co robic?

26.08.06, 07:50
napisze krotko i tresciwie ( w miare smile maz jest za granica, chce troche
zarobic zeby otworzyc jakis biznes w polsce,bo absoutnie nie chce zyc za
granica.dzieli nas jakies tysiac kilometrow,wiec wcale nie tak duzo,mamy
letnia corke,ktora srednio chce tu byc, bo nie znam jezyka ,ona tam w polsce
zostawila babcie ,kolezanki,swoj maly swiat,wiec najpierw bylysmy u meza
miesiac,bylo lato ,fajnie cieplo,chodzenie do zoo, place zabaw itp.potem
wrocilysmy na miesiac do polski, a niedawno spowrotem do meza.mala widze za
teskni za polska,a tu jest w zamknietym kregu mama plus tata.do pszedszkola
tu jej nie puszczamy - wydatek spory a nie chce jej macic w glowie obcym
jez ,i jestem w kropce. wrocic do polski, odswiedzac meza raz na jakis
czas ,poslac ja w pl do pszadszkola i po prostu przeczekac ten okres rozlaki?
niech sobie zyje w swoim bezpiecznym swiecie i wie ze taty na razie w domu
nie ma,czy siedziec tu z mezem, ktory nota bene caly czas pracuje i pojawia
sie tylko wieczoram,same b,bez towarzystwa,taka troche pustka i samotnia.ja
jestem gotowa byc z nia w polsce ,bo lepiej sie czuje majac ja tam zadowolona
i szczesliwa,wsrod dzieci ,maz czesto bylby w pl a ona nie miala by takiego
metlika w glowie, bo teraz to nawet w sumie nie wie gdzie w koncu jest jej
dom.co byscie radzily?
    • klara02 Re: co robic? 26.08.06, 10:00
      nie piszesz jaki to kraj i w jakim jezyku tam mowia. Nie wiem dlaczego nie
      chcesz poslac dziecka do przedszkola, to tylko by bylo z korzyscia dla malej,
      dzieci bardzo szybko ucza sie jezyka i szybko zaprzyjazniaja z innymi. Ja
      swojego 4 letniego syna poslalam do angielskiego przedszkola w emiratach i juz
      po tyg. byl szczesliwy ze tam chodzi. Po 2 dniach wolnych sam stoi z
      plecaczkiem przy drzwiach i czeka na wyjscie do przedsz. Radze sprobowac jesli
      jednak zdecydujesz sie zostac z mezem. Poza tym moje dziecko tez przezywalo
      przeprowadzke okolo 3 miesiecy ale teraz jest juz dobrze i jest szczesliwy.
      Decyzje musiasz podjac sama. Powodzenia
      • ania.sobota1 Re: co robic? 26.08.06, 23:51
        Witam.JA też zdecydowałam się zostać w UK i to z dwójką dzieci.Córka ma 9
        lat ,więc jest na tyle duża,żę rozumie ,żę musi iść do szkoły itd.Ale jest z
        ukochanym tatą,za którym tęskniła,co odbiło się na nauce w szkole.Synek ma 3
        lata i jemu bedzie mu najłatwiej.Też myślałm tylko o wakacjach,ale zastajemy na
        stałe.Patrząc na dzieci, widzę, że to była dobra decyzja.Pozdrawiam Ania
    • bettacaro Re: co robic? 27.08.06, 00:22
      mysle sobie ze ty wolisz wracac do polski ale tlumaczysz sie po trochu dobrem
      dziecka, niewatpliwie malej byloby na poczatku ciezko ale dziecko jest jak
      gabka, wszystko chlonie bez problemu, mysle ze nie masz racji co do nauki
      obcego jezyka w przedszkolu, to nie macenie malej w glowie, tylko swietna
      okazja i szansa dla malej!, obojetnie ile ma lat, to nauka jezyka obcego nie
      jest zadnym problemem, wrecz przeciwnie, najlepsza pora na nauke ktora odbedzie
      sie bezproblemowo i naturalnie, no chyba ze powod dla ktorego jednak nie
      posylacie jej do przedszkola to warunki finansowe i to jestem w stanie
      zrozumiec, bo w anglii np gdzie mieszkamy przedszkola sa baardzo drogie, na
      razie nas nie stac np, ale na szczescie jest z nami babcia, poza tym mysle tak:
      tam nasz dom gdzie mieszkamy razem, i obojetnie jak bylo mi ciezko przez
      pierwszy rok, zanim poszlam do pracy, siedzialam tu z moim mezem, razem z nasza
      coreczka, na jednym pokoju na wsi gdzie nie mialam znajomych,podczas gdy w
      polsce zostawilam 3pokojowe mieszkanie, przyjaciol rodzine,przyjechalam do meza
      gdzie nikogo nie znalam,zadnych polakow w okolicy, jedyna atrakcja byl plac
      zabaw i weekendowe wypady z mezem i coreczka do parku, czulam sie samotna-maz
      wracal poznym wieczorem do domu caly dzien bylam w domu z dzieckiem,
      prowadzilam monologi zeby nie zwariowac, ale nie zaluje zadnego dnia,
      najwazniejsze ze bylismy razem, jak prawdziwa rodzina, i dzieki temu maz teraz
      ma wspanialy kontakt z coreczka,a ja znalazlam fajna prace, jest coraz lepiej,
      warto bylo;
      a w podjeciu decyzji troche pomogla mi moja mama, ktora mi powtarzala ze jemu
      jest tez trudno jak siedzi tam sam w obcym kraju wsrod obcych ludzi, i w
      dodatku musi sie martwic zeby rodzine utrzymac, przestalam sie koncentrowac na
      sobie wzielam mala i pojechalam,
      zastanow sie co jest dla ciebie najwazniejsze i podejmij decyzje ale radze juz
      jej nie zmieniac jezeli zdecydujesz byc z mezem to wytrwaj, bo chyba dla
      dziecka nie zmiana jest taka zla, ale ciagle zmiany,
      trzymam kciuki B.
    • mamazuzika Re: co robic? 27.08.06, 08:02
      hm ,pewnie troche w tym racji ,ze ja tez nie chce tu siedziec.bo wlasnie tu
      jest takie 'siedzenie' .w polsce juz chcialam ja poslac do pszedszkola ,ma
      swoja karte w bibliotece ,na ktora dumnie wypozycza ksiazeczki,kolezanki itp. a
      tu wlasnie tak wegetujemy ,do pszedszkola poslac zaduzy koszt ,bo chcemy stad
      jak najszybciej wybyc a nie rozciagac w czasie.zaraz jesien i zima, sezon
      chorowania,choc mala jeszcze nie chorowala, ale nie znamy polskich lekarzy ,a
      jesli juz to trzeba kogos prosic o laske ,zeby nas tlumaczyl,ufff.maz z koleji
      mowi ,iz z jednej strony ,to by wolal nas w polsce,bo by wiedzial ,zze
      wszystko jest ok,bezpiecznie itp ,a z drugiej teskni jak nas tu nie ma , wez i
      cos zrob czlowieku....
      • jasmina2 Re: co robic? 27.08.06, 11:07
        ...Ja mam chyba troszkę inne zdanie...bo skoro Twój mąż chce otworzyć jakiś
        biznes w Polsce i jest pewny że nie chce za granicą zostac na stałe to wydaje
        mi się, że o wiele szybciej uzbiera pieniążki jak będzie sam. Pytanie tylko czy
        potrafi być sam. W mojej rodzince też był rozważany ten problem ale mój mąż za
        bardzo bzikował jak był sam, kłótnie itp więc jestem z nim. Co jak co, jestem
        tu już prawie dwa lata, mam roczną córeczkę i nic prawie nie odłożyliśmy. Życie
        drogie, trzeba zrobić wszystkie opłaty, co chwilę trzeba coś kupić, to samochód
        się zepsuje, to wyjazdy do rodziny itp. O wiele łatwiej jest odłożyć pieniązki
        jak się jest samemu. Jeśli zostaniesz z mężem to plany o biznesie pójdą na
        dalszy plan. Nie wiem w jakim kraju mieszkasz ale tu w Angli jest dość duża
        różnica jak się mieszka z rodziną w miarę fajnym mieszkanku od zwykłego pokoju
        wynajmowanego u kogoś. Przedyskutuj poważnie z mężem co jest dla Was
        najważniejsze i czy da radę się poświęcić by zostać sam za granicą na trochę.
        Jeśli jednak z nim zamieszkasz to wydaje mi się ,że nie powinnaś rezygnaować z
        przedszkola dla dziecka choć to kosztowne ale czasem to tylko tam można znaleźć
        dziecismile Ja osobiście nie posyłam mojej małej bo jeszcze za mała ale chodziłam
        z nią na spotkania z mamusiami. No właśnie chodziłam bo teraz rozpoczęłam pracę
        byśmy mogli w końcu coś odłóyć sensownego ale nie wiem jak to sie teraz odbije
        na mojej rodzinie. I malutka znów będzie miała tylko nas bo nie będzie na nic
        więcej czasu.
        Życzę Tobie podjęcia dobrej decyzji i mam nadzieję, że nie namąciłam Tobie w
        głowie. Ja poprostu też nie chcę mieszkać tu na stałe i też mamy w planie coś z
        mężem otworzyć jak już wrócimy do kraju. A potrzebne pieniążki gdyby mąż był
        sam uzbierałby mniej więcej w półtora roku a tak jak jesteśmy we dwójkę
        posiedzidzimy tu chyba z 8 lat. Mam nadzieje, że się wyrobimysmile Pozdrawiam
        serdecznie
    • mamazuzika Re: co robic? 27.08.06, 15:31
      hej ,no wlasnie o to chodzi!sam bedac uzbieralby kase max dwa lata!co dwa mies
      bylby w polsce. a czy dalby rade byc sam? o tak ,bez problemu!ma kompa, polska
      cyfre telefon domowy i samochod,wiec wszystko gra ,nawet mieszkanie mu
      uprzytulnilam po babsku, czyli kwiatki zaslonki dywany ,ma fajne
      mieszkanie.chodzi o to zeby jak najszybciej robic cos w pl, wiec pewnie za mies
      stad wybedziemy dziekuje za opinie !
    • aznar33 Re: co robic? 28.08.06, 10:20
      1. Podjęłaś już decyzję i szukasz jedynie głosów utwierdzających Cię w niej.

      2. Nie tłumacz się dobrem dziecka i przynajmniej przed sobą uczciwie rozważ
      wszystkie za i przeciw.

      3. Wyznacz priorytety.

      4. W kalkulacjach weź pod uwagę poważne ryzyko rozpadu związku.
    • mamazuzika Re: co robic? 28.08.06, 18:40
      primo zwiazek sie na pewno nie rozpadnie ,znamy siebie , a nawet wzmocni ;
      secundo fakt potrzebuje utwierdzenia moich decyzji ale taka juz niestety jestem
      ze musze zasiegac opinii osob trzecich i wziasc je pod rozwage smile
      • bettacaro Re: co robic? 29.08.06, 00:52
        szanuje twoje decyzje i na pewno zrobisz to co bedzie dla was najlepsze ale
        chcialam tylko jedno zauwazyc: rozlaka wplywa bardzo negatywnie na zwiazek,
        pracowalam kiedys kilka lat na statku i widzialam wielu szczesliwych tatusiow
        dla ktorych dzieci i rodzzina byly najwazniejsze,rozmowy przez telefon co
        wieczor z zonami a potem wedrowki do kabin innych babek, prawie kazdy(!) facet
        na statku prowadzil podwojne zycie! mozecie w to nie wierzyc ale taka jest
        prawda, niestety, a potem tylko slyszalam ze ten sie rozwiod tamten tez, nie
        chce obciazac tu tylko facetow bo babki byly nie lepsze, zdaje sobie rowniez
        sprawe ze zamknieta atmosfera statkowa to zupelnie co innego niz
        zycie "zwyczajne" w innym panstwie, ale pomna wlasnych doswiadczen wynikajacych
        z obserwacji takich a nie innych sytuacji- NIGDY nie mowie ze jestem pewna
        mojego faceta, obojetnie jak sobie ufamy i jak dobrze sie rozumiemy, dobrym
        punktem jest jednak to ze byli i tacy faceci ktorzy umieli sie oprzec i
        naprawde zostawali wierni swoim zonom, rodzinom, dzieciom, wiec powiedzmy tak,
        trzeba wierzyc ale nie koniecznie byc pewnym smile
        pozdrawiam, B.
Pełna wersja