Wlepil nam dzis po udanym sniadaniu na Covent Graden facet w zielonej czapce

. Spoznilismy sie o 1 minutke, bo miejsce na parkingu bylo oplacone do
12.00 a mysmy przyszly pare sekund przez 12.03. Ponoc spoznic sie mozna do 2
minut. Facet akurat odnotowywal sobie cos w notesiku, a mandat, ktory zostal
wypisany wczesniej (ciekawe z jakiej racji jak dopuszczalne spoznienie wynosi
2 minuty)dawno spoczywal sobie za wycieraczka samochodu. Widzialam faceta
nadchodzac od jakichs 200 metrow i w tym czasie juz mandat byl z wycieraczka
bo nic od tamtej pory nie umieszczal przy samochodzie.
Pewnie czyhal sep z wypisanym mandatem i jak sekunda stuknela to wlozyl go
tam gdzie trzeba. Szybko sie zmyl jak go zaczelismy o to pytac bo powiedzial,
ze wypisanego madatu cofnac nie moze.
Pewnie, ze nasza wina bo trzebabylo byc te kilkadziesiad sekund wczesniej.
Czasem trudno zdazyc na czas z maluchem, ktory ma ochote na tantrums i drugim
malym w wozku...no wiec jak planujecie breakfast na Covent Graden to z
zegarkiem w reku
zla jestem - tylko na kogo...
sugar