Gość: --Michal
IP: *.tiaa-cref.org
11.12.02, 18:00
Truman mnie zostawil na pastwe, a ja sie uczyc pragne. Pomozecie kochani.
Gdyby sie tak mozna naprawde zakochac, tak jak to pisza na papierze pomyleni
literaci. Hipotetycznie calkiem bo przeciez nie mam lat 5u ani 15nastu i w
takie rzeczy nie wierze. Najlepiej sie podobniez zakochac w czasie porwania,
albo jeszcze lepiej w czasie burzy, nalepiej chyba jednak w podrozy. Siedzac
w zakopconej rosyjskiej mordowni na rogu 16 i Larimer, prowadzilem ostatnio
taka wlasnie dyskusje z grazdaninem, ktory mi sie wydal odpowiedni, bo kazdy
wie ze nie ma duszy bardziej romantycznej nad rosyjska. Durak ciagle mi sie
upieral przy Petersburgu. Co za pomysl. Kochac sie z kims, w kims w
petersburgu? W leb mu dalem i zapytalem strojna profesjonalistke przy barze,
ktora o milosci wie wszystko najlepiej. I oczywiscie ze wiedziala. Skoro
podroz, to musi byc daleka, bo nie ma nic bardziej sprawdzajacego namietosci
niz wielokrotnie powtarzana milosc w wychodku kolei transsyberyjskiej,
umywalni lotniczej 747, czy w szalupie ratunkowej HMS Fearless. Wiem juz ze
tak podroz musi byc daleka. Jezlie kto ma np. nieszczescie mieszkac w
Atlancie, to stamtad rozpoczyna sie chyba najdluzszy kmercyjny lot,
prowadzacu bez przerwy z siedliska kokakoli i teda turnera do najbardziej
poludniowej czesci afryki poludniowej czyli Kapsztadu, pelnego magicznych
miejsc jezeli kto w takie miejsca wierzy. Nie ma podroznika nad poloniusza,
wiec jakie sa te magiczne miejsca, ktore zapieraja dech i powoduja ze nawet
najbardziej zatwardziala dziewica sciaga majtki przez glowe?