Dodaj do ulubionych

Lech Kaczyński szuka przepisu

06.10.04, 18:33
Urzędnicy: zablokujemy próbę pobicia seksualnego rekordu

Lech Kaczyński poprosił miejskich prawników, by znaleźli przepis pozwalający
nie dopuścić do uprawiania grupowego seksu na targach Eroticon. Tymczasem
niezależni prawnicy mówią, że takiego przepisu nie ma.

O kontrowersjach, jakie wśród warszawskich urzędników wywołują zaplanowane na
weekend targi erotyczne, pisaliśmy wczoraj. Miasto zawiadomiło prokuraturę o
podejrzeniu popełnienia przez organizatorów przestępstw stręczycielstwa,
sutenerstwa i sprowadzenia zagrożenia epidemiologicznego. Urzędnicy chcą
uniemożliwić rozegranie konkursu, w czasie którego będzie bity seksualny
rekord świata (jedna kobieta będzie na oczach tłumu współżyć z jak największą
liczbą mężczyzn). - Nie chcemy, by coś takiego miało miejsce w stolicy.
Dlatego zrobimy wszystko, by poruszając się w granicach prawa, uniemożliwić
rozegranie tego konkursu - zapowiada Lech Kaczyński, prezydent Warszawy. -
Znajdziemy przepis prawny, na podstawie którego nie dopuścimy do bicia
rekordu.

Krzysztof Orszagh z miejskiego Zespołu ds. Pomocy Ofiarom Przestępstw
dodaje. - Mam zapewnienie ze strony Komendy Stołecznej Policji, że
funkcjonariusze nie dopuszczą do rozegrania tej żenującej konkurencji -
przekonuje.

Policja jest ostrożna w komentarzach. - Jeśli dojdzie do złamania prawa, to
mamy obowiązek podjąć odpowiednie działania - mówi Anna Kędzierzawska z KSP.
Nie chce jednak odpowiedzieć, czy mundurowi uniemożliwią bicie seksualnego
rekordu.Orszagh ostrzega. - Jeśli nie będzie interwencji, skieruję
zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez policję do Inspektoratu KSP
(policja w policji - red.) - mówi.

Tymczasem uznani prawnicy uważają próby uniemożliwienia rozegrania seksualnej
konkurencji za absurdalne. - Nie ma podstawy prawnej do wymierzenia kary za
zorganizowanie takiego konkursu - ocenia prof. Marian Filar, karnista z
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Takie zachowania absolutnie nie
podlegają ocenie prawa karnego, a więc nie są przestępstwami.

Robert Smoktunowicz, warszawski senator i adwokat, jest podobnego zdania. -
Na udział w biciu seksualnego rekordu godzą się ludzie dorośli. Podpisują
umowy, dostają pieniądze. Nikt ich do niczego nie zmusza. Patrzą na to także
ludzie dorośli. Z punktu widzenia prawa wszystko jest tu legalne. Przerywanie
tego przy powołaniu się na stręczycielstwo, sutenerstwo czy zagrożenie
epidemiologiczne byłoby bezprawne - ocenia.


www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=49208
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka