Gość: Mirko
IP: 65.206.44.*
24.06.02, 15:50
W USA.
*********
Nie ma (kolejność nieistotna):
1.Format kalendarza.
W/g amerykańskiego kalendarza każdy tydzień kończy się na sobocie a nowy
zaczyna od niedzieli.
2.Amerykański pomigany (bo niekonsekwentny) system miar i wag. Mile, funty,
stopy, cale, stopnie tego tam na "f"..., galony, pinty i ułamki tychże.
Wojsko amerykańskie od dawna przeszło na system metryczny.
De facto podanie, że 10:30 PM to 22:30 to "Military Time".
www.convert-me.com/en/
www.searchthingy.com/weight.htm
home.clara.net/brianp/weights.html
3.Że wszystko MUSI przynosić dochód. Jak nie - to do wora. Zabić dechami.
Właśnie toczy się debata czy zlikwidować dalekobieżne pociągi "Amtrak", bo
przynoszą straty (nigdy nie przyniosły zysku).
Tu dodam, że n.p. bilet z Nowego Jorku do Filadelfii (2 godziny jazdy) kosztuje
ponad $100 w jedną stronę.
4.Brak jakiejkolwiek formy (poza wykupieniem tragicznie drogich - prywatnych)
ubezpieczeń med. dla ludzi pracujących, którym firmy ich nie zapewniają
(większość małych).
To w/g mnie przy bogactwie i ilości marnotrawstwa tego kraju - jest po prostu
wstyd i skandal.
Ma:
1.Zarobki i wysokość podatków.
(Kierowniczka biblioteki miejskiej w moim miasteczku zarabia prawie
$100000/rocznie, czyli tyle co Szef Straży Ogniowej i prawie tyle co Komendant
Policji.
Ważna Szyszka. (I ładniutka też).
2.Nieupierdliwość machiny podatkowej i administracyjnej dla działalności
drobnego i małego biznesu, czyli firm zatrudniających poniżej kilkuset osób.
3.Komputeryzacja.
Darmowy dostęp do Internetu jest n.p. w każdej bibliotece.