bozena_l
16.05.03, 18:00
Skarga z 1983 roku: Na wystawie są wystawione rożne sery żółte, ale w sklepie
nie ma ich w sprzedaży. Co to za zwyczaj reklamowania towaru, którego nie ma
w sklepie. Proszę o wyjaśnienie - Tadeusz Kędzielski.
Wyjaśnienie kierownika: Sklep bierze udział w konkursie. Zrobiono wiec
wystawy konkursowe, na których umieszczono atrapy towarów. Samych towarów od
dłuższego czasu niestety brak w sprzedaży.
* * *
Skarga z 1988 roku: Odmówiono mi sprzedaży miodu z wystawy (podpis
nieczytelny).
Wyjaśnienie kierownika wpisane pod skargą: Miód znajdujący się na wystawie
będzie sprzedany po zmianie dekoracji. Jest już sporządzona lista na te
towary, ale klient stwierdził, ze tyle to on nie będzie czekał.
* * *
Skarga z 1988 roku: My, niżej podpisani klienci ze zwykłej kolejki, składamy
skargę na kierowniczkę, która odmówiła naszej prośbie o zmianę zasad obsługi
kolejki uprzywilejowanej. Nie wyraziła zgody, by na pięć osób ze zwykłej
kolejki obsługiwać jedną z uprzywilejowanej. Obsługiwała jeden na jeden.
Towaru dla nas nie starczyło (tu następuje dziesięć podpisów).
Dopisek pod skargą: My, ludzie z kolejki uprzywilejowanej, wyjaśniamy, ze
jesteśmy inwalidami wojennymi, starymi bojownikami o Polskę i prosimy o
nieuwzględnianie ww. PASZKWILU - Jerzy Hyś.
* * *
Skarga z 1987 roku: Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek
i mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi
sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i
10 sztuk - Marcinkowska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad
obsługi poza kolejnością wyjaśniam, ze opiekunka PCK nie miała prawa do
zakupu poza wszelką kolejnością - które to prawo maja wyłącznie inwalidzi
wojenni i wojskowi - a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla
uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, ze zarówno w
kolejce zwykłej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość
klientów i nie wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce
odmówiono sprzedaży poza wszelka kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy
ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza
kolejnością, ale tylko jeśli staną w kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej
kolejce powinna pani - jako siostra PCK - stanąć. Jest jeszcze zwykła
kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani nie musi.
* * *
Skarga z 1979 roku: Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła się manikure w
sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, manikura
trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, ze to nie miejsce do manikury.
Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z manikura. Czekam na tłumaczenie
z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie pisze po polsku - Kay
Withers.
* * *
Pochwała z 1988 roku: Dziękuję za rodzynki, które kupiłam w tym sklepie, a
nie mogłam dostać od 2 lat w całym Śródmieściu. Szczególnie dziękuję pani
sprzedawczyni, która z uśmiechem odważyła mi żądaną ilość - Dominika
Pytkowska.
* * *
Skarga z 1985 roku: Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby
ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale
ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniowa (o
godz. 8) i popołudniowa (o godz. 16), liczyłam, ze jakiś towar zostanie o
godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto
stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko, że na pewno będą wyłożone parówki
z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar,
okazało się, że wszystkiego jest b. mało. A parówki z porannej dostawy w
ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam
zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczna inicjatywę - R.
Korpal, A. Bedkowska, S. JedrzejczyK, D. Kozłowska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla
kolonii.
* * *
Skarga z 1985 roku: Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na
dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym
sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy
godziny handlu. I gdzie ja potem lipcową kartkę zrealizuję? Mam dzieci 2 i 4
lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.
Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki.
Ekspedientka miała słuszną racje. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z
niezarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin - Mrówka.
Wyjaśnienie kierowniczki sklepu: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana,
gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.
* * *
Pochwała z 1980 roku: W sklepie jest bardzo uprzejma i szybka obsługa, aż
przyjemnie postać chwile w kolejce - Beata Malaszko.
Dopisek: My, klientela stojąca obecnie w kolejce, dołączamy się do pochwal
(tu następuje 10 podpisów).
Odpowiedź: Jako kierownik sklepu dziękuję za słowa uznania - Wojciechowska.
* * *
Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno. Obsługa
skandaliczna. Nie pozwolono nam kupić oleju, wykazując się skrajną arogancja -
Henryk Jodko, Alicja Moczulska.
Dopisek innej osoby: Obywatele ci żądali, aby olej sprzedawać bez ograniczeń -
na co kolejka, w której i ja stałem, prosiła aby dawać po 1 litrze, bo nie
starczy. Wybuchła awantura, bo obywatele ci stwierdzili, ze skoro jest
urynkowienie i demokracja, to oni wezmą, ile chcą, a inni ich nic nie
obchodzą, po czym złośliwie wpisali się do książki - Krzysztof Jakubowski.
* * *
Skarga z 1983 roku: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu
jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? - Bożena Zycholak.
Wyjaśnienie kierowniczki: Zacznę od początku. O godz. 14 przywieziono do
naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko
rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godz. 18 sprzedaliśmy 4
tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam
policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę
jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i
uciekłam na tyły na zaplecze. Była godz. 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł
pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam
rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już
obsłużyć nie mogłam, i się wpisała.
* * *
Skarga z 1984 roku: Mimo iż nie mam kartki zarejestrowanej w tym sklepie,
proszę o sprzedanie mi 30 dkg kiełbasy krakowskiej, ponieważ bardzo mi
zależy - Wajdzik Alina.
Dopisek kierowniczki: Odmawiam ze względu na stany zerowe wędlin.
* * *
Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku było około 17 kg baleronu. O
godz. 9 baleron został wykupiony. Ja oraz inni klienci zażądaliśmy
dodatkowego wydania wędlin z chłodni. Ekspedientka wyszła na zaplecze i
stwierdziła, ze kierowniczka zabrała klucze do chłodni. Poszła po nią.
Kierowniczka oświadczyła, ze nic w chłodni nie ma. Jednak z wcześniejszego
zachowania ekspedientki (znaczące mruganie okiem) wynikało, że towar jest.
Jako klienci zażądaliśmy komisyjnego sprawdzenia zawartości chłodni, ale
odmówiono nam tego, twierdząc, że to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo
kierowniczki do zabierania klucza. Nie wierzymy, że w chłodni była tylko
słonina, bo w tym wypadku zamykanie jej nie miałoby przecież sensu - Gotlib
Stefania, Teresa Żmudzka, Anna Dobrowolska.
Wyjaśnienie kierowniczki: Była wolna sobota. Dostałam dorzut wędliny - 30 kg
baleronu. Nie wprowadziłam wagowych ograniczeń, ażeby sprzedaż odbyć bez
jakichkolwiek zatargów ze strony klienta. O godz. 9 skończył się więc towar.
A w chłodni naprawdę nic nie miałam.
* * *
Skarga z 1985 roku: Nie mogę się doprosić u kierowniczki sklepu, żeby
zamawiała biały ser na wagę (