienie sie, ze osobnik przyjmuje prawidlowa pozycje przy starcie i wydanie
      > zgody na start.
      > O zjazdach grupowych zapomnijcie. Ratownik tez upewnia sie, ze osobnik
      > dysponuje minimalnym wzrostem i waga,
      > wymaganymi do korzystania ze zjezdzalni. Na nic zdadza sie prosby i grozby, ze
      > to nasze dziecko, ono lubi, itd.
      > Nie spelnia ustawowych warunkow - nie moze zjezdzac.
      > Punktualnie o godzinie 15 rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdze glowny
      > ratownik, na specjalnym gwizdku marki golc.
      > "Wszyscy jazda z wody!". "Co jest?" pytam sie jednego z mlodocianych
      > ratownikow. "Oh, just a regular safety check, sir".
      > Sprawdzali, czy ktos sie nie utopil w wodzie, ktora w najglebszym miejscy siega
      >
      > po kolana i ktora obserwowana
      > jest non stop przez 20 czujnych par oczu.

    • Gość: hej Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.tnt2.nyc9.da.uu.net 06.02.02, 00:54
      uwazam, ze przesadzasz. Czesto kapalam sie w jezierach tutaj w stanach. bylam
      na basenie i nic nie przypominalo tego , co ty opisujesz. nie wiem dlaczego tak
      krytykujesz wolnosc w stanach. Ameryka nie bylaby mocarstwem, gdyby jej wolnosc
      byla mitem. wskaz mi kraj na swiecie, gdzie wolnosc jest wieksza niz w Ameryce.
      • ya_bolek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 06.02.02, 02:12
        Niemcy (bylem tam dwa lata), Francja, Holandia chyba praktycznie kazdy kraj
        Europy zachodniej (pomijajac ograniczenia w sferze ekonomicznej, tj.
        wysokie podatki u przymusowe ubezpieczenia. Ale ja nie pisze o wolnosci
        ekonomicznej tylko obyczajowej).

        Skoro mialas inne doswiadczenia z basenami - przypuszczam, ze tam, gdzie jestes
        jest inne prawo stanowe. Ktory to stan?
        Owszem, Ameryka jest mocarstwem. Ale to nie wspolczesne prawo uczynilo ja takowym.

        Ze skalistym pozdrowieniem

        Gość portalu: hej napisał(a):

        > uwazam, ze przesadzasz. Czesto kapalam sie w jezierach tutaj w stanach. bylam
        > na basenie i nic nie przypominalo tego , co ty opisujesz. nie wiem dlaczego tak
        >
        > krytykujesz wolnosc w stanach. Ameryka nie bylaby mocarstwem, gdyby jej wolnosc
        >
        > byla mitem. wskaz mi kraj na swiecie, gdzie wolnosc jest wieksza niz w Ameryce.

    • Gość: NYY Ya_bolku, wytlumacz mi... IP: *.proxy.aol.com 06.02.02, 01:18
      Zgadzam sie z Toba, ze istnieje tu, w USA sporo ograniczen, z ktorymi trudno
      sie pogodzic. Czesto sa smieszne, czesto nielogiczne.
      Porownujesz pod tym katem USA z Polska, Niemcami etc.
      Wytlumacz mi, dlaczego wiec siedzisz w USA? Te przepisy istnieja i Ty ich nie
      zmienisz. Mozesz najwyzej trafic do pudla, jesli bedziesz je lamal, a po co Ci
      to?! Jesli nienawidzilbym tak tego kraju za jego prawa, to zadna sila nie
      zatrzymala by mnie tutaj....
      W Malezji za posiadanie narkotykow powyzej pewnej ilosci grozi kara smierci.
      Nikt jeszcze, kogo zlapano na tym nie wymknal sie katu. Bedziesz takze
      dyskutowac nad celowoscia tego prawa, majac pol kilo kokainy w walizce na
      lotnisku w Kuala Lumpur tuz przed odprawa graniczna? Czy jest to prawo madre i
      sluszne? Kata tez sprubujesz rzekonywac pod szubienica?
      • Gość: Renka Re: jeziorka i zwyczaje IP: *.home.cgocable.net 06.02.02, 01:40
        Moze chodzi o skazenie wody w jeziorkach.. Przeciez ci nie napisza , ze woda
        zawiera zwiazki chemiczne mogace spowodowac np slepote? Ogrodzenie jeziorek
        drutem kolczastym swiadczy, ze zakaz jest KATEGORYCZNY, tj zagraza zdrowiu lub
        zyciu.One z reguly wygladaja malowniczo, ale trzeba lat calych na ich
        samoczynne oczyszcenie sie biologiczne.
        Na basenach, im wiecej srodkow ostroznosci tym lepiej.Wiesz , jak to jest,
        kiedy twoje dziecko plynie, a tu ze zjezdzalni ktos w biegu wyskakuje prosto
        jemu na glowe.. Takie rzeczy moglyby sie zdarzyc, gdyby nie bylo tych
        ratownikow.Poza tym , dzieciaki maja strasznie glupie pomysly w zabawie. Kazdy
        moze przyjsc na zjezdzalnie i na basen. Potencjalny glupol tez.Widzialam w
        Polsce wrzucanie do wody w ubraniu. Tam bylo to "fajna zabawa", tutaj z takimi
        nawykami mozna sie w sadzie znalezc..
    • node Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 06.02.02, 01:45
      > Wiecie, co mam na mysli pod haslem "fun swimming pools"? Baseny z fontannami,
      > ziezdzalniami i roznymi atrakcjami dla dzieci. W Polsce
      > jest ich na razie niewiele, choc pamietam jeden w Brzegu Dolnym.
      > W Niemczech sa bardzo popularne. Istny raj dla dzieci i doroslych.
      > Zabawy w berka, w chowanego, skoki do wody, zabawa w pilke wodna, piwo,
      > frytki...
      > Otoz takie baseny sa rowniez w US. Panuja jednak tutaj zupelnie
      > odmienne warunki. Nie chodzi mi bynajmniej o znaki "Caution - wet floor" (Kto
      > by przypuszczal?)

      Nie udawaj glupiego - wiesz dobrze ze chodzi o kuriozalne sprawy sadowa, jak
      ktos zrobil sobie kuku na basenie i podal wlasciciela basenu do sadu.

      > Ratownikow jest prawie tyle, co kapiacych sie. Chodza za kapiacymi sie krok w
      > krok.
      > Co chwila rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdza ratownicy, na specjalmnym
      > gwizdku marki golc.

      Wyolbrzymiasz, przesadzasz... upiekniasz (pamietasz rodzaj wizdka)...

      > "No jupming!" "No running!" "No food!" "No drink!" "No swinging!". Jest tez
      > zjezdzalnia.

      Jak idziesz na basen, to zgadzasz sie z tamtejszymi zasadami. Wlasciciel moze
      zazyczyc zebys nosil kapielowy w zolte paski - jego interes - ma prawo marudzic.
      Ty masz prawo nie chodzic.

      > W Niemczech wykorzystano sygnalizacje swietlna do kontroli zjazdow. Aby ludzie
      > na siebie nie wpadali.
      > Swiatlo czerwone - czlowiek jeszcze zjezdza. Swiatlo zielone - mozna jechac.

      A to nie jest ograniczenie twojej wolnosci?

      > O zjazdach grupowych zapomnijcie. Ratownik tez upewnia sie, ze osobnik
      > dysponuje minimalnym wzrostem i waga,
      > wymaganymi do korzystania ze zjezdzalni. Na nic zdadza sie prosby i grozby, ze
      > to nasze dziecko, ono lubi, itd.
      > Nie spelnia ustawowych warunkow - nie moze zjezdzac.
      > Punktualnie o godzinie 15 rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdze glowny
      > ratownik, na specjalnym gwizdku marki golc.
      > "Wszyscy jazda z wody!". "Co jest?" pytam sie jednego z mlodocianych
      > ratownikow. "Oh, just a regular safety check, sir".
      > Sprawdzali, czy ktos sie nie utopil w wodzie, ktora w najglebszym miejscy siega
      > po kolana i ktora obserwowana
      > jest non stop przez 20 czujnych par oczu.

      Po tym ostatnim - mam wrazenie ze przeszkadza ci, ze w USa przestrzega sie
      prawa...
      • Gość: Toto Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.proxy.aol.com 06.02.02, 02:12
        I oto wlasnie chodzi.Wielu naszym rodakom przeszkadza ze w normalnych krajach
        EGZEKWUJE sie prawo , lub przynajmniej stara sie to robic.Apollo juz napisal ze
        w Polsce to dopiero jest wolnosc.Wszystko wolno,pod warunkiem ze JA to
        robie.Otoz myli sie tym ludzikom wolnosc z bezholowiem.Ale to temat na nowy
        watek.
        • Gość: Renka Re:a moze sa skazone radioaktywnie ? IP: *.home.cgocable.net 06.02.02, 06:00
          A moze te wasze jeziora ogrodzone drutem kolczastym i z zakazami kapieli sa
          skazone radioaktywnie? Przeciez nie napisza tego na tablicy.., bo straciliby
          turystow (hahahaahahaaa), a swoja droga wspolczuje j-23, ktory sie tak
          beztrosko pluska w tych jeziorkach.....
          • jot-23 Re:a moze sa skazone radioaktywnie ? 07.02.02, 00:53
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > A moze te wasze jeziora ogrodzone drutem kolczastym i z zakazami kapieli sa
            > skazone radioaktywnie? Przeciez nie napisza tego na tablicy.., bo straciliby
            > turystow (hahahaahahaaa), a swoja droga wspolczuje j-23, ktory sie tak
            > beztrosko pluska w tych jeziorkach.....

            Renka, czasami piszesz z rozsadkiem a czasami jak cos palniesz to ... niech
            zgadne? double martini lunch? To ten pajac pisze o jakis ogrodzonych
            jeziorach... jedyne ogrodzone jeziora na terenach publicznych jakie tu widzialem
            to takie ktore sluza za ujecia wody pitnej.
            • Gość: renka Re:j-23 IP: *.home.cgocable.net 07.02.02, 05:13
              Nie traktuij tego calkiem serio, chociaz ja nie ufalabym tak bardzo tej wodzie.
              W Kanadzie nie ma tak. Jak cos ogrodza, to znaczy sie, jest nie tak.Jak otwarty
              dostep i jest OK woda, to napisza, ze kapiel na wlasne ryzyko. A jak strzezona
              plaza, to przewaznie jest informacja o stpniu skazenia wody.I tak my
              decydujemy, czy podjac ryzyko, czy nie.
              Ale z gazet wiem o historii takiego zbiornika wodnego, gdzie dzieci nawet sobie
              sie kapaly. Byl to taki zlew po starej hucie,od wielu lat nieczynnej, tam byla
              woda zawierajaca ogromne ilosci zwiazkow rakotworczych i ogolnie toksycznych.
              Nikt nic nie wiedzial, dopoki przez przypadek nie zrobili badan krwi i nie
              wykryli toksyn. Potem zaczeli sie inni badac i te same toksyny wykryli. W
              zeszlym roku to bylo. Potem sprawa ucichla.Wokol tego jeziorka mieszkalo sobie
              cos okolo stu paru rodzin w eleganckich domkach.Ludzie czesto wiedza o ryzyku,
              ale mysla sobie , a co tam , inni tez tu zyja i nic.W koncu kupili domy taniej,
              no nie? Przewaznie.
    • Gość: Biala Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.sympatico.ca 06.02.02, 22:24

      Bardzo mi sie podobalo, usmialam sie po pachi smile))

      ya_bolek napisał(a):

      > Tym razem nakresle jak to w trosce o zdrowie i zycie obywateli,
      > emigrantow, turystow i nielegalnych rzad amerykanski pozbawia
      > tychze od zwyczajnego, ludzkiego kontaktu z woda. Kontaktu dla zabawy,
      > dla ochlody, dla zapomnienia.
      >
      > Wiele jezior jest w mojej okolicy. Nawet kolo mojego domu jest
      > jedno. Oj, wskoczylo by sie do wody dla ochlody w upalny
      > dzien lipcowy. Marzenia. Ze wszystkich stron strasza wielkie znaki
      > "All water activities prohibited". Znaki te co roku pieczolowicie
      > zmieniane sa z pierwszym przymrozkiem na "All ice activities prohibited".
      > Wszystkie wieksze jeziora otoczona sa drutem kolczastym. Dostac
      > sie don mozna tylko przez brame wjazdowa.
      > W zadnym jeziorze nie wolno sie kapac.
      > W niektorych jest wydzielony pasek przybzezny o wymiarach 2x20 metrow, gdzie w
      > drodze wyjatku wolno pomoczyc nogi. Restrykcje egzekwowane sa przez zespol
      > zwartych i przygotowanych na wszystko rangersow, gotowych cie zakuc w kajdanki,
      > jesli zignorujesz zakaz kapieli badz jesli zlapia cie na piciu
      > piwa mocniejszego niz 3.2 procent
      > (czyli cokolwiek ponad bud light czy miller light).
      >
      > Wiecie, co mam na mysli pod haslem "fun swimming pools"? Baseny z fontannami,
      > ziezdzalniami i roznymi atrakcjami dla dzieci. W Polsce
      > jest ich na razie niewiele, choc pamietam jeden w Brzegu Dolnym.
      > W Niemczech sa bardzo popularne. Istny raj dla dzieci i doroslych.
      > Zabawy w berka, w chowanego, skoki do wody, zabawa w pilke wodna, piwo,
      > frytki...
      > Otoz takie baseny sa rowniez w US. Panuja jednak tutaj zupelnie
      > odmienne warunki. Nie chodzi mi bynajmniej o znaki "Caution - wet floor" (Kto
      > by przypuszczal?)
      > Ratownikow jest prawie tyle, co kapiacych sie. Chodza za kapiacymi sie krok w
      > krok.
      > Co chwila rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdza ratownicy, na specjalmnym
      > gwizdku marki golc.
      > "No jupming!" "No running!" "No food!" "No drink!" "No swinging!". Jest tez
      > zjezdzalnia.
      > W Niemczech wykorzystano sygnalizacje swietlna do kontroli zjazdow. Aby ludzie
      > na siebie nie wpadali.
      > Swiatlo czerwone - czlowiek jeszcze zjezdza. Swiatlo zielone - mozna jechac.
      > Kto chcial mogl uskuteczniac
      > zjazdy grupowe (i to w dowolnej pozycji, za zgoda partnera oczywiscie). W USA
      > owszem, jest sygnalizacja swietlna.
      > Ale jest i rowniez ratownik. Do do niego wlasnie nalezy prawidlowa
      > interpretacja sygnalizacji swietlnej,
      > upewnienie sie, ze osobnik przyjmuje prawidlowa pozycje przy starcie i wydanie
      > zgody na start.
      > O zjazdach grupowych zapomnijcie. Ratownik tez upewnia sie, ze osobnik
      > dysponuje minimalnym wzrostem i waga,
      > wymaganymi do korzystania ze zjezdzalni. Na nic zdadza sie prosby i grozby, ze
      > to nasze dziecko, ono lubi, itd.
      > Nie spelnia ustawowych warunkow - nie moze zjezdzac.
      > Punktualnie o godzinie 15 rozlega sie przerazliwy gwizd. To gwizdze glowny
      > ratownik, na specjalnym gwizdku marki golc.
      > "Wszyscy jazda z wody!". "Co jest?" pytam sie jednego z mlodocianych
      > ratownikow. "Oh, just a regular safety check, sir".
      > Sprawdzali, czy ktos sie nie utopil w wodzie, ktora w najglebszym miejscy siega
      >
      > po kolana i ktora obserwowana
      > jest non stop przez 20 czujnych par oczu.

    • Gość: aniutek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 07.02.02, 01:06

      Bolek przegina choc momentami trudno sie z nim nie zgodzic- ale tylko
      momentami :smile))))
      Jak to madrzy ludzie mowia- nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu.
      • ya_bolek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 07.02.02, 08:33
        Gość portalu: aniutek napisał(a):

        >
        > Bolek przegina choc momentami trudno sie z nim nie zgodzic- ale tylko
        > momentami :smile))))
        > Jak to madrzy ludzie mowia- nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu.

        Aniutek, przyjedz do Colorado (badz moim gosciem), przekonasz sie na wlasnej
        skorze. Pokarze Ci ogrodzone jeziora (otwierane o 6 rano i zamykane o 10.
        Kumpel z Florydy nie mogl zrozumiec: jak mozna "zamknac" jezioro? Ano, mozna.
        Gorzej z oceanem) i baseny, o ktorych pisze.

        bolek
        • Gość: Stary Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.clover.com.au 07.02.02, 12:03
          ya_bolek napisał(a):
          >
          > Aniutek, przyjedz do Colorado (badz moim gosciem), przekonasz sie na wlasnej
          > skorze. Pokarze Ci ogrodzone jeziora (otwierane o 6 rano i zamykane o 10.
          > Kumpel z Florydy nie mogl zrozumiec: jak mozna "zamknac" jezioro? Ano, mozna.
          > Gorzej z oceanem) i baseny, o ktorych pisze.
          >
          > bolek



