Dodaj do ulubionych

I co wy na to????

30.06.05, 00:23
Moze nie powinnam tego pisac,ale jestem tak wsciekla i wyprowadzona z
rownowagi ze musze gdzies to wywalic,i mam nadzieje ze wybralam dobre
miejsce?!No i oczywiscie jestem ciekawa co wy o tym sadzicie(a moze ktoras z
was spotkalo to samo?)
Otoz,dwa miechy temu przyjechala do londynu siostra przyjaciela mojego
meza,oczywiscie nikt nic nie wiedzial az do jej przyjazdu,jej wlasny brat
traktowal ja jak powietrze,po prostu byl zly ze przyjechala itd(nie pytalam
dlaczego ,bo niby co mnie to)Zaraz w poniedzialek przyszla do mnie z placzem
ze brat kaze jej isc gdzies do pracy bo go nie stac na utrzymanie dodatkowej
osoby(ladnie powiedziane)wiec ja pytam znasz angielski>znam..wiec podzwonilam
do paru znajomych,zeby chociaz pare groszy miala..dostala prace od
reki..poszla sprzatac..i tu sie zaczyna cala historia.
Dzien w dzien przychodzila i jeczala jak jej ciezko(pracowala po 4-5 godzin
dziennie)-ze jej sie nie oplaca bo malo kasy-ze jej szefowa(moja kolezanka)
to poj...baba itdze po co ona tu wogole przyjechala..sluchalam,kipialam ze
zlosci ale co tam..niech narzeka.Oczywiscie okazalo sie ze nie zna jezyka,no
i tam gdzie miala sprztac 4 godz byla tylko godzine,sprzatala po lebkach
itd,ludzie dzwonili do agencji ze skargami..kolezanka poprosila ja zeby
zaczela sie starac..ta wyskoczyla do niej..co ty mozesz wiedziec..tylko sie
dorabiasz na takich jak ja.ta oczywiscie przemilczala(podziwiam).No i pewnego
dnia powiedziala mi ze 26 czer. wraca do polski,ja jej ze ok,ale powiedz oli
ze jedziesz to sobie kogos znajdzie na twoje miejsce itd,no i poweiedzaial ze
tak zrobi,przez ten czas pomagalam jak moglam,prowadzilam za reke itd,kilka
dni przed wyjazdem okazuje sie ze wyslala paczke do mamy a tam byl paszport i
dowod,..rany..obdzwonilam ambasady,konsulaty,lotniska..bo zostalo jej tylko
prawko..niby mialo byc ok,przyszedl wieczor przed jej porannym wylotem,maz
sie z nia umowi na rano zeby ja podrzucic na luton itd,godz.23.30 dostajemy
telefon od kolezanki ktora ja zatrudnila..i co sie okazalo ..nasza
uciekinierka wysyla do niej smsa tresci..czesc,jutro wracam do polski,a ty
rob co chcesz,kluczyki do mieszkan odbierz sobie od mojego brata.czesc.moj
maz sie wk...zadzwonil do niej i mowi co ty wyprawiasz..a ta z
tekstem ..traktuje ja tak jak ona mnie traktowala,maz do niej ty gowniarzu
tak sie odplacasz,to jutro rano rob sobie to co chcesz,ja cie nie zawioze
itd..byla niezla afera,a mi bylo tak glupio ze ja polecilam jak
cholera,zreszta aa szkoda gadac wstyd i tyle...no i pojechala
sobie...dzisiaj dzwoni tesciowa..co tam sie stalo ze on ataka zaplakana
wrocila do polski i ze taka gehenne przeszla,mowi ze nie moze dojsc do
siebie,i ze kto jak kto ale najbardziej ma zal do mnie bo to ja tak
wszystkich nabuntowalam przeciw niej.....zreszta wszystko bylo ze ja ja tak
bardzo skrzywdzilam..i jaka to ja jestem niedobra...
Na poczatku nie moglam uwierzyc..a teraz..jestem w szoku..juz chyba nigdy
nikomu nie pomoge..bo po co.
I co wy na to?????????
sorki ze tak dlugo,ale lzej mi teraz
Obserwuj wątek
    • dorotafrancis Re: I co wy na to???? 30.06.05, 00:45
      Szczerze wspolczuje...

      Przerabialam podobne sytuacje juz kilka razy i zawsze mowie, ze juz nikomu
      wiecej nie pomoge. Niestety za jakis czas zapominam... I znowu pomagam.

      Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do siebie...
    • gosiash Re: I co wy na to???? 30.06.05, 01:02
      O ratunku, to dobrze że już wyjechała! Trzeba było z jej bratem pogadać zanim
      jej pracę znalazłać, ale jak to mówią mądry Polak po szkodzie wink Mam nadzieję,
      że opowiedziałas teściowej dokładnie co i jak? Jeżeli nie to bardzo Cię proszę,
      ze szczegółami, bez oszczędzania, bo jak widać ona tam głupoty na Ciebie
      wygaduje.
      Na szczęcie jakichś większych tragedii, jak rozumiem, nie było. Twoi
      przyjaciele i tak wiedzą jaka jesteś, a inni niech się bujają. No trudno, nie
      Twoja wina, ale Cię doskonale rozumiem, bo jak się kogoś poleca, to się
      człowiek odpowiedzialny czuje. Ale, w sumie to ona teraz siedzi i narzeka, a Ty
      jak najszybciej zapomnij o tym incydencie. Oczywiście jak już wszystkim
      opowiesz, bo to rzeczywiście ulgę przynosi wink
      • gosia7813 Re: I co wy na to???? 30.06.05, 09:52
        Ewa wogóle się nie przejmuj bo to szkoda Twoich nerwów. Najlepiej to nikomu nie
        pomagać, ja też się o tym przekonałam 2 razy i mi już starczy. Załatwiłam
        koleżance sprzątania i to przez moja klientkę, a ta leniuch, królewna, wiecznie
        zmęczona itp. i też na koniec taki numer wywinęła, że myślałam, że umre ze
        wstydu. I podobnie było drugim razem z tymże z Piotrka kolegą.
        Głowa do góry i się nie martw, ale rozumiem Cię bo człowiek chce pomóc, a
        zamiast dziękuje to ma kupe problemów i zszargane nerwy.
        • ewika-uk Re: I co wy na to???? 30.06.05, 15:43
          dziewczyny dzieki za pocieszenie,dzisiaj juz mi lepiej ale i tak nie moge
          uwierzyc w to co sie stalo....a tak chcialam pomoc...no ale dostalam
          nauczke,mam nadzieje ze teraz bede ostrozniejsza..no do nastepnego razu..
          dzieki i pozdrawiam
          • mgna Re: I co wy na to???? 30.06.05, 21:20
            My nie mielismy podobnych sutyacji, poniewaz nie Polakom, ale Anglikom
            pomagalismy. Dobremu koledze, zeby byc dokladna. Wykorzystywal nas przez kilka
            miesiecy. Afera juz sie skonczyla, ale ja z gory powiedzialam ze jesli komus
            kiedykolwiek pomozemy to z gory ustalimy pewne regoly i je spiszemy na papierze
            i wszyscy podpiszemy. W pewnym sensie kontrakt podpiszemy. Prawde powiedziawszy
            jestem weary do ludzi ktorzy tylko narzekaja, wiktymizuja sami siebie i probuja
            naciagac tych ktorzy im wspolczuja.

            Na twoim miejscu zrobilabym jedna z tych rzeczy: olala tesciowa, nagadalabym
            jej jak to naprawde bylo, lub poprosilabym meza zeby wstawil sie za ciebie.
    • mama5plus Re: I co wy na to???? 30.06.05, 21:56

      Ewika, wspolczuje Ci bardzo bo wiem jak to boli.
      Mialam kilka takich sytuacji.
      Po kazdej sobie obiecywalam, ze juz nigdy wiecej
      Zwlaszcza, ze nie tylko spotkalismy sie po wszystkim z oskarzeniami,
      pretensjami, ale powaznie to nadszarpnelo nasz i tak bardzo skromny
      wowczas budzet domowy. Niestety tacy `ludzie` nie maja zadnych skrupulow.

      Przykro mi bylo szczegolnie ze wzgledu na meza, ktory nalezy do tych
      co to z sercem na dloni.

      Ale dopiero ostatnimi czasy trzymam sie tego postanowienia
      (ciaza mi aktualnie w tym pomaga wink )
      W glowie mi sie nie miesci, ze bylam taka glupia, ale coz.
      Czlowiek uczy sie na bledach. Przynajmniej teraz szybko wylapuje
      wszelkie oznaki postawy roszczeniowej.

      Nie pozostaje nic innego jak olac i zapomniec ale wiem, ze to nielatwe.
      Zwlaszcza gdy dotyczy rodziny czy innych, w jakis sposob bliskich osob.
      Trzymaj sie. Ja bym sie nie tlumaczyla nikomu.
      Moze jednak maz powinien swojej mamie sprawe naswietlic o ile to ma jakies
      znaczenie.
      • ewika-uk Re: I co wy na to???? 30.06.05, 22:40
        macie w zupelnosci racje,chociaz powiem wam, ze jakby byla znowu taka sytuacja
        to znajac sama siebie(taka dupa jestem),znowu bym pomogla..i takie bledne
        kolo ..ale juz tyle sobie obiecywalam i nadal robilam jak glupia i zawsze bylam
        za to karana w ten sposob..bo przeciez nie zostawisz rodaka na ulicy ..jak jest
        w potrzebie ..no i po dwoch dniach okazuje sie ze nie ma rodaka,kamery,kasy i
        mojego paszportu...dobrze ze chociaz nie obgadal mnie do ludzi smilechociaz kto go
        wie?
        jesli chodzi o tesciowa to nie mam jej nic do zarzucenia..wiecie jak to na
        wsi ..jeden obok drugiego mieszka..plotki lotem sie rozchodza ,no a ona pewnie
        by nie chciala zeby ktos mieszal jej rodzine z blotem za to tylko ze pomoglismy
        (calkiem niepotrzebie)...ale teraz dostalam nauczke i mam nadzieje ze
        zapamietam ja na dlugo..mam nadzieje
    • kokolores Re: I co wy na to???? 30.06.05, 23:56
      Nie przejmuj sie !!Ja tez sie nieraz tak samo przejechalam na takzwanych
      "znajonych" z Polski i mam nauczke!!Szkoda slow!
      Teraz pomagam tylko mojej najblizszej rodzinie.
      Reszta moze mi naskoczyc na kant d..y!!
      :o)
      • mrufkaa Re: I co wy na to???? 01.07.05, 00:11
        No to widze, ze chyba wszystkie mamy takie niemile doswiadczenia sad(((
        Trzymaj sie Ewa, olej glupia dziewuche.
        • mgna Re: I co wy na to???? 01.07.05, 00:31
          Wiecie co, czytam wasze wypowiedzi i przypomnialam sobie ze obiecalam jednej
          Polce pomoc w to lato (jestem jej corki chrzestan matka wiec jak moglam
          odmowic!). Och, mam nadzieje ze to nie zakonczy sie zle. Zatrzymuje sie u nas
          na miesiac (gora) zeby moc szukac pracy. Nie wiem jak moj mezulek to zniesie bo
          juz od roku nasz dom byl przytulkiem/przystania dla zablakanych.

          Moja czeska kolezanka i jej maz tez ciagle komus z jej stron pomagaja. I
          rowniez maja czesto nieprzyjemnosci. Wydaje sie iz prawie kazdy nowy
          przybywalca oczekuje ze wszystko (praca, dach nad glowa i nawet TV licences!)
          bedzie gotowe dla niego/niej! Na dodatek jesli wynajmuja mieszkanie w jednym z
          ich domow, to mysla iz bedzie to za pol darmo lub za nic! Jej maz (anglik)
          nawet wozi Czechow do lekarzy, dentystow itd Pomagaja jak tylko moga, ale
          powoli zadaja sobie pytanie "ilez tak mozna"?
        • xiv Re: I co wy na to???? 01.07.05, 00:31

          mozecie mnie tez dopisac do listy... i wlasnie bliska rodzina...
          • ewika-uk Re: I co wy na to???? 01.07.05, 14:43
            zaczynam sie zastanawiac co jest lub bedzie gorsze, to jak odmowie pomocy i
            wszyscy beda mowic ze jestem beee bo nie pomoglam, czy jak pomoge i bede beee
            bo pomoglam ????
            • kokolores Ewika! 01.07.05, 17:06
              Obgadaja Cie tak,czy tak!!Wiec co to za roznica?
              Przynajmniej nie bedziesz musiala za kogos oczami swiecic i sie wstydzic jak w
              ww przypadku!Pomagaj tylko tym ,ktorym ufasz i wiesz ,ze Ci brudu nie narobia!
              :o)
              • ewika-uk Re: Ewika! 01.07.05, 18:20
                ..i tu wlasnie jest ten problem ze zawsze na tych najblizszych nie moge
                polgac..tak jakos wychodzi..obcy nie jest zadowolony i pojdzie w
                cholere ..bynajmniej ne slysze komentarzy a znajomy........same pomyje
    • elioli Re: I co wy na to???? 01.07.05, 15:59
      Witam,
      Przykro mi, ze ludzie sie w ten sposob zachowują. Tym bardziej czuje
      rozgoryczenie, ze jestem w takiej trudnej sytuacji ze potrzebuje pilnie znalezc
      prace - a ktos kto moglby mi pomoc nie zrobi tego bo ma przykre doswiadczenia.
      Pisze dlatego, poniewaz otrzymalam od Ciebie jakis czas temu nr do tej Oli (za
      co jeszcze raz serdecznie dziekuje!) i dzwonilam ale mam sie w sierpniu
      kontaktowac. Tak sie zlozylo ze na poczatku sierpnia lece do Londynu - okazalo
      sie ze bede miala gdzie mieszkac ale musze szukac pracy bo jej nie mam sad Zatem
      bede chodzic i pytac. Mam nadzieje, ze uda mi sie cos w koncu znalezc. No
      wlasnie, ja chetnie podjelabym taka prace ale nikt po takich doswiadczeniach
      nie bedzie mial ochoty mi pomoc tym bardziej ze jestem obca osoba. Przykre,
      bardzo przykre... ze tak ludzie postepuja i ze to Cie spotkalo i ...
      Pozdrawiam,
      • ewika-uk Re: do elioli 01.07.05, 18:13
        badz dobrej mysli..jesli tylko jestes gotowa na ciezka prace,bo napewno na
        poczatku lekko nie bedzie to cos znajdziesz..ktos napewno da ci szanse..bo
        jesli chodzi o ta moja kolezanke to wlasnie wprowadzila zmiany w swojej agencji
        i to wlasnie przez ta moja polecona(kolezanke),i teraz z tego co wiem to jest
        polroczny kontrakt i pobiera depozyt,ale co i jak to wiecej nie wiem bo glupio
        mi sie do niej odezwac,chociaz maz przeprosil ja i chyba wszystko ok,ale jakos
        tak mi glupio..i czekam co bedzie dalej..pozdrawiam
        • elioli Re: do elioli 01.07.05, 18:29
          Dzieki!
          Nie dziwi mnie to, ze po takich przygodach wprowadzila zmiany. Ja jestem
          przygotowana na ciezka prace bo przeciez nie jade tam na wakacje. Mam nadzieje,
          ze czujesz sie choc odrobine lepiej bo przeciez Twoi znajomi, ktorzy dobrze Cie
          znaja wiedza jaka jestes i wiedza zapewne, ze nie mozesz odpowiadac za
          zachowanie doroslej osoby. trzymaj za mnie kciuki! Jesli np. chcialabys aby Ci
          podrzucic cos z polski to moge ze soba zabrac. Pozdrawiam!
          • mgna Pomoc 01.07.05, 20:15
            Zastanawiam sie jak na te sprawy pomagania rodaka zapatruja sie np Hindusi czy
            Chinczycy...tz wiem ze chetnie jeden drogiemu pomaga (tutaj bardziej
            podbudowuja sie i dopinguja np do lepszej edukacji, pozniej oczywiscie odlicza
            ile ich ta pomoc kosztowala), ze sa potyczki ale...tutaj nie-Polak podsumowal
            iz Polacy sa o wiele bardziej dumni niz inne narodowosci, ze nie sa humble i ze
            takim ludzia trudniej jest pomagac, lub ze tacy ludzie predzej nie uczciwie z
            pomagajacym postapia....Zastanawiam sie czy jest to odpowiednie uogolnienie i
            jak na takie sprawy zapatruja sie inne imigranckie narodowosci...
            • ewika-uk Re: Pomoc 01.07.05, 20:51
              ..wlasnie..ciekawe,ale mysle ze kazda narodowosc ma swoje problemy zwiazane z
              pomaganiem,zreszta chyba ten swiat tak jest zbudowany...
              • mgna Re: Pomoc 01.07.05, 22:16
                ewika-uk napisała:
                > ..wlasnie..ciekawe,ale mysle ze kazda narodowosc ma swoje problemy zwiazane z
                > pomaganiem,zreszta chyba ten swiat tak jest zbudowany...
                Czyzby mozna bylo sadzic iz bez znaczenia jakie cultural conditioning sie ma,
                natura ludzka jest jedna i ta sama?
          • ewika-uk Re: do elioli 01.07.05, 20:44
            .. trzymam kciuki i dzieki za propozycje ale mam to szczescie ze zakupy robia
            mi co 2 tygodnie(w polsce)takze jak cos bedziemy w kontakcie..pozdrawiam
    • monika_irl Re: I co wy na to???? 01.07.05, 21:15
      Ewika całkowicie cie rozumiem i współczuję. Ja załatwiłam pracę swojej
      wtedy "dobrej" koleżance i jej mężowi, wynajęliśmy z nimi dom (za wyższą cenę)
      bo nie mieli gdzie mieszkać, zabieralismy ich wszędzie bo ja dysponowałam
      samochodem firmowym, a w podzięce co dostałam... po pewnym czasie wyprowadzili
      się do tańszego mieszkania wynajmowanego przez firmę chociaż mieliśmy kontrakt
      z landlordem, zostawili nas z czynszem którego niestety nie mogliśmy sami
      płacić, z rachynkami których nie zapłacili i jeszcze potrafili mi wynieść moje
      prywatne rzeczy z kuchni typu np garnki. Straciliśmy masę pieniędzy (prawie
      dwumiesięczna moja pensja) i jeszcze więcej nerwów.
      Nie przejmuj się gadaniem,
      • ewika-uk Re: I co wy na to???? 01.07.05, 21:20
        widze ze nie jestem sama z tym przypadkiem..7lat temu stracilam tak wlasnie
        najlepsza przyjaciolke..i to tylko dlatego ze ja tu czyli do uk sciagnelam..oj
        cos sie dzieje????moze rzeczywiscie za granica polak polakowi wilkiem czy jakos
        tak??
        • monika_irl Re: I co wy na to???? 01.07.05, 21:31
          polacy są strasznie zazdrośni
          jak innemu idzie za dobrze to drugiego już szlag trafia, a jeszcze za granicą
          to najgorsze instynkty wychodzą.
          Ja do tej pory nie mogę o tym wszystkim zapomnieć a minęło już prawie 2 lata i
          do tej pory odczuwamy stratę tych pieniędzy.
          • mgna Re: I co wy na to???? 01.07.05, 22:24
            > polacy są strasznie zazdrośni
            > jak innemu idzie za dobrze to drugiego już szlag trafia, a jeszcze za granicą
            > to najgorsze instynkty wychodzą.
            Nie wiem jak jest w Polsce, ale wsrod Polonii to tak to zauwazylam (stad
            kontakt zerwalam w latach nastoletnich). Jest to bardzo nieladne zachowanie i
            wrecz glupota. Zamiast jeden drogiemu pomagac i byc za to wdziecznym i sie
            odplacic, to jeden drogiemu nogi podstawia i wciaz jest niezadowolony ze
            swojego losu (ktorego bynajmniej nie ma zamiaru zmienic, chyba ze cos lepszego
            z nieba mu spadnie). Jesli tobie sie lepiej powodzi Amerykanin szczerze
            powie "good for you!" i ty bedziesz dla niego inspiracja do osiagniecia celow.
            U Zydowskich rodzin edukacja jest numer jeden i tez dopinguja sie aby osiagnac
            jak najlepszy cel. Uwazam ze polska zazdrosc jest jedna z najbrzydszych wad
            tego narodu.
            • mgna Re: I co wy na to???? 01.07.05, 22:28
              > Uwazam ze polska zazdrosc jest jedna z najbrzydszych wad tego narodu.
              dodam i nieodwdzieczanie sie...tz stosunek ze to i jeszcze lepsze mi sie ot tak
              nalezy. To podsumowania moich kilku niemilych spotkan, choc z drogiej strony
              afera tamtego roczna z Anglikiem nie byla przyjemniejsza.

            • monika_irl Re: I co wy na to???? 01.07.05, 22:42
              dokładnie też uważam, że zazdrość między polakami to największa głupota ale
              wydaje mi się, że polacy mają to w genach. Naprawdę nie znam drugiego takiego
              narodu. Nawet rosjanie jak mają swoje kłótnie to jeden drugiemu da w mordę ale
              zawsze sobie nawzajem pomogą.
    • ewunia_uk Re: I co wy na to???? 02.07.05, 11:18
      Nie dziwie sie, ze jestes wsciekla. Niestety tak to bywa z pomaganiem
      ludziom. Sa tacy, ktorym nigdy nie dogodzisz, i jeszcze beda mieli do Ciebie
      pretensje.

      Smutno to brzmi, ale czytajac takie opowiesci, czlowiek sie cieszy, ze ma
      bardzo niewielu znajomych w Polsce, a rodzine tez raczej poza Polska.

      Teraz tak troche obok tematu, ale moze ktos potrafi mi wyjasnic, dlaczego kazdy
      napotkany przypadkowo w UK Polak, niemalze zanim sie przedstawi, pyta:
      - Jak dlugo tu siedzisz?
      - Ile masz na godzine?
      - Ile placisz za mieszkanie?

      Mnie, przyzwyczajona do angielskiej mentalnosci, gdzie jakiekolwiek pytanie o
      dochody jest taboo, nie miesci sie zupelnie w glowie, jak mozna wlasnie
      poznanych ludzi o to pytac, w takim obcesowym stylu. I bynajmniej nie jest to
      odosobniony przypadek, tylko jakas cecha narodowa. Ostatnio na coraz wiecej
      Polakow mozna sie natknac w Newcastle, i wiele razy mi sie taki "krzyzowy ogien
      pytan" przytrafil.
      • elioli Re: I co wy na to???? 02.07.05, 13:01
        No wlasnie sad Wczoraj dzwonil moj mąż, ktory tam pracuje i jest tam miedzy
        innymi polka. Robi wszystkim takie problemy, ze wszyscy maja jej dosc.
        Powiedzial mi, ze miedzy nimi wszystkim tzn. nim i osobami innych narodowosci
        (hindusi, rosjanie, wlosi) panuje mila atmosfera, bardzo sie polubili i sobie
        pomagaja. Kazdy z nich pojechal tam po to by pracowac - nikt nie pojechal sobie
        na wczasy! Ona natomiast (poniewaz jest "przyjaciolka" szefa) zachowuje sie
        bardzo dziwnie, zgoda ma swoje prawa - ale wszystkich pracujacych tam ludzi
        traktuje jak po prostu bardzo brzydko, jak smieci. Przykre to.
      • mama5plus Re: I co wy na to???? 02.07.05, 14:15
        > - Jak dlugo tu siedzisz?
        > - Ile masz na godzine?
        > - Ile placisz za mieszkanie?


        Mnie jeszcze rozwala stwierdzenie w stylu:
        `No pomoz. Przeciez tobie na poczatku tez musial ktos pomoc, nie?`
        Jedno, ze nie musial. I cieszy mnie akurat, ze na niczyja pomoc nie musialam
        liczyc. Szczegolnie w takiej roszczeniowej formie.
        • ewunia_uk Re: I co wy na to???? 02.07.05, 14:18
          mama5plus napisała:

          > Mnie jeszcze rozwala stwierdzenie w stylu:
          > `No pomoz. Przeciez tobie na poczatku tez musial ktos pomoc, nie?`

          Heh. Ja "na poczatku" pomagalam mojemu angielskiemu mezowi, bo on konczyl
          studia, a ja juz pracowalam smile
          • ewika-uk Re: I co wy na to???? 02.07.05, 16:49
            ..kiedy kilka lat temu przyjechalam do londynu,starsza kobieta(polka)bardzo mi
            pomogla,kiedy chcialam jakos sie zrewanzowac..powiedziala ze nie chce
            nic,oprocz slowa ze kiedys jak bedzie mi lepiej mam rowniez pomagac..i tak tez
            czynilam ..ale widac ta paomoc nie wszystkim odpowiedala...i chyba juz wiecej
            nie chce..
            ps.
            z ostatniej chwili...
            jedzie na mnie jak na psie,tylko do mnie ma najwiekszy zal,dzien w dzien
            dostaje smsa od znajomych ze byla tam i tam i to i to mowila,bluzni na mnie jak
            bym ja conajmniej do burdelu sprzedala...co mam robic..dzisiaj myslalam ze moze
            by do niej zadzwonic...ale czy nie pogorsze sprawy...co radzicie???
            • ewika-uk Re: I co wy na to???? 02.07.05, 16:50
              ta panna co jej pomoglam oczywiscie
              • agazat Re: I co wy na to???? 02.07.05, 20:36
                Odplac pannie pieknym za nadobne, wyjasnij wszystkim sytuacje i powiedz, jak po
                gowniarsku sie zachowala, a co!!! Dlaczego ma po Tobie jezdzic, a Ty masz sie
                denerwowac, w koncu Ty niczego zlego nie zrobilas. Jesli juz robi z Ciebie
                jedze, to zasluz na to miano. Troche prawdy nie zaszkodzi.
                Powodzenia smile
            • elioli Re: I co wy na to???? 02.07.05, 21:55
              Zastanow sie czy warto zniżać się do jej poziomu. Przecież wszyscy Ci, ktorzy
              Cię dobrze znają doskonale wiedzą jaka jesteś. Czasami niestety tak bywa, że
              jeśli zaczniesz się tłumaczyć to i to zostanie źle odebrane. Jeśli do niej
              zadzwonisz to podejrzewam, że gó..ara będzie robić jeszcze większe problemy. Z
              drugiej strony dlaczego taka jędza ma Tobą poniewierać. Serdecznie Ci
              współczuję bo sytuacja po prostu fatalna. Życzę powodzenia i trafnych decyzji.
              Trzymaj się.
              • ewika-uk Re: I co wy na to???? 03.07.05, 11:39
                najchetniej udusilabym ja wlasnymi rekami.....szkoda gadac
                • mgna Re: I co wy na to???? 03.07.05, 12:26
                  Ewiko, ja chyba bym na to machnela reka (oprocz ze tesciowej to bym nagadala
                  jaka rozpuszczona krolewne sobie wychowala). Napewno masz wazniejsze i
                  godniejsze twojej uwagi sprawy w zyciu? Ludzie ktorzy psiocza non stop na
                  kogos, sami w swoj dolek popadna. Wczesniej czy pozniej znajomi zdadza sobie
                  sprawe ze dziewczyna przesadza/klamie. Nie ma sensu sie tlumaczyc, bo przeciez
                  sumienie masz czyste.
      • monika_irl Re: I co wy na to???? 02.07.05, 18:12
        ewunia_uk napisała:

        >
        > - Jak dlugo tu siedzisz?
        > - Ile masz na godzine?
        > - Ile placisz za mieszkanie?


        Ewunia to nie tylko w UK zadaja takie pytania w irlandii jest dokladnie to samo.
        Zanim jeszcze odpowiesz czesc to juz jestes bombardowana wlasnie tego typu
        pytaniami.


      • mgna Re: I co wy na to???? 03.07.05, 12:19
        Ewuniu, do twoich pytan dodam jeszcze jedno ktore mi czesto zadawaja:
        - Czy jestes katoliczka?

        Nie rozumiem jak mozna tak personalne pytania zadawac kiedy osobe ledwo co sie
        zna! Z takimi pytaniami nigdy sie nie spotkalam w Stanach.

        • ewunia_uk Re: I co wy na to???? 03.07.05, 12:59
          mgna napisała:

          > Ewuniu, do twoich pytan dodam jeszcze jedno ktore mi czesto zadawaja:
          > - Czy jestes katoliczka?

          To chyba raczej zadawane przez Anglikow? Fakt, zdarzylo mi sie pare razy,
          glownie w rozmowach z innymi rodzicami w kontekscie szkol dla dzieci. Poza
          tym, Anglicy czesto zupelnie bezceremonialnie pytaja, ile masz lat. Natomiast
          w Polsce pytanie o wiek, zwlaszcza kobiety, to taboo. Za to o zarobki Polacy
          pytaja bez ogrodek wink
          • eballieu Re: I co wy na to???? 03.07.05, 19:54
            Ja nie wiem czy pomoglam komus. Sama zaproponowalam znajomej ze studiow, ze
            moze sie u nas zatrzymac ze swoim facetem. Na tym sie skonczylo. Znamy sie do
            dzis, powiem, coraz lepiej. Dzis bedzie wyjezdzac z Londynu, dodam, ze nieco
            tej parze w tym pomoglismy - podslylalismy im ciekwawe oferty pracy. Dzis jada
            do Francji, ciesze sie z ich szczescia, ambitni ludzie.
            Reszta - ja juz nauczylam sie mowic, ze po pozyczke to sie idzie do banku.
            A fakt szokiem tez jest dla mnie to, ze sie ludzie pytaja mnie na pierwszym
            spotkaniu:
            - co robi Twoj maz
            - ile placicie za wynajem
            Nie jestem urazona, ze pyta sie ktos kto mnie zna dluzej ( w koncu moze chodzi
            o proownanie cen i ogolna orientacje), ale czasami gdy spotykam kogos po raz
            pierwszy, to odpowiadam - dla wloskiej mafii pracuje, stad jezdzimy wloskimi
            autamismile Co to za pytanie - co robi Twoj partner? Moja tesciowa do dzis dnia
            gdybym sama jej nie powiedziala co robie, to by sie nie spytala, bo to nie
            taktowne.
            A gdy ktos chce mi przyslac swoje dziecko z Polski, ze niby sie u nas zatrzyma
            i bedzie szukac pracy, a ja mam mu w tym pomoc, bo "siedze w domu", to zawsze
            mowie, ze nie wiem jak sie szuka pracy, bo my nigdy tu pracy nie szukalismy.
            Czasem jednak sama oferuje komus pomoc, ale juz chyba wiem komu. I uwielbiam
            gosci. Stad dziewiec weekendow pod rzad nie bylismy samismile
            • mgna "Co ty robisz? Co twoj maz robi?" 03.07.05, 22:01
              W Stanach, z kolei, to jest pytanie w porzadku. Raz ze rozmowca "wybada" co
              macie wspolnego w sprawach businessu (zawsze warto jest praktykowac
              networking), ale i rowniez poprzez to wybada +/- wasza majatkowa sytuacjie wink
              Wiec jest to bardziej dyskretniejsza forma pytania "ile zarabiacie" wink Mi to
              pytanie akurat nie przeszkadza.
          • mgna Re: I co wy na to???? 03.07.05, 21:56
            W naszym przypadku Polacy nie pytali sie o zarobki, ale np czy wynajmujemy nasz
            dom lub czy kupilismy jego lub ile nam zostalo do splacenia. Podobne pytania
            zadaja o auta. O nasze wyznanie tylko Polacy sie pytali - doprawdy az mnie
            zatkalo i wybaknela: "a co to ma do znaczenia!?"

            Ile razy jezdzilam do PL to z szokiem wysluchiwalam jak jakis znajomy znajomych
            (wiec zupelnie mi nieznana osoba), kto przed minuta dosiadl sie do naszego
            stolika, zaczyna przy kawce opowiadac ile zarabia i innych sie pyta o ich
            zarobki! Cos takiego nie zdarzylo by sie ani w Stanach, ani w Angli (choc tutaj
            tez byly wyjatki kiedy spotyka sie na business luncheons, lub kiedy daleki
            busienss contact dzwoni zeby poplotkowac jak komu sie powodzi i co kto ma i ile
            to on zarobil w zeszlym roku itd)
    • eballieu zazdrosc, bosz 03.07.05, 19:56
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2801214.html
    • eballieu Pomoc otrzymana 03.07.05, 20:44
      Tak, powinnam napisac, ze otrzymalam duzo, ogrom od innych. Czasem nawet dobrze
      ich nie znalam.
      Otrzymalam duzo pomocy od innych, bezinteresownej. Nikt mi pracy nie zalatwial,
      bo akurat takiej potrzeby nie bylo.
      Ale generalnie mam wrazenie ze przez cale zycie z jakis dziwnych zakamarkow
      nadchodzila pomoc. I nadchodzismile
    • emi54 Re: I co wy na to???? 03.07.05, 20:53
      Najlepiej to sie nie przejmowac,bo czy pomozesz czy nie to zawsze najgorzej sie
      na tym wychodzi.Wystarczy,ze jestes w UK to juz ludzie maja temat do gadania.W
      Polsce sie dziwia dlaczego ja tak zle opowiadam o Polakach na
      emigracji,dlaczego spotykamy sie tylko z kilkoma z naszych rodakow,niestety im
      wszystkim bardzo trudno zrozumiec jak to tu jest naprawde.Mi kiedys pomogla
      taka jedna dziewczyna,nie chciala pieniedzy wiec kupilam prezent,bardzo sie
      ucieszyla,ale po pewnym czasie jej zachowanie bylo dziwne,jak sie okazalo
      powodem byla zazdrosc,bo nawet jak kupilam sobie nowy ciuch-a mam ich nie za
      wiele,juz byla wsciekla.Sprowadzila przyjaciolke,pomogla i tamta zaczela sobie
      super radzic to kazala jej sie wyprowadzic.Ja wielu osobom pomoglam i nigdy nie
      wzielam pieniedzy,niektorzy do dzis nie powiedzieli ;dziekuje;,ale ja sie
      ciesze ze moglam im pomoc.Teraz niestety nas Polakow jest tu miliony i ciezko
      tak latwo zalatwic komus prace-teraz to dopiero gadanie jak to ona wciaz siedzi
      w Anglii i nie moze pracy zalatwic?...mam ich gdzies,mam wieksze problemy i mi
      nikt nie pomoze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka