Dodaj do ulubionych

Pijany lekarz pogotowia ratunkowego - 3 promile !!

25.11.02, 16:57
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1169718.html

radca
Obserwuj wątek
    • lolo27 Re: Pijany lekarz pogotowia ratunkowego - 3 promi 25.11.02, 17:01
      <>...Napewno pil z biedy......
      • radca Re: Pijany lekarz pogotowia ratunkowego - 3 promi 25.11.02, 17:14
        Do mego syna przyjechal lekarz wojskowy (kapitan ) jako szef ZESPOLU
        REANIMACYJNEGO - mial 2,2 promila alkoholu we krwi.

        Nikt na pewno nie zgadnie - czy i jaka za to poniosl KARE ?

        Tego nikt napewno nie zgadnie.....

        radca
        • Gość: Wolny Re: Pijany lekarz pogotowia ratunkowego - 3 promi IP: *.208.119.196.Dial1.Weehawken1.Level3.net 25.11.02, 18:30
          radca napisał:

          > Do mego syna przyjechal lekarz wojskowy (kapitan ) jako szef ZESPOLU
          > REANIMACYJNEGO - mial 2,2 promila alkoholu we krwi.
          >
          > Nikt na pewno nie zgadnie - czy i jaka za to poniosl KARE ?
          >
          > Tego nikt napewno nie zgadnie.....
          >
          > radca




          Zapewne dostal awans, czy bardzo myle sie, Radco?
          • radca warto i trzeba domagac sie SPRAWIEDLIWOSCI 25.11.02, 19:04
            Gość portalu: Wolny napisał:

            > radca napisał:
            >
            > > Do mego syna przyjechal lekarz wojskowy (kapitan ) jako szef ZESPOLU
            > > REANIMACYJNEGO - mial 2,2 promila alkoholu we krwi.
            > >
            > > Nikt na pewno nie zgadnie - czy i jaka za to poniosl KARE ?
            > >
            > > Tego nikt napewno nie zgadnie.....
            > >
            > > radca



            > Zapewne dostal awans, czy bardzo myle sie, Radco?


            Nie Drogi Wolny

            awansu nie dostal,lecz wszystko na to wskazywalo na samym poczatku.
            Komendant Szpitala Wojskowego w Bydgoszczy - pulkownik Andrzej Wisniewski
            bardzo wychwalal publicznie dla PRASY i MEDIOW tego kapitana anestezjologa.
            Lecz stosowanie tej PROPAGANDY nie na wiele sie zdalo.Te bardzo silne STRUKTURY
            WOJSKOWE w komunistycznych STRUKTURACH WOJSKOWYCH w Bydgoszczy nie wiedzialy
            jeszcze wtedy ,ze spotkaja sie z czlowiekiem ktory nie bal sie stawic czola -
            ojcu. Ojcu,ktory zbieral informacje i krok po kroku odtwarzal przebieg zdarzen.

            Okazalo sie,ze ten caly anestezjolog wojskowy kapitan - to synek WYSOKIEGO
            OFICERA LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO - PULKOWNIKA z kadr POMORSKIEGO OKREGU
            WOJSKOWEGO.Starszy brat tego anestezjologa - byl juz majorem w WOJSKOWEJ
            KOMENDZIE UZUPELNIEN . Kolega ojca rowniez WYSOKI OFICER WOJSKOWEGO WYMIARU
            SPRAWIEDLIWOSCI w Polsce - PULKOWNIK Korycki ( byly Prezes Garnizonowego Sadu
            Wojskowego w Bydgoszczy) - emeryt zajal sie OBRONA tego pijanego kapitana.
            Mial go bronic "we wlasnym sadzie wojskowym" - gdzie pozostawil wychowankow.

            Niestety przeliczono sie - Opatrznosc sprawila,ze jednak ...

            radca

            ps. wycinek tej sprawy w nastepnym poscie.
            • radca Re: warto i trzeba domagac sie SPRAWIEDLIWOSCI 25.11.02, 19:11
              oto tylko kawalek tej "wojskowej sprawiedliwosci

              "PIJANY LEKARZ STWIERDZIL ZGON ZYJACEJ OSOBY
              W procesie apelacyjnym Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał lekarza, kpt.
              Dariusza Z. na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysiące
              złotych grzywny. Lekarz stwierdził zgon żyjącej osoby i podczas dyżuru pił
              alkohol. Skazany został jednak za to, że wysłał za siebie do sprawdzania
              trzeźwości alkomatem innego lekarza. (PAP)

              dziennik.pap.pl/Zes/zes_3.html "

              radca

              • Gość: Wolny Re: warto i trzeba domagac sie SPRAWIEDLIWOSCI IP: *.dialsprint.net 26.11.02, 06:58
                radca napisał:

                > oto tylko kawalek tej "wojskowej sprawiedliwosci
                >
                > "PIJANY LEKARZ STWIERDZIL ZGON ZYJACEJ OSOBY
                > W procesie apelacyjnym Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał lekarza, kpt.
                > Dariusza Z. na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysiące
                > złotych grzywny. Lekarz stwierdził zgon żyjącej osoby i podczas dyżuru pił
                > alkohol. Skazany został jednak za to, że wysłał za siebie do sprawdzania
                > trzeźwości alkomatem innego lekarza. (PAP)
                >
                > dziennik.pap.pl/Zes/zes_3.html "
                >
                > radca
                >




                Radco, czy moglbys podac dokladniejszy link, ten nie dziala:
                dziennik.pap.pl/Zes/zes_3.html "

                Any way, czekamy na wiecej info. w/w sprawie.

                Pozdrawiam
                • radca Re: warto i trzeba domagac sie SPRAWIEDLIWOSCI 26.11.02, 12:21
                  Gość portalu: Wolny napisał:

                  > radca napisał:
                  >
                  > > oto tylko kawalek tej "wojskowej sprawiedliwosci
                  > >
                  > > "PIJANY LEKARZ STWIERDZIL ZGON ZYJACEJ OSOBY
                  > > W procesie apelacyjnym Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał lekarza, kp
                  > t.
                  > > Dariusza Z. na pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz trzy tysi
                  > ące
                  > > złotych grzywny. Lekarz stwierdził zgon żyjącej osoby i podczas dyżuru pił
                  >
                  > > alkohol. Skazany został jednak za to, że wysłał za siebie do sprawdzania
                  > > trzeźwości alkomatem innego lekarza. (PAP)
                  > >
                  > > dziennik.pap.pl/Zes/zes_3.html "
                  > >
                  > > radca
                  > >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  > Radco, czy moglbys podac dokladniejszy link, ten nie dziala:
                  > dziennik.pap.pl/Zes/zes_3.html "
                  >
                  > Any way, czekamy na wiecej info. w/w sprawie.
                  >
                  > Pozdrawiam


                  Odezwe sie po poludniu

                  pozdrawiam
                  radca
    • luiza-w-ogrodzie Re: Pijany lekarz pogotowia ratunkowego - 3 promi 25.11.02, 23:39
      Radco,
      Czy dokonczyles Twoja historie na glownym watku jej poswieconym?
    • emerytka? Re Mały update 26.11.02, 14:11
      Pan lekarz został dyscyplinarnie wywalony z roboty.Do południa trzeżwiał,
      potem był przesłuchiwany.Twierdzi,że nie ma czego żałować."Ot,stara była to i
      umarła".Na razie postawiono mu zarzut zagrożony karą pozbawienia wolnosci do
      lat trzech.Przeprowadzona dziś sekcja zwłok zmarłej ma pozwolić prokuratorowi
      na ewentualne wysunięcie dalszych zarzutów.
      Przesłuchiwana załoga twierdziła,że "niedyspozycję" lekarza zauważyła dopiero
      na miejscu zdarzenia.Aby wyeliminować podobne przypadki,dyrektor szpitala
      zainstalowała alkomat,którym mają być badane wszystkie załogi karetek przed
      przystąpieniem do pracy(nie przed wyjazdem).Lekarze nie byli zbyt
      zadowoleni,ale rozumieli sytuację-to słowa pani dyrektor.
      Na razie tyle.
      Pozdrawiam
      Stefania.
      • radca " Ten lekarz to SMIERC " - artykul 26.11.02, 17:05
        www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Reportaz/Teksty/reportaz_1.shtml

        oraz

        www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/index.shtml
        radca
        • Gość: Wolny Re: ' Ten lekarz to SMIERC ' - artykul IP: *.dialsprint.net 26.11.02, 17:30
          radca napisał:

          > <a
          href="www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Reportaz/Teksty/reportaz_1.sh
          >
          tml"target="_blank">www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Reportaz/Teksty/reportaz_1.
          > shtml</a>
          >
          > oraz
          >
          > <a
          href="http://www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/index.shtml"target="_blank">www
          > .superexpress.pl/iso/Dzisiaj/index.shtml</a>
          > radca


          Pozwol, ze podam tu calosc - (kiedys ten art. zniknie).


          Nie tak dawno byla afera "skor"...



          ######
          PIJANY SIE RATOWAL

          Niedziela rano. 88-letnia pani Maria nagle źle się poczuła. - Mama od czasu do
          czasu miała takie ataki. Wtedy przyjeżdżał lekarz, dawał zastrzyk i było
          dobrze - opowiada Wanda Potopa, jej córka.
          Lekarz pogotowia, który został wezwany do 88-letniej Marii Potopy z Naratowa na
          Dolnym Śląsku przyjechał pijany. W sztok. Miał prawie 3 promile alkoholu w
          wydychanym powietrzu i ledwie trzymał się na nogach. Staruszka umarła na jego
          oczach. Nie kiwnął nawet palcem.

          Naratów koło Góry, Dolny Śląsk

          Niedziela rano. 88-letnia pani Maria nagle źle się poczuła. - Mama od czasu do
          czasu miała takie ataki. Wtedy przyjeżdżał lekarz, dawał zastrzyk i było
          dobrze - opowiada Wanda Potopa, jej córka.

          Pogotowie wezwano kilkanaście minut przed godz. 8. Dyspozytorka pogotowia z
          Góry wezwała z gabinetu dyżurnego lekarza, Andrzeja J. do wyjazdu. Sanitariusz
          i pielęgniarka czekali na niego 11 minut. Dopiero po kolejnym ponagleniu zszedł
          do karetki.

          ŁAPAŁ PŁOT

          Po przyjeździe do chorej Andrzej J. nie mógł się utrzymać na własnych nogach. -
          Słaniał się, przewracał. Żeby utrzymać równowagę, musiał się trzymać płotu
          przed naszym domem - opowiada roztrzęsiona Ewa Pacyna, druga córka zmarłej
          kobiety.

          Gdy przyjechało pogotowie, starsza pani była jeszcze przytomna. Lekarz nie był
          w stanie jej zbadać, nie wypowiedział też ani słowa. Wszedł do pokoju i usiadł
          na fotelu.

          - Mama zaczęła umierać. Pielęgniarka mierzyła jej ciśnienie. Spadało. Wbiła
          mamie wenflon i powiedziała do lekarza: "Panie doktorze, co mam robić? Co
          podać?". Zapadła cisza. Lekarz tępo patrzył przed siebie. Nic nie odpowiedział.
          Pielęgniarka miała łzy w oczach - opowiada Pacyna.

          Do reanimacji umierającej kobiety rzucili się sanitariusz i kierowca karetki.
          Bez skutku. Maria Potopa umarła.

          - Lekarz tylko podszedł i złapał mamę za rękę. Sanitariusz wypisał za niego akt
          zgonu. Tylko pieczątkę podbił... - dodaje Wanda Potopa.

          PIJANY W SZTOK

          Rodzina zmarłej wezwała policję. Funkcjonariusze zatrzymali Andrzeja J. w
          budynku pogotowia, gdzie pełnił dyżur.

          - Miał 2,86 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Postawiliśmy mu na razie
          zarzut narażenia drugiej osoby na utratę życia. Grozi mu za to do trzech lat
          więzienia - informuje aspirant sztabowy Mirosława Jakubik, rzecznik prasowy
          policji w Górze.

          Wczoraj miała być przeprowadzona sekcja zwłok kobiety. Po niej prokurator
          będzie mógł dołożyć zatrzymanemu lekarzowi kolejne zarzuty.

          Andrzej J. wczoraj do południa trzeźwiał. Po południu był przesłuchiwany przez
          policję.

          - Nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Mówi, że ratował kobietę. Że się
          starał - mówi oficer prowadzący sprawę. - Nie okazuje żadnej skruchy. Śmierć
          pacjentki, do której został wezwany, określił krótko: "Stara była, to i
          umarła" - dodaje policjant.

          Będą badani alkomatem

          Andrzej J. w pogotowiu pracował od kwietnia br. Lekarzem jest od 1984 r. Był
          kierownikiem pogotowia w Górze. Po postawieniu zarzutów przez policję został
          dyscyplinarnie zwolniony z pracy.

          - Nie możemy tolerować takich zachowań. To nie do pomyślenia - mówi Monika
          Witkowska, dyrektor szpitala i zwierzchnik zatrzymanego lekarza. - Zdarzyło się
          to u nas pierwszy raz i mamy nadzieję, że ostatni - dodaje. -

          Chciałabym przeprosić rodzinę zmarłej za to, co się stało. To naprawdę wielka
          tragedia - mówi.

          Żeby na przyszłość zapobiec wyjazdom pijanych lekarzy do pacjentów, pani
          dyrektor kupiła wczoraj... alkomat. - Teraz każdy lekarz przed wyjazdem do
          pacjenta będzie badany przez dyspozytora - informuje naszego reportera.

          Rodzina zmarłej Marii Potopy jest w szoku. Wszyscy w domu płaczą.

          - Jak on mógł po pijanemu do pracy przyjść?! To przez niego nasza mama nie
          żyje. Nie darujemy mu tego - odgrażają się. Zapowiadają, że będą się domagać od
          lekarza odszkodowania przed sądem.

          Robert Migdał
          www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Reportaz/Teksty/reportaz_1.shtml
          ##########

          Badania alkomatem przydalyby sie rowniez poslom zanim przystapia na sale obrad.
          Oczywiscie Monika Witkowska niech sie przyzna, ze to musztarda po... bo babcia
          nie zyje - obudzila sie za pozno?
          • Gość: liv-goodlife Re: zatrucie w szpitalu IP: *.peaknet.net 26.11.02, 17:55
            Wirus w żołądkach
            - Kto by pomyślał, że w szpitalu można się zatruć. Chyba wędlina nie była zbyt
            świeża. Dwa dni musiałem jeść kleik - skarży się Marek Sokołowski, były
            pacjent Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Od kilku dni na oddziale
            kardiologicznym, wewnętrznym i laryngologicznym pacjenci narzekają na bóle
            brzucha i biegunki.


            Czy pacjenci zatruli się nieświeżym jedzeniem, czy złapali grypę?
            Twierdzą, że to przez jedzenie. Dyrektor zaprzecza, podejrzewając o wszystko
            niepokorny wirus grypy.

            Zaczyna się od bólów brzucha. Potem dochodzi ostra biegunka.

            - Nie dość, że człowiek przyszedł tu z chorobą, to jeszcze złapał nową.
            Wykończyć się można - kwituje całą sprawę jeden z pacjentów Szpitala
            Bielańskiego.

            Biegunka i bóle

            Kilkoro pacjentów skarżyło się w ostatnim czasie na takie dolegliwości. Część
            z nich leży na oddziale kardiologicznym. Jeszcze inni na wewnętrznym i
            laryngologicznym.

            - Nie widzę innej przyczyny jak zatrucie pokarmowe. Myślę, że to przez
            wędlinę. Nigdy nie wyglądała i nie smakowała jak świeża. A nawet wręcz
            przeciwnie - mówi nam Robert Gawlik, pacjent szpitala, z wykształcenia technik
            żywienia.

            - Przez dwa dni przyjmowałem leki na zatrzymanie biegunki. W tym czasie mogłem
            jeść tylko kleik - dodaje Marek Sokołowski, który wczoraj wyszedł już ze
            szpitala. - To niedopuszczalne, żeby tutaj zatruć się jedzeniem.

            Może to wirus

            Dyrekcja szpitala od nas dowiaduje się o sprawie.

            - Pierwszy raz słyszę. Nie jest to chyba duże zjawisko. Na pewno bym o tym
            wiedziała - mówi nam dr Ewa Żydowicz-Mucha, dyrektor placówki. - Ordynatorzy
            oddziałów prowadzą przecież raporty. Powiadomiliby mnie, jeżeli coś byłoby nie
            tak. Kuchnia jest "szpitalna". Czuwa nad nią epidemiolog. Co jakiś czas
            sprawdza także sanepid. - Wszystkie nieprawidłowości od razu wyszłyby na jaw.
            Robiliśmy nawet anonimowe ankiety wśród pacjentów i nie narzekali w nich na
            jedzenie - mówi dr Ewa Żydowicz-Mucha. - Może to nie zatrucie, tylko wirus
            grypy. Objawy by się zgadzały. Od kilku miesięcy słyszymy o takiej grypie.

            Nie patrząc jednak na przyczyny, dyrekcja obiecała zbadać i wyjaśnić całą
            sprawę. Od dziś.




            Angelika Zdankiewicz
          • radca i pomyslec,ze atomski mi ubliza,ze potepiam takie 26.11.02, 17:56
            .. ze potepiam takie przypadki u lekarzy,ze jestem uczulony na nie.Wielu
            mowilo juz,ze " jesli ktos osobiscie nie przezyl czegos takiego - to nie jest w
            stanie sie wczuc w to.Rozumie,ale nie moze tego ,az tak przezywac bo sam tego
            nie doswiadczyl. "

            Lecz napewno nigdy i nigdzie nie "wsadzalem wszystkich do jednego wora " _
            napewno nie.Pisalem juz wielokrotnie w roznych dyskusjach,ze JESTEM PELEN
            PODZIWU I UZNANIA DLA RATUJACYCH ZYCIE I ZDROWIE LUDZKIE . Lecz bede potepial
            i ukazywal takie PRZESTEPSTWA I AROGANCJE jak taki ktory mial miejsce ostatnio
            i tym podobne.

            Bylem od poczatku na kazdej ROZPRAWIE SADOWEJ - gdzie oskarzeni byli dwaj
            lekarze pogotowia ratunkowego z Fordonu.Bylem rowniez Oskarzycielem POsilkowym
            w sprawie.MIalem wglad do wszystkich AKT .MOglem powolywac i przesluchiwac
            swiadkow.Moglem skladac rowniez WNIOSKI o Powlanie BIEGLYCH itd.

            Dziwie sie np. atomskiemu,ze ciagle ublizaja mi w tym temacie.

            Co innego jest np. czytanie cudzych AKT, lub wypowiadanie sie na ten temat np.
            prokuratora.

            Lecz ja studiowalem strona po stronie.Odtwarzalem przebieg calego dyzuru
            POGOTOWIA RATUNKOWEGO w Fordonie.Przepytalem mase swiadkow.Sprawdzilem przebieg
            tzw. "pracy zawodowej " i "sluzbe zawodowego zolnierza " - kapitana DARIUSZA Z.

            Powiem jedno - to byl poprostu : HORROR oraz SKANDAL !

            2,2 promila cytat jego zeznan " "NIE UZYWALEM SLUCHAWEK,NIE WIEM CZY MIALEM
            PRZY SOBIE "....

            radca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka