Gość: felusiak
IP: *.nyc.rr.com
07.08.04, 19:58
Najwiekszym problemem drazacym swierza polska emigracje jest nieznajomosc
jezyka a zatem zycie we mgle. Tak jakby ktos uderzyl mlotem w tyl glowy.
Gwiazdki w oczach, krok chwiejny i zamazany obraz rzeczywistosci. Po kilku
latach dochodzi frustracja spowodowana niemoznoscia dogadania sie z wlasnymi
dziecmi i wtedy przychodzi chec powrotu.
Nie mozna powiedziec, ze polacy nie asymiluja sie jednak jest to proces powolny.
Ciagle gdzies drzemie mysl o powrocie i tymczasowosci pobytu za granica. Stad
niechec do nauki jezyka i ciagle tlumaczenie samym sobie Po co sie uczyc skoro
niedlugo i tak wracamy. Po dwudziestu kilku latach ciagle jest ciezko dogadac
sie z tubylcami i ciagle nie wiemy o co chodzi.
Znacznie lepiej radza sobie ci, ktorzy wladaja miejscowym jezykiem.
Polonio, qrwa, zacznij uczyc sie jezykow.