Gość: Kagan
IP: *.lib.unimelb.edu.au
16.09.04, 12:43
Ostatnio w bibliotece chcialem pozyczyc WORLD ALMANAC AND BOOK OF FACT. Na
polce bylo napisalne, zeby sie zapytac o ksiazke w informacji. A w informacji
pani, ktorej sie nie chcialo doopy ruszyc odmowila mi obslugi twierdzac, ze
nie rozumie mego angielskiego (a jestem absolwentem tego samego uniwersytetu,
do ktorego nalezy ta biblioteka). Kumoterstwo kowtnie w Australii, bo jak
inaczej taka chamka, leniuch i tlumok mogla by miec prace, kiedy codziennie
zwalniaja tu z pracy setki osob (ostatnio w Kodaku)...