Dodaj do ulubionych

ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT

IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 14.10.01, 04:01
Obserwuj wątek
    • Gość: MaciekS Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.53.138.160.mhub.grid.net 14.10.01, 04:19
      Gość portalu: smart napisał(a):



      Zobaczymy co powiesz za piec lat. Ja tez tak myslalem... szesc lat temu.
      • Gość: notsmart Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 14.10.01, 05:28
        Gość portalu: MaciekS napisał(a):

        > Gość portalu: smart napisał(a):
        >
        >
        >
        > Zobaczymy co powiesz za piec lat. Ja tez tak myslalem... szesc lat temu.



        Najbardziej mnie cieszy ze my polacy mamy dobre poczucie chumoru (pomaga w zyciu).
        Ja tez wracam za 5 lat do... Hiszpanii, oczywiscie jesli Polska bedzie w unii.
        • Gość: Kliken Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.ym1.on.wave.home.com 14.10.01, 17:55
          Napisz w jakiej brygdzie murarskiej chcesz sie dorobic TEJ KASY.Chcialbym
          wiedziec takze jak zamierzasz zainwestowc te oszczednosc? Moze ulokujesz je w
          nowo zakupionym 20 letnim Trabancie? Geez, co za naiwniacy....
          • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.90.26.55.Dial1.Washington1.Level3.net 15.10.01, 02:28
            Nie przesadzaj Kliken. Zawsze mozna otworzyc dochodowa knajpe. Mozna tez
            kupic dom taniej niz w USA.

            Jak ja kiedys otworze sklep muzyczny to....zostane KOBIETA ROKU. Oczywiscie w
            Polsce.

            Smart, zycze pomyslnej realizacji planu.
            • Gość: kliken Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.10.01, 03:31
              Anna jaki dim mozesz kupic po 5 letnim pobycie za granica? THINK
              • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.90.26.55.Dial1.Washington1.Level3.net 15.10.01, 03:59
                Drogi Kilken, moze ja lepiej od Ciebie zarabiam?
                • Gość: Kliken Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.ym1.on.wave.home.com 15.10.01, 05:37
                  Byc moze choc nie sadze...
              • Gość: msz Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 192.168.9.* / *.exbud.com.pl 15.10.01, 11:04
                Gość portalu: kliken napisał(a):

                > Anna jaki dim mozesz kupic po 5 letnim pobycie za granica? THINK

                Nie jesteś na bieżąco z cenami nieruchomości w Polsce.
                Tutaj możesz kupić dom ok. 130m2 nawet po dwóch latach pracy na zachodzie.
                Oczywiście ceny zależą też od miejsca w którym chcesz sobie pobudować dom.

              • Gość: MaciekS Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.amdahl.com 15.10.01, 16:08
                Gość portalu: kliken napisał(a):

                > Anna jaki dim mozesz kupic po 5 letnim pobycie za granica? THINK

                Sa tacy co kupuja w USA dom po 2 letnim pobycie i to po przyjezdzie bez
                oszczednosci. Wydaje mi sie ze niedoceniasz...


                Powodzenia
                • Gość: ESL Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 209.226.65.* 15.10.01, 16:45
                  Pewnie i mozna kupic w Polsce dom po 2 lata pracy w Stanach, kto wie... Pytanie
                  tylko po co? Zeby go potem musialy bronic 2 wielkie psy, zeby trzeba bylo
                  zainwestowac w jakis horrendalny plot i bog jeden wie jakie zabezpieczenia
                  przed zlodziejami? Dopoki w Polsce nie bedzie mozna miec normalnego trawnika
                  przed domkiem i okien bez krat - what's the point to invest?
                  Co Ci, Smart, przyjdzie z tej kasy, ktora przywieziesz do Polski jezeli wieksza
                  jej czesc bedziesz musial(a) wydac by zaplacic za poczucie bezpieczenstwa?
                  Raczej zaiwestuj swoje 5 lat w zagospodarowanie sie tutaj i zaplanuj ladna
                  wycieczke po Polsce na rok 2006 - to juz bardziej "smart" pomysl! Nie zapomnij
                  o travels' cheques!
                  Pozdrowienia
                  • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.244.82.233.Dial1.Washington2.Level3.net 15.10.01, 18:13
                    ESL, mowisz tak jak gdyby w USA wlamania sie nie zdarzaly.
                    Moi tesciowie maja sliczny bialy domek w bardzo bialej zamoznej dzielnicy
                    spokojnego powiatu w bardzo ladnym stanie i...tez mieli wlamanie.
                    Niech mi tutaj juz nikt nie pierdoli, ze w Polsce nie da sie zyc ani inwestowac.
                    • Gość: Marius Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.warburg.com 15.10.01, 18:32
                      Moze "smart" ma zamiar pracowac dla Gambino albo Colombo family? Nie widze
                      inaczej mozliwosci powrotu do Polski z kasa po pieciu latach. Bo chyba nie
                      nazywacie kasy sumy, ktora tylko wystarczy do kupienia domu (apropos 130m2 na
                      Mokotowie badz Starym Miescie w Warszawie kosztuje troche wiecej niz 5 lat
                      uciulanych pieniedzy z "normalnej czarnej roboty" w Stanach.

                      Przywozenie kasy skonczylo sie na poczatku lat 90-tych kiedy $50 tysiecy to
                      bylo wystarczajoco zeby kupic zamek nad jeziorem Nyskim, wyremontowac go, i
                      otworzyc restauracje przy nim. Dzis te same pieniadze ledwo starcza na male
                      mieszkanko w ladnej dzielnicy Warszawy badz Krakowa.

                      W Stanach to co innego, jak masz 5% na przed plate, to ci agenci wcisna ten dom
                      na sile.
                      • Gość: ESL Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 209.226.65.* 15.10.01, 19:01
                        Ze zlodzieje sa wszedzie, to kazdy wie - nie musisz byc nieuprzejma, Anna26.
                        Ale to w Polsce i w Europie ludzie wyjmuja radia gdy wysiadaja ze swoich
                        samochodow choc na chwile, i to do Polski trudno jest pozyczyc samochod, bo
                        firmy ubezpieczeniowe maja zle doswiadczenia z kradziezami. Prawdopodobienstwo
                        bycia okradzionym w dzielnicy Twoich tesciow gdzies w Stanach, a np. na Saskiej
                        Kepie w Warszawie jest nieporownywalne. Ze nie wspomne juz o roznicach pomiedzy
                        polska policja a policja tutaj.
                        Inwestowanie w Polsce jest pewnie mozliwe i tysiace ludzi to robi, problem w
                        tym, ze do latwego czlowiek przyzwyczaja sie szybko i bezbolesnie. Po latach
                        spedzonych w relatywnie bezpiecznej rzeczywistosci trudno jest sie przestawic
                        na drapieznosc i dzikosc tego, co w Polsce. Jak ktos koniecznie musi, to LOT
                        lata bez zaklocen, ale czy to naprawde sensowne podejscie do nastepnych 5 lat
                        swojego zycia? Odkuc sie tutaj i wracac tam? Ja tak nie mysle.
                        • Gość: murasz Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 207.61.17.* 16.10.01, 16:41
                          No pewnie, rze sie da kase zrobic w stanach. Za pinc latow to se morzesz
                          odlorzyc i jakaies 600,000 dolaruw. To jest jakies 4 miliony zlotuwek. Okolo
                          dychy na miesionc. Zalerzy ile sie zarabia, no nie.

                          Wruc se do Polski.

                          Ten Kliken to taki zazdrosny gadzina. No czemu tak Kliken. Polaki to mondre i
                          zdolne i kase umiom robic. Ja w to wieze. Smart-ass ma racje.

                          • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.215.159.165.Dial1.Washington1.Level3.net 16.10.01, 16:50
                            Drogi ETS, Ty mi juz tutaj nie chwal skutecznosci amerykanskiej policji. Oni
                            sa dobrzy po to by przypadkiem zabic jakiegos Bogu ducha winnego Murzyna a
                            sprawcy "white collar crime" zyja sobie w dostatku. Ted Kennedy byl oskarzony
                            o gwalt i jakos mu sie upieklo. George W. jezdzil po wypitce i tez ok.
                            • Gość: MaciekS Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.amdahl.com 16.10.01, 17:01
                              Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                              > Drogi ETS, Ty mi juz tutaj nie chwal skutecznosci amerykanskiej policji. Oni
                              > sa dobrzy po to by przypadkiem zabic jakiegos Bogu ducha winnego Murzyna a
                              > sprawcy "white collar crime" zyja sobie w dostatku. Ted Kennedy byl oskarzony
                              > o gwalt i jakos mu sie upieklo. George W. jezdzil po wypitce i tez ok.

                              Przepraszam a co ma do tego policja jakakolwiek? Sadownictwo i policja to dwie
                              rozne sprawy. Jesli oceniasz skutecznosc dzialania policji to nie mow o
                              oskarzeniach. Tego nie robi policja bo to nie jej zadanie. Policja na calym
                              swiecie doprowadza przestepcow a nie oskarza czy broni. Problem ktory poruszasz
                              to problem systemu sadownictwa a nie policji.

                              Policja w USA jest naprwade skuteczna... wierz mismile


                              Pozdrawiam
                            • Gość: --Michal ...chyba powtarzasz stereotypy bez zastanowienia. IP: *.tiaa-cref.org 16.10.01, 17:21
                              Anna,
                              Bez cienia zlosciwosci chcialem Ci poradzic zebys sie troche zastanowila nad
                              swoimi wypowiedziami, wydaje mi sie ze troche owczym pedem krytykujesz wszystko
                              co Amerykanskie.
                              Pozdrawiam.
                    • Gość: Doki Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.turboline.skynet.be 16.10.01, 17:18
                      Juz nawet nie chodzi o to zlodziejstwo, w koncu istnieja ubezpieczenia.
                      Opowiem Ci taka historyjke. Pochodze z Wybrzeza Baltyku i czasem tam wracam.
                      Przy wejsciu na plaze w Sztutowie byly sobie takie, jak wszedzie stragany i
                      budki z piwem i gadzetami. W tym roku zamiast budek byly zgliszcza. Tajemnica
                      poliszynela jest, ze do wlascicieli budek przyszli mlodzi panowie, niektorzy
                      byc moze z lekko wschodnim akcentem i zaproponowali ochrone. Wynik: pozar w
                      lesie na wydmach.
                      Wiec nie pieprz o tym, ze w USA tez sa kradzieze. Pewno, ze sa, ale jest tez
                      policja, no i wladze sa troche bystrzejsze i pozwalaja obywatelowi bronic sie
                      dzieki odpowiednim ustawom o obronie wlasnej i ograniczaniu obywatelom dostepu
                      do broni tylko wtedy gdy to naprawde niezbedne. Niestety, w Europie rozsadku
                      szukac ze swieca, a wszystko w imie zle pojetego humanizmu...
                      Uuuch, wkurzylem sie.
                      • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.215.156.77.Dial1.Washington1.Level3.net 16.10.01, 22:45
                        Amerykanska policja jest skuteczna wtedy gdy przestepca jest czarny. Przykro
                        mi chlopaki, ze wam rozbijam amerykanski dream. Tak to juz jest, ze czarne i
                        biedne trzeba tepic. Nie? Amadu Dialo zostal zastrzelony w NY gdy otwieral
                        dzrzwi do swojego domu. Dostal 48 kulek. Niezle, co. Podobno byl podobny do
                        jakiegos czarnego gwalciciela. Czarny Murzyn w nocy - kazdy taki sam- az 48
                        kulek trzeba bylo w niego wsadzic, nie. Czy tak postopilaby by policja z
                        bialym, gdyby nawet byla pewna, ze to gwalciciel. Policjanci zostali rzecz
                        jasna uniwinnieni.
                        Drugi przypadek . W silver Spring pod Waszyngtonem policjanci poszczuli
                        bezdomnego Murzyna psami. facet spedzil miesiac w szpitalu. Policjanci
                        soztali uniwinnieni.
                        Moi drodzy Panowi, kazdy burak w USA, ktory tylko High school ukonczyl moze
                        zostac policjantem.
                        Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                        biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                        SPOLECZNYCH.

                        Macku ja ni krytykuje wszystkiego w USA. Po prostu dostrzegam to, co wiekszosc
                        emigrantow woli nie dostrzegac. Krytykuje duzo, zwlasza to co wydaje mi sie
                        republiaknskie i zalatujace Teksasem.
                        • Gość: Pucio Podzial dobr :-) IP: 216.94.245.* 16.10.01, 22:54
                          Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                          > Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                          > biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                          > SPOLECZNYCH.

                          HAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          Dawno sie tak dobrze nie usmialem. Dziekuje
                          • Gość: Anna26 Re: Podzial dobr :-) do Pucio IP: *.215.156.77.Dial1.Washington1.Level3.net 16.10.01, 23:03
                            Milo mi Pucio, ze Cie wprawilam w dobry humor. Nie wiem tylko co ja takiego
                            zabwnego napisalam!
                            Jesli nie z nierownego podzialu dobr to skad?
                            Czy dlatego, ze diabiel ludzi kusi do zlego?
                            • Gość: Anna26 Re: Podzial dobr :-) do Pucio IP: *.215.156.77.Dial1.Washington1.Level3.net 16.10.01, 23:16
                              A poza tym nie powiedzialam nic nowego. Pisal o tym socjolog amerykanski
                              ROBERT MERTON. Warto pamietac to nazwisko.
                              Pisal, ze ludzie nie majacy dostepu do puli dobr uzywaja metod INNOWACYJNYCH by
                              je zdobyc. INNOWACJA w wielu przypadkach oznacza przestepstwo.
                              Aha, jeszcze gdy dobra sa bardzo trudno dostepne to czesc spoleczenstwa moze
                              zrobic BUNT lub nawet REWOLUCJE.
                              • Gość: Doki Re: Podzial dobr :-) do Pucio IP: *.unknown.uunet.be 17.10.01, 08:58
                                To nie jest oryginalna mysl Mertona. Marks byl
                                wczesniej, ale nawet on sam tego nie wymyslil.
                                Masz szczescie, ze senator McCarthy juz od nas odszedl
                                smile Chociaz nie, przepraszam, masz prawo do swojego
                                zdania i masz prawo wyglaszac je publicznie. Tylko
                                dlaczego to zdanie jest takie naiwne???
                                Przy okazji: przestepczosc taka, o jakiej mowimy
                                (rozboje, kradzieze) bierze sie z lenistwa. Nie od dzis
                                wiadomo, ze praca to powolny, meczacy i malo skuteczny
                                sposob dochodzenia do dobrobytu. Niektorym nie
                                przeszkadza, ze jest to wlasciwie jedyny legalny sposob.
                              • ptwo Re: Podzial dobr :-) do Pucio 26.11.01, 06:32
                                Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                                > A poza tym nie powiedzialam nic nowego. Pisal o tym socjolog amerykanski
                                > ROBERT MERTON. Warto pamietac to nazwisko.
                                > Pisal, ze ludzie nie majacy dostepu do puli dobr uzywaja metod INNOWACYJNYCH by
                                >
                                > je zdobyc. INNOWACJA w wielu przypadkach oznacza przestepstwo.
                                > Aha, jeszcze gdy dobra sa bardzo trudno dostepne to czesc spoleczenstwa moze
                                > zrobic BUNT lub nawet REWOLUCJE.
                                Ameryka to wolny kraj, każdy może mówic i wydawać co chce, również bzdury!

                            • Gość: MaciekS Nierownosc... IP: *.amdahl.com 16.10.01, 23:30
                              Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                              > Milo mi Pucio, ze Cie wprawilam w dobry humor. Nie wiem tylko co ja takiego
                              > zabwnego napisalam!
                              > Jesli nie z nierownego podzialu dobr to skad?
                              > Czy dlatego, ze diabiel ludzi kusi do zlego?


                              Anna,

                              Nie gniewaj sie, ale to co rozbawia to sugestywne brzmienie tego co piszesz. Ja bym raczej postrzegal
                              nie nierownosc jako motor, ale chec uzyskania jak najwiecej (mysle ze kartelowi przestepcy nie
                              uzasadniali swoich dazen nierownosciami). Widzenie nierownosci to jeden z wielu motywow dla ludzi
                              (szczegolnie widoczny i glosny w Polsce), ale wcale nie jedyny i co gorsza pachnie komunizmem. Jak
                              wiadomo ludzie nie sa rowni pod wieloma wzgledami (nie zoladek czyni to) i na tym bym poprzestal.


                              Pozdrawiam
                            • Gość: Pucio Re: Podzial dobr :-) do Pucio IP: 216.94.245.* 16.10.01, 23:31

                              Uprzejmie odpowaidam:
                              recydywa wstaje rano i zabiera sie do kradziezy/wlaman/rozbojow/gwaltow itp
                              nie daltego ze sie czuje biedna ale dlatego ze to ich jest wlasnie praca

                              No tak mozemy nastepnie dochodzic czego to jest efektem?
                              Bo minimalna placa jest za niska? Za duze sa koszty utrzymania?
                              Wedlug kogo standardow?

                              Anno26, jest to efektem nierozrozniania wants versus needs.
                              Duzo ludzi ma problemy w naszej cywilizacji konsumeryzmu z pojeciem wants
                              i co sie z nim wiaze. A wiaze sie ono z praca, wyzeczeniem, i jeszcze raz praca.
                              Zrozumienie tego wiaze sie ze stawianiem sobie celow ktore mozemy osiagnac
                              Jezeli cele nie sa osiagalne to musimy skorygowac nasze wants.
                              Na to niestety nie kazdy jest przygotowany.

                              Prostym przykladem tego sa kobiety pracujace w stip clubach jako "dancers".

                              Pozdrawiam
                            • ptwo nierówność podziału dóbr jako przyczyna przestępst 26.11.01, 06:31
                              Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                              > Milo mi Pucio, ze Cie wprawilam w dobry humor. Nie wiem tylko co ja takiego
                              > zabwnego napisalam!
                              > Jesli nie z nierownego podzialu dobr to skad?
                              > Czy dlatego, ze diabiel ludzi kusi do zlego?
                              Postulat równego podziału dóbr został znakomicie zrealizowany w Korei Pn., tzn.
                              ludzie nie mają nic.
                              To tak samo można powiedzieć, że przestępczość jest z powodu plam na Słońcu.
                              Gdzie kto widział rózność podziału dóbr (poza wspomnianą Koreą i może Kubą)?
                              Najwięcej kradzieży jest nie tam, gdzie największa bieda, tylko tam, gdzie jest
                              co kraść!

                        • Gość: MaciekS Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.amdahl.com 16.10.01, 23:20
                          Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                          > Amerykanska policja jest skuteczna wtedy gdy przestepca jest czarny. Przykro
                          > mi chlopaki, ze wam rozbijam amerykanski dream. Tak to juz jest, ze czarne i
                          > biedne trzeba tepic. Nie? Amadu Dialo zostal zastrzelony w NY gdy otwieral
                          > dzrzwi do swojego domu. Dostal 48 kulek. Niezle, co. Podobno byl podobny do
                          > jakiegos czarnego gwalciciela. Czarny Murzyn w nocy - kazdy taki sam- az 48
                          > kulek trzeba bylo w niego wsadzic, nie. Czy tak postopilaby by policja z
                          > bialym, gdyby nawet byla pewna, ze to gwalciciel. Policjanci zostali rzecz
                          > jasna uniwinnieni.
                          > Drugi przypadek . W silver Spring pod Waszyngtonem policjanci poszczuli
                          > bezdomnego Murzyna psami. facet spedzil miesiac w szpitalu. Policjanci
                          > soztali uniwinnieni.
                          > Moi drodzy Panowi, kazdy burak w USA, ktory tylko High school ukonczyl moze
                          > zostac policjantem.
                          > Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                          > biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                          > SPOLECZNYCH.
                          >
                          > Macku ja ni krytykuje wszystkiego w USA. Po prostu dostrzegam to, co wiekszosc
                          >
                          > emigrantow woli nie dostrzegac. Krytykuje duzo, zwlasza to co wydaje mi sie
                          > republiaknskie i zalatujace Teksasem.

                          Przepraszam ale nie wydaje mi sie ze napastowanie czarnych obywateli tego kraju moglo sluzyc jako
                          dowod na nieskutecznosc policji. Owszem sa i uprzedzeni policajnci, ale nie o to chodzi - to inny problem.
                          i nie wydaje mi sie ze taka "skutecznosc" w stosunku do bialych obywateli tego kraju
                          odpowiadalaby Tobie. A tak na marginesie to zwykle policajnci pilnujacy lokalnych regionow pochodze z
                          tych samych grup etnicznych. Nie zawsze tak jest i nie zawsze moze byc, ale tak np. jest w Harlemie i w
                          wielu miejscach na Bronxie.

                          Niestety nie uwazam tego za dowod. Nie, nie prysl moj "dream" jako ze sporo sie przygladalem i
                          myslalem jak wyglada USA... i to przebywajac poza polskimi wplywami (wieleokrotnie tez musialem nieco
                          spierac sie z tymi sterotypami Polskimi wsrod przyjaciol ktorzy nie zawsze probuja poznac USA "od
                          podszewki" a sluchaja tylko opinii innych naszych Rodakow).

                          Szczerze mowiac to bardziej zachwial moim wyobrazeniem wypadek z 11 wrzesnia niz jakiekolwiek takie
                          wypowiedzi. I to nie dotyczy policji ale ogolnego bezpieczenstwa w tym kraju i czujnosci roznych agencji
                          federalnych.


                          Pozdrawiam
                          • Gość: Anna26 Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.215.156.77.Dial1.Washington1.Level3.net 16.10.01, 23:45
                            Gdyby policja byla rownie skuteczna wobec bialych jak jest wobec czarnych to by
                            mi nie przeszkadzalo to zupelnie. Chocby sie wsciekli nie znajda u mnie grama
                            narkotyku ani nawet zadnego sladu przestepstwa. Chodzi mi o to by wylapywac
                            faktycznych przestepcow niezaleznie od rasy a nie tylko czarnych, ok.
                            Policjanci, ktorzy zastrzelili Dialo byli biali. Ci w Silver Spring tez.
                            Czytalam o tym. Podobnie polcjant, ktory zsarzelil Murzyna w Cinncinati, co
                            rozpetalo bunt.

                            Przestepstwa...Wszystko zalezy od tego o jakich mowimy przestepstwach. Drobne
                            przestepstwa sa karane surow i o takich mowilam nawiazujac do Mertona.
                            Jesli juz mowimy o grubych przestepstwach typu kartel narkotykowy, to niestety
                            zdarzaja sie policjanci, ktorzy taki kartel chronia. Na calym swiecie sa
                            skorumpowani policjanci.

                            Macku, czy to sie zastanawiasz jacy faceci ida do policji w Stanach? Wielu z
                            nich to ci, ktorzy nie daliby rady w college. (Oczywiscie moja obserwacja
                            pochodzi z Midwestu i nie oznacza, ze znam Ameryke od podszewki.)

                            Nie twierdze, ze znam Ameryke od podszewki. Mam tylko spojrzenie na nia nieco
                            inne niz Polak, ktory przyjechal bo mu w Polce bylo zle i teraz wpada w
                            zachwyt. Ja tez sie kiedys zachwycalam, ale przestalam odkad mieszkam w
                            Waszyngtomnie. Moze ja mam poglady bardziej lewacki niz reszta forum. Wiem,
                            ze nikogo nie przekonam i wcale tego nawet nie chce. Ale moze ktos sie
                            przynajmniej zastanowi, ze mozna spojrzec na Ameryka takze ciut krytycznie.

                            A w oglole MackuS widze, ze chociaz sie nie zgadzamy to moglibysmy miec
                            stymulujace dyskusje na wiele tematow. Ale chyba nie na forum. Moze mailem?
                            • Gość: Marius Re policja i skutecznosc IP: *.warburg.com 17.10.01, 00:07
                              czy to jest dyskusja o pieniadzach, efektywnosci policji, zlodziejach, czy
                              systemach bezpieczenstwa? Chyba powinnismy otworzyc zupelnie nowe forum: "Jak
                              Polacy moga wspomoc napastowanych murzynow na kontynencie amerykanskim?"
                              • Gość: Anna26 Re: Re policja i skutecznosc IP: *.215.156.77.Dial1.Washington1.Level3.net 17.10.01, 00:16
                                To fakt, ze dyskusja odbiegla od pierwszego postu. Przepraszam Marius, ze sie
                                za bardzo rozpisalam.
                                Ale gdybym zaczela dyskusje o rasizmu w USA to od razu kliken i gadula
                                zastanawialiby sie czy mam czarne dzieci.
                                • Gość: gadula Re: Re policja i skutecznosc IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.10.01, 03:55
                                  Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                                  > To fakt, ze dyskusja odbiegla od pierwszego postu. Przepraszam Marius, ze sie
                                  > za bardzo rozpisalam.
                                  > Ale gdybym zaczela dyskusje o rasizmu w USA to od razu kliken i gadula
                                  > zastanawialiby sie czy mam czarne dzieci.

                                  Mój stary przyjaciel zwykł mawiać: suma nałogów jest stała. Inni natomiast mówią
                                  ze to karma. Jak by to nie nazwać to ma to swoje konsekwencje.
                                  Pamiętam jak dziś, ten, co nie pil w Polsce był albo z kapusiem albo policjantem.
                                  Tak tez warcholstwo niszczyło zdolnych i rozsądnych ludzi. Komuna się rozleciała,
                                  winnych nie ma no to warcholstwo zaczęło robić żydów z tych, co się od nich
                                  różnią, z takimi samymi konsekwencjami jak za komuny.
                                  Stan przed lustrem skarbie i popatrz dobrze na siebie i zastanów się kogo w nim
                                  widzisz: pijaka czy kretyna?

                                  • Gość: Anna26 Re: Re policja i skutecznosc/Do gaduly IP: *.90.28.161.Dial1.Washington1.Level3.net 17.10.01, 06:04
                                    Ty jak zwykle nie na temat. Skad ja mam do Cibie ten dziwny sentyment. Chyba
                                    pijak pijak zawsze pozna.
                                    • Gość: gadula Re: Re policja i skutecznosc/Do gaduly IP: *.ym1.on.wave.home.com 17.10.01, 12:27
                                      Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                                      > Ty jak zwykle nie na temat. Skad ja mam do Cibie ten dziwny sentyment. Chyba
                                      > pijak pijak zawsze pozna.

                                      tak, tak, ty piszesz na temat.
                                      wyglada na to, ze i ze wzrokiem masz problemy.
                                      • Gość: ESL Wracajac do tematu powrotu po 5 latach IP: 209.226.65.* 17.10.01, 15:14
                                        Wcale mi do glowy nie przyszlo, ze marudzac o bezpieczenstwie w Polsce uda mi
                                        sie sprowokowac Wasze wypowiedzi o murzynach, rasizmie i zyciu w Waszyngtonie -
                                        stary przyjaciel Freud mialby wiele do powiedzenia na temat skojarzen...
                                        Ale do rzeczy - zaczelo sie od stwierdzenia, ze Smart sie odkuje i za 5 lat
                                        bedzie happy w Polsce. Ja mysle, ze w ogole podejscie do zycia "na tymczasem"
                                        jest niebezpieczne - jezeli zaklada sie, ze te 5 lat (swojego wlasnego zycia)
                                        jakos sie przetrwa w tych "okropnych" Stanach by potem wreszcie zaczac "zyc
                                        naprawde" w Polsce, to jest to juz z zalozenia jakas strata - czasu, energii,
                                        mozliwosci itd. Wedlug mnie, dochodzi do tego jeszcze mozliwosc utraty
                                        wszystkiego, co sie zarobilo, gdy sie wroci do Polski i zostanie w ten, czy
                                        inny sposob okradzionym ale to juz na pewno wzburzy Annie26 krew, wiec nawet
                                        nie probuje kontynuowac tego watku.
                                        Bycie gdziekolwiek 5 lat powoduje, ze czlowiek sie przyzwyczaja, uczy czegos
                                        tam nowego, wrasta (nie musze tego chyba nikomu, kto emigrowal przypominac)
                                        wiec samo podejscie ma blad w zalozeniu.
                                        A co do policji, to moze faktycznie - Anno26 - powinnas rozpoczac nowy watek, w
                                        ktorym wszyscy moglibysmy sie podzielic obserwacjami i refleksjami na temat
                                        policji jako takiej, a na kontynencie amerykanskim w szczegolnosci.
                                        Jeszcze jedno - ktos napisal, ze September 11 zmienil mu kompletnie punkt
                                        widzenia na poczucie bezpieczenstwa - mnie tez. Ale rowniez punkt widzenia na
                                        demokracje, swobody obywatelskie itp. "naiwnosci". To sie tez jakos ma do watku
                                        policji i ogolnie tych, co maja i nie maja...
                                        Trzymajcie sie cieplo, juz czuc, ze idzie zima
                                  • Gość: WC Re: Re policja i skutecznosc IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 23:32
                                    Gość portalu: gadula napisał(a):

                                    > Stan przed lustrem skarbie i popatrz dobrze na siebie i zastanów się kogo w nim
                                    > widzisz: pijaka czy kretyna?

                                    Gadula!
                                    Pijaka czy zlodzieja, bo kazdy pijak to zlodziej (cyt."Co mi zrobisz jak mnie
                                    zlapiesz")
                            • Gość: Canadol Zapraszam Anna26 do Kanady - zobaczymy czy nie zmieni zdania IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 23:26
                              Anna26, rece opadaja. Nie mozesz byc tak naiwna. Potepiasz wladze, prawo i w
                              dalszym ciagu tam zyjesz. Oposc ten zgnily swiat. Wracaj do Polski gdzie jest
                              tolerancja. Mozesz tez wybrac sie na wycieczke do Niemiec czy Anglii. Nie
                              polecem krajow arabskich ze wzgledu na niebezpieczenstwo ale to dopiero byloby
                              doswiadczenie! Najblizej jednak masz do Kanady. Tutaj nie musisz byc czarnym
                              zeby byc dykryminowanym, wystarczy ze jestes imigrantem. Zapraszam, poznasz to
                              na wlasnej skorze.
                            • ptwo Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? 26.11.01, 06:40
                              Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                              > Gdyby policja byla rownie skuteczna wobec bialych jak jest wobec czarnych to by
                              >
                              > mi nie przeszkadzalo to zupelnie. Chocby sie wsciekli nie znajda u mnie grama
                              > narkotyku ani nawet zadnego sladu przestepstwa. Chodzi mi o to by wylapywac
                              > faktycznych przestepcow niezaleznie od rasy a nie tylko czarnych, ok.
                              > Policjanci, ktorzy zastrzelili Dialo byli biali. Ci w Silver Spring tez.
                              > Czytalam o tym. Podobnie polcjant, ktory zsarzelil Murzyna w Cinncinati, co
                              > rozpetalo bunt.
                              >
                              > Przestepstwa...Wszystko zalezy od tego o jakich mowimy przestepstwach. Drobne
                              > przestepstwa sa karane surow i o takich mowilam nawiazujac do Mertona.
                              > Jesli juz mowimy o grubych przestepstwach typu kartel narkotykowy, to niestety
                              > zdarzaja sie policjanci, ktorzy taki kartel chronia. Na calym swiecie sa
                              > skorumpowani policjanci.
                              >
                              > Macku, czy to sie zastanawiasz jacy faceci ida do policji w Stanach? Wielu z
                              > nich to ci, ktorzy nie daliby rady w college. (Oczywiscie moja obserwacja
                              > pochodzi z Midwestu i nie oznacza, ze znam Ameryke od podszewki.)
                              >
                              > Nie twierdze, ze znam Ameryke od podszewki. Mam tylko spojrzenie na nia nieco
                              > inne niz Polak, ktory przyjechal bo mu w Polce bylo zle i teraz wpada w
                              > zachwyt. Ja tez sie kiedys zachwycalam, ale przestalam odkad mieszkam w
                              > Waszyngtomnie. Moze ja mam poglady bardziej lewacki niz reszta forum. Wiem,
                              > ze nikogo nie przekonam i wcale tego nawet nie chce. Ale moze ktos sie
                              > przynajmniej zastanowi, ze mozna spojrzec na Ameryka takze ciut krytycznie.
                              >
                              > A w oglole MackuS widze, ze chociaz sie nie zgadzamy to moglibysmy miec
                              > stymulujace dyskusje na wiele tematow. Ale chyba nie na forum. Moze mailem?

                              Znikoma skuteczność zwalczania gangów narkotykowych nie jest przejawem
                              nieudolności policji, lecz fałszywego podejścia do sprawy. Na dobrą sprawę można
                              wyobrazić sobie całkowicie legalny handel narkotykami i wtedy policja będzie
                              całkowicie bezradna. Po prostu walka z tym zjawiskiem jest z założenia
                              beznadziejna, tylko żaden polityk nie ma odwagi (albo wyobraźni), żeby to
                              przyznać.

                        • Gość: Canadol Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 23:12
                          Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                          > Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                          > biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                          > SPOLECZNYCH.

                          Mloda komunistka? Dziewczyno, co ty robisz w U.S. Swiat jest okrutny. Wiemy to
                          juz od przedszkola.
                        • Gość: tytus Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 129.74.234.* 20.10.01, 19:58
                          Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                          > Amerykanska policja jest skuteczna wtedy gdy przestepca jest czarny. Przykro
                          > mi chlopaki, ze wam rozbijam amerykanski dream. Tak to juz jest, ze czarne i
                          > biedne trzeba tepic. Nie? Amadu Dialo zostal zastrzelony w NY gdy otwieral
                          > dzrzwi do swojego domu. Dostal 48 kulek. Niezle, co. Podobno byl podobny do
                          > jakiegos czarnego gwalciciela. Czarny Murzyn w nocy - kazdy taki sam- az 48
                          > kulek trzeba bylo w niego wsadzic, nie. Czy tak postopilaby by policja z
                          > bialym, gdyby nawet byla pewna, ze to gwalciciel. Policjanci zostali rzecz
                          > jasna uniwinnieni.
                          > Drugi przypadek . W silver Spring pod Waszyngtonem policjanci poszczuli
                          > bezdomnego Murzyna psami. facet spedzil miesiac w szpitalu. Policjanci
                          > soztali uniwinnieni.
                          > Moi drodzy Panowi, kazdy burak w USA, ktory tylko High school ukonczyl moze
                          > zostac policjantem.
                          > Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                          > biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                          > SPOLECZNYCH.
                          >
                          > Macku ja ni krytykuje wszystkiego w USA. Po prostu dostrzegam to, co wiekszosc
                          >
                          > emigrantow woli nie dostrzegac. Krytykuje duzo, zwlasza to co wydaje mi sie
                          > republiaknskie i zalatujace Teksasem.

                          Apropos czarnych: to ,ze policja "zawziela sie "na nich to niestety wynik
                          szarej rzeczywistosc:i: wiekszosc z nich to leniwe gnoje, handlujace
                          narkotykami i bioracy datek socjalny.Nigdy nie bylem rasita i nie chce
                          uogolniac,bo znam tez porzadnych ludzi czrnej rasy,fakt jest jednak
                          taki,ze po czterech latach pobytu w Stanach moja opinia o czarnych
                          psuje sie z dnia na dzien. Drani mnie ich chamskie zachowanie,brak
                          respektu i szacunku dla kogokolwiek i czegokolwiek.
                          Pozdrowienia.
                        • Gość: Vormann Do Ani 26 IP: *.ig.pwr.wroc.pl 22.10.01, 16:07
                          Widzę ,że "Kapitał Marksa ma się w małym paluszku.

                          Von Vormann
                        • Gość: Jurek Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 212.162.228.* 12.11.01, 18:56
                          Gość portalu: Anna26 napisał(a):

                          > Amerykanska policja jest skuteczna wtedy gdy przestepca jest czarny. Przykro
                          > mi chlopaki, ze wam rozbijam amerykanski dream. Tak to juz jest, ze czarne i
                          > biedne trzeba tepic. Nie? Amadu Dialo zostal zastrzelony w NY gdy otwieral
                          > dzrzwi do swojego domu. Dostal 48 kulek. Niezle, co. Podobno byl podobny do
                          > jakiegos czarnego gwalciciela. Czarny Murzyn w nocy - kazdy taki sam- az 48
                          > kulek trzeba bylo w niego wsadzic, nie. Czy tak postopilaby by policja z
                          > bialym, gdyby nawet byla pewna, ze to gwalciciel. Policjanci zostali rzecz
                          > jasna uniwinnieni.
                          > Drugi przypadek . W silver Spring pod Waszyngtonem policjanci poszczuli
                          > bezdomnego Murzyna psami. facet spedzil miesiac w szpitalu. Policjanci
                          > soztali uniwinnieni.
                          > Moi drodzy Panowi, kazdy burak w USA, ktory tylko High school ukonczyl moze
                          > zostac policjantem.
                          > Poza tym jesli juz mowimy o przestestwach to moze warto zastanowic skad sie
                          > biora przestepstwa... WIEKSZOSC BIERZE SIE Z NIEROWNEGO PODZIALU DOBR
                          > SPOLECZNYCH.
                          >
                          > Macku ja ni krytykuje wszystkiego w USA. Po prostu dostrzegam to, co wiekszosc
                          >
                          > emigrantow woli nie dostrzegac. Krytykuje duzo, zwlasza to co wydaje mi sie
                          > republiaknskie i zalatujace Teksasem.

                          Droga Aniu, przestan zabierac glos na temat policji i murzynow, poniewaz to co
                          piszesz jest naprawde niepowazne.
                    • Gość: Vormann Do Anii IP: *.ig.pwr.wroc.pl 22.10.01, 16:02
                      Ojeju ,ależ Aniu ,nie sądziłem ,że przeklinasz.

                      Oberleutenant von Vormann
                • Gość: Jurek Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 212.162.228.* 12.11.01, 18:51
                  Gość portalu: MaciekS napisał(a):

                  > Gość portalu: kliken napisał(a):
                  >
                  > > Anna jaki dim mozesz kupic po 5 letnim pobycie za granica? THINK
                  >
                  > Sa tacy co kupuja w USA dom po 2 letnim pobycie i to po przyjezdzie bez
                  > oszczednosci. Wydaje mi sie ze niedoceniasz...
                  >
                  >
                  > Powodzenia



                  Podejrzewam, ze masz bielmo na oczach jezeli nazywasz domem to, co mozna w
                  Stanach kupic po dwoch latach pracy, nawet na kredyt.
                  Pozdro
            • Gość: Marek Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT TYLKO GDZIE??? IP: 195.112.95.* 22.10.01, 12:13
              Tak najlepiej knajpe w Warszawie lub okolicach a za dwa dni chlopaki z miasta
              cie opodatkuja .Powodzenia
    • Gość: sylt Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.*.*.* 17.10.01, 15:52
      Mam podobny plan.
      Od ponad dwoch lat pracuje w Europie Zachodniej. W miedzyczasie pracowalem
      troche w USA. (maly dygresja o bezpieczenstwie - nigdzie na swiecie nie czulem
      sie tak niebezpiecznie jak w USA, nawet w portowych dzielnicach miast w
      Europie. Wlasnie w USA, w calkiem niezlej dzielnicy okradziono mi samochod, a w
      metrze zostalem napadniety zupelnie bez powodu - nawet nie chodzilo o rabunek,
      tu gdzie aktualnie mieszkam nikt nie wyciaga radia, kurtki czy torby z
      samochodu jak wysiada, ba, latem w srodku nocy mozna zobaczyc zaparkowane
      carbiolety zostawione z OTWARTYM DACHEM).

      Uwazam ze taki plan jest dobry bo:
      -przelozenie zarobkow ciagle jest ogromne (w moim przypadku 400% to co moglem
      miec w PL)
      -za pieniadze zaoszczedzone mozna kupic wszystko co potrzebne do zycia (dom,
      wyposazenie, auto) i nigdy nie dac sie zlapac bankowi za dupe na jakies kredyty
      -zagranica nigdy nie bedziesz miec takich przyjaciol jak tych z ktorymi
      dorastales czy studiowales, bedziesz tez zawsze daleko od swojej rodziny
      -poza krajem nawet zarabiajac dobrze jestes i tak sredniakiem, w PL zagraniczne
      zarobki czynia cie czlowiekiem bogatym
      -w miejscu w ktorym sie wychowales znasz ludzi ze wszystkich srodowisk -
      istnieje jakas spolecznosc - poza PL to plytkie kontakty, w wiekszosci z
      glupawymi i niedouczonymi autohtonami (w wiekszosci strata czasu)
      • Gość: JB Re: glos z kraju IP: 194.181.183.* 17.10.01, 16:34
        obawiam sie, ze te plany zrobienia w 5 lat kasy, ktora mialaby wystarczyc na
        domek i luksusowe zycie w kraju sa chyba marzeniem scietej glowy. zakladajac,
        ze oszczedzisz miesiecznie ok. 2 tys. dolarow, po pieciu latach zgromadzisz
        jakies 100 tys dolarow, co w chwili obecnej wystarczyloby na 100-120 m kw
        mieszkanie w warszawie. dom na mokotowie moze kosztowac od 500 tys dol w gore,
        w zaleznosci od standardu. oczywiscie, jesli ktos wraca do podrzeszowskiej wsi,
        to taka suma wystarzcy i na domek, i na samochod. ale na zycie juz nie. poza
        tym, w polsce sila nabywcza dolara systematycznie maleje, wiec za lat 5 te 100
        tys. dol beda mialy realna dzisiejsza wartosc ok 60 tys, a moze mniej. warto
        sie moze jednak zastanowic nad 1) pozostaniem za granica, 2) natychmiastowym
        powrotem do kraju w celu zbudowania sobie jakiejs pozycji tutaj, lub 3)
        nietraktowania pobytu na obczyznie w kategoriach ekonomicznych.

        pozdrawiam
        JB
        • Gość: Marius Re: ani kasa, ani rasizm ... IP: *.warburg.com 17.10.01, 17:31
          JB, o tym wlasnie mowilem. Jak nie jestes w stanie przywiezc z pol miliona
          dolarow do Polski to zapomnij, ze masz jakakolwiek kase. 100 tysiecy dolarow
          nic ci juz nie zapewni, ale napewno bezpieczniej jest trzymac i wydac pieniadze
          w Stanach niz w Polsce.

        • Gość: sylt Re: glos z kraju IP: *.*.*.* 17.10.01, 18:02
          Gość portalu: JB napisał(a):

          > obawiam sie, ze te plany zrobienia w 5 lat kasy, ktora mialaby wystarczyc na
          > domek i luksusowe zycie w kraju sa chyba marzeniem scietej glowy. zakladajac,
          > ze oszczedzisz miesiecznie ok. 2 tys. dolarow, po pieciu latach zgromadzisz
          > jakies 100 tys dolarow, co w chwili obecnej wystarczyloby na 100-120 m kw
          > mieszkanie w warszawie. dom na mokotowie moze kosztowac od 500 tys dol w gore,
          > w zaleznosci od standardu. oczywiscie, jesli ktos wraca do podrzeszowskiej wsi,
          > to taka suma wystarzcy i na domek, i na samochod. ale na zycie juz nie. poza
          > tym, w polsce sila nabywcza dolara systematycznie maleje, wiec za lat 5 te 100
          > tys. dol beda mialy realna dzisiejsza wartosc ok 60 tys, a moze mniej. warto
          > sie moze jednak zastanowic nad 1) pozostaniem za granica, 2) natychmiastowym
          > powrotem do kraju w celu zbudowania sobie jakiejs pozycji tutaj, lub 3)
          > nietraktowania pobytu na obczyznie w kategoriach ekonomicznych.
          > pozdrawiam
          > JB

          2000 * 12 * 5 = 120.000 USD. Jednak...
          pieniadze sa sporo wieksze bo zwiekszane o przychody z inwestycji i odsetki (ach -
          kocham RPP za wysokie stopy % - oczywiscie oszczedzam w PLN - Jezu, jeszcze w
          sierpniu wyciagalem 16,5 %). To ze sila walut spada jest z naddatkiem
          rekompensowane spadkiem cen nieruchomosci i zamrozeniem plac w PL (wiekszosc tych
          co znam od 1,5 roku ma niezmienna pensje).

          absolutnie nie interesuje mnie mieszkanie w Warszawie (musialbym chyba
          zwariowac). W gre wchodzi tylko Pomorze - postawienie tam domu to ok. 300 tys.
          zl. Po postawieniu domu, wyposazeniu, zakupie auta powinno mi zostac jeszcze
          sporo na koncie.
          Dodatkowo pensja ktora bede otrzymywal w kraju nie bedzie w zadnym stopniu
          obciazona splatami roznych kredytow (mam znajomych ktorzy zarabiaja 3000 zl i co
          miesiac placa 1800 zl rat - i to ich czeka przez wiele lat) a dodatkowo
          zwiekszana o odsetki (mysle ze ok. 20 tys. rocznie).
          Wiec jakby nie patrzec niech zarabiam 3500 netto + 1500 z odsetek = 5000 - i
          wszystko sobie moge wydac na co chce. Zaden bank mnie nie trzyma za dupe i nie
          zabiera mi polowy pensji.

          aha, zupelnie nie interesuja mnie krawaciarskie kariery i piecie sie po
          szczeblach, dlatego olewam "budowanie pozycji".

          a tak swoja droga jesli uwazasz ze majac 4, 5 x wyzsze zarobki niz dobre zarobki
          w PL nie mozna sie dorobic domu w PL, to ile lat potrzeba na to ludziom w PL?
          i Bog zaplac za dobre rady. Pol zycia spedzilem zagranica - od morza Srodziemnego
          po USA i naprawde wiem co robie.
          • Gość: JB Re: glos z kraju IP: 194.181.183.* 18.10.01, 09:58
            Gość portalu: sylt napisał(a):

            > 2000 * 12 * 5 = 120.000 USD. Jednak...

            czytaj uwaznie sylt. napisalem okolo 2,000.

            > pieniadze sa sporo wieksze bo zwiekszane o przychody z inwestycji i odsetki (ac
            > h -
            > kocham RPP za wysokie stopy % - oczywiscie oszczedzam w PLN - Jezu, jeszcze w
            > sierpniu wyciagalem 16,5 %). To ze sila walut spada jest z naddatkiem
            > rekompensowane spadkiem cen nieruchomosci i zamrozeniem plac w PL (wiekszosc ty
            > ch
            > co znam od 1,5 roku ma niezmienna pensje).

            po pierwsze, to zgadzamy sie, ze sila nabywcza dolarow spada. nie zgadzam sie
            jednak, ze jest to rekompensowane spadkiem cen nieruchomosci. w przyszlym roku
            vat na budownictwo zostanie podniesiony, prawdopodobnie dojdzie do gwaltownego
            spadku budow developerskich i ceny wczesniej czy pozniej beda musialy skoczyc. a
            jesli sie zdecydujesz na budopwe domu to od razu wydasz wiecej z uwagi na
            podwyzszony vat.

            > absolutnie nie interesuje mnie mieszkanie w Warszawie (musialbym chyba
            > zwariowac). W gre wchodzi tylko Pomorze - postawienie tam domu to ok. 300 tys.
            > zl. Po postawieniu domu, wyposazeniu, zakupie auta powinno mi zostac jeszcze
            > sporo na koncie.

            100 tys to po dzisiejszym kursie sprzedazy 401.000 zl. samochod kupisz za 60 tys
            (powtarzam, blednie kalkulujac po cenach dzisiejszych, bo kto wiek jak bedzie za
            3 lata?) liczac i zostanie ci na koncie 41 tys. to nie sa znaczace oszczednosci.

            > Dodatkowo pensja ktora bede otrzymywal w kraju nie bedzie w zadnym stopniu
            > obciazona splatami roznych kredytow (mam znajomych ktorzy zarabiaja 3000 zl i c
            > o
            > miesiac placa 1800 zl rat - i to ich czeka przez wiele lat) a dodatkowo
            > zwiekszana o odsetki (mysle ze ok. 20 tys. rocznie).

            z czego ty beddziesz mial te 20 tys odsetek? nawet zakladajac, ze stopy nie
            spadna (a spadna) to te 41,000 moze ci dac najwyzej 6,000 odsetek, po 500 stow na
            miesiac (dla uproszczenia nie wspominajac o inflacji).

            > Wiec jakby nie patrzec niech zarabiam 3500 netto + 1500 z odsetek = 5000 - i
            > wszystko sobie moge wydac na co chce. Zaden bank mnie nie trzyma za dupe i nie
            > zabiera mi polowy pensji.
            >
            > aha, zupelnie nie interesuja mnie krawaciarskie kariery i piecie sie po
            > szczeblach, dlatego olewam "budowanie pozycji".
            >
            > a tak swoja droga jesli uwazasz ze majac 4, 5 x wyzsze zarobki niz dobre zarobk
            > i
            > w PL nie mozna sie dorobic domu w PL, to ile lat potrzeba na to ludziom w PL?

            ja tak wcale nie uwazam. twoj przyklad pokazuje, ze sie domu za 5 lat dorobisz.
            tyle, ze niewiele poza tym, i to wlasnie chcialem powiedziec dla ostudzenia
            niektorych apetytow. wiekszosc polakow w kraju nie moze nawet marzyc o domu, ale
            sa ludzie, ktorym sie swietnie powodzi czy to w biznesie, czy w zachodnich
            firmach, i buduja palace. zgadzam sie, ze latwiej jest sie doroboc za granica
            (sam to robilem), ale teraz jestem w polsce i zarabiam osiem krajowych na reke,
            czyli wiecej niz ty za granica. nie mozna generalizowac.

            > i Bog zaplac za dobre rady. Pol zycia spedzilem zagranica - od morza Srodziemne
            > go
            > po USA i naprawde wiem co robie.

            zycze sukcesow i pozdrawiam. najwazniejsze to wiedziec czego sie chce (och jak ja
            bym chial to wiedziec...)
            JB
            • Gość: sylt kalkulacje, kalkulacje... IP: *.*.*.* 18.10.01, 11:02
              Gość portalu: JB napisał(a):

              > Gość portalu: sylt napisał(a):
              >
              > > 2000 * 12 * 5 = 120.000 USD. Jednak...
              > czytaj uwaznie sylt. napisalem okolo 2,000.

              w porzadku, tylko pamietaj ze dzis 100 zl to za 3 lata nie 100 zl ale jakies 133
              zl (pieniazki pracuja).

              > > pieniadze sa sporo wieksze bo zwiekszane o przychody z inwestycji i odsetk
              > i (ach - kocham RPP za wysokie stopy % - oczywiscie oszczedzam w PLN - Jezu,
              jeszcze w sierpniu wyciagalem 16,5 %). To ze sila walut spada jest z naddatkiem
              > > rekompensowane spadkiem cen nieruchomosci i zamrozeniem plac w PL (wiekszo
              > sc tych co znam od 1,5 roku ma niezmienna pensje).
              >
              > po pierwsze, to zgadzamy sie, ze sila nabywcza dolarow spada. nie zgadzam sie
              > jednak, ze jest to rekompensowane spadkiem cen nieruchomosci. w przyszlym roku
              > vat na budownictwo zostanie podniesiony, prawdopodobnie dojdzie do gwaltownego
              > spadku budow developerskich i ceny wczesniej czy pozniej beda musialy skoczyc.
              > a jesli sie zdecydujesz na budopwe domu to od razu wydasz wiecej z uwagi na
              > podwyzszony vat.

              umowmy sie "walut". bo ja akurat od 2,5 roku siedze we Frankfurcie/Main i
              zarabiam w DM. w tej chwili obserwuje spadek cen nieruchomosci. ogolnie nie jest
              drogo ale zeby uniknac takich skokow zainwestowalem w nowiutkie mieszkanko z
              pieknym widoczkiem na zatoke i stateczki. mieszakam tam jak przyjezdzam do kraju
              (raz na 2-3 miesiace) a zeby je kupic wystarczylo 1,5 roku pracy (nawet mniej).

              > > absolutnie nie interesuje mnie mieszkanie w Warszawie (musialbym chyba
              > > zwariowac). W gre wchodzi tylko Pomorze - postawienie tam domu to ok. 300
              > tys. zl. Po postawieniu domu, wyposazeniu, zakupie auta powinno mi zostac jeszc
              > ze sporo na koncie.
              >
              > 100 tys to po dzisiejszym kursie sprzedazy 401.000 zl. samochod kupisz za 60 ty
              > s (powtarzam, blednie kalkulujac po cenach dzisiejszych, bo kto wiek jak bedzie
              za 3 lata?) liczac i zostanie ci na koncie 41 tys. to nie sa znaczace oszczednosci

              Oszczedzam i inwestuje w PLN wiec lapie sie na fantastyczne oprocentowania
              (dziekuje ci RPP). Wartosc pieniedzy sie zwieksza momo inflacji (w koncu widze
              ile co kosztuje i ile czego moge kupic). Auto nabede (a raczej wymienie) pewnie w
              RFN i sciagne na mienie przesiedlencze (wiec cena bedzie w euro).

              > > Dodatkowo pensja ktora bede otrzymywal w kraju nie bedzie w zadnym stopniu
              > > obciazona splatami roznych kredytow (mam znajomych ktorzy zarabiaja 3000 z
              > l i c o > miesiac placa 1800 zl rat - i to ich czeka przez wiele lat) a
              dodatkowo zwiekszana o odsetki (mysle ze ok. 20 tys. rocznie).
              >
              > z czego ty beddziesz mial te 20 tys odsetek? nawet zakladajac, ze stopy nie
              > spadna (a spadna) to te 41,000 moze ci dac najwyzej 6,000 odsetek, po 500 stow
              > na miesiac (dla uproszczenia nie wspominajac o inflacji).

              41 tys to nie jest prawidlowa liczba.
              poniewaz pieniadze caly czas pracuja (w koncu widze ile mam na koncie w mBanku i
              ile mi daja obligacje) przy zalozeniu spadku oprocentowan (- podatek Belki) do
              ok. 7-8% tyle bedze mi dawal kapital ktory pozostanie czyli OK. 1/4 mln zl.

              > > Wiec jakby nie patrzec niech zarabiam 3500 netto + 1500 z odsetek = 5000 -
              > i wszystko sobie moge wydac na co chce. Zaden bank mnie nie trzyma za dupe i
              > nie zabiera mi polowy pensji.
              > > a tak swoja droga jesli uwazasz ze majac 4, 5 x wyzsze zarobki niz dobre z
              > arobk i w PL nie mozna sie dorobic domu w PL, to ile lat potrzeba na to
              ludziom w PL?
              >
              > ja tak wcale nie uwazam. twoj przyklad pokazuje, ze sie domu za 5 lat dorobisz.
              > tyle, ze niewiele poza tym, i to wlasnie chcialem powiedziec dla ostudzenia
              > niektorych apetytow.

              dom + auto + 2-3 stowy oszczednosci.

              > wiekszosc polakow w kraju nie moze nawet marzyc o domu, al
              > e sa ludzie, ktorym sie swietnie powodzi czy to w biznesie, czy w zachodnich
              > firmach, i buduja palace. zgadzam sie, ze latwiej jest sie doroboc za granica
              > (sam to robilem), ale teraz jestem w polsce i zarabiam osiem krajowych na reke,
              > czyli wiecej niz ty za granica. nie mozna generalizowac.

              srednia krajowa to chyba 1300 netto. No to niestety nie zarabiasz wiecej ode
              mnie. a powiedz ile jeszcze musisz na to pracowac? 12 godzin dziennie, czy wiecej?
              Zreszta kto wie ile bede zarabial po powrocie do kraju (papierki mam ladne i
              nawijam w 4 jezykach - poza polskim).

              > > i Bog zaplac za dobre rady. Pol zycia spedzilem zagranica - od morza Srodz
              > iemne go po USA i naprawde wiem co robie.
              >
              > zycze sukcesow i pozdrawiam. najwazniejsze to wiedziec czego sie chce (och jak
              > ja bym chial to wiedziec...)
              > JB

              dzieki za interesujace uwagi
              pozdrawiam
              • Gość: JB Re: kalkulacje, kalkulacje... IP: 194.181.183.* 18.10.01, 11:19
                pewnie moglibysmy tak w nieskonczonosc kalkulowac, kazdy po swojemu. naprawde,
                zycze ci jak najlepiej i mam nadzieje, ze po powrocie do kraju nie bedziesz
                rozczarowany. bardzo zachwycasz sie inwestowaniem w zlotowki. ja niespalbym tak
                spokojnie. jesli belka wprowadzi podatek od odsetek bankowych, to narod rzuci sie
                do bankow likwidowac lokaty. czesc pieniedzy trafi na rynek zwiekszajac popyt (na
                co belka liczy) ale czesc pieniedzy zostanie zainwestowana w dolary i
                przyslowiowo zakopana, co musi doprowadzic do gwaltownego wzrostu kursu twardego
                pieniadza. ale poniewaz jestes wyczulony na rady, to nie bede ci radzil jak te
                negatywne skutki zminimalizowac.

                pozdrawiam,
                JB

                PS. Dla uscisnienia - srednia pensja to ponad 2000 brutto i to do niej sie
                odnosilem. ja zarabiam 45 tys dol rocznie netto, platne w walucie. to daje okolo
                8,000 DM miesiecznie NETTO. tak dla uscisnienia.
                • Gość: sylt male podsumowanko IP: *.*.*.* 18.10.01, 17:25
                  Gość portalu: JB napisał(a):

                  > pewnie moglibysmy tak w nieskonczonosc kalkulowac, kazdy po swojemu. naprawde,
                  > zycze ci jak najlepiej i mam nadzieje, ze po powrocie do kraju nie bedziesz
                  > rozczarowany. (...)

                  Doceniam Twoje dobre intencje i dzienx za opinie. W PL bywam na tyle czesto ze
                  nie sadze abym sie rozczarowal - dokladnie wiem na co sie pisze. Choc niektorzy
                  dziwia sie ze chce wracac.

                  To co chcialbym dodac to ze kontrakt to ogolnie fajna sprawa i jest to jakis
                  pomysl zeby sie odkuc. Poza tym zagraniczne doswiadczenie, podszliwowanie jezyka,
                  no i samo mieszkanie zagranica jest wartoscia sama w sobie, no i jakas tam
                  przygoda. Kontrakt jest tez pojsciem na sroty bo ma sens tylko dlatego ze relacje
                  zarobkow ciagle sa duze. Jednak jestem calkowicie zdecydowany by wrocic do kraju.
                  Jeszcze miesiecy nie licze - ciagle jaraja mnie Frankfurckie wiezowce ale wiem
                  tez ze nie mam ochoty stawac sie czescia tej spolecznosci - 5 lat i szlus -
                  wracamy do domciu.
                  • Gość: Wyga Przez piec lat moze sie wiele zdarzyc IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 23:54
                    To sa tylko Twoje pobozne zyczenia. Na wiele rzeczy w zyciu (niestety) nie mamy
                    wplywu. Przekonalam sie na wlasnej skorze. Zylam w Polsce. Wlasne mieszkanie,
                    swietna praca i placa. Nagle los rzucil mnie daleko i, cholera, wszystko
                    zostalo tam. Musze zaczynac od nowa.
                • Gość: visitor Re: kalkulacje, kalkulacje...- do JB (abstrahujac od dyskusji) IP: *.sympatico.ca 19.10.01, 23:47
                  Gość portalu: JB napisał(a):

                  > pewnie moglibysmy tak w nieskonczonosc kalkulowac, kazdy po swojemu. naprawde,
                  > zycze ci jak najlepiej i mam nadzieje, ze po powrocie do kraju nie bedziesz
                  > rozczarowany. bardzo zachwycasz sie inwestowaniem w zlotowki. ja niespalbym tak
                  >
                  > spokojnie. jesli belka wprowadzi podatek od odsetek bankowych, to narod rzuci s
                  > ie
                  > do bankow likwidowac lokaty. czesc pieniedzy trafi na rynek zwiekszajac popyt (
                  > na
                  > co belka liczy) ale czesc pieniedzy zostanie zainwestowana w dolary i
                  > przyslowiowo zakopana, co musi doprowadzic do gwaltownego wzrostu kursu twardeg
                  > o
                  > pieniadza. ale poniewaz jestes wyczulony na rady, to nie bede ci radzil jak te
                  > negatywne skutki zminimalizowac.
                  >
                  Myslimy jednym torem, ja juz (wprawdzie z daleka)poczynilam wlasciwe kroki
        • Gość: msz Re: glos z kraju IP: 192.168.9.* / *.exbud.com.pl 18.10.01, 11:49
          Gość portalu: JB napisał(a):

          > obawiam sie, ze te plany zrobienia w 5 lat kasy, ktora mialaby wystarczyc na
          > domek i luksusowe zycie w kraju sa chyba marzeniem scietej glowy. zakladajac,
          > ze oszczedzisz miesiecznie ok. 2 tys. dolarow, po pieciu latach zgromadzisz
          > jakies 100 tys dolarow, co w chwili obecnej wystarczyloby na 100-120 m kw
          > mieszkanie w warszawie. dom na mokotowie moze kosztowac od 500 tys dol w gore,
          > w zaleznosci od standardu. oczywiscie, jesli ktos wraca do podrzeszowskiej wsi,
          >
          > to taka suma wystarzcy i na domek, i na samochod. ale na zycie juz nie. poza
          > tym, w polsce sila nabywcza dolara systematycznie maleje, wiec za lat 5 te 100
          > tys. dol beda mialy realna dzisiejsza wartosc ok 60 tys, a moze mniej. warto
          > sie moze jednak zastanowic nad 1) pozostaniem za granica, 2) natychmiastowym
          > powrotem do kraju w celu zbudowania sobie jakiejs pozycji tutaj, lub 3)
          > nietraktowania pobytu na obczyznie w kategoriach ekonomicznych.
          >
          > pozdrawiam
          > JB

          Dlaczego od razu zakładasz ze ktos bedzie chcial po powrocie mieszkac w Warszawie?
          Po drugie majac dzialke jestem w stanie wybudowac sobie dom za kwote od 150000-
          200000 zl nie oszczedzajac na jakosci materialow ale za to sam pilnujac jego
          budowy. Jezeli chcesz kupic dom w Warszawie od firmy developerskiej to nie wiem
          czy 400000zl na to wystarczy. Takze wszystko zalezy jak sie do tego podejdzie.

          Po drugie to po co budowac dom w samej Warszawie skoro mozna np jakies 15km od
          miasta. Teraz kazdy ma wlasny samochod i dojazd nie stanowi problemu.
    • Gość: Ela2 Re: Dozyje renty i wracam do Polski IP: *.outland.avaya.com 17.10.01, 18:30
      Ja wracam do Polski (mysli na dziesiejszy dzien) jak dozyje renty. Zameldowana bede nadal tam gdzie
      teraz mieszkam, bede tylko przyjezdzala od czasu do czasu aby zalatwic konieczne sprawy. Ziemie
      juz mam.
      PS. Niektorzy opowiadaja ale bajki. Mieszkam na Zachodzie od 21 lat i w tej chwili nie moglabym sobie
      kupic nawet 3-pokojowego mieszkania w Warszawie (ciezko by bylo) . Zaznaczam, zarabiam wiecej od
      niektorych prezesow albo dyrektorow w polskich bankach albo firmach.
      • Gość: ESL Do Sylt IP: 209.226.65.* 17.10.01, 21:33
        A co planujesz robic na tym Pomorzu za 3500 zlotych miesiecznie? To nie jest
        wcale zlosliwe pytanie, mysle ze jest wielu Pomorzan, ktorzy chetnie juz teraz
        zaczeliby to robic nawet za polowe takiej pensji.
        Wracajac zas do roznych zakupow i odkladania pieniedzy - przejada sie
        zdecydowanie szybciej niz sie zarabia, nawet bardzo duze sumy. To bywa czasem
        bolesnym zaskoczeniem - wez to pod uwage planujac te zlota przyszlosc na
        Pomorzu.
        I jeszcze raz powtorze, ze naprawde warto zyc teraz i juz, a nie dopiero za 5
        lat w domu za 300 tysiecy zlotych. Kto to wie jaki bedzie swiat w 2006? I jakie
        bedzie to Pomorze...
        Ciao
        • Gość: sylt Re: Do Sylt IP: *.*.*.* 18.10.01, 09:38
          Gość portalu: ESL napisał(a):

          > A co planujesz robic na tym Pomorzu za 3500 zlotych miesiecznie? To nie jest
          > wcale zlosliwe pytanie, mysle ze jest wielu Pomorzan, ktorzy chetnie juz teraz
          > zaczeliby to robic nawet za polowe takiej pensji.

          tyle +/- zarabiaja moi znajomi po studiach wiec nie sadze aby z zagranicznym
          doswiadczeniem (USA, Holandia, RFN) i 4 jezykami mialbym zarabiac mniej

          > Wracajac zas do roznych zakupow i odkladania pieniedzy - przejada sie
          > zdecydowanie szybciej niz sie zarabia, nawet bardzo duze sumy. To bywa czasem
          > bolesnym zaskoczeniem - wez to pod uwage planujac te zlota przyszlosc na
          > Pomorzu.

          tzn. ze majac kapial i splacony dom + dobra pensje moge miec gorzej niz ludzie,
          ktorzy nie maja kapitalu, a z dobrej pensji zostaje im polowa po zaplacie rat za
          samochod i mieszkanie. ale bzdury...

          > I jeszcze raz powtorze, ze naprawde warto zyc teraz i juz, a nie dopiero za 5
          > lat w domu za 300 tysiecy zlotych. Kto to wie jaki bedzie swiat w 2006? I jakie

          ja nie wyjezdzam juro. ja 2,5 roku siedze we Frankfurcie nad Menem. Tak
          kalkulujac wracam do domciu za 31 miesiecy (wtedy konczy mi sie kontrakt).
          a zycia sobie uzywam (dopiero co wrocilem z nurkowania na Carribean), duzo
          podrozuje ale co najmniej co 2-3 miesiace przylatuje do Polski dopilnowac swoich
          interesow - wiec doskonale sie orientuje jakie sa ceny i zarobki (do do panow
          opowiadajacych ze bez 2 mln zlotych nie ma co wracac)

          > bedzie to Pomorze...
          > Ciao

          jest super, a bedzie jeszcze fajniej - bo beda tam na stale
          ciao!
      • Gość: Marius Re: do Eli 2 IP: *.warburg.com 17.10.01, 21:43
        Kochana nie wiem co ty robisz z tymi pieniedzmi, skoro masz taka fantastyczna
        prace, i nie mozesz sobie pozwolic po 21 latach na mieszkanie w warszawie. Ja
        sonczylem studia w Stanach dopiero 6 lat temu i juz zdazylem kupic duplex na
        Starym Miescie, ziemie w Konstancinie, i jestem swietnie urzadzony w Stanach.
        Cos mi sie nie wydaje, ze zarabiasz lepiej niz nie jeden prezes w Polsce.
        Polski szef biura warszawskiego mojej firmy zarabia 120 tysiecy dolarow,
        dyrektor finansowy w Elektrimie bierze $250 tysiecy, prezez banku handlowego
        ponad $300 tysiecy ... . Mozesz to wyczytac oficjalnie na lamach gazety
        Wyborczej.
      • Gość: sylt Re: Dozyje renty i wracam do Polski IP: *.*.*.* 18.10.01, 09:45
        Gość portalu: Ela2 napisał(a):

        > Ja wracam do Polski (mysli na dziesiejszy dzien) jak dozyje renty. Zameldowana
        > bede nadal tam gdzie
        > teraz mieszkam, bede tylko przyjezdzala od czasu do czasu aby zalatwic konieczn
        > e sprawy. Ziemie juz mam.
        > PS. Niektorzy opowiadaja ale bajki. Mieszkam na Zachodzie od 21 lat i w tej chw
        > ili nie moglabym sobie
        > kupic nawet 3-pokojowego mieszkania w Warszawie (ciezko by bylo) . Zaznaczam, z
        > arabiam wiecej od
        > niektorych prezesow albo dyrektorow w polskich bankach albo firmach.

        Boze, na co Ty rozpuscilas takie pieniadze? 21 lat!!! Ja po 1,5 roku kupilem
        sobie mieszkanko z super widokiem na zatoke i statki plynace do portu. Zatrzymuje
        sie tam jak jestem w PL. Jak chcesz to Ci wynajme bo zadko uzywam. Tylko czy Cie
        bedzie stac...
    • Gość: Ela2 Re: dla tych co szybki zarobili pieniadze - JAK? IP: *.outland.avaya.com 18.10.01, 16:18
      Odpowiem na niektore "zlosliwe" pytania, odpowiedzi. Jestem w Niemczech 21 lat. Do 1986 roku
      uczylam sie. Potem zaczelam pracowac i pracuje do dzisiaj..W tej chwili mam 87 m2 wlasnosciowe
      mieszkanie, SPLACONE. No i mam rodzine w Polsce, ktora tez ma wybudowany dom. Na co
      wydaje pieniadze? Po prostu zyje, tzn. zwiedzam sobie inne kraje i ladnie sie ubieramy z mezem.
      Nie mieszkam, tak jak inni cudzoziemcy, w byle jakich domach, nie oszczedzam na
      jedzeniu, rozrywkach itp. A te pieniadze zarobione w ciagu kilku lat to skad maja niektorzy? Prosze
      mi podac mozliwosci, to bede tak samo sie chwalic jak "ci" inni. Akcje tez mam no i co najwazniejsze,
      bede miala niemiecka rente, ktora na pewno jest lepsza od polksich zarobow i rent. I to co niektorzy
      pisza, jak to szybko sie dorobili, to NIE uwierze. A co do zarobkow, nie porownalam siebie do jakis tam
      rekinow w bankach czy innych spolkach, porownalam moje zarobki do prezesow i dyrektorow
      normalnych spolek i bankow, oczywiscie miesiecznie.
    • Gość: Ela2 Re: do SYLT IP: *.outland.avaya.com 18.10.01, 16:37
      Hi, z tego co przeczytalam to mieszkamy od siebie oddaleni ok. 90 kilometrow, ja kierunek poludnie.
      jestes na kontrakcie? to ile zarobisz? ja sie orientuje, moze to jest jeszcze jakas tam Zeitfirma?
      Jezdzisz do Polski co 2-3 miesiace, masz tak duzo urlopu? W Niemczech to sa 30 dni robocze,
      byles na Karaibach? ile razy, ja juz pare razy. W jakim mieszkaniu mieszkasz? Co jesz na codzien,
      jak sie ubierasz?
      Szkoda pisac, niektorzy i tak nie wierza albo nie chca wierzyc, ale w ciagu paru lat nie da sie tyle
      zarobic, zeby w Polsce miec az tak super. A co bedzie potem na stare lata??? Z czego beda zyc ci
      nowobogaccy?
      • Gość: szlt do Ela2 IP: *.*.*.* 18.10.01, 17:13
        Gość portalu: Ela2 napisał(a):

        > Hi, z tego co przeczytalam to mieszkamy od siebie oddaleni ok. 90 kilometrow, j
        > a kierunek poludnie.
        > jestes na kontrakcie? to ile zarobisz? ja sie orientuje, moze to jest jeszcze j
        > akas tam Zeitfirma?

        Hi!
        tak kontrakt. a co to wg Ciebie jest zietfirma?
        pracuje dla duzej instytucji finansowej jako samodzielny specjalista.

        > Jezdzisz do Polski co 2-3 miesiace, masz tak duzo urlopu? W Niemczech to sa 30
        > dni robocze,

        ja tez mam 30 dni a dolicz do tego jeszcze swieta (ile to jest w Hesji? 10 dni?)
        a jak napykasz nadgodzin to sobie zawsze mozesz wziac wolne, nie? to jaki problem
        na co 2-3 miesiace 3 dni+weekend poleciec do Polski?

        > byles na Karaibach? ile razy, ja juz pare razy.

        to co mamy sie licytowac? na wycieczkach, tylko w tym roku bylem w Bostonie,
        potem Karaiby (ale nie syfiasta Dominikana z tlustymi Szwabami na full inclusive)
        potem w NYC, maly wypad do Amsterdamu, no i 4 albo 5 razy w PL.

        >W jakim mieszkaniu mieszkasz?

        Wynajmuje w dobrej dzielnicy. Rozwazalem kupno (moja firma moglaby mi udzielic b.
        taniego kredytu ale musialbym je sprzedac wyjezdzajac do PL a oplaty i prowizje
        sa za wysokie, poza tym jak fala NRDowcow troche ustala to i ceny nieruchomosci
        sie obsuwaja).

        > Co jesz na codzien,

        Nie gotuje. Luche jem w kantynie albo w pobliskich knajpkach. a reszta normalnie.

        > jak sie ubierasz?

        No to jest niestety moja slabosc, bo sie cholernie lubie dobrze ubrac.

        > Szkoda pisac, niektorzy i tak nie wierza albo nie chca wierzyc, ale w ciagu par
        > u lat nie da sie tyle zarobic, zeby w Polsce miec az tak super. A co bedzie
        potem na stare lata???

        a co bedzie z innymi ludzmi na stare lata? Ja w Polsce bede mial splacony dom
        (ktory bym tu splacal pewnie do emerytury, a dzialeczka 300 m2 bylaby szczytem
        marzen), kapital, zagraniczne doswiadczenie (wiec nie powinienem miec problemow z
        praca) i... prawo do niemieckiej emerytury (dostaje sie je po przepracowaniu 60
        miesiecy).

        > Z czego beda zyc ci nowobogaccy?

        To do mnie? A Ty z czego zyjesz??? Bo ja zamierzam z pracy i z odsetek. A na
        stare lata z polskiej i niemieckiej emerytury.
        • Gość: ESL Brawo Ela2 IP: *.sympatico.ca 18.10.01, 17:25
          Zdecydowanie bardziej wierze temu, co Ty piszesz niz opowiesciom z mchu i
          paproci o stosach gotowki odkladanej co roku przy jednoczesnym wydawaniu na
          przyzwoite wakacje i porzadne zycie. Gdy sie zyje normalnie, placac podatki,
          oplacajac swoje i swoich dzieci szkoly, gdy sie jezdzi co roku na porzadny
          urlop i wymienia sprzety domowe i samochody w miare tego jak sie starzeja, to
          nie ma cudow - odkladanie 2000 USD miesiecznie jest cokolwiek podejrzane nawet
          przy relatywnie wysokich zarobkach. Ale to tylko czesc problemu - tworzenie
          jakichs mitow o tym, co mozna (i jakim kosztem, badz bez zadnych wyrzeczen)
          wywiezc do Polski. Druga czesc, to ciagle pytanie - co sie bedzie dalej dzialo
          w Polsce z tymi wszystkimi inwestycjami, planowanymi zarobkami nie wiadomo
          gdzie i w jakiej dziedzinie. Jak sie chce mieszkac tanio (gdziekolwiek na
          swiecie), to trzeba mieszkac w malej dziurze (chocby i na Pomorzu) ale wtedy
          trudno o prace za 250 USD rocznie, bo Pcimiu Dolnym nikt nikomu za nic tyle nie
          zaplaci. Jak sie chce zarabiac te 100 czy wiecej USD rocznie, to trzeba byc
          tam, gdzie placa czyli czesto w duzym osrodku, badz miejscu popularnym na tyle,
          ze i tak ceny mieszkania sa tam wysokie z powodu ilosci ludzi, ktorzy sie tam
          pchaja. Jest jeszcze wersja pracy w domu ale wtedy z kolei trzeba nieustajaco
          inwestowac w coraz to nowszy sprzet, miec dobry samochod, stale kontakty z
          klientami, co z kolei tez wymaga niezbyt dalekiej odleglosci do jakiegos duzego
          osrodka. Ja wiem, ze niby kazdy to wie - to sa rzeczy oczywiste wiec skad te
          bajki o planach bycia krezusem po 5 latach na zachodzie?
          Z przykroscia stwierdzam codzien rano, ze wciaz dolary na moim drzewie nie chca
          rosnac!
          • Gość: sylt Brawo? Za co? IP: *.*.*.* 18.10.01, 17:48
            Gość portalu: ESL napisał(a):

            > Zdecydowanie bardziej wierze temu, co Ty piszesz niz opowiesciom z mchu i
            > paproci o stosach gotowki odkladanej co roku przy jednoczesnym wydawaniu na
            > przyzwoite wakacje i porzadne zycie. Gdy sie zyje normalnie, placac podatki,
            > oplacajac swoje i swoich dzieci szkoly, gdy sie jezdzi co roku na porzadny
            > urlop i wymienia sprzety domowe i samochody w miare tego jak sie starzeja, to
            > nie ma cudow - odkladanie 2000 USD miesiecznie jest cokolwiek podejrzane nawet
            > przy relatywnie wysokich zarobkach. Ale to tylko czesc problemu - tworzenie
            > jakichs mitow o tym, co mozna (i jakim kosztem, badz bez zadnych wyrzeczen)
            > wywiezc do Polski. Druga czesc, to ciagle pytanie - co sie bedzie dalej dzialo
            > w Polsce z tymi wszystkimi inwestycjami, planowanymi zarobkami nie wiadomo
            > gdzie i w jakiej dziedzinie. Jak sie chce mieszkac tanio (gdziekolwiek na
            > swiecie), to trzeba mieszkac w malej dziurze (chocby i na Pomorzu) ale wtedy
            > trudno o prace za 250 USD rocznie, bo Pcimiu Dolnym nikt nikomu za nic tyle nie
            > zaplaci. Jak sie chce zarabiac te 100 czy wiecej USD rocznie, to trzeba byc
            > tam, gdzie placa czyli czesto w duzym osrodku, badz miejscu popularnym na
            tyle,
            > ze i tak ceny mieszkania sa tam wysokie z powodu ilosci ludzi, ktorzy sie tam
            > pchaja. Jest jeszcze wersja pracy w domu ale wtedy z kolei trzeba nieustajaco
            > inwestowac w coraz to nowszy sprzet, miec dobry samochod, stale kontakty z
            > klientami, co z kolei tez wymaga niezbyt dalekiej odleglosci do jakiegos duzego
            > osrodka. Ja wiem, ze niby kazdy to wie - to sa rzeczy oczywiste wiec skad te
            > bajki o planach bycia krezusem po 5 latach na zachodzie?
            > Z przykroscia stwierdzam codzien rano, ze wciaz dolary na moim drzewie nie chca
            > rosnac!

            przykro mi to stwierdzic ale to wlasnie ludzie tacy jak Ty i Ela2 nazywaja takich
            jak ja zlodziejami. Bo wlasnie nie moga Wam sie w glowach pomiescic proste fakty.
            Zaloze sie ze w zyciu nie zrobiliscie najprostszego planu finansowego i nigdy nie
            zaplanowaliscie wydatkow - tygodniowych, miesiecznach, rocznych. Nie
            poczytaliscie o mozliwosciach inwestowania w nieruchomosci, nie zajmujecie sie
            gielda, rynkiem papierow skarbowych czy transakcjami walutowymi.
            Ale to wszystko nic. Bo najzwyczajniej odkladajac pieniadze na koncie, pracujac
            na zachodzie jako wyksztalcony specjalista z kilkuletnim doswiadczeniem, bez
            problemu mozna zaoszczedzic ok. 100 tys. zl rocznie (to suma jak na warunki PL
            ogromna, a co dopiero przemnozona przez 5 + odsetki).

            A co do wydatkow. Pamietam jak moj ex szef pod koniec miesiaca zostawal zawsze
            bez grosza (najprostsze sprzety kupowal na kredyt) i nie mogl mi uwierzyc ze lece
            na wakacje do Vegas albo Indonezji, nie wierzyl ze kupilem mieszkanie w Polsce,
            na dokladke ubieral sie jak dziad. Zeby dac mu jakies wytlumaczenie powiedzialem
            ze dostalem spadek (co bylo nieprawda, moja rodzina jest biedna jak koscielne
            myszy) - to go uspokajalo, nie czul juz sie takim nieudacznikiem...

            I na koniec o mitologii. Piszesz z Kanady. Ciekawe jak czesto bywasz w PL? Ja w
            tym roku bylem 4 albo 5 razy. Doskonale sie orientuje jakie sa place i mozliwosci
            zatrudnienia. I jestem gotow za takie pieniadze pracowac. Tyle ze jest jedno
            powazne ale. Moja pensja w PL nie bedzie obciazona zadnymi splatami kredytow,
            ktore wiekszosci ludzi odbieraja polowe ich wynagrodzenia. 3500 to bedzie 3500 a
            nie 1800 do wydania.

            Splacony dom + dobre auto + oszczednosci + ciekawa przygoda jaka jest zycie za
            granica = to fakty. zaswiadczam, bo w niej tkwie (prawie w polowie).
            • Gość: Doki Re: Brawo? Za co? IP: *.turboline.skynet.be 18.10.01, 18:09
              Dobrze, sylt, juz dobrze, nie twierdze, ze jestes zlodziejem.
              Jako wyksztalcony specjalista z kilkuletnim stazem powiem tak: widac wszystko
              zalezy od branzy. Moze i moglbym odlozyc z moich zarobkow 100000 zl rocznie,
              ale:
              1. wakacje w Indonezji nie wchodza wtedy w rachube
              2. gdzies trzeba mieszkac, a wiec zbudowac sobie cos, albo kupic, albo wynajac.
              Wszystkie trzy mozliwosci kosztuja podobnie: drogo.
              3. by inwestowac w nieruchomosci albo papiery wartosciowe, trzeba miec wolny
              kapital, a mowimy o ludziach, ktorzy probuja sie dorobic. Poza tym inwestycje,
              o ktorych mowisz, sa na ogol dlugoterminowe. Trzeba tez miec wolny czas i
              minimum orientacji na rynku. W przeciwnym razie pozostaja fundusze
              inwestycyjne, a tam kokosy sa mniejsze.
              4. jak juz wspominalem, nie wszyscy sa tak zdolni, albo robia w takiej
              zlotonosnej branzy jak Ty, albo wreszcie swiadomie ograniczaja czas pracy, by
              miec wiecej czasu dla rodziny
              5. rozne ludzie maja wydatki. Moja rodzina np utrzymuje sie tylko z tego, co do
              domu przyniose. Jak dwie osoby pracuja, jest duzo latwiej.
              Przyjmij do wiadomosci, ze jestes jednostka wybitna i nie wymagaj od
              wszystkich, by za Toba nadazali. Ja nie. Tez chcialbym kiedys, na emeryturze,
              miec domek w Polsce, ale wczesniej dwoch domow, bez extra wyrzeczen, nie
              zrealizuje. A jestem w gornych 20 % dochodow.
              Udalo Ci sie, chapeau bas! Surfujesz przez zycie: bravissimo. Ja na przyklad
              musze plywac i uwazac, zeby sie nie zachlysnac. Ot, taki los.
    • Gość: Ela2 Re: Do SYLT IP: *.outland.avaya.com 18.10.01, 18:12
      No widzisz, nawet nie wiesz co to jest ZEITfirma a nie zietfirma jak Ty piszesz - musisz przeciez dobrze
      znac niemecki, Zeitfirma, Leasingfirma itd. A co do Twojej renty: po 60 miesiacach masz dopiero
      roszczenie do renty (Anspruch) w pelna rente tzn Voll dostaniesz po 180 miesiacach. Im wiecej placiles
      na swoja rente tym wiecej jej dostaniesz.Zalozmy: zarabiasz w tej chwili 10.000 DM na reke otrzymasz:
      z klasa podatkowa III (najlepsza) po odciagnieciu wszystkich skladek ok. 5.500 -6.000 DM.
      Wiesz ile masz po tych Twoich 60 miesiacach rente: ca 200 DM.
      A co do zycia we Frankfurcie: jest drogie tak jak i mieszkania sa tam drogie, madrzy nie mieszkaja w
      duzym miescie tylko wyprowadzaja sie na peryferie. A moze pracujesz w DEGUSA BANK? Moja
      przyjaciolka tam pracuje, jak wiadomo Frankfurt to miasto bankow a nie przemyslu.
      To tak z szybka obliczylam. Koncze, jestem jeszcze w pracy a wlasnie dzisiaj o godz.22:00 wyjezdzam
      na 8 dni.
      • Gość: Kliken Re: Do SYLT IP: *.ym1.on.wave.home.com 18.10.01, 18:52
        O tym Jak sie zarabia na zachodzie pieniadze (5lat) a potem wraca do Polski i
        urzadza na cale zycie.
        - wyjezdzasz z Polski atostopem (pare dolcow w kieszeni)
        - "na zachodzie" znajdujesz prace na czarno 3 ETATY
        - jadasz odpadki raz dziennie
        -spisz po piwnicach
        -myjesz sie raz dziennie
        I TAK PRZEZ 5 LAT
        Biorac pod uwage fakt ze wyjechales z Polski za chlebem jestes w 100%
        niedouczonym kretynem.Zarobki wiec nie byly wysokie..Ile zrobiles sam policz...
        Do pana powyzej (tego od gieldy i miliardowych oszczednosci), wez chlopie kijek
        i pierdolnij sie w ryjek.Chlopak nie ma rozumu i wyksztalcenia a ty piszesz
        takie bzdety. Stfu!
        • Gość: sylt Re: Do SYLT IP: *.*.*.* 19.10.01, 09:27
          Gość portalu: Kliken napisał(a):

          > O tym Jak sie zarabia na zachodzie pieniadze (5lat) a potem wraca do Polski i
          > urzadza na cale zycie.
          > - wyjezdzasz z Polski atostopem (pare dolcow w kieszeni)
          > - "na zachodzie" znajdujesz prace na czarno 3 ETATY
          > - jadasz odpadki raz dziennie
          > -spisz po piwnicach
          > -myjesz sie raz dziennie
          > I TAK PRZEZ 5 LAT

          autopsja?

          > Biorac pod uwage fakt ze wyjechales z Polski za chlebem jestes w 100%
          > niedouczonym kretynem.Zarobki wiec nie byly wysokie..Ile zrobiles sam policz...
          > Do pana powyzej (tego od gieldy i miliardowych oszczednosci), wez chlopie kijek
          > i pierdolnij sie w ryjek.Chlopak nie ma rozumu i wyksztalcenia a ty piszesz
          > takie bzdety. Stfu!

          zazdrosc?
          • Gość: Doki Re: Do SYLT: odszczekuje IP: *.unknown.uunet.be 19.10.01, 19:07
            Czesciowo musze odszczekac. Nie zadalem sobie wczoraj trudu, zeby przeliczyc te
            Twoje 45000 $ na miejscowe, a dzisiaj tak i widze, ze to wcale nie tak duzo.
            Zatem odszczekuje, to, ze zlapales Pana Boga za nogi. Natomiast z takich
            zarobkow W ZYCIU nie da sie i utrzymac rodziny, i zbudowac domu, i odlozyc na
            inwestycie, i jeszcze uzyc zycia, a to wszystko w ciagu 5 lat. No way. Za malo
            kasy. No, chyba ze w jakiejs Koziej Wolce w Azji srodkowo-wschodniej, gdzie
            dochod na mieszkanca waha sie kolo 10 $ miesiecznie. Nie tu, w Europie.
            • Gość: Marius Re: Sylt plecie bzdury, chyba ze .... IP: *.warburg.com 19.10.01, 21:10
              Sylt, niech ci nawet bedzie ze zarabiasz 10 tysiecy marek miesiecznie, to po
              dzisiejszym kursie ($1/DM2.17) tylko 4608 dolarow. Nie mow mi, ze jestes w
              stanie zaoszczedzic 2 tysiace dolarow miesiecznie, mieszkasz w pieknym
              mieszkaniu, ubierasz siebie i rodzine, i jezdzisz co chwile na wakacje za
              granice. Zeby zaoszczedzic te 2 tysiace musisz pewnie zyc w norze i jesc te
              odpadki o ktorych pisal 'Doki'. Ja nie mieszkam w Niemczech, tylko w Stanach,
              ale mam rodzine w Hamburgu, i z tego co mi mowia, zycie jest cholernie drogie w
              Europie.

              No chyba ze zarabiasz 10 tysiecy dolarow miesiecznie (na czysto), ale nie
              wierze, specjalnie gdy sie jest 5 letnim gasterbaiterem. No coz, marzyc mozesz,
              tylko nie pisz wiecej takich bzdur na forum. Apropos. uwierzylbym tej osobie co
              mieszka poza krajem 21 lat, ale nie komus kto probuje zrobic kase w 5 lat i
              mowi o tym, ze mu sie bedzie dobrze zylo w Polsce za 3000 zlotych.
              • Gość: ESL A co z podatkami? IP: 209.226.65.* 19.10.01, 22:17
                Ciekawi mnie wysokosc podatkow od tych wspanialych inwestycji i dochodow. Jesli
                wszystko zarabiane jest legalnie i inwestowane legalnie, to nie ma sily -
                placze sie i placi, wiec te rozne sumy i tak przyjdzie pomniejszyc. Ciekawi
                mnie tylko o ile - jaki jest sredni podatek od dochodu w Niemczech, w Polsce? A
                jak z podatkiem od inwestycji, od nieruchomosci? Sylt sie cieszy, ze nie bedzie
                musial placic haraczu bankowi za wziete kredyty - super. Ale placenia podatkow
                nie uniknie - tak to juz jest, im wiecej masz, tym wiecej oddasz. Cudow nie ma.
                Milego weekendu dla wszystkich ciezko pracujacych tu czy tam
                • Gość: renka Re: niezly bullshit IP: *.sympatico.ca 20.10.01, 08:28
                  Uff, przeczytalam wszystkie posty i mdlo mi sie zrobilo na kanty silta.Jego
                  rodzina to biedne myszy koscielne, a on robi taka kase? To bullshit!Propaganda
                  majaca na celu sciagniecie idiotow z kapitalem do Polski!Szczegolnie tych , co
                  na czarno pracuja. Ja wiem, ze nie stac mnie na wyjazd do Polski na wakacje, a
                  wyjezdzaja welfare albo "czarnuchy", ktore nie placa podatkow a zyja z naszych
                  zarobkow.W koncu wszystkie zasilki sa z podatkow od naszych zarobkow.Ja nie
                  wierze w te bajki silta. Zaden intelektualista(podobno 4 jezyki obce, a robi
                  bledy) nie pokazalby na ogolnym forum takiego scenariusza szytego grubymi
                  nicmi pt" jak zainwestowac pieniadze w Polsce (podtytul: szczegolnie na
                  Pomorzu, gdzie jest brak inwestycji i perspektyw), i po co?" bo z reguly
                  inwestuje sie pieniadze aby je pomnozyc. W Polsce sie traci, a nie mnozy.NIE
                  BIORE POD UWAGE KLASY UPRZYWILEJOWANEJ zwiazanej z byla czerwona burzuazja.To
                  jednostki.Reszta ciagle traci.
                  • Gość: sylt poprzedni post to niezly bullshit, ale zabawny ;-))) IP: *.*.*.* 22.10.01, 13:49
                    na ten post sobie pozwole odpowiedziec bo niezle mnie rozbawil...

                    Gość portalu: renka napisał(a):

                    > Uff, przeczytalam wszystkie posty i mdlo mi sie zrobilo na kanty silta.Jego
                    > rodzina to biedne myszy koscielne, a on robi taka kase?

                    pochodze z rodziny typowo inteligenckiej - czytaj "w III RP biednej", no niestety
                    ale sie tego nie wstydze, jakos tak wyzej ceniono w domu warosci intelektualne i
                    sporo mi to dalo (ot, chocby moge dzis "robic kase").
                    rozumiem ze wg Ciebie mozna robic kase jak sie ma bogatych staruszkow? BIP! zla
                    odpowiedz!

                    To bullshit!Propaganda
                    > majaca na celu sciagniecie idiotow z kapitalem do Polski!Szczegolnie tych , co
                    > na czarno pracuja.

                    Naprawde bardzo interesujaca teza!

                    Ja wiem, ze nie stac mnie na wyjazd do Polski na wakacje, a
                    > wyjezdzaja welfare albo "czarnuchy", ktore nie placa podatkow a zyja z naszych
                    > zarobkow.W koncu wszystkie zasilki sa z podatkow od naszych zarobkow.Ja nie
                    > wierze w te bajki silta.

                    Wow! Ale uknulem sprytny spisek! Bede opowiadal bajki o tym jak to jest fajnie we
                    Frankfurcie zeby nielegalni imigranci z Kanady zaczeli inwestowac duze sumy w
                    3miescie! WOW!
                    Jesli pracujesz i nie stac Cie na bilet do PL (nie wiem jak z Kanady ale na
                    wschodnie wybrzeze USA mozna doleciec za 350-400USD) tzn. ze bardzo biedny "raj"
                    z tej Kanady.

                    Zaden intelektualista(podobno 4 jezyki obce, a robi
                    > bledy)

                    tak naprawde to znam 5: polski + 4 inne. a literowki zdarzaja sie kazdemu - Ty
                    pomylilas sie nawet w mojej ksywce (pewnie nawet nie wiesz co znaczy)...

                    nie pokazalby na ogolnym forum takiego scenariusza szytego grubymi
                    > nicmi pt" jak zainwestowac pieniadze w Polsce (podtytul: szczegolnie na
                    > Pomorzu, gdzie jest brak inwestycji i perspektyw), i po co?"

                    ok. Przyznam sie - wspolpracuje z organizacjami syjonistycznami. Sciagniecie
                    nieopodatkowanych pieniedzy z Kanady na Pomorze to wlasnie element wielkiego
                    swiatowego spisku (dostaje instrukcje bezposrednio od rzadu swiatowego). Odkrylas
                    mnie!

                    bo z reguly
                    > inwestuje sie pieniadze aby je pomnozyc. W Polsce sie traci, a nie mnozy.NIE
                    > BIORE POD UWAGE KLASY UPRZYWILEJOWANEJ zwiazanej z byla czerwona burzuazja.To
                    > jednostki.Reszta ciagle traci.

                    Skad te informacje? W Polsce przez ostatnie 10 lat mozna bylo zrobic bdb
                    pieniadze. Nawet obecnie inwestycje w polskie papiery skarbowe daja doskonale
                    zyski (ok. 14% przy 4,5% inflacji i umacjniajacej sie walucie).

                    (Znowu trafilac - jestem zydokomunistycznym zlodziejem! Coz za przenikliwosc!)
                    • Gość: renka Re: sylt , dla mnie to strata czasu IP: *.sympatico.ca 25.10.01, 06:55
                      Jakos mi to nie pasuje..jesli masz biedna rodzinke, to im pomoz. jesli oni
                      naprawde sa tak biedni, to nie wierze w twoja kase. rodzina to ty, a ty to
                      rodzina, no nie? Co do Kanady, ja nie przyjechalam sie tu dorabiac, ja tu zyje
                      wraz z rodzina.Pewnie, ze moglabym jezdzic do Polski pare razy w roku, ale po
                      co?Mam internet i telekonferencje, gadam z nimi.Mowiac , ze mnie nie stac, mam
                      na mysli strate czasu.
                  • Gość: John Re: niezly bullshit IP: 12.250.72.* 07.12.01, 02:44
                    Brawo Renka
                    Well said
                    wiarus2000@yahoo.com
              • Gość: Doki W kwestii formalnej IP: *.turboline.skynet.be 20.10.01, 10:58
                Just for the record: ja niczego o jedzeniu odpadkow nie pisalem. Po
                zastanowieniu, gdybym mial rocznie te 45000 dolarow (czy tez euro, bez
                roznicy), to rzeczywiscie zastanowilbym sie czy nie wracac do Polski.
                • Gość: Harry Re: W kwestii formalnej IP: *.vron1.nj.home.com 20.10.01, 19:24
                  Jak bys mial te 45tysiecy w Polsce, ale nie w Europie czy w Stanach. Ktos pytal
                  o podatki. Jesli w Stanach baza do opodatkowania jest powyzej $135 tysiecy, to
                  sie laduje w najwyzszej grupie podatkowej (cos kolo 38% federalnego, plus
                  stanowy, miejski i na wszelkiego rodzaju bezrobocia) i trzeba oddac fiskusowi
                  grupo powyzej polowy zarobionych pieniedzy. Podatki od inwestycji (capital
                  gains) 25%, podatki od diwidend i oprocentowania 35%. I gdzie tu mowimy o
                  setkach tysiecy zarobionych i przywiezionych do Polski?

                  Ja nie narzekam. Pracuje na Wall Street i do tej pory gros moich oszczednosci
                  pochodzilo z grubych bonusow (niestety w tym roku bedzie sucho z wiadomych
                  powodow), ale nawet te pieniadze nie sa wolne od pewnych restrykcji. Polowe
                  dostaje w akcjach i opcjach, i musze czekac 4 lata, zebym mogl skasowac
                  moje "papierowe" wynagrodzenie.

                  Sylt to szmaciarz, ktoremu sie tylko marzy powrot na Pomorze i zycie Krasusa.
                  Nie twierdze, ze nie wybuduje domu i nie kupi uzywanego Audi, ale bedzie musial
                  z powrotyu zakasac rekawy i dobrze pracowac w Polsce, zeby sie utrzymac na tym
                  jego wymarzonym poziomie.
                  • Gość: Pstryk Re: W kwestii formalnej IP: *.sympatico.ca 20.10.01, 19:39
                    Czy nie uwazacie, ze dzieciak jest uparty i moze mu sie udac?
    • Gość: ts Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.N1.srv.t-online.de 20.10.01, 08:44
      Hej! notsmart jak sie pisze HUMOR przez ch albo samo h.
      • Gość: sylt Moi Drodzy! IP: *.*.*.* 22.10.01, 13:30
        Widze ze ciagle do wielu nie dociera, ze nie mamy juz 1981 tylko 2001.
        Wiekszosc przytoczonych tu wypowiedzi przypomina mi rozmowy z polska emigracja
        z ktora sie zetknalem w NYC i w Niemczech. Sfrustrowani inzynierowie, ktorzy
        musieli zaczynac jako robole na budowie czy panie nauczycielki robiace za
        salowe w szpitalach. Ludzie! Komuny juz nie ma. Obecnie z Polski nie
        wyjezadzaja tylko cwaniaki i inteligencja szukajaca lepszgo zycia, zaczynajac
        od samego dna i marzaca o szybszam obywatelstwie dzieki azylowi.

        Ja studiowalem na UG a potem na HES w Amsterdamie. Pracowalem w Holandii i USA.
        Szkopy mnie zlowily. Zalatwianie wizy i wszystkich zezwolen trwalo 2 DNI!
        W NYC i Frankfurcie jest coraz wiecej mlodych ludzi z Polski, dobrze
        wykszatlconych i zaczynajacych kontrakty od minimum (Frankfurt) 120 tys. DM
        rocznie. Minimum - bo ja majac 8 lat stazu mam grubo wiecej (dodatkowo
        wspomniane przez kogos bonusy). Takich jak ja przybywa - tylko w mojej firmie
        jest poza mna 3 chlopakow z PL. W Londynie tez spotkalem kilka osob.
        W pierwszym poscie napisalem:
        5-letni kontrakt za granica to dobry pomysl bo:
        -wracasz i masz splacony dom
        -masz dobre auto i oszczednosci
        -no i oczywiscie zagraniczne doswiadczenie
        To wszystko prawda. Bardzo prosta i oczywista, choc pewnie z perspektywy
        elektryka, kafelkarza czy budowlanca daleka, nierealna i bolesna.

        Na koniec pare wyjasnien
        -o cenach zycia
        Drozszego miasta od NYC nigdy w zyciu nie widzialem. Wynajecie malego
        mieszkania w UpperEast kosztowalo prawie 3000 USD miesiecznie! Piwo w pubie 5
        USD! Skromny lunch dla 2 osob - 45 USD! Hamburg w porownaniu z tym to taka
        taniocha ze szok. Ogolnie ceny w RFN sa bardzo zblizone do polskich
        (warszawskich).

        -dorabianie sie
        nie wiem jak po 21 latach pracy (i majac pracujacego malzonka) mozna wlasciwie
        nie dojsc do niczego. mam w pracy 2 kolegow-Niemcow. Jeden juz ma dom, drugi
        wlasnie wykancza. Caly pic polega na tym ze obaj maja po 2 dzieci, niepracujace
        zony i 30-31 lat na karku. Jeden byl wiosna na wakacjach na Hawajach - z cala
        rodzina.

        -dlaczego chce wracac i dlaczego na Pomorze
        bo tam sie wychowalem, mam rodzine, przyjaciol i tam chce mieszkac (dlatego tez
        kupilem sobie mieszkanie w Gdyni), jesli mialbym wracac do Polski do Warszawy,
        to dziekuje, wole zostac we Frankfurcie - taka sama sytuacja tyle ze zarobki
        mam grubo wyzsze

        Kto chce niech wierzy, kto nie - niech nazwie mnie zlodziejem i oszustem - jak
        to poprawi humor, prosze bardzo. Ja tylko zadam pytanie co robiliscie podczas
        studiow i kilka lat po nich zanim zalozyliscie rodziny. Gdzie przepadly te
        wszystkie lata pracy i gdzie te pieniadze? Niemozliwe ze wszystko
        przetraciliscie? A moze wlasnie wtedy trzeba bylo pojechac na 5 lat na
        kontrakt? Teraz juz za pozno, co? Zostala zazdosc i frustracja. Ci co zostali
        zagranica, bo im ciezko, tesknia i wspominaja a Ci co sie nie odwazyli, no coz
        Ci mnie wyzywaja od folksdojczow...
        Ja jestem w srodku kontraktu i widze jak ida krzywe - co zyskuje i co trace.
        Zycze wszystkim udanego zycia rodzinnego, powodzenia, pieniedzy a przede
        wszystkim zdrowia! Bye!
        Sylt
        • Gość: dandy Re: DO SYLTA IP: *.dk 22.10.01, 14:43
          Hej Sylt, spozniles sie kolego o jakies 10 lat. Teraz ci co maja olej w glowie
          sa w Polsce i robia szmal na miejscu. Na zachod, wyskakuja na wczasy a nie
          robic mamony. Ci, co nie daja sobie rady w kraju ludza sie czyms co przestalo
          istniec. Na zachodzie, dorobisz sie teraz szybciej jakiegos Aidsa niz fortuny.
          Przykre ale prawdziwe.
          • Gość: dandy Re: DO SYLTA IP: *.dk 22.10.01, 14:50
            Serwus Sylt, post byl nie do ciebie tylko do SMARTA, sorry !
          • Gość: Kliken Re: DO SYLTA IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.10.01, 15:44
            Ty dorobiles sie braindemage.
            • Gość: WC Re: DO SYLTA, KLIKENA I GADULA IP: *.sympatico.ca 22.10.01, 19:27
              Chlopaki- czas dorosnac i zalozyc wlasne gniazda. Nie mozna cale zycie mieszkac
              razem.
              Pozdrawiam
            • Gość: Jurek Re: DO SYLTA IP: 212.162.228.* 12.11.01, 19:31
              Gość portalu: Kliken napisał(a):

              > Ty dorobiles sie braindemage.



              Czy nie miales przypadkiem na mysli "braindamage" ?
        • Gość: MaciekS Re: Moi Drodzy! IP: *.amdahl.com 22.10.01, 19:58
          Gość portalu: sylt napisał(a):

          > 5-letni kontrakt za granica to dobry pomysl bo:
          > -wracasz i masz splacony dom
          > -masz dobre auto i oszczednosci
          > -no i oczywiscie zagraniczne doswiadczenie

          To mam i coz z tego. Wydaje mi sie ze zyjesz tam gdzie masz dobra prace a Twoj dom jest tam gdzie Ty i
          Twoja najbliuzsza rodzina jest. Zycie sie zmienia. Po co sie przywiazywac do jednego miejsca? Moim
          idelalem jest miec kilka domow (jesli mowimy o domu w sensie budynku mieszkalnego) na roznych
          kontynentachsmile




          > Na koniec pare wyjasnien
          > -o cenach zycia
          > Drozszego miasta od NYC nigdy w zyciu nie widzialem. Wynajecie malego
          > mieszkania w UpperEast kosztowalo prawie 3000 USD miesiecznie! Piwo w pubie 5
          > USD! Skromny lunch dla 2 osob - 45 USD!


          Zle trafiles. Po pierwsze nikt rozsadny nie mieszka teraz na Manhattanie tylko w dobrych miejscach np.
          New Jersey. No dobra pewnie urazilem pare osob, ale zapytaj samego Eddego Murphiego (mieszkam w
          tej czesci New Jersey), czy Stevena Spielberga smile Owszem Madonna Ci pewnie powie inaczej, ale ja
          stac na mieszkanko za 5 milionow tylko po to zeby miec gdzie sie zatrzymac i ona lubi zgielk.


          Manhattan to nie USA. Zle robisz ze nawet probujesz oceniac USA dajac niezdrowe przyklady NYC. NYC
          zupelnie nie odzwierciedla USA i to Ci kazdy powie kto zna USA bo np. zjezdil je lub mieszakl gdzieindziej.


          Wybacz ja wlasnie przyjechalem z Warszawy szesc lat temu do pracy w USA... jako informatyk. Moj
          kontrakt byl na dwa lata. Dzis podobnie jak Ty niezle zarabiam, ale przede wszystkim nie wydaje mi sie ze
          gdziekolwiek w Europie moglbym byc tak blisko i tak nowoczesnej technologii z jaka stykam sie na
          codzien (np. w pracy). Owszem przyjacioli rodziny z Polski brakuje, ale zawsze moga oni odwiedzic albo
          ja ich odwiedzam w kraju. To nie jest zaden problem a dzieki takim "rozstaniom" jest o czym pogadac (no
          nie zawsze jesli sie za bardzo oddalic) w fajnej atmosferze.

          W USA mam nowych przyjaciol i nie ma zamiaru narzekac i ubolewac. To moja wina jesli nie potrafie
          utrzymac z kims stosunkow... zaprzyjaznic sie.

          Powrot? Byc moze tylko ze z kazdym rokiem widze ze to wcale nie pieniadze juz tu mnie trzymaja (na
          spokojne zycie w kraju by wystarczylo). Owszem wciaz mowie po Polsku i chcialbym by nasze dzieci
          ksztalcily sie w Polsce, ale zobaczymy.

          To wszystko to kwestia wzgledna. Jeden nie chce wracac drugi chce. Powody sa rozne. Na pytanie czy
          wracam odpowiadam ze tak... ale jeszcze nie teraz smile Problem poleaga na tym ze nie wiem kiedy i czy
          wogole wroce. Zyje swoim zyciem codziennym a nie ciaglymi myslami "co by bylo gdyby...". Roznym
          ludziom odpowiadaja rozne rzeczy. Ja np. nie wyobrazam sobie obecnie mieszkania w bloku w
          Warszawie a jesli mialbym wracac do miasta (niestety praca jest tylko w polskich miastach jesli sie nie
          myle) to wolalbym dzis Krakow z paru wzgledow. Jednak tam zupelnie nie mam rodziny wiec
          przypominaloby to troche pobyt za granica.


          Wszystko zalezy od punktu widzenia.


          Pozdrawiam
          • Gość: Wojt Re: Moi Drodzy! IP: 207.61.17.* 22.10.01, 20:25
            Maciek,

            I think you're full of it!



            Gość portalu: MaciekS napisał(a):

            > Gość portalu: sylt napisał(a):
            >
            > > 5-letni kontrakt za granica to dobry pomysl bo:
            > > -wracasz i masz splacony dom
            > > -masz dobre auto i oszczednosci
            > > -no i oczywiscie zagraniczne doswiadczenie
            >
            > To mam i coz z tego. Wydaje mi sie ze zyjesz tam gdzie masz dobra prace a Twoj
            > dom jest tam gdzie Ty i
            > Twoja najbliuzsza rodzina jest. Zycie sie zmienia. Po co sie przywiazywac do je
            > dnego miejsca? Moim
            > idelalem jest miec kilka domow (jesli mowimy o domu w sensie budynku mieszkalne
            > go) na roznych
            > kontynentachsmile
            >
            >
            >
            >
            > > Na koniec pare wyjasnien
            > > -o cenach zycia
            > > Drozszego miasta od NYC nigdy w zyciu nie widzialem. Wynajecie malego
            > > mieszkania w UpperEast kosztowalo prawie 3000 USD miesiecznie! Piwo w pubi
            > e 5
            > > USD! Skromny lunch dla 2 osob - 45 USD!
            >
            >
            > Zle trafiles. Po pierwsze nikt rozsadny nie mieszka teraz na Manhattanie tylko
            > w dobrych miejscach np.
            > New Jersey. No dobra pewnie urazilem pare osob, ale zapytaj samego Eddego Murp
            > hiego (mieszkam w
            > tej czesci New Jersey), czy Stevena Spielberga smile Owszem Madonna Ci pewnie pow
            > ie inaczej, ale ja
            > stac na mieszkanko za 5 milionow tylko po to zeby miec gdzie sie zatrzymac i on
            > a lubi zgielk.
            >
            >
            > Manhattan to nie USA. Zle robisz ze nawet probujesz oceniac USA dajac niezdrowe
            > przyklady NYC. NYC
            > zupelnie nie odzwierciedla USA i to Ci kazdy powie kto zna USA bo np. zjezdil j
            > e lub mieszakl gdzieindziej.
            >
            >
            > Wybacz ja wlasnie przyjechalem z Warszawy szesc lat temu do pracy w USA... jako
            > informatyk. Moj
            > kontrakt byl na dwa lata. Dzis podobnie jak Ty niezle zarabiam, ale przede wszy
            > stkim nie wydaje mi sie ze
            > gdziekolwiek w Europie moglbym byc tak blisko i tak nowoczesnej technologii z j
            > aka stykam sie na
            > codzien (np. w pracy). Owszem przyjacioli rodziny z Polski brakuje, ale zawsze
            > moga oni odwiedzic albo
            > ja ich odwiedzam w kraju. To nie jest zaden problem a dzieki takim "rozstaniom
            > " jest o czym pogadac (no
            > nie zawsze jesli sie za bardzo oddalic) w fajnej atmosferze.
            >
            > W USA mam nowych przyjaciol i nie ma zamiaru narzekac i ubolewac. To moja wina
            > jesli nie potrafie
            > utrzymac z kims stosunkow... zaprzyjaznic sie.
            >
            > Powrot? Byc moze tylko ze z kazdym rokiem widze ze to wcale nie pieniadze juz t
            > u mnie trzymaja (na
            > spokojne zycie w kraju by wystarczylo). Owszem wciaz mowie po Polsku i chcialby
            > m by nasze dzieci
            > ksztalcily sie w Polsce, ale zobaczymy.
            >
            > To wszystko to kwestia wzgledna. Jeden nie chce wracac drugi chce. Powody sa ro
            > zne. Na pytanie czy
            > wracam odpowiadam ze tak... ale jeszcze nie teraz smile Problem poleaga na tym ze
            > nie wiem kiedy i czy
            > wogole wroce. Zyje swoim zyciem codziennym a nie ciaglymi myslami "co by bylo
            > gdyby...". Roznym
            > ludziom odpowiadaja rozne rzeczy. Ja np. nie wyobrazam sobie obecnie mieszkania
            > w bloku w
            > Warszawie a jesli mialbym wracac do miasta (niestety praca jest tylko w polskic
            > h miastach jesli sie nie
            > myle) to wolalbym dzis Krakow z paru wzgledow. Jednak tam zupelnie nie mam rodz
            > iny wiec
            > przypominaloby to troche pobyt za granica.
            >
            >
            > Wszystko zalezy od punktu widzenia.
            >
            >
            > Pozdrawiam

            • Gość: MaciekS Re: Moi Drodzy! IP: *.amdahl.com 22.10.01, 23:15
              Gość portalu: Wojt napisał(a):

              > Maciek,
              >
              > I think you're full of it!

              Wojt,

              No I am real as opposed to some... who only do not realize what's real.


              Best...
              • Gość: Marius Re: Sylt to inteligentny nie jest IP: *.warburg.com 22.10.01, 23:30
                Moze i Sylt zarabia duzo i jest w stanie sie swietnie urzadzic w Polsce, ale
                inteligentny to on nie jest, bo madrzy ludzie sie nie wychwalaja jacy to oni sa
                bogaci, czego to nie maja, jacy sa "piekni", i gdzie to oni nie byli.
                Inteligentny czlowiek, szczegolnie ten co potrafi, nie opowiada bzdur tylko
                doradza, i tylko wtedy gdy sie go o to prosi. Ci co sie swietnie dorobili
                zwykle sluchaja i zadaja wiecej pytan niz ktokolwiek inny.

                Sylt zyje swoim urojonym marzeniem i daje glowe, ze nawet po 21 latach nie
                przywiezie kasy do Polski. No bo jeszcze raz powtarzam, kto by chcial w Polsce
                zyc za 3000 zlotych miesiecznie? Dom i samochod to teraz powszedniosc, nawet i
                w Polsce.

                Pzdr
                • Gość: sylt odp IP: *.*.*.* 23.10.01, 10:00
                  Gość portalu: Marius napisał(a):

                  > Moze i Sylt zarabia duzo i jest w stanie sie swietnie urzadzic w Polsce, ale
                  > inteligentny to on nie jest, bo madrzy ludzie sie nie wychwalaja jacy to oni sa
                  > bogaci, czego to nie maja, jacy sa "piekni", i gdzie to oni nie byli.

                  byla to tylko i walacznie odpowiedz na poprzednie posty - przeczytaj uwaznie
                  watek - szczegolnie moja pierwsza wypowiedz.

                  > Inteligentny czlowiek, szczegolnie ten co potrafi, nie opowiada bzdur tylko
                  > doradza, i tylko wtedy gdy sie go o to prosi. Ci co sie swietnie dorobili
                  > zwykle sluchaja i zadaja wiecej pytan niz ktokolwiek inny.

                  Napisalem dlaczego uwazam ze kontrakt to dobra rzecz i dlaczego po nim zamierzam
                  wracac. Przeczytaj uwaznie moje posty, nie patrzac przez pryzmat gwaltownych i
                  napastliwych odpowiedzi.

                  > Sylt zyje swoim urojonym marzeniem i daje glowe, ze nawet po 21 latach nie
                  > przywiezie kasy do Polski. No bo jeszcze raz powtarzam, kto by chcial w Polsce
                  > zyc za 3000 zlotych miesiecznie? Dom i samochod to teraz powszedniosc, nawet i
                  > w Polsce.

                  W grudniu jade kupic ziemie pod dom. Juz w tej chwili mam mieszkanie i spore
                  oszczednosci (o zgrozo znowu sie chwale). Wybacz ale dom wcale nie jast
                  powszechnoscia w Polsce, nawet w RFN ludzie musza sie na niego ciezko napracowac
                  a czesto splacaja do konca zycia.
                  Z wymienionych w poprzednich powodow postach chce wrocic do Polski. Majac pensje
                  w okolicach 3 tys. + splacony dom + przyzwoite auto + oszeczednosci mozna calkiem
                  wygodnie zyc. Ostatnio jednak coraz mniej mnie bierze blichtr i pieniadze a coraz
                  czesciej ogladam stare zdjecia - dlatego decyzja juz zapadla - 30 miechow i
                  wracam a na razie to bedzie urlopik na Swieta!

                  > Pzdr

                  Pozdrawiam, zycze powodzenia, madrosci i slusznych wyborow
                  • Gość: Marius Re: odp do sylta IP: *.warburg.com 23.10.01, 19:31
                    Nie bedziemy sie klocic bo tu jest forum, a nie mordobijnia. Zycze powodzenia i
                    dobrych swiat, ale za 3 tysiace na reke nie wyzyjesz (no przeciez
                    przyzwaczailes sie do pewnego standartu na Zachodzie?), a oszczednosci pojda
                    jak woda.
                    • Gość: dandy Re: odp IP: *.horsens.dk 24.10.01, 12:05
                      Za 3 tys. zl. w Niemczech czy USA napewno nie wyzyje ale w Polsce to chyba
                      calkiem niezla pensja na osobe, netto. Ciekawe ile ty wydajesz na zycie ?
                      Zreszta panowie, o pieniadzach sie nie mowi je sie ma !
                      Gadaja tylko ci co chcieliby miec.
                      U nas w restauracji I kategoria - male miasteczko - obiad na dwoje z trzech dan
                      plus kawa bez wina czy piwa, kosztuje okolo 60 US$. Najtansze wino butelka
                      okolo 20 US$, piwo 0,33L 6 US$. Zyjemy sobie bardzo dobrze.
                      Jak tam tanio w Nowym Yorku !!!!
                      • Gość: sylt Re: odp IP: *.*.*.* 24.10.01, 13:49
                        Gość portalu: dandy napisał(a):

                        > Za 3 tys. zl. w Niemczech czy USA napewno nie wyzyje ale w Polsce to chyba
                        > calkiem niezla pensja na osobe, netto.

                        O ile sie nie myle to w tej chwili srednia placa w Polsce wynosi 1200-1300 zl
                        netto. Za 3 tys. jesli jeszcze nie masz zadnych rat do placenia, mozesz calkiem
                        wygodnie zyc.

                        > U nas w restauracji I kategoria - male miasteczko - obiad na dwoje z trzech dan
                        > plus kawa bez wina czy piwa, kosztuje okolo 60 US$. Najtansze wino butelka
                        > okolo 20 US$, piwo 0,33L 6 US$. Zyjemy sobie bardzo dobrze.
                        > Jak tam tanio w Nowym Yorku !!!!

                        Ten przyklad lunchu w NYC to przyklad skromniutkiego lunchyku na Manhattanie - 4
                        tosty z indykiem + Bud + Corona = ok.45 $ (ew. np.cordon bleu + frytki + shrimps
                        na przystawke). Zeby zjesc tak jak Ty piszesz to pomnoz minimum razy 2 (albo 3, a
                        w dobrej knajpie x n).
                        • Gość: Marius Re: Sylt, ty chyba nigdy nie byles w Stanach IP: *.warburg.com 24.10.01, 16:07
                          Sylt, zaczynasz mnie wkurzac, a juz chcialem byc mily w przedswiatecznym
                          sezonie. Nie wiem czlowieku gdzie ty byles na tym Manahttanie, i kiedy, i gdzie
                          ty jadales, ale trzymaj sie lepiej tej swojej wiedzy o Niemczech i Pomorzu. Cis
                          mi sie wydaje, ze ty zwiedzasz ten swiat, ale palcem po mapie.

                          Mieszkam w Stanach prawie 15 lat i caly ten czas pracuje na Manhattanie. Za $60
                          dolarow mozesz sobie zjesc pysznego steka w Morton's, zjesc salatke z krabow i
                          popic 'Canada Dry' (dwie osoby). Wino jest tam drogie, ale masz tysiace innych
                          restauracji w Nowym Yorku, gdzie dwie osoby moga sobie przyjemnie zjesc obiad i
                          wypic butelke wina za te pieniadze.

                          A te 3000 zlotych w Polsce to nic: pelny bak benzyny (250zl) wystarczy najwyzej
                          na tydzien (chyba ze trzymasz samochod w garazu), dobry garnitur (900zl),
                          koszula (200zl), butelka 'Don Perignon' (900zl), mandat za szybka jazde (200
                          zl), obiad na dwoje z butelka taniego wina na Starym Miescie (300zl), CD
                          (90zl), DVD (110zl), i tak dalej, i tak dalej ... . Zycze powodzenia w Polsce
                          za 3000 zlotych miesiecznie ...
                          • Gość: sylt bylem, bylem - i to za dlugo... IP: *.*.*.* 24.10.01, 17:37
                            Gość portalu: Marius napisał(a):

                            > Sylt, zaczynasz mnie wkurzac, a juz chcialem byc mily w przedswiatecznym
                            > sezonie. Nie wiem czlowieku gdzie ty byles na tym Manahttanie, i kiedy, i gdzie
                            > ty jadales, ale trzymaj sie lepiej tej swojej wiedzy o Niemczech i Pomorzu. Cis
                            > mi sie wydaje, ze ty zwiedzasz ten swiat, ale palcem po mapie.
                            > Mieszkam w Stanach prawie 15 lat i caly ten czas pracuje na Manhattanie. Za $60
                            > dolarow mozesz sobie zjesc pysznego steka w Morton's, zjesc salatke z krabow i
                            > popic 'Canada Dry' (dwie osoby). Wino jest tam drogie, ale masz tysiace innych
                            > restauracji w Nowym Yorku, gdzie dwie osoby moga sobie przyjemnie zjesc obiad i
                            > wypic butelke wina za te pieniadze.

                            Mieszkalem w UpperEast a jadalem glownie w MidTown (biura mialem na Madison Ave).
                            Nie rozumiem dlaczego podwazasz ze lunch dla 2 osob mogl kosztowac 45$? Tyle
                            kosztowal (bez napiwku).
                            Niejednokrotnie bylem na kolacji za ktora rachunek wyniosl mnie ponad 100$.
                            We francuskiej knajpie za doskonale przyrzadzony filet (25$) + salatka (kilka $,
                            dajmy 6$) + butelka czerwonego wina (ok. 30$) + przystawka, no to ile to wychodzi?
                            W Mexykanskiej knajpie rzadko zaplacilem za posilek+piwo mniej niz 25$ na osobe.
                            Oczywiscie, mozna pojsc do chinczyka, do McDonald's (pamietam jak byly promocje
                            to Cheeseburger kosztowal nawet 1$ + tax) albo w ostatecznosci kupic sobie
                            hotdoga na rogu za 1,25$ ale my mowimy o normalnym jedzeniu.
                            I zaprzecz ze piwo (siki) kosztuje 5$. W RFN zaplacisz 5DM a w Gdansku 5zl.

                            > A te 3000 zlotych w Polsce to nic: pelny bak benzyny (250zl) wystarczy najwyzej
                            > na tydzien (chyba ze trzymasz samochod w garazu), dobry garnitur (900zl),
                            > koszula (200zl), butelka 'Don Perignon' (900zl), mandat za szybka jazde (200
                            > zl), obiad na dwoje z butelka taniego wina na Starym Miescie (300zl), CD
                            > (90zl), DVD (110zl), i tak dalej, i tak dalej ... . Zycze powodzenia w Polsce
                            > za 3000 zlotych miesiecznie ...

                            Wymienianie szympana, koszul za 200 zl i kolacji 300 jest niepowazne. Bo co
                            chcesz udowodnic? To ja Ci jeszcze podpowiem ze Chrysler 300M kosztuje 200 tys.
                            zl, no i co? O czym to swiadczy?

                            I male poprawki:
                            Pelny bak benzyny (50 l) - ok. 160 zl (w Europie sie nie jezdzi SUV)
                            CD (oryginalne) - 50-60 zl
                            Srednia placa w Polsce 1300 zloty netto. 95% Polakow nie wychodzi z 1 progu
                            podatkowego.

                            A warto dodac w tym momencie ceny uslug (np.knajpa, fryzjer) i nieruchomosci, i
                            obrazek sie robi zupelnie inny.
                            • Gość: baker Re: bylem, bylem - i to za dlugo... IP: *.mentorg.com 24.10.01, 18:25
                              Pamietaj, ze z tych magicznych 3tys. zl. bedziesz musial jeszcze zrobic
                              wszystkie oplaty za dom (gaz, prad, telefon. itp), ktore sa duze, poplacic
                              wszystkie podatki - jak tak dalej pojdzie to bedziesz w polsce je placil nawet
                              od chodzenia po ulicach i zobaczymy jakie to zycie bedzie kolorowe.
                            • Gość: ja Do Sylta IP: *.tokypc00.ap.so-net.ne.jp 25.10.01, 06:05
                              Widze stary, ze sie bractwo internetowe na ciebie rzucilo.
                              Nie krytykuje cie, wrecz przeciwnie -w pelni rozumiem.
                              Wiecej, jestes mi bliski, bo jestesmy chyba mniej wiecej w tym
                              samym wieku obaj z trojmiasta (Gdansk) i chyba nawet po tej samej
                              uczelni-ekonomia na UG.
                              Twoje wyliczenia sa oczywiste. W gruncie rzeczy w wyjazdach na Zachod
                              wciaz chodzi o to samo-przebicia w zarobkach sa w kazdym fachu
                              wielokrotne.
                              W trojmiescie 2000 zl na reke to juz jest dobra pensja. Nawet jesli masz
                              drugie tyle-a to juz jest super zarobek w Gdansku, to i tak kupienie
                              domu jest prawie niemozliwe. (przy okazji 300 tys. zl-czy to nie zamalo jak
                              na postawienie domu? Nowy segment w przyzwoitym miejscu w Gdansku kosztuje juz
                              ok. 500 tys.zl).
                              Tez mieszkam za granica i tez wracam, bo tesknie... Zazdroszcze Ci tylko, tych
                              czestych powrotow na wybrzeze-z Azji (bo tu glownie bywam) nie da sie juz tak
                              latwo.
                              Jedna tylko- materialna- uwaga, pamietaj, ze urzymanie domu tez kosztuje. Za
                              samo ogrzewanie w zimie mozesz zaplacic nawet i 1000 zl miesiecznie. Ja
                              przymierzam sie raczej do kupna duzego mieszkania (100-130 metrow), ale nie
                              nowego, moze na starym miescie w Gansku, w Sopocie albo we Wrzeszczu (tu
                              najtaniej).
                              No nic, trzymaj sie.
                              • Gość: sylt Od Sylta IP: *.*.*.* 25.10.01, 17:43
                                Gość portalu: ja napisał(a):

                                > Widze stary, ze sie bractwo internetowe na ciebie rzucilo.
                                > Nie krytykuje cie, wrecz przeciwnie -w pelni rozumiem.
                                > Wiecej, jestes mi bliski, bo jestesmy chyba mniej wiecej w tym
                                > samym wieku obaj z trojmiasta (Gdansk) i chyba nawet po tej samej
                                > uczelni-ekonomia na UG.

                                No to serdecznie pozdrawiam.

                                > Twoje wyliczenia sa oczywiste. W gruncie rzeczy w wyjazdach na Zachod
                                > wciaz chodzi o to samo-przebicia w zarobkach sa w kazdym fachu
                                > wielokrotne.

                                > W trojmiescie 2000 zl na reke to juz jest dobra pensja. Nawet jesli masz
                                > drugie tyle-a to juz jest super zarobek w Gdansku, to i tak kupienie
                                > domu jest prawie niemozliwe. (przy okazji 300 tys. zl-czy to nie zamalo jak
                                > na postawienie domu? Nowy segment w przyzwoitym miejscu w Gdansku kosztuje juz
                                > ok. 500 tys.zl).

                                Moja pani pochodzi z "budowlanej" rodziny - i ojciec i wuj robia w budownictwie.
                                Jesli sie posiada ziemie (uzbrojona - kupuje w grudniu), to postawienie solidnego
                                domu nie powinno byc drozsze niz 200 tys. - szacunki tescia. Zakladam ze 300 tys.
                                wystarczy na porzadny dom z wyposazeniem.

                                > Tez mieszkam za granica i tez wracam, bo tesknie... Zazdroszcze Ci tylko, tych
                                > czestych powrotow na wybrzeze-z Azji (bo tu glownie bywam) nie da sie juz tak
                                > latwo.

                                Dzieki Bogu jest bezposrednie polaczenie lotnicze Frankfurt-Gdansk wink

                                > Jedna tylko- materialna- uwaga, pamietaj, ze urzymanie domu tez kosztuje. Za
                                > samo ogrzewanie w zimie mozesz zaplacic nawet i 1000 zl miesiecznie.

                                Dobrze docieplony dom, wykonany w nowoczesnej technologii to moze byc i polowa
                                tych wydatkow. Po tym jak tesc docieplil swoja chalupe to mu wydatki spadly z
                                1200 (ma naprawde wielka "stodole") na ponizej 700 (w najzimniejszym miesiacu).
                                No poza tym nie bedziemy przeciez zyli z jednej pensji (znajac ambicje mej lubej
                                to kto wie czy mnie nie "przeskoczy" wink))

                                Ja przymierzam sie raczej do kupna duzego mieszkania (100-130 metrow), ale nie
                                > nowego, moze na starym miescie w Gansku, w Sopocie albo we Wrzeszczu (tu
                                > najtaniej).

                                Tez to rozwazalem przez jakis czas. Na razie mam mieszkanko w Gdyni - tak
                                tamczasowo.

                                > No nic, trzymaj sie.

                                Greetzy!
                              • Gość: MALOROLN Re: Do Sylta IP: 205.189.191.* 12.11.01, 19:39
                                JESLI MACIE ZAMIAR WRACAC TO WRACAJCIE NATYCHMIAST SZKODA ZYCIA.NAWET PO PIECIU LATACH
                                CHAROWKI TO BEDA MALE PIENIADZE .WRACAJCIE DO OJCZYZNY TAK JAK STOICIE ZA 5 LAT MOZE BYC
                                ZA POZNO .MACIE WYKSZTALCENIE UNIWERSTYTECKIE WRACAJCIE TYM BARDZIEJ .WASZA TRAGEDIA TO
                                ZE SIE SKONCZYLA PRZEBITKA I WROCICIE NA TARCZY.ZOSTAWCIE ZACHOD DLA PRYMITYWNYCH
                                CHLOPKOW MALOROLNYCH Z POLSKI.WY PO STUDIACH WRACAJCIE NATYCHMIAST.BEDZIECIE MIELI
                                W POLSCE OTOCZENIE INTELEKTUALNE .TO JEST BARDZO WAZNE.POLSKA JEST WOLNA I CZEKA
                                NA WAS .WY INTELIGENCI ZOSTAWCIE ZACHOD I WRACAJCIE DO OCZYZNY MACIE KAPITAL TO
                                WASZE DOSWIADCZENIE.
                                MALOROLNY
                            • Gość: Marius Re: do Sylta po raz ostani:)))) IP: *.warburg.com 25.10.01, 16:49
                              Sylt, ty wszedzie byles, wszystko widziales, jestes "najmadrzejszy na swiecie",
                              a ciagle siedzisz za granica, i czekasz na ta kase. Niech Ci Pan Bog
                              poblogoslawi (nawet jak nie w Niego nie wierzysz) i da ta upragniona kase bys
                              mogl wrocic do ukochanego Pomorza i zyc na takim samym standarcie (wakacje w
                              Indonezji, obiady we francuskich restauracjach na Manhattanie, modne ciuchy w
                              Germanii) za 3000 zlotych miesiecznie w Polsce. Amensmile)))
                              • Gość: sylt odpowiedz od Sylta... IP: *.*.*.* 25.10.01, 17:31
                                Gość portalu: Marius napisał(a):

                                > Sylt, ty wszedzie byles, wszystko widziales, jestes "najmadrzejszy na swiecie",
                                > a ciagle siedzisz za granica, i czekasz na ta kase. Niech Ci Pan Bog
                                > poblogoslawi (nawet jak nie w Niego nie wierzysz) i da ta upragniona kase bys
                                > mogl wrocic do ukochanego Pomorza i zyc na takim samym standarcie (wakacje w
                                > Indonezji, obiady we francuskich restauracjach na Manhattanie, modne ciuchy w
                                > Germanii) za 3000 zlotych miesiecznie w Polsce. Amensmile)))

                                Jestes niesprawiedliwy, nigdzie nie sie na kogos takiego nie kreuje. Wrecz
                                przeciwnie - napisalem to wyraznie w poscie, ktory rozpoczal te wymiane zdan:
                                ja jestem gotow z tych rzeczy zrezygnowac, mi nie zalezy. Duzo bardziej obchodzi
                                mnie by byc blisko rodziny, przyjaciol w miejscu, w ktorym sie wychowalem i z
                                ktorym wiaza sie moje najlepsze wspomnienia. Jestem realista i wiem ze nie
                                powiniemem oczekiwac w Gdansku jakiejs kosmicznej pensji. Moi znajomi po studiach
                                zarabiaja ok. 3000-3500 netto i takie placy rowniez oczekuje. Poniewaz zamierzam
                                zalozyc rodzine, chce postawic dom i miec go splaconym. Splacone, dobre auto to
                                tez niezly pomysl bo niespecjalnie pociesza mnie widok moich znajomych tonacych w
                                dlugach (ktore beda splacac przez nastepne 20-30 lat) i obserwujacych ze zgroza
                                stopy procentowe. Wiekszosci z nich raty pozeraja pol pensji. Ja sie na to nie
                                pisze.

                                Dlatego tez zabralem w dyskusji glos - i dlatego nadal twierdze - kontrakt jest
                                dobrym pomyslem zeby sie odkuc. Na polmetku moge to potwierdzic z cala
                                stanowczoscia.
                          • Gość: XXX Re: Sylt, ty chyba nigdy nie byles w Stanach IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 15.12.01, 06:03
                            Gość portalu: Marius napisał(a):

                            > Sylt, zaczynasz mnie wkurzac, a juz chcialem byc mily w przedswiatecznym
                            > sezonie. Nie wiem czlowieku gdzie ty byles na tym Manahttanie, i kiedy, i gdzie
                            >
                            > ty jadales, ale trzymaj sie lepiej tej swojej wiedzy o Niemczech i Pomorzu. Cis
                            >
                            > mi sie wydaje, ze ty zwiedzasz ten swiat, ale palcem po mapie.
                            >
                            > Mieszkam w Stanach prawie 15 lat i caly ten czas pracuje na Manhattanie. Za $60
                            >
                            > dolarow mozesz sobie zjesc pysznego steka w Morton's, zjesc salatke z krabow i
                            > popic 'Canada Dry' (dwie osoby). Wino jest tam drogie, ale masz tysiace innych
                            > restauracji w Nowym Yorku, gdzie dwie osoby moga sobie przyjemnie zjesc obiad i
                            >
                            > wypic butelke wina za te pieniadze.
                            >
                            > A te 3000 zlotych w Polsce to nic: pelny bak benzyny (250zl) wystarczy najwyzej
                            >
                            > na tydzien (chyba ze trzymasz samochod w garazu), dobry garnitur (900zl),
                            > koszula (200zl), butelka 'Don Perignon' (900zl), mandat za szybka jazde (200
                            > zl), obiad na dwoje z butelka taniego wina na Starym Miescie (300zl), CD
                            > (90zl), DVD (110zl), i tak dalej, i tak dalej ... . Zycze powodzenia w Polsce
                            > za 3000 zlotych miesiecznie ...


                            Wiekszosc ludzi w Polsce (85%) zarabia 800-1500 zl na miesiac.
    • Gość: cwpdps Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.physik.uni-ulm.de 24.10.01, 22:06
      Bylo tak. Skoczylem uczelnie w Polsce, zeby oszukac
      ambasade.
      Udalo sie. Wjechalem na wizie studenckiej. Uczelni
      nigdy nie
      zobaczylem. Zaczynalem o roznoszenia ulotek reklamowych
      5$ dziennie !!! jak dobrze pojdzie. Zylem z osczednosci
      przez
      3 miesiace. Potem bylo gorzej. Probowalem na budowach.
      W USA Polak najtrudniej. Po dwoch tygodnia jezdzenia
      Greyhountem znalazle w fabryce azbestu. Zadnych pytan
      20$ dziennie. Mam nowotwor lewego pluca. Nie mam za co
      wrocic
      do Polski. Powodzenia.
      • Gość: Marius Re: azbest i rak IP: *.warburg.com 24.10.01, 22:48
        Straszna historia. Mam nadzieje, ze tylkjo straszysz ludzi, i ze nie masz raka.
        Jesli jednak to prawda, to bardzo mi przykro. Podaj konto. Moze zaczniemy
        zbierac pieniadze na twoje leczenie badz powrot do Ojczyzny ...
        • Gość: XYZ powroty IP: *.enter.net 24.10.01, 23:28
          Znam takich co wracali;jeden otwrzyl siec sklepow przyszedl Balcerek zrobil
          zadyme dobrze ze uratowal swoje 100.ooo$ dwa lata pracy w D..e,nastepni
          uruchomili fabryke skarpet i rajstopdali zatrudnienie dla 250 osob nie
          przewidzieli iz szwagier ministra przemyslu lekkiego zasypie Polske tymi
          wyrobami,ironia innemu pracownicy przyszyli rekawy prawe w miejsce lewych a ze
          koszulki szly do Angli nie poszly kosc o malo co nie poszedl z torbami na
          dodatek ta swolacz zalozyla zwiazki i nie pracowali tylko strajkowali sama
          radosc, inny poszedl z torbami bo pracownicy w sklepach spozywczych zapomnieli
          o uczciwosci,brali jak swoje!!!innemu panienki wyciagnely z hurtowni wszystkie
          ladne szmatki DOBRZE ZE CHOCIAZ CHLOPISKO POTRZYMALO TROCHE pozniej zonie
          wyslaly fotki jak straszyl policja, i tak dalej i tak dalej co za wspanialy
          kraj na biznesy WRACAJCIE I SZALEJCIE.Napiszcie jak leci jak wam KOMORNIK nie
          zabierze komputera na poczet wierzytelnosci zadluzenia POWODZENIA Pozdrawiam i
          Zycze sukcesow w Polsce
          • Gość: XXX POWROTY ZZA KRAT IP: *.sanjose-01-02rs16rt.ca.dial-access.att.net 12.11.01, 05:09
            Podsumowywujac a nic nie kapujac po przeczytaniu 99 postow
            Wyglada ze autorowi chodzilo o zrobieniu kasy i powrocie za piec lat zza krat w
            zaleznosci od wyroku.
            Niepotrzebnie chyba tyle slow wylano tutaj
          • Gość: Mineta Re: powroty IP: 199.71.64.* 11.12.01, 17:08
            Do Polski zeby wrocic to trzeba miec z czym Ogromna wiekszosc forumowiczow nie ma nawet 5000 $
            odlozone.Spacaja domy , splacaja samochody ksztalca dzieci i ledwo zapinaja rachunki .Oni nigdy nie
            wroca bo nigdy nie beda mogli .Zeby dzisiaj do Polski wrocic trzeba miec ciezka kase i nie wystarczy juz
            wyrabiac 5 lat , trzeba by bylo 25 lat wyrabiac .Skonczyla sie przebitka i dupa blada .DZIAD NA ZACHODZIE
            DZIADEM W POLSCE>
            Mineta
    • Gość: John Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: 12.250.72.* 07.12.01, 02:37
      You are totally stupid
    • Gość: malutki tez tak myslalem i co ......siedze juz 10 lat IP: *.proxy.aol.com 07.12.01, 06:02
      nie ma zartu utknalem na dobre bo to juz i zeniaczka sie szykuje
    • Gość: Realista Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.il.us.prserv.net 07.12.01, 16:37
      I dobrze! Rob co uwazasz za stosowne.

      Wszyscy tylko narzekaja na Polske, a sami dobrze wiedza (co niektorzy), ze
      tkwia w zagranicznym syfie. Ci niektorzy czy w PL, czy na Zachodzie, po prostu
      byliby i sa- sredniakami.

      Wiadomo tez, iz wielu z nas, co tak elokwentnie wypowiada sie na tym forum,
      zrobilo szkode Ojczyznie, wyjezdzajac z kraju.
      Zycie liczy sie nie tylko poprzez zarobione $ czy DM.

      Wydaje mi sie, iz jedna rzecza, ktora opanowalismy do perfekcji od naszych
      wspolbywateli wyznania mojzeszowego, jest NARZEKANIE.

      Przez ostatnie 12 lat bylem w PL 3 razy; ostani raz 2 miesiace temu. Sam nie
      wiem jeszcze czy wroce, czy nie. Kto wie, moze za 5 lat...
      • Gość: sos Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: *.ipt.aol.com 08.12.01, 00:57
        wracajcie wszyscy !!!!!!! a tam miejscowe lumpy juz czekaja na was kiedy wam
        kose przylozyc do gardla,podpalic biznes, nekac w nocy telefonami zadajac
        okupu,nabic w butelke w kontraktach biznesowych itp,itd, znam niejednych co
        jak szybko pojechali tak szybko pytali o cene powrotnego biletu, no ale jesli
        ktos pracuje na czarno przy zmywaniu garnkow w chinskiej restauracji to jedyna
        droga - Back to Poland !!! powodzenia wakacjuszu !!1
    • Gość: Ktos Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: 131.137.84.* 11.12.01, 17:21
      Mnie tez ten pomysl chodzi po glowie. Ciekawe jakie masz plany po powrocie do
      kraju ?? Lub: ile to tej kasy uwazasz za wystarczajace zeby tam wrocic ??
      Chcesz miec tyle tej kasy zeby tam nie pracowac ??
      Ja jesli bede wracal i byl zmuszony do pracy w Polsce to uwazam, ze najlepiej
      byloby stad jeszcze przed powrotem zaaranzowac jakies dochodowe zajecie, ktore
      da mi w Polsce nawet 'nieco' mniejsze dochody niz tu w Kanadzie. No, zobaczymy
      jak to bedzie.

      Pozdrowienia ..........
      • Gość: Mineta Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT IP: 199.71.64.* 11.12.01, 23:33
        Ja do Polski nigdy nie wroce bo mam swiadomosc duzego nasycenia przez bolszewickie kurwy .
        Bolszewickie kurwy to byli czlonkowie ZMP ,ZSMP < PZPR . Tego kurestwa jeszcze zyje w Polsce miliony .Dodac
        nalezy jesze ich dzieci i ich wnuki .
        Mineta
    • ya_bolek Re: ROBIE KASE I WRACAM ZA 5 LAT 15.12.01, 08:13
      Uwazaj koles, co mowisz. Za 5 lat bedziesz zupelnie innym czlowiekiem...



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka