Maz NIE Polak

28.02.06, 12:02
Moj prawie ze maz jest Australijczykiem jestesmy ze soba dosc krotko, troche
ponad 2 lata ... i mamy malego synka.
Zdarza mi sie ze powatpiewam w sens istnienia naszego zwiazku i uczucie
dlatego ze mimo ze bardzo dobrze znam angielski - mieszkam tu pare lat ,
pracowalam w angielskiej firmie , skonczylam tutaj studia .. to mam problem w
komunikacji z nim.Tzn czuje sie czesto bezsilna probuje mu cos powiedziec ale
to nie to samo co po polsku .Jakbym nie dokonca mogla wyrazic co mysle i czuje
...taka niemoc......Po polsku nei raz zupelnie inaczej bym mu cos powiedziala
ale on nie zna polskiego ..wiec nie moge.
Tak sobie mysle ze to pewnie zaniknie z czasem ale kiedy? czy tez tak bywa w
waszych zwiazkach?
    • jagienkaa Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 12:16
      a wiesz mnie jest łatwiej mówić o uczuciach po angielsku niż po polskusmile jest
      tyle wyrażeń w angielskim których nie ma w polskim albo trzeba się namęczyć
      żeby to powiedzieć (take me for granted na przykład).
      Wiem że dużo osób ma takie kłopoty jak Ty, na przykład moja siostra (jej
      chłopak jest Amerykaninem) ale na szczęście ja mam odwrotnie. Ale ja jestem z
      mężem prawie 8 lat, to może Tobie też to przejdzie?
      • aliciap Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 13:17
        to prawda jest duzo fajnych wyrazen po angielsku...moze mi przejdzie mam
        nadzieje bo czasami ciezko jest , i dochodzi do nieporozumien
        • magdapol75 Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 14:52
          Jagienko,przeciez "you take me for granted" znaczy "nie doceniasz mnie",czasem trzeba dlugo pomyslec nad niektorymi polskimi odpowiednikami,ale najczesciej sa smile
          • jagienkaa Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 15:16
            ha, dla mnie to nie ma takiego samego znaczenia. Nie doceniasz mnie: you don't
            appreciate me. A take sb for granted to ma takie głębsze znaczenie
            (przynajmniej dla mnie).
            PS no ale że ja właściwie nie miałam długoterminowego polskiego chłopaka/męża
            to też tych wyrażeń nigdy nie używałam hihi.
            • magdapol75 Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 15:37
              Mi sie jednak wydaje ze nie doceniac kogos/czegos jest najlepszym odpowiednikiem take somebody/something for granted, ja akurat nie widze w angielskim znaczeniu tego wyrazenia niczego glebszego.
              Oczywiscie don`t appreciate tez znaczy nie doceniac, zalezy tylko w jakim kontekscie chcesz uzyc.
              Ja w sumie tez tego wyrazenia po polsku nie uzywam, bo moj maz mnie na szczescie docenia smile))
              P.S nie rozumiem czemu napisalas to ostatnie zdanie,czy Ty "take for granted" uzywasz tylko i wylacznie rozmawiajac z mezem ? smile
              • kingaolsz Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 15:45
                Ja popre Magde, bo tez wydaje mi sie takie tlumaczenie dosc oczywiste. Nie
                widze innej "glebi" tego stwierdzenia.

                Pozdr
                Kinga
                • jagienkaa Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 15:51
                  no nie wiem, dla mnie to trochę inaczej.
                  Zresztą w słowniku mam tak wytłumaczone: to accept a fact or situation without
                  questioning its rightness; to treat someone with too little attention or
                  concern, not recognize the true value of
                  appreciate: (m.inn) to be thankful, grateful; to understand fully, recognize
                  ja to podałam jako przykład, ale jednak tak jak mówiłam wydaje mi się że
                  angielski ma bardzo dużo wyrażeń które dosadniej wyrażają co się ma na myśli.
                  PS no i można poprzeklinać na męża pod nosem po polsku i nie zrozumie...
                  • aliciap Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 16:27
                    kiedys pomagalam komus pisac cos na temat to take for granted - i ja to rozumiem
                    tak :
                    ktos bierze cos za granted czyli wydaje mu sie ze mu sie to nalezy i nie docenia
                    tego czego wartosci , zachowuje sie jakby mu sie nalezalo. Inny kontekst :
                    bierzemy np osiagniecia typu wynalezienie telefonu za granted , jest i juz nie
                    wnikamy kto ile wlozyl w to poswiecenia.\Czuy bierzemy za granted cos co ktos
                    dla nas robi np obiad i odwracamy sie d... nie mowiac dziekuje wink

                    ale tak wracajac do tematu - mysle ze mimo ze mowie dobrze po angielsku to w
                    zyciu codziennym wychyodza roznice kulturowe inne podejscia do tych samych
                    sformulowan ... i wtedy chyba czuje ze oj angielski jednak nie jest taki mocny i
                    trzeba mi jeszcze czasu
                    • sugar_mami Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 17:58
                      A wiecie, ze ja tez (jak to pisze autorka) na poczatku tak mialam. Ja uwazam,
                      ze z czasem pewne roznice kulturowe sie zacieraja. Nie same oczywiscie, moje
                      polskie kolezanki jednoglosnie mowia, zem sie zangielszczyla. Angielki pewnie
                      sadza, zem 100% Polka...emigrujac skazujemy sie z gory na taka nijakosc crying

                      Juz nie pamietam dokladnie czasow, kiedy czulam sie niezrecznie w moim
                      mieszanym zwiazku. Ale bylo tak kiedys dawno, Tobie tez pewnie przejdzie i
                      takie zycie stanie sie sprawa bardzo naturalna.

                      pozdrawiam
                      sugar
                      • robak.rawback Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 18:38
                        mnie najbardziej frustruje jak jest jakis dobry kawal sytuacyjny lub w
                        szczegolnosci gra slow, albo w ogole kawal i niestety po angielsku brzmi
                        beznadziejnie i az szkoda ze po polsku gostek go nie zrozumie i na odwrot.
                        moj man po prostu kiedys wyl na glos ze smiechu czytajac jakies emaile,
                        oczywiscie przetlumaczyl na angielski, no ale nie bylo to juz takie smieszne
                        jak chcociazby samo sluchanie jak sie smial hehehe
                        czasami zalowalam ze nie moge do niego czegos tam po polsku powiedziec, on tez
                        zalowal czasami ze w jego jezyku to jest tak strasznie poetycko i ja nie
                        zrozumiem itp itd.
                        no ale mielismy kupe okreslen w angielskim (sami sobie powymyslalismy), troche
                        tez z jeszcze innego jezyka. i jakos tak sie rekompensuje.
                        a moze po prostu wy nie jestescie dobrze dobrani w ogole jako para i stad
                        nieporozumienia? moze to nie tyle o jezyk chodzi ile o osobowosc? moze tez
                        zwiazek sie wypala?
                        bo moj man na przyklad to mam wrazenie robi sie juz ex-man. bo jakos ostatnio w
                        ogole nie mamy o czym gadac.
                        • natalia.brzeska Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 18:58
                          Własnie wczoraj "mój" Anglik mi powiedział: "You're not Polish. You're SO
                          English"... I on w rozmowie nie czuje tego, że jestem Polką, podobnie jak ja
                          będąc w UK myślę, śnię, mówię, po prostu żyję po angielsku.

                          Reasumując, problemów nie ma smile

                          PS. Właściwie częściej mam problemy wyrazić coś po polsku, albo przetłumaczyć z
                          angielskiego na polski (w odwrotną strone nie ma problemu).
                          PS2. Zgadzam się z Jagienką, że "you don't appreciate me" i "you take me for
                          granted" mają trochę inną konotację.

                        • natalia.brzeska Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 19:16
                          robak.rawback napisała:

                          > a moze po prostu wy nie jestescie dobrze dobrani w ogole jako para i stad
                          > nieporozumienia? moze to nie tyle o jezyk chodzi ile o osobowosc? moze tez
                          > zwiazek sie wypala?

                          No właśnie - może tu tkwi problem?
                          • sugar_mami Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 19:31
                            no szukajcie dziory w calym...droga autorko postu, moze ten Twoj man ma na boku
                            inna i w ogole lepiej sie zacznij juz martwic na zapas...bo wszytsko wskazuje
                            na najgorsze...

                            nie no ja was prosze dajcie sobie siana,

                            sugar
                            • sugar_mami Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 19:33
                              tz. dziury, ja chyba zawsze bede orientowac sie po fakcie.

                              sugar
    • annasweet Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 19:36
      Nigdy nie mialam problemu z komunikacja z moim mezem Szkotem,nawet jego akcent
      od samego poczatku byl zrozumialysmileZ wyrazaniem uczuc tym bardziej,moj maz uczy
      sie polskiego i niekiedy mamy taki swoj specyficzny polsko-angielski
      kod.trzeba jednak dodac ze my od samego poczatku naszej znajomosci rozumiemy
      sie niemalze bez slow.
      • mama5plus Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 21:15
        annasweet smile
        mialam cos napisac, ale musialabym po Tobie powtorzyc wink
        Jedyna roznica, to to, ze moj M jest pol-Szkotem smile.
        I nie uczy sie co prawda polskiego, ale bardzo szybko lapie rozne slowka albo
        dorabia polskie koncowki do angielskichwink
        U zarania naszej znajomosci moj angielski byl sladowy.
        A nawet mniej niz sladowy.
        Studiowalam wtedy romanistyke wink
        zero problemow z komunikacja.
        Moja kolezanka (po anglistyce) za glowe sie lapala jak ja go rozumiem.
        Ona z wielkim trudem, ze wzgledu na jego rzekomo australijski(!!) akcent
        (raz nas nawet w lokalnym Waitrose tubylec wzial za turystow z Oz ;-PP )
        Ja nie mialam nigdy problemu 8-O Nie wiem jak to sie stalo wink
        No i napisalam jednak...troche wink
    • hipocrates Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 20:32
      Podejrzewam, ze roznice klasowe moga byc wiekszym problemem w UK niz roznice
      narodowosciowe, przynajmniej w malzenstwach europejskich. Anglicy (Walijczycy
      podobno mniej) maja obsesje na punkcie przynaleznosci klasowych i to moze
      powodowac zgrzyty. Inna sprawa ze wykszalcenie z Polski z czasow komuny czesto
      nie koresponduje z klasa spoleczna.
      • aliciap Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 20:41
        tyloko ze moj to Australijczyk nie Anglik - tez inny typ smile
        dziewczyny ale ja nie mowie ze jest tragicznie tylko po prostu niekiedy dochodzi
        do sytuacji ze nie wiem jak cos tam ubrac w slowa ...
        Australijczycy natomiast duzo slangu uzywaja i niekiedy jak cos powiem to on
        mysli ze mialam cos tam innego na mysli , bo to bierze 'przenosnie'.A ja czasami
        nie rozumiem jego zartu...
        Mam nadzieje ze zwiazek sie nie wypala jednak i ze pasujemy do siebie. Mamy o
        czym rozmawiac , robimy to ciagle , dzwonimy do siebie nawet jak jest w pracy
        zeby pogadac.Nasz zwiazek mlody jest jeszcze moze......


        P.s Sugar , dzieki!
        • sugar_mami Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 21:23
          moj nie Anglik a z RPA...korzenie niby angielskie, ale facet zupelnie
          nieangielski.

          sugar
          • aliciap Re: Maz NIE Polak 01.03.06, 14:08
            sugar , wlasnie ,Anglicy to Anglicy -specyficzna narodowosc , wydawaloby sie ze
            Australijczycy czy panowie z RPA majac te same korzenie sa jak Anglicy a jednak
            sa bardzo rozni od nich... czesto na to zwracam uwage ...
        • dundee_girl Re: Maz NIE Polak 01.03.06, 10:47
          Moj maz tez jest australijczykiem. Gdzie mieszkacie?
      • hanula Re: Maz NIE Polak 04.03.06, 00:54
        > Anglicy maja obsesje na punkcie przynaleznosci klasowych

        E, to chyba przesada. Nie zauważyłam nic takiego wśród moich znajomych.
    • edytkus Re: Maz NIE Polak 28.02.06, 23:47
      Aliciap, to nie tyle jezyk co roznice kulturowe, inne priorytety itp. Ja i moj maz jestesmy razem juz
      prawie 10 lat (Bosz, kedy to zlecialo?) i zdarza mi sie miec podobne problemy komunikacyjne. To nie
      przechodzi, ale z czasem zwiazek sie dociera, niektore aspekty ktore kiedys ciekawily nagle zaczynaja
      draznic i na odwrot, zwykla kolej rzeczy.
      • alf19 Re: Maz NIE Polak 01.03.06, 11:04
        Dobrze powiedziane.Tez tak mysle.
        • aliciap dundee 01.03.06, 13:14
          miesazkamy w Londynie , wy?
          • karolinazuk Re: dundee 01.03.06, 15:03
            Ja nigdy nie zauwazylam problemow komunikacyjnych z moim mezem. Co prawda
            poznalam go w bardzo mlodym wieku, juz ponad 7 lat jestesmy razem. Czasem
            zastanawiam sie, czy gdybym miala meza Polaka to lepiej bym sie z nim
            rozumiala. Nie sposob odpowiedziec na to pytanie poniewaz nigdy nie spotykalam
            sie z zadnym Polakiem (moj maz byl pierwszym powaznym chlopakiem). A co
            ciekawsze mimo ze jest native English speaker moj angielski pogorszyl sie jak
            go poznalam. Moja Mama do dzis wspomina jak moj nauczyciel w British Council
            zalamywal rece gdyz ja kazde zdanie konczylam z "innit" i nawet powiedzial ze
            te wszystkie wydatki na szkoly jezykowe w Cambridge, Oxford, Brighton "went
            down the drain". A to wszystko dlatego ze moj maz, ktory pochodzi z bardzo
            middle class rodziny cale zycie fascynowal sie hip hopem i nawet do dzis udaje
            takiego bad boy (ah jak mi sie to w nim podobalosmile
          • dundee_girl Re: dundee 02.03.06, 00:17
            my w Australii, NSW
            • kaka801 Re: dundee 02.03.06, 20:24
              anglik to nic w porownaniu z makaronem.ja mam meza wlocha to dopiero galimatias
              • testardo Z wlochem galimatias? 03.03.06, 18:35
                A czemuz to? Ja mam faceta wlocha i super sie rozumiemy. Jak mi sie na usta
                cisnie jakies polskie sformuowanie to go nie staram sie na sile tlumaczyc tylko
                po prostu po polsku mowie, a po paru takich akcjach nie tylko wiadomo dokladnie
                co mam na mysli,ale i moj italiano uzywa takiego sformuowania. Zreszta my sie
                nie klocimy i jeszcze nigdy zadne z nas nie odczulo jakichkolwiek brakow w
                zwiazku z problemami z komunikacja. Mnie szczegolnie na poczatku zastanawialo
                czy przypadkiem nie mowi mi wielu rzeczy tylko w obawie o to,ze pozniej 10 min
                mi bedzie musial tlumaczyc co mial na mysli, ale jak sie okazalo wcale tak nie
                jest. Jest nam super i zadnych problemow jezykowo - kulturowych nie mamy. Czego
                wszystkim Wam zycze.
                • robak.rawback Re: Z wlochem galimatias? 04.03.06, 00:07
                  tak sie zastanawiam..., moją najwieksza w zyciu psiapsiulką jest gostek ktory
                  wcale jakos extra nie mowi po angielsku. mnie momentami jego bledy wkurzaja i
                  go poprawiam. natomiast my po prostu czytamy sobie w myslach i tysiac razy
                  lepiej on mnie rozumie niz moj wlasny (ex? juz chyba teraz) boyfriend, ktory
                  pieknie po angielsku mowi.
                  po prostu nie ma! czegos takiego miedzy nami jak nie zrozumienie sie w
                  czymkolwiek. a naprawde duzo gadamy i po prostu tematy nam sie nie koncza.
                  zrozumienie idealne.
                  wiec mysle ze wcale to nie zalezy tak mocno od jezyka na poziomie perfekt,
                  tylko tez sporo od dobrania sie osobowoscia.
                  • robak.rawback Re: Z wlochem galimatias? 04.03.06, 00:13
                    aha, zapomnialam dodac ze i dla mojego boyfrienda i psiapsiulki angielski jest
                    jezykiem drugim. nie ojczystym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja