Gość: Baloo
IP: *.ne.ch
20.02.02, 12:48
Podczas pisania pewnej ksiazeczki zauwazylem, ze te same pliki , zaleznie od
tego, czy byly "sejwowane" na komputrze domowym, czy panstwowym (czyli u
szynkodawcy), zmienialy "objetosc" - ilosc zajmowanej pamieci na dyskietkach i
dyskach , a roznice dochodzily w skrajnych przypadkach do 100 %. Byly to
zwyczajne pliki Wordowskie (na windowsach 98, MOffice 97, te same wersje na
obydwu maszynkach, tyle , ze pochodzace z innych zrodel ).Zaznaczam, ze nie
chodzi mi o zmiany wynikle w wyniku mojej pracy (pisanie, kasowanie,
przeformatowywanie, itp...), tylko o fakt , ze ten sam plik, po
nacisnieciu "save" , mial u mnie np. 160 kB, a w robocie 240 kB.... bez zadnych
zmian z mojej strony ...
Nasz informatyk, gdy spytalem sie go o to, powiedzial, ze juz dawno przestal
probowac zrozumiec logike i zasady dzialania produktow Microsoft Company , po
czym kazal mi sie umowic na rozmowe u Gates'a, ale poniewaz nie lubie Dziadygi
(co mu zreszta zwisa i powiewa - za co tez go nie lubie ...:o)), postanowilem
spytac sie forumowych Szamanow od komputrow - chyba jeden to nawet u samego
Billa pracuje, albo co ...
Nie, zeby mi to spac po nocach nie dawalo,... ot, zwykla ciekawosc ..
Z gory dziekuje,
baloo