          Kolego ya_bol, walcie jak w dym do Australii, co czyni na wakcje wielu
          Amerykanow! Byc moze dlatego, ze nasze 38 000 km linii brzegowej jest ciezko
          ogrodzic drutem. U nas tez probowano skarzyc lokalne gminy, jak sie ktos w morzu
          utopil, o to, ze na morskiej dzikiej plazy nie bylo co 100 m znaku z napisem ze
          plywac podczas sztormu jest niebezpiecznie, albo ze woda jest gleboka, ale u nas
          sedziowie wyrzuca takie sprawy za drzwi, orzekajac koszty na niekorzysc
          skarzacego...

          I luzniej tez bedzie. Taka plaze, za wstep na jaka na Hawajach trzeba placic, to
          u nas mozna miec tylko dla siebie. To jedna z przyczyn, dla ktorych formalne
          plaze nudystow sa tu rzadkoscia - jest dosyc miejsca, zeby kazdy sie uwali golym
          zadkiem albo czym innym do gory, nie wadzac nikomu
          • ya_bolek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 08.02.02, 07:27
            Dzieki, Stary, pomysle na tym.
            Z tego co piszesz, wyglada to zalkiem niezle. Choc z tego co slyszalem,
            Australia nie jest tak liberalna jak Europa Zachodnia. Przyznaje sie,
            niewiele slyszalem. Gdybys mogl mi cos napisac wiecej o Australii
            pod katem wolnosci, bylbym szczerze zobowiazany.

            Gość portalu: Stary napisał(a):

            > ya_bolek napisał(a):
            > >
            > > Aniutek, przyjedz do Colorado (badz moim gosciem), przekonasz sie na wlasn
            > ej
            > > skorze. Pokarze Ci ogrodzone jeziora (otwierane o 6 rano i zamykane o 10.
            > > Kumpel z Florydy nie mogl zrozumiec: jak mozna "zamknac" jezioro? Ano, moz
            > na.
            > > Gorzej z oceanem) i baseny, o ktorych pisze.
            > >
            > > bolek
            >
            >
            >
            > Kolego ya_bol, walcie jak w dym do Australii, co czyni na wakcje wielu
            > Amerykanow! Byc moze dlatego, ze nasze 38 000 km linii brzegowej jest ciezko
            > ogrodzic drutem. U nas tez probowano skarzyc lokalne gminy, jak sie ktos w morz
            > u
            > utopil, o to, ze na morskiej dzikiej plazy nie bylo co 100 m znaku z napisem ze
            >
            > plywac podczas sztormu jest niebezpiecznie, albo ze woda jest gleboka, ale u na
            > s
            > sedziowie wyrzuca takie sprawy za drzwi, orzekajac koszty na niekorzysc
            > skarzacego...
            >
            > I luzniej tez bedzie. Taka plaze, za wstep na jaka na Hawajach trzeba placic, t
            > o
            > u nas mozna miec tylko dla siebie. To jedna z przyczyn, dla ktorych formalne
            > plaze nudystow sa tu rzadkoscia - jest dosyc miejsca, zeby kazdy sie uwali goly
            > m
            > zadkiem albo czym innym do gory, nie wadzac nikomu

        • Gość: aniutek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 07.02.02, 15:12
          ya_bolek napisa?(a):

          > Gos´c´ portalu: aniutek napisa?(a):
          >

          > Aniutek, przyjedz do Colorado (badz moim gosciem), przekonasz sie na
          wlasnej
          > skorze. Pokarze Ci ogrodzone jeziora (otwierane o 6 rano i zamykane o
          10.
          > Kumpel z Florydy nie mogl zrozumiec: jak mozna "zamknac" jezioro? Ano,
          mozna.
          > Gorzej z oceanem) i baseny, o ktorych pisze.
          >
          > bolek
          z przyjemnoscia smile)))

          • Gość: BOGDAN Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.proxy.aol.com 08.02.02, 11:14
            Aniutek zwariowales?nie jedz do CO
    • Gość: ya_bolek Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 01:11
    • Gość: cfc Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.proxy.aol.com 12.02.02, 05:03
    • Gość: inha Re: Mit o wolnosci w USA - przyklad 3 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 19:39
      pizze do ciebie jako jabolka, gdyz weszlam na strone gw. napisz mi, jak mam sie
      zalogowac, bo nie wiem o co chodzi. in.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka