ewika-uk
30.06.05, 00:23
Moze nie powinnam tego pisac,ale jestem tak wsciekla i wyprowadzona z
rownowagi ze musze gdzies to wywalic,i mam nadzieje ze wybralam dobre
miejsce?!No i oczywiscie jestem ciekawa co wy o tym sadzicie(a moze ktoras z
was spotkalo to samo?)
Otoz,dwa miechy temu przyjechala do londynu siostra przyjaciela mojego
meza,oczywiscie nikt nic nie wiedzial az do jej przyjazdu,jej wlasny brat
traktowal ja jak powietrze,po prostu byl zly ze przyjechala itd(nie pytalam
dlaczego ,bo niby co mnie to)Zaraz w poniedzialek przyszla do mnie z placzem
ze brat kaze jej isc gdzies do pracy bo go nie stac na utrzymanie dodatkowej
osoby(ladnie powiedziane)wiec ja pytam znasz angielski>znam..wiec podzwonilam
do paru znajomych,zeby chociaz pare groszy miala..dostala prace od
reki..poszla sprzatac..i tu sie zaczyna cala historia.
Dzien w dzien przychodzila i jeczala jak jej ciezko(pracowala po 4-5 godzin
dziennie)-ze jej sie nie oplaca bo malo kasy-ze jej szefowa(moja kolezanka)
to poj...baba itdze po co ona tu wogole przyjechala..sluchalam,kipialam ze
zlosci ale co tam..niech narzeka.Oczywiscie okazalo sie ze nie zna jezyka,no
i tam gdzie miala sprztac 4 godz byla tylko godzine,sprzatala po lebkach
itd,ludzie dzwonili do agencji ze skargami..kolezanka poprosila ja zeby
zaczela sie starac..ta wyskoczyla do niej..co ty mozesz wiedziec..tylko sie
dorabiasz na takich jak ja.ta oczywiscie przemilczala(podziwiam).No i pewnego
dnia powiedziala mi ze 26 czer. wraca do polski,ja jej ze ok,ale powiedz oli
ze jedziesz to sobie kogos znajdzie na twoje miejsce itd,no i poweiedzaial ze
tak zrobi,przez ten czas pomagalam jak moglam,prowadzilam za reke itd,kilka
dni przed wyjazdem okazuje sie ze wyslala paczke do mamy a tam byl paszport i
dowod,..rany..obdzwonilam ambasady,konsulaty,lotniska..bo zostalo jej tylko
prawko..niby mialo byc ok,przyszedl wieczor przed jej porannym wylotem,maz
sie z nia umowi na rano zeby ja podrzucic na luton itd,godz.23.30 dostajemy
telefon od kolezanki ktora ja zatrudnila..i co sie okazalo ..nasza
uciekinierka wysyla do niej smsa tresci..czesc,jutro wracam do polski,a ty
rob co chcesz,kluczyki do mieszkan odbierz sobie od mojego brata.czesc.moj
maz sie wk...zadzwonil do niej i mowi co ty wyprawiasz..a ta z
tekstem ..traktuje ja tak jak ona mnie traktowala,maz do niej ty gowniarzu
tak sie odplacasz,to jutro rano rob sobie to co chcesz,ja cie nie zawioze
itd..byla niezla afera,a mi bylo tak glupio ze ja polecilam jak
cholera,zreszta aa szkoda gadac wstyd i tyle...no i pojechala
sobie...dzisiaj dzwoni tesciowa..co tam sie stalo ze on ataka zaplakana
wrocila do polski i ze taka gehenne przeszla,mowi ze nie moze dojsc do
siebie,i ze kto jak kto ale najbardziej ma zal do mnie bo to ja tak
wszystkich nabuntowalam przeciw niej.....zreszta wszystko bylo ze ja ja tak
bardzo skrzywdzilam..i jaka to ja jestem niedobra...
Na poczatku nie moglam uwierzyc..a teraz..jestem w szoku..juz chyba nigdy
nikomu nie pomoge..bo po co.
I co wy na to?????????
sorki ze tak dlugo,ale lzej mi teraz