Pamietam bedac mlodym obywatelem PRL. wracajac czesto -gesto z mokrych imprez
i meczony dziwnym uczuciem suchosci w gardle ,przechodzac obok sklepu
mleczarskiego mielismy zwyczaj brac ze skrzynek roznego rodzaju napoje ,takie
jak :kefir,maslanka ,mleko,zsiadle mleko itp.zaznaczam,ze zawsze
wkladalismy

) pieniadze w pusta butelke ! Jak one te sprzedawczynie to potem
wyciagaly? To byly czasy ! Pod sklepem stal towar bez opieki i czekal az
przyjdzie sprzedawczyni i otworzy sklep i wniesie to do srodka. Oczywiscie
butelki mialy kapselek o roznych kolorach co oznaczalo rodzaj napoju. Kto to
jeszcze pamieta ?