Niedlugo lece w kilkudniowa podroz sluzbowa i jako
osoba palaca bede poddany terrorowi niepalaczy,bo pare
lat temu wymyslono loty dla niepalacych. Te 8 godzin
bez "dymka" to okropny horror i nieporozumienie.
Siedzac juz w samolocie nie zamawiam kawy,ani
drinka,bo bez papierosa nie ma o tym mowy.
Mialem nadzieje,ze forma kupi bilet na
"Aeroflot",bo to ostatnia oaza(poza wakacyjnymi
przewoznikami),gdzie mozna delektowac sie papieroskiem.
Pozatym w powietrzu odbywaja sie czasami okropne burdy
bo ktos pali w WC,albo demonstracyjnie w tylniej czesci.
Moj pracodawca,tez linia lotnicza,niestety ulegli presji
i od paru lat wygnali palenie. Zamaiast np w gornym
deck 747 wyrzucic krezusow i zrobic barek i raj dla
palaczy,poddali sie temu trendowi.
Palacze(podrozujacy) laczmy sie

!!!!!!!!!!!!