Dodaj do ulubionych

szopka noworoczna

    • jan.kran Re: szopka noworoczna 16.12.02, 02:58
      Jestem gotowy w kazdej chwili. Pilat.
      • luiza-w-ogrodzie Re: szopka noworoczna 16.12.02, 11:48
        Pilat, chce sie Tobie czekac az 33 lata? Ja na Twoim miejscu podlozylabym pod
        zlobek zgrabna bombke domowej roboty wg przepisu z Internetu.

        Pozdrawiam
        • jan.kran Re: szopka noworoczna 16.12.02, 11:56


          Luizo!


          Daj namiary na te bomke smile Twoj P.P
          • luiza-w-ogrodzie Bombka 16.12.02, 11:59
            Trzeba by poszperac na google ;-D
            Mozna zamiast bombki podlozyc troche napalmu do zlobka. Albo wrzacej smoly. Coz
            za piekna metafora - Dzieciatko smazace sie w ogniu piekielnym.

            Ide spac z ta mila wizja w oczach.Dobranoc.
            • ex-rak Akt 2, scenka 2 16.12.02, 12:21
              Chcieliscie to macie:

              Akt 2; scena 2

              Miejsce: Chrząszczjadkowo Dolne. Rynek miasteczka. Wokół czerwone latarnie.
              Osoby:
              Herod – Lubieżnik i pedofil z belgijskim paszportem. Obrzydliwa kreatura.
              o. Re-cyk – oszołom, jeden z wielu szwędających się od karczmy do karczmy
              wędrownych kaznodziei. Charakterystyczny zapach przetrawionego alkoholu z ust.
              Karierowicz (wakat).
              Juda – świnia i prowokator. Tajny współpracownik SB (wakat).
              Legioniści – łby zakute, ale ciała nagie, opalone i muskularne, dobrze
              wydepilowane i naoliwione. Przedmiot nie tylko cichych westchnień Anielic
              (wakaty).
              Niewiniątka – WC, syn-Luizy-w-ogrodzie, Sympatico, Luiza-w-Polsce, Siurek,
              Dziurek, Bzdurek, Balwanek, Xurkowa, ospul (czy podobnie), ro=beret, tata-
              gaduly, Xduren no i balwanek oczywiscie. Klęcza w rogu. Rączki nabożnie,
              pokornie zlożone.
              Koleżanki – kwiat panieństwa polskiego. Wystaja wsparte o latarnie. Niedbale
              palą papierosy rzucając znudzonym wzrokeim w kierunku legionistów. Ubór
              tradycyjny - służbowy. (sporo wakatów, ale wymagania duże)

              Czas: 24 grudnia, pora dobranocki. W programie Miś Uszatek.

              Herod wchodzi na scenę, za nim o. Re-cyk, Juda i legioniści.

              Herod: Gdzie jest ta delikatna, niewinna, boska Dziecina. Mam na nią nieodpartą
              chrapkę od rana. Z lubością bym jej rączki połamał, nóżki powyrywał, oczka
              wyłupał.

              Juda podchodzi w usłużnej pozie z przymilnym uśmiechem (wazeliniarz) i szepce:
              Według moich informacji kryje się ta gadzina gdzieś tu w Chrząszczjadkowie.

              o-Re-cyk: A może by tak za jednym razem w imię boże zarżnąć wszyskie dziatki o
              Wielki Herodzie. Przyjemność toż stukrotnie większa.

              Herod woła: Legioniści! Chłopcy moi, do dzieła!

              Legioniści z okrzykiem: Ave, Herod!! Rozbiegają się wkół. Gwałcą, palą, mordują
              ku uciesze widowni.

              Niewiniątka kwiczą jak prosiaki.

              Herod zaciera ręce i się ślini.

              Koniec sceny 2 i aktu 2.

              • lalka_01 Re: Akt 2, scenka 2 16.12.02, 15:25
                Dla mnie kicha, Autor. Bylo zapotrzebowanie na mord dlugi a Ty poszedles na latwizne. Legionisci to proste chlopaki, co one wiedza o mordowaniu!
                MOze by tak siegnac do sprawdzonych niemiecko-katolickich wzorcow????????
                • ex-rak Re: Akt 2, scenka 2 16.12.02, 15:34
                  lalka_01 napisała:

                  > Dla mnie kicha, Autor. Bylo zapotrzebowanie na mord dlugi a Ty poszedles na
                  la
                  > twizne. Legionisci to proste chlopaki, co one wiedza o mordowaniu!
                  > MOze by tak siegnac do sprawdzonych niemiecko-katolickich wzorcow????????
                  Sceneriusz jest dynamiczny i elestyczny. Troske o detale zostawiam artystom i
                  wspolautorom. Niech sie tez wykaza inwencja.



                  • ex-rak Akt 3, scenka 1 16.12.02, 22:42
                    Wyglada na to ze zostalem sam na placu boju. Juz czuje jak sie smaze w piekle.
                    A niech tam. Oto dalszy ciag wypocin:

                    Akt 3, scenka 1

                    Miejsce: Pobliska szopa. Dawniej tajna bimbrownia gangu pruszkowskiego
                    zaadaptowana później na miejsce kaźni chrześcijan w nowej ekranizaji ‘’ Gdzie
                    leziesz’’. Obecnie wzorcowa stajnia polskiego chłopa dotowana z funduszy UE.
                    Osoby:
                    Maria Magdalena od Nierządów – istota piękna, delikatna, kusząca. Słów brak.
                    Panna na wydaniu (marcee)
                    Koryto – szcześciarz jakich mało (wakat)
                    Maryja, Józek, Osioł.
                    Czas: 24 grudnia, póżny wieczór.

                    Maria Magdalena od Nierządów (MMoN) – całkiem naga, bierze gorącą kąpiel w
                    korycie. Tonie w wodnych oparach i pianie. Wilgotną, nasączoną wonnymi olejkami
                    gąbką muska swe jędrne ciało. Krople wody spływają jej rozkosznie z włosów
                    niżej na szyję i dalej po aksamitnej skórze ramienia w dół i w dół ........
                    Robi się duszno, gorąco i coraz goręcej.
                    Koryto wzdycha okrutnie.
                    Z impetem otwierają się wrota stajenki i wpadają Maryja, Józek i Osioł.

                    Józek z suchością w gardle mówi:
                    Bądż pozdrowiona o Bogini nieziemsko piękna i cholernie ponętna. Schronienia
                    szukamy my strudzeni tułacze. Wygląda na to, że moja stara zaraz się rozsypie.

                    MMoN z uśmiechem zapraszająco:
                    A rozgoście się proszę. Czym chata bogata tym rada. Wszak dziś wigilia. Gość w
                    domu Bóg w domu. A czy koleżanki zawołać?

                    Osioł odwraca się nagle tylem. Nie wytrzymał biedak tego widoku.

                    Koniec sceny 1 i aktu 3
                    • Gość: termos Re: Akt 3, scenka 1 IP: 213.78.100.* 16.12.02, 22:51
                      ex-rak napisał:

                      > Wyglada na to ze zostalem sam na placu boju.

                      i wyglada na to ze zostaniesz
                      • ex-rak Re: Akt 3, scenka 1 16.12.02, 23:17
                        Gość portalu: termos napisał(a):

                        > ex-rak napisał:
                        >
                        > > Wyglada na to ze zostalem sam na placu boju.
                        >
                        > i wyglada na to ze zostaniesz

                        Termos dzieki za slowa otuchy.
                    • luiza-w-ogrodzie Re: Akt 3, scenka 1 16.12.02, 23:24
                      Dlaczego osiol nie wytrzymal tego widoku? Osiol jakis...
                      A moze dac najazd legionistow na te scene - mord i gwalt na MMoN oraz na osle i
                      Dzieciatku? Albo napuscic osla na Dzieciatko?
                      • ex-rak Re: Akt 3, scenka 1 16.12.02, 23:34
                        luiza-w-ogrodzie napisała:

                        > Dlaczego osiol nie wytrzymal tego widoku? Osiol jakis...
                        > A moze dac najazd legionistow na te scene - mord i gwalt na MMoN oraz na osle
                        i
                        >
                        > Dzieciatku? Albo napuscic osla na Dzieciatko?
                        >
                        Posc wodze wyobrazni i pisz. A my bedziemy czytac. Zapowiada sie perwersyjnie.
                        Legionistom dalbym odsapnac. W poprzedniej scenie gwalcili i mordowali. Nie
                        jestem do konca pewien ich kondycji hormonalnej.
                        • ex-rak Re: Akt 3, scenka 2 i 3 17.12.02, 15:53

                          Akt 3, scenka 2

                          Miejsce: Ląka pod gołym niebem.

                          Osoby:
                          Pastuszkowie – barany w baranich skórach z fujarami.
                          Bydło – stado holenderskie o zacięciu filozoficznym (kiciuś, niejack).
                          Owieczki – służą pastuszkom do regulacji poziomów hormonalnych. Za to wełna
                          przednia, szetladzka (mags).
                          Gwiazda betlejemska – w czasach świetlanej świetności królowa nieba. Dziś
                          ciągnie na resztkach baterii i dawnej reputacji. (dsl)

                          Pastuszkowie śpią wokół palącej się watry. Chrapią głośno, charczą, ciągną
                          nosem i puszczają gazy przez sen. Słowem bydło.

                          Bydło natomiast prowadzi tradycyjną dysputę filozoficzną.
                          Bydak I – żując trawę – imperatyw kategoryczny w kontekcie transcendentej
                          transpozycji wartości uniwersalnych przejawia się w destukcyjnym fakcie bytu
                          permanentego....
                          Bydlak II – żują trawę – całkowicie permutacyjna sprzeczność wynikająca z
                          odkształceń oportunizmu rzeczywistego dowodzi niespójności hipotetycznych
                          domniemań......

                          Owieczki becza: ‘’Wsrod nocnej ciszy glos glos sie rozchodzi, wstancie pasterze
                          itd.
                          Pastuszek I budzi się. Spogląda na gwiazdę betlejemską i woła:
                          Chłopy!! Patrzajta tam kurza twarz!! Gwiazda betlejemska ogon zgubiła.
                          Szczerniał jej z kretesem i wygląda jak boa naszej Marii Magdaleny.

                          Pastuszek II – pewnikiem bateryje starej klępie już do cna wysiadły. A może to
                          jakiś znak. Choćmy i zwiastujmy tę nowinę naszej Marii Magdalenie od Nierządów.
                          A przy okazji będzie o co oko zahaczyć i czym nacieszyć.

                          Wstają. Idąc drą ryja nacala okolice ‘’ Przybieżeli do Betlejem
                          pasterze..........

                          Koniec sceny 2 i aktu 3.

                          Akt 3, scenka 3

                          Miejsce: Stajenka
                          Osoby:
                          Dzieciątko – przedstawiać nie trzeba (gadula)
                          Anielice – istoty zaiście boskie w białych przeźroczystych peniuarach. Gdyby
                          tylko nie te ‘skrzydełka’ obwisłe. (tss, szwedka, 3e3).
                          Sianko – chochołem z polska zwane. (ciaston)
                          Maria Magdalena od Nierządów , Maryja, Józek, Osioł, Pastuszkowie, Bydło i
                          owieczki.
                          Czas: Godzina 0.

                          Chór Aniólów (z hukiem) – ‘’ Gad(ula) się rodzi, świat się śmieje. Pan rwie
                          wlosy przerazony....

                          Maryja leży na sianku. Pozycja standardowa. Obok nieprzytomy Józek. Osioł
                          siedzi na przypiecku. Pociąga grzane piwo i pyka z fajeczki.
                          Maria Magdalena (z wyksztalcenia akuszerka, niepraktykująca) odbiera dzieciątko
                          mrucząc:
                          Najpierw jedna nóżka, potem druga. Póżniej brzuszek i rączęta. A na końcu
                          glówka. A teraz tylko włożyć wszystko do kupy i dziecina gotowa. Ups!! A gdzie
                          móżdżek? O tu jest! Woła podnosząc coś w ręce.

                          Pastuszkowie na ten widok chórem:
                          Oj! malutki, malutki, malutki niczym łupinecka,
                          Oj! Nie bedzie, nie bedzie miał dzieciak prawie rozumecka.

                          Koniec sceny 3 i aktu 3.

                          • Gość: kicius Re: Akt 3, scenka 2 i 3 IP: *.speed.planet.nl 17.12.02, 16:02
                            no w koncu mama jakas kwestie.Ex-rak jestes wielki!BAardzo fajny scenarzysta z
                            ciebie,a ja to chyba troche jak odkrywca talentu,nie?Alleluja,ewentualnie,hej
                            koleda!
    • luiza-w-ogrodzie ex-rak, brawo! 18.12.02, 01:01
      Klaszcze z zapalem.

      Ale, ale - gdzie sie podziali Trzej Krolowie? Mogliby wykorzystac MMoN zgodnie
      z przeznaczeniem (placac zlotem), zaczadzic Dzieciatko i wejsc na haj przy
      pomocy mirry...
      • ex-rak Akt 4 , scenka1 18.12.02, 12:45
        Koniec sceny 3 i aktu 3.

        Kicius zostalem przez Ciebie rozbudzony a chucie I apetyty Luizy w Ogrodzie
        postaram sie zaspokoic.
        Akt 4, scenka 1
        Chrzciny – obrzezanie.

        Miejsce: Stajenka – wnętrze dobrze oświetlone, stoły suto zastawione, misy,
        wazy i półmiski, karpie, barszcze i zagryzki.
        Osoby:
        Jan Chrzciciel – ten to za kołnierz nie wylewa. Byly marynarz z Pancernika
        Potiomkin sluzbowo przefarbowany na Proroka. Bliski przyjaciel Wlodzimierza
        Ilicza Millera.
        Smierć – intygująca postać. Zawsze uśmiechnięta i tryskająca ciętym dowcipem.
        Dozgonny i cierpliwy przyjaciel.
        Diabły – niewinne, żywe istotki z reguły cierpiące za nie swoje grzechy.
        Złób – prominent partyjny minionej epoki (kiszczak).
        Król I – prawdziwy murzyński władca w złocie i koronkach i rozedrganych
        dzwonkach. Wielki znawca kuchni afrykanskiej. Staly bywalec obiadów
        czwartkowych u cesarza Bokassy (Mąż Xurka).
        Król II – Luis dans la Château. Tyran i władca absolutny. Zdetronizowany i
        wygnany. Obecnie Luis dans le Jardin, golec chodzący z przyslowiową gołym
        tyleczkiem. (Mniej opalone kompartamenty Luizy w ogrodzie).
        Król III – szejk arabski. Członek rady nadzorczej OPEC i właściciel pakietu
        większosciowego PKN Orlen. Założyciel i dusza organizacji charytatywnej Al-
        Kaprim. Wpada przejazdem ze szkolenia służbowego w górskim kurorcie Tora-Bora (
        opalone kompartamenty Luizy w ogrodzie).
        Mistrz i Małgorzata – ponura para z pogardą patrząca na to co tu się dzieje.
        Poncjusz Piłat – zakompleksiony kurdupel, ale karierę zrobił. Odgrywa się teraz
        na kolegach z ławy szkolnej – Legionistach. (jankran)
        Chór trędowatych – wątpliwa chluba forum. Twarze pryszczate, ‘suknie plugawe’,
        język wulgarny.
        Gawiedź – śmierdząca tłuszcza. Tej to bym na scenę nie wpuszczał chyba, że po
        dokładnym wyparzeniu, odpchleniu i zdezynfekowaniu(kolesie Michala)
        Tancerki haremu - towar eksportowy w strojach bynajmniej nie łowickich.
        Eunuch – nieograniczony dostep do haremu, ale bez odpowiedniego przełożenia (
        może Michał???).
        Kadzidło i Mira – bezużyteczne rupiecie w dobie komputeryzacji (sabba).
        Ponadto stara wiara: Dzieciątko, Anielice, Maria Magdalena od Nierządów z
        kolezankami, Maryja, Józek, Osioł, Pastuszkowie, Bydło i owieczki. Koryto,
        Herod, Legioniści.
        Czas: 25 grudnia, sporo po porannym kacu.

        Scena zbiorowa:

        Anielice się wdzięczą do legionistów, Smierć opowiada pikantne dowcipy
        pastuszkom. Bydło dyskutuje. Diabły swawolą. Jan Chrzciciel polewa ze wszyskimi
        po kolei w pocie czoła mrucząc : Pogaństwa tu nie zdzierżę.
        Maria Magdalena od Nierządów wraz z koleżankami pelne zapalu usługują
        towarzystwu w sianku i na sianku. Na stolach i pod stolami. Na kolanach i
        plecach. Serwis szybki i uprzejmy.


        W centrum Ci którzy dopchali się do żłoba:

        Dzieciątko oraz Maryja Dusiciel z domy Xurek tuląca je do nieprzytomności.

        Chór trędowatych zawodzi: Lulaj że gadziulu po wieczne czasy, a ty go matulu
        usuń zawczasy.

        Smierć podbiega do Maryji, szturcha ją w ramie i niecierpliwie pyta:
        Marycha, gotowe?

        Tymczasem stojący obok z pokaźnych rozmiarów nożem rzeźnickim Herod
        przestępujacy w nerwowym napięciu z nogi na nogę.
        Z nadzieją w głosie zaczepia przetaczającego się właśnie Jana Chrzciciela:

        No to co, kastrujemy Panie Janeczku?

        Chór trędowatych intonuje: W zlobie leży któż pobieży torturować małego....

        Pan Janek: Nie bądź Pan w takiej gorącej wodzie kąpany Panie namiestniku
        Turecki.
        Zawiesza glos i wola:
        Az to przeciesz jego wysokoscie krolowie zamorscy nadchodza. I podarki
        dziecinie niosa.

        Wtacza sie cala trupa dworska z krolami na czele.

        Jan dale:. Ależ prosimy, prosimy bardzo dostojni władcy Forumcji, Wątkocji i
        Dyskusji (coś z wolszczyzny). Oto ten którego dziś mamy niewysłowioną
        przyjemność obrzezać (i nie tylko) za jego niecne czyny i słowa.

        Mędrcy Wschodu podchodzą do Dziecinki:
        Rzeczą ludzką jest błądzić. Rzeczą boską wybaczać. Przynosimy ci zatem w
        podarku słownik czystej polszczyzny, dobrych obyczjów i klaser ze znaczkami.

        Wzruszone do głebi tymi słowami dzieciatko jak to dzieciątko wola: p.....k.....
        j...... h .... w..... w d.... obsikujac wszystkich dokola (jeszcze bylo w
        stanie to zrobić) i chichocze.

        Chór Anielic piszczy: Ale luj! Ale luj! Tęgi z niego zbój. Straszna kara go nie
        minie....

        Na scenę wkracza Poncjusz Piłat i legionisci.

        Poncjusz: Teraz jestes w mojej jurysdykcji. Brać go!! – rozkazuje.

        Legionisci wiążą Dzieciątko i pakują do stojącej w kącie zepsutej lodówki DS-
        a, która o dziwo w cudowny sposob ponownie zaczyna mrozić.*

        *Warto tu chyba nadmienić, że cud ten znacznie wyprzedza w czasie jak i
        przewyższa formą póżniejsze, jednakze bardziej udokumentowane wyczyny różnego
        rodzaju naśladowców i naciagaczy.

        Koniec tej scenki.
        • Gość: --Michal Nic o mnie bezemnie! IP: *.tiaa-cref.org 20.12.02, 15:30
          ex-rak napisał:
          "[...] Gawiedź – śmierdząca tłuszcza. Tej to bym na scenę nie wpuszczał chyba, ż
          e po dokładnym wyparzeniu, odpchleniu i zdezynfekowaniu(kolesie Michala) [...]"

          TRZY RAZY NIE! NIE KOLESIE TYLKO KOLERZANKI! NIE SMIERDZACE TYLKO BARDZO
          PACHNACE! CZY JUZ MOWILEM ZE NIE KOLESIE!

          "Eunuch – nieograniczony dostep do haremu, ale bez odpowiedniego przełożen
          ia (może Michał???)."

          Moze byc. I tak z malym chuje sie nie bardzo nadaje do czego innego. Tylko o
          braku przelozenia to sobie wyprasza, jezyk moj gibki i gietki!

      • vaud ex-rak, brawo! -Masz talent! (ntxt) 18.12.02, 16:56

    • Gość: gadula a co z rola judasza? IP: *.sympatico.ca 18.12.02, 15:55
      hehehehehehe
      • Gość: gadula wszyscy ja gracie IP: *.sympatico.ca 18.12.02, 17:20
        hehehehehe
        • gadula_ Re: wszyscy ja gracie 18.12.02, 18:43
          Znowu zaczynasz kumpli szukac?
          • Gość: gadula a to co, sufler? IP: *.sympatico.ca 18.12.02, 18:48
            hehehehehehe
            • gadula_ Re: a to co, sufler? 18.12.02, 18:56
              A ty co? Obudziles sie czy prochy przestaly dzialac?
              • ex-rak Akt 4, scena 2. 19.12.02, 00:30
                Akt 4, scenka 2.
                Sąd Ostateczny.

                Miejsce: Sala sądu powiatowego w Jedwabnie.
                Osoby:
                Wszyskie postacie z poprzednich akcików oraz
                Belizeboob – książe ciemności, obrońca Dzieciątka z urzędu i przyjemności.
                Kat – doktor habilitowany wyższej uczelni technicznej dorabiający do pensji po
                godzinach. Autorytet w dziedzinie, pedant i pasjonat.
                Bóg-Ojciec – stary pierdoła bez wyobraźni i tendencją do przynudzania (ex-rak).

                Sala rozpraw się zapełnia. Widownia sadowi się po bokach. W środku na pierwszym
                planie Dzieciątko, Kat i Belizeboob. W dali trybuna namistnika.
                Karczmarz Andrzej teatralnym szeptem: Zydka sądzić będą pani kochana... lecz
                głos jego ginie w ogólnej wrzawie.

                W otoczeniu legionistów wkracza Poncjusz Piłat - prokurator i sędzia w jednej
                osobie. Gwar ucicha, napiecie pozostaje.

                Poncjusz Piłat z trybuny: Znowu się zlałeś, maly. Jesteś skazany na śmierć
                męczeńską. Stuka młotkiem i siada.

                Kat spokojnie ostrząc narzędzia: Czy już mam torturować wasza wysokość?
                Zaraz, zaraz – błagalnym, lecz szelmowskim uśmiechem przerywa Belizeboob –
                Spójrz Piłacie, na tę niewinną mordkę, na ten ryjek cudaczny. Nie bądź piła,
                miej sumienie.
                Piłat: Nie ze mną te numery Lucyferku. Wykonać!!!

                Bóg-Ojciec spogląda bez większego zainteresowania i czysci paznokcie.

                Kat z namaszczeniem rozkłada arsenał potrzebnych narzędzi i otwiera biblię
                swojej profesji ‘’ Zrób to sam’’ by A. Rozkładowy.

                Rozpoczyna się misterium na które wszyscy tak niecierpliwie czekali.

                Poteżnymi, rozgrzanymi do czerwoności kleszcami łapie Dzieciątko za jedno
                uszko, drugimi zaś za drugie. Po sali roznosi się miły zapach przypalonego
                kurczaka oraz nastrojowy jęk wydzierający się z gardła skazańca. Na widowni
                poruszenie. Kat zaczyna skręcać przypalane uszy Dzieciątka, coraz bardziej,
                bardziej i bardziej. Na widowni nieukrywane uniesienie. Kat zaczyna rozciągac
                zwinięte uszka maleństwa. Ciągnie i ciągnie i wyciągnąć nie może. Na widowni
                widoczne objawy silnego podniecenia.........
                Móglbym tak ciągnąć w nieskonczoność, ale oszczedzę wam tych pięknych,
                niezapomnianych opisów jakby prosto z ‘’Nad Niemnem’’ wziętych.

                Belizeboob podchodzi do Boga-Ojca i pyta:
                No to może partyjke?

                Czemu nie – odpowiada Stwórca.

                I zasiadają do szachów partii. Na śmierć, na życie, taka reguła. A z każdym
                ruchem potężnych graczy rodzi się miłość, toniesz w rozpaczy. Plagi okrutne
                się przewalają, z rumowisk burzy chaty powstają, cywilizacje z historii giną,
                królewstwa wznoszą, potoki płyną. Uczucia łączą, nienawiść krzewi, itd, itp,
                itd..

                Belizeboob: No to mamy sytuację patową.
                Jak zawsze – odpowiada Bóg-Ojciec.
                No to może kolejną partyjke? –zapytuje z nadzieją Belizeboob.
                B-O: Może następnym razem, drogi przyjacielu – ściskając serdecznie dłoń
                Belizebooba.

                Rozgląda się po sali rozpraw. A tu rozprawa na całego. Widownia ogarnięta
                szałem wyje i blużni. Anielice w umazanych krwią i poszarpanych peniurach
                przewalają się w ekstatycznym transie z legionistami po posadzkach. Herod nurza
                sie w kalużach żołci i innych płynów fizjologicznych. Diabły skaczą po stolach
                i bujają się na świecznikach. Karczmarz Andrzej obmacuje Eunucha. Po podłodze
                walają się jakieś nóżyny, ręczyny, zaręczyny i inne kończyny.

                Na ten widok Bóg-Ojciec z wrodzoną sobie flegmą bierze ze stołu otwartą księgę
                i zamyka ją z hukiem.

                Gaśnie światło, gwar cichnie. Nastaje kompletna cisza. W centrum sceny w
                strumieniu białego światła pozostaje tylko B-O. Zamyślony, siedzi na tronie z
                Księgą Rodzaju w rękach.

                Po chwili mówi do siebie: Muszę jednak pogadać z administratorem.

                Wstaje powoli i schodzi ze sceny dłubiąc przy tym palcem w nosie.

                KONIEC,KONIEC, KONIEC.


                Wesołych Świąt
                ex-rak
                • vaud widownia szaleje 19.12.02, 08:51
                  Na scenę sypią się kwiaty, pudełka czekoladek, brylantowe kolie, piersiówki i
                  biustonosze...
                  • luiza-w-ogrodzie Re: widownia szaleje 20.12.02, 01:13
                    ...wynosi TWORCE na rekach do podstawionych limuzyn (ich kierowcy bija sie o
                    pierwszenstwo przewozu), wyjac w ekstazie, wciskajac mu w kieszenie rzadkie
                    rozowe diamenty, adresy buduarow i garsonier, akcje papierow wartosciowych,
                    zaproszenia do ekskluzywnych klubow golfowych, obsypujac go przy tym platkami
                    roz i uzywanymi czesciami bielizny.

                    Dziekuje, ex-rak! Teraz moge sie w spokoju ducha przygotowac do Swiat ;-D
                  • Gość: agent Re: widownia szaleje IP: *.milicz.sdi.tpnet.pl 28.12.02, 16:33
                    vaud napisała:

                    > Na scenę sypią się kwiaty, pudełka czekoladek, brylantowe kolie, piersiówki i
                    > biustonosze...
                    Tampony i podpaski.
    • ga_dula Re: szopka noworoczna 21.12.02, 15:52
    • roadkill To powinno byc nielegalne 28.12.02, 17:49
      zeby taki zajebisty watek wymyslic. Kicius, skroc tego tasiemca.
    • luiza-w-ogrodzie Re: szopka noworoczna 30.12.02, 04:12
      TWORCA spoczal na laurach, ale moze tak jakis wieczorek noworoczny skomponowac?
      Ewentualnie dzien Trzech Kroli?
    • Gość: Suomi Re: szopka noworoczna IP: *.aokk.fi 24.05.03, 02:18
      Dobry pomysl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka