Dodaj do ulubionych

I know nothing, do you?

14.11.07, 07:15
video.google.com/videoplay?docid=4094926727128068265
Interesujace, z wielu wzgledow
pomyslalem ze moze zainteresowac kogos poza mna

manipulacja liczbami jest raczej widoczna dla kazdego kto ma techniczne
wyksztalcenie
ale nawet mi sie podoba, jest zabawne.

Nota bene, to samo, slowo w slowo, slychac obecnie w Starej Anglii, z tym ze z
uwagi na PC mozna atakowac tylko Eastern Europeans (reszta imigrantow jest
kolorowa i podlega ochronie, albo jest z Francji lub US i tez podlega ochronie)
Obserwuj wątek
    • kan_z_oz Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 08:34
      Jest to ciekawe.
      Od wielu lat twierdzę, że problem jest w systemach; dokładnie to
      samo co twierdzi ten gość.
      Nie wiń emigranta - spójrz na system, który rozwala cały układ;
      świat emigranta i nie emigranta. Nie jest to rasizm, tylko
      zachowanie balansu. A ten balans zastaje zatracony i nie tylko
      odnośnie kwestii dotyczącej emigracji...
      Do tego wsztkiego - ktoś na tym zarabia - patrz więc na przepływ
      pieniędzy a powody dlaczego tak się dzieje zaczynają być jasne...
      Jest to ogólny koncept - gdyby ktoś pytał.

      Pozdrawiam
      Kan
    • jphawajski Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 08:48
      interesujace. jest oczywiscie w tej prelekcji pewien fausz. przyrost
      populacji przedstawiany jest tu jako zagrozenie. tymczasem wrost
      populacji w bogatym kraju to wzrost znaczenia danego kraju. to
      wzrost gospodarczy i kazdy inny. mysle, ze w przypadku usa jest to
      swiadoma polityka rzadow.
      bojazn przed koniecznoscia budowy drog, mieszkan, szkol, itd to
      czysta utopia. budowa to postep. boom budowlany to boom ekonomiczny.
      jezeli tylko sa ludzie to ten boom nastapi. jezeli ich niema kraj
      idzie na dno.
      te prezentowane obawy, ze nagle miliony ludzi zasiedli jedno male
      miasteczko. to nie tak. ameryka jest duza i pomiesci te przyszle
      setki milionow. a nawet jezeli zdarzy sie tak, ze zwiekszy sie
      populacja juz zaludnionych miast, to znajda sie rozwiazania
      urbanistyczne, komunikacyjne i inne ktore te problemy rozwiaza.
      myslenie negatywne o przyszlosci w kategoriach obecnych problemow
      duzych miast ma tylko sens jezeli przyjmuje sie zalozenie, ze
      czlowiek nie jest zdolny do rozwiazywania problemow i do rozwoju.
      jezeli to nie jest prawda a nie jest, to to co mowi ten facet jest
      zwykla propaganda antyimigracyjna i zarazem propagujaca risizm.

      ostatnio czytalem ciekawy artykol na temat badan nad populacja
      mrowek. jak wiadomo mroweki zyja w duzych ilosciach na malym
      obszarze. okazuje sie, ze one potrafia swietnie dostosowac sie do
      tych warunkow i tak organizuja sobie zycie, ze nie maja z tym
      problemu. profesor badajacy zachowanie mrowek zauwazyl ze sa one
      doskonale zorganizowane i ich zycie wcale nie jest chaotyczne.
      organizuja sie np. w grupy i kazda ma jakies zadania. np. jedne
      stajac jedna na druga budujac zywe mosty aby inne mogly latwiej i
      szybciej pokonac nierowny teren. profesor bada to z pasja i
      fascynacja. mowi ze obserwacje jego moga przydac sie do
      rozwiazywania problemow ludzkosci. jezeli mrowki potrafia to ludzie
      tez.
      pomijam juz fakt, ze smiertelnosc ludzi wcale nie musi byc taka jaka
      sie zaklada. wojny, choroby, epidemie, meteoryty, ocieplenie klimatu
      i inne, moga zdziesiatkowac ludzkosc. tego nieda sie przewidziec.
      poza tym migracja nie musi odbywac sie w jedna strone. przyjdzie
      czas ze amerykanie zaczna zasiedlac inne kraje.
      natomiast przyrost naturalny jak mozna latwo zaobserwowac maleje ze
      wrostem cywilizacji.
      niech sie raczej martwa europejczycy ze swoim minusowym przyrostem
      populacji.
      • kan_z_oz Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 09:03
        Hawajski - czyli; na zachodzie bez zmian?

        Zgadzam się z jednym stwierdzeniem; ludzie mogą i są w stanie
        wypracować jakieś zadowalące rozwiąznia. Problem jest w tym, że to
        wypracowywanie następuje gdzieś tam...i zastajemy decycję co zostało
        wypracowane. Systemy tego bronią i to zapewniają - pytanie komu???

        Mrówki też nie 'wyrypują' się na wzajem w celu
        gromadzenia...przykład dobry ale tylko do pewnego stopnia. Mrówki
        działają jako całość, która uwzględnia wszystkie potrzeby. Zapasy na
        zimę są więc potrzebami a nie pustym gromadzeniem zer na zaś...

        Pozdrawiam
        Kan
        • jphawajski Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 09:13
          do pierwszej czesci. naprawde myslisz ze rzad, prezydent, kongres,
          gubernatorzy stanow z ich senatami w usa to banda glupkow? naprawde
          myslisz, ze oni nie widza i nie wiedza co sie dzieje? naprawde
          myslisz, ze to co sie dzieje jest tylko spontaniczne i
          niekontrolowane?
          uwazasz ze usa rzadza tylko korporacje i ludzie bogaci i wszystko
          podporzadkowane jest robieniu pieniedzy?
          ja zupelnie niemam podstaw aby tak myslec.

          zatrzymanie fali immigracji wcale nie jest takie trudne.
          • kan_z_oz Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 09:26
            jphawajski napisał:

            > do pierwszej czesci. naprawde myslisz ze rzad, prezydent, kongres,
            > gubernatorzy stanow z ich senatami w usa to banda glupkow?
            naprawde
            > myslisz, ze oni nie widza i nie wiedza co sie dzieje? naprawde
            > myslisz, ze to co sie dzieje jest tylko spontaniczne i
            > niekontrolowane?
            > uwazasz ze usa rzadza tylko korporacje i ludzie bogaci i wszystko
            > podporzadkowane jest robieniu pieniedzy?
            > ja zupelnie niemam podstaw aby tak myslec.
            >
            > zatrzymanie fali immigracji wcale nie jest takie trudne.

            ODP: Uważam, że zatracili już dawno poczucie tego co jest ważne dla
            przeciętnego człowieka. Zatracili, bo przez lata praktykują własne
            towarzystwo, małżeństwa, koligacje, biznesy...
            Od lat nie mają pojęcia czym jest bieda, praca za 5 USD/godzinę i
            nie dbają o to, bo ich dzieci w momencie urodzenia są już ustawiane
            do szkoły, małżeństwa, zawodu. To jest brak poczucia kontaktu z
            rzeczywistością i tak, wiedzą o tym, i walczą o utrzymanie tego za
            wszelką cenę...
            bo pójście do pracy na zmiany jest bardziej przeraźające dla
            uprzywilejowanych niż dla tych, którzy te szychty wykonują.

            Systemy w imię społeczności przestały funkcjonować już jakiś czas
            temu. Systemy bronią wybranych i Ci je w desperacji utrzymują.
            Strach przed utratą wygodnego życia, dyktuje kompromisy. W imię tych
            kompromisów poprzez lata oddawano kawałek po kawałku, aż dobrneliśmy
            do obecnego punktu.
            Z tego punktu można tylko spokojnie w górę, bo ludzie mogą żyć
            lepiej i zgodnie ale po trupie tych, którzy zrobią wszystko by nie
            dopuścić. Wasz system jest znaczącą światową siłą napędzającą
            ekonomię.
            Nie winię ludzi bo wina jest niepotrzebna. Zmiana za to jest i bez
            względu na to jak się z tym czuję - nadchodzi.

            Kan
            • jphawajski Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 09:39
              drogi kanie, to jest kapitalizm. kazdy jest kowalem swojego losu.
              w tym systemie jezeli sa bogaci to jest mniej biednych. jezeli jest
              mniej bogatych to ...

              sciagnij sobie lepiej to: paul potts - one chance
              masz szybki internet?
            • ratpole eeeehehehe, is it commie I smell? 14.11.07, 13:44
              kan_z_oz napisała:

              > ODP: Uważam, że zatracili już dawno poczucie tego co jest ważne dla
              > przeciętnego człowieka. Zatracili, bo przez lata praktykują własne
              > towarzystwo, małżeństwa, koligacje, biznesy...
              > Od lat nie mają pojęcia czym jest bieda, praca za 5 USD/godzinę i
              > nie dbają o to, bo ich dzieci w momencie urodzenia są już ustawiane
              > do szkoły, małżeństwa, zawodu. To jest brak poczucia kontaktu z
              > rzeczywistością i tak, wiedzą o tym, i walczą o utrzymanie tego za
              > wszelką cenę...

              Kanie z Ozu, na barykady! Trzeba krwi!
              Czerwony sztandar do gory wznies!
              hehehehe, komactwo z czerwonego wyjdzie wszedzie i zawsze. Kwestia czasu
              • kan_z_oz Re: eeeehehehe, is it commie I smell? 16.11.07, 09:16
                Ratpole napisał; Kanie z Ozu, na barykady! Trzeba krwi!
                Czerwony sztandar do gory wznies!
                hehehehe, komactwo z czerwonego wyjdzie wszedzie i zawsze. Kwestia
                czasu.

                ODP: Drogi Ratty - jeśli rozróżniasz tylko kolor czerwony i czarny -
                to szkoda gadać, bo to ogranicza świat to komuny i mohera.

                Kan organicznie nie znosi ani jednego, ani drugiego i spokojnie
                zauważa, że można te ww do uszczelniania okien w wielkiej płycie
                zużyć. (Kanowe organiczne nieznoszenie - to brak zainteresowania,
                czyli gdzieś około zera)

                Mam nadzieję jednak lub przekonanie, że istnieją jeszcze inne
                możliwości o których ludzkość nie pomyślała, w ramach tego, że
                panicznie boi się o nich pomyśleć. Liczę więc na tą tforczość.
                Nie zakładam upadku tylko ewolucję...i wolno mi w ramach bycia
                ekspertem forumowym.
                Nie na barykady - tylko snorklować - jeśli już. Wypychaj innych na
                barykady.

                Kan
            • dis_and_dat_kid Re: I know nothing, do you? 15.11.07, 05:32
              kan_z_oz napisała:
              > Nie winię ludzi bo wina jest niepotrzebna. Zmiana za to jest i bez
              > względu na to jak się z tym czuję - nadchodzi.
              >
              > Kan

              jaka, na litosc Boska, zmiana jest potrzebna? i jaka jest mozliwa?

              osobiscie nie sadze zebym mial ochote na specjalne zmiany, bo o ile pamietam
              lekcje historii powazne zmiany koncza sie ubieraniem mezczyzn w wieku 20-30 lat
              w mundury i zmuszaniem ich do zabijania mezczyzn w tym samym wieku i w innym
              odcieniu munduru

              konczy sie to zawsze tym ze kazdy jest biedniejszy, z wyjatkiem Szwecji i
              Szwajcarii, ktore uwielbiaja jazde na gape w swiatowym systemie bezpieczenstwa

              spojrzmy na rzeczy praktycznie: zmiana jest potrzebna.
              Na poczatek proponuje zaczac od wyburzenia w Anglii terraced houses i
              zastapienie ich jakims normalnym stylem budownictwa. Inspiracja amerykanskimi
              przedmiesciami pozadana. Bedzie to zmiana radykalna, bo terraced housing to 90%
              powierzchni mieszkalnej
              • kan_z_oz Re: I know nothing, do you? 16.11.07, 09:23
                dis_and_dat_kid napisał:
                > jaka, na litosc Boska, zmiana jest potrzebna? i jaka jest mozliwa?
                >
                > osobiscie nie sadze zebym mial ochote na specjalne zmiany, bo o
                ile pamietam
                > lekcje historii powazne zmiany koncza sie ubieraniem mezczyzn w
                wieku 20-30 lat
                > w mundury i zmuszaniem ich do zabijania mezczyzn w tym samym wieku
                i w innym
                > odcieniu munduru
                >
                > konczy sie to zawsze tym ze kazdy jest biedniejszy, z wyjatkiem
                Szwecji i
                > Szwajcarii, ktore uwielbiaja jazde na gape w swiatowym systemie
                bezpieczenstwa
                >
                > spojrzmy na rzeczy praktycznie: zmiana jest potrzebna.
                > Na poczatek proponuje zaczac od wyburzenia w Anglii terraced
                houses i
                > zastapienie ich jakims normalnym stylem budownictwa. Inspiracja
                amerykanskimi
                > przedmiesciami pozadana. Bedzie to zmiana radykalna, bo terraced
                housing to 90%
                > powierzchni mieszkalnej

                ODP: I w tym jest Twój problem - widzisz zmianę jago strzelanie
                Ziutka do Ziutka vel Ahmeda.
                W nieskończonej puli możliwości jest to ograniczanie siebie samego
                do konsumowania ziemniaków z kapustą przez resztę życia.
                Ja widzę więcej - i widzę jest przesadzone - zakładam, że ludzkość
                ma do wykorzystania możliwości o których nawet nie pomyślała, gdyż
                główna działalność do tej pory skupiła się wokół 'zarzadzania' i
                mnożenie dotychczasowych doświadczeń...

                Kan
      • dis_and_dat_kid Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 13:43
        mysle ze facet moze w to wierzyc, choc nie jestem pewien.

        Wielebny Malthus skompromitowal sie jakis czas temu, choc dopoki na pierwszy
        rzut oka jego toeria opierala sie na dwoch prostych, matematycznych
        przeslankach. Od tego czasu nauczono sie ze prosta ekstrapolacja obecnego trendu
        w przyszlosc jest bezsensowana, ale nie wszedzie jak widac.

        Natomiast mam podejrzenia ze koles nalezy raczej do wyznawcow wielebnego Gore'a,
        i traktuje czlowieka jako najwieksze zagrozenie dla przyszlosci swiata, a
        redukcje populacji jako najlepsze remedium
        • jphawajski Re: I know nothing, do you? 14.11.07, 19:24
          zadziwia jego tupet i pewnosc siebie. wobec sporego audytorium facet
          mowi, ze to co przedstawia to nie sa przypuszczenia czy
          ewentualnosci. to sa pewniki. tak bedzie, mowi. straszy to
          niektorych a innych smieszy.
          to przyklad na to jak latwo jest jeszcze dzisiaj oglupiac ludzi.
          niektorzy sluchaja go z uwaga i skupieniem na twarzy. niektorzy z
          przerazeniem. podobnie bylo z komediantem gore.
          jest ciagle wiele ludzi na swiecie ktorzy bezkrytycznie wierza w to
          co pisza gazety lub pokazuje telewizja. dolaczyl do tego internet
          ktory oglupil juz kompletnie ich oglupil.

          czy facet sam w to wierzy? mysle, ze dla niego liczy sie tylko to
          aby zrobic wrazenie, zadziwic. tylko wtedy przyjda go sluchac.
          • dis_and_dat_kid Re: I know nothing, do you? 15.11.07, 05:06
            Mam obawy ze Gore swoje najlepsze lata w charakterze proroka Global Warming ma
            jeszcze przed soba.
            A kwestie imigracji zaczeto teraz bezposrednio podlaczac pod GW, szczegolnie w
            UK, robiac tym samym ludziom w glowach zupelny matlik, bo tu nikt nie osmiela
            sie zjawiska kwestionowac.
            • jphawajski Re: I know nothing, do you? 15.11.07, 05:13
              wiesz to jest punkt. w wyniku ocieplenia klimatu w jednym rejonie
              zatona miasta w innym nieda sie zyc bez wody. ludzie beda migrowac z
              przymusu. ale zeby teraz sie tym martwic?
              teraz nikt nie potrafi przewidziec skali i rodzaju tych zagrozen.
    • luiza-w-ogrodzie Bloody obvious 15.11.07, 05:51
      Ta prezentacja jest oczywistoscia dla kazdego antropologa czy
      biologa populacyjnego. Nie istnieje nic takiego jak "sustainable
      growth" - ani w przyrodzie, ani w ekonomii. Wzrost osiaga sie
      kosztem zasobow a one nie sa niewyczerpalne.
      Tego powinno sie uczyc w kazdej podstawowce i kazdego menedzera,
      dopoki nie jest za pozno.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • dis_and_dat_kid Re: Bloody obvious 15.11.07, 06:17
        luiza-w-ogrodzie napisała:
        Wzrost osiaga sie
        > kosztem zasobow a one nie sa niewyczerpalne.
        > Tego powinno sie uczyc w kazdej podstawowce i kazdego menedzera,

        uh-huh,
        ktos nauczyl mojego managera ze zasoby ludzkie sa niewyczerpalne, to my most
        unfortunate plightsmile
        • luiza-w-ogrodzie Re: Bloody obvious 15.11.07, 06:24
          dis_and_dat_kid napisał:

          > luiza-w-ogrodzie napisała:
          > Wzrost osiaga sie
          > > kosztem zasobow a one nie sa niewyczerpalne.
          > > Tego powinno sie uczyc w kazdej podstawowce i kazdego menedzera,
          >
          > uh-huh,
          > ktos nauczyl mojego managera ze zasoby ludzkie sa niewyczerpalne,
          to my most
          > unfortunate plightsmile

          A nie mowilam, ze menedzerow trzeba edukowac? :oPPP

          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka