Dodaj do ulubionych

WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA

IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 04.07.01, 09:34
Od kilku lat biję się z myślami - chciałbym być polskim patriotą w Australii
lub w Nowej Zelandii , bo taka forma patriotyzmu - w odróżnieniu od tej , którą
trzeba reprezentować w kraju - bardziej mi odpowiada.Proszę zatem o radę : mam
33 lata , rodzinę , pracę w zawodzie , studia kończyłem w Irlandii.Czy taki
układ może mieć jakiś sens ? Wiem , że łatwo nie będzie - pytam raczej o to jak
bardzo będzie trudno i jak są w tych krajach traktowani ludzie z kochanej
ojczyzny ? Czy lokalne władze udzielają jakiegoś wsparcia ? Czy odradzacie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: upbeat Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.HAWI.splitrock.net 04.07.01, 10:16
      Geronimo,



      Gość portalu: GERONIMO napisał(a):

      > Od kilku lat biję się z myślami - chciałbym być polskim patriotą w Australii
      > lub w Nowej Zelandii , bo taka forma patriotyzmu - w odróżnieniu od tej , którą
      > trzeba reprezentować w kraju - bardziej mi odpowiada.

      Jerzeli ty nie morzesz sam podjac decyzji, to znaczy ze ty nie jestes
      gotowy na wyjazd. Nie bardz rozumiem twoja dyskusje o patriotyzmie.
      Patriotyzm powiniem sie skonczyc jak sie otwiera kata bankowe.
      Jezeli czlowiek emocjonalnie nie potrafii sie odciac to nie ma po co
      wyjerzdzac aby sie meczyc za granica.




      Proszę zatem o radę : mam
      > 33 lata , rodzinę , pracę w zawodzie , studia kończyłem w Irlandii.Czy taki
      > układ może mieć jakiś sens ?

      Tak jezeli ktos ma psychiczne nastawienie!

      > Wiem , że łatwo nie będzie - pytam raczej o to jak bardzo będzie trudno i jak
      > są w tych krajach traktowani ludzie z kochanej ojczyzny ?

      To zalezy od ciebie jak bedziesz tractowany, a nie skad ty jestes.
      Ludzie ktorzy cos soba representuja sa wszedzie dobrze tractowani.


      >Czy lokalne władze udzielają jakiegoś wsparcia ?
      Zasada: Nie polegaj na poparciu od nikogo, zawsze polegaj tylko na sobie!
      > Czy odradzacie ?
      Ja nigdy nikomy nic nie odradzam, ani doradzam. To musi byc tylko twoja
      decyzja.

      Jak bedziesz dluzej czekal to na pewno nic nie osiagniesz.
      Czas jak woda, plynie ....
      • Gość: GERONIMO Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 04.07.01, 12:51
        Patriotyzm w moim mailu miał znaczyć dokładnie to , co piszesz.Pytam o to jak
        jest w pierwszych dniach , tygodniach i miesiącach - zawsze polegałem na
        sobie , dlatego mam to co mam.Nie żebym narzekał , ale sądzę że to mnie otacza
        w Polsce nie zmieni się ( chyba , że na gorsze ) a nie stać mnie na ochronę
        domu , dzieci , żony itp. przed byle bandytą.
        Wyobrażam sobie , że im dalej od Polski tym bezpieczniej - to główny powód.
    • Gość: australi Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.nq.net 04.07.01, 13:09
      w Australi ludzi sie traktuje jak LUDZI w zaleznosci od tego jak chca byc
      traktowani ,jest to chyba najlepszy kraj do emigracji .australijka od 20 lat
      • Gość: GERONIMO Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 05.07.01, 08:55
        Gość portalu: australi napisał(a):

        > w Australi ludzi sie traktuje jak LUDZI w zaleznosci od tego jak chca byc
        > traktowani ,jest to chyba najlepszy kraj do emigracji .australijka od 20 lat

        Gdybyś była na moim miejscu i dzisiaj ( nie 20 lat temu ) wyjechałabyś ?
        • Gość: dorota Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.nq.net 12.07.01, 06:05
          Gość portalu: GERONIMO napisał(a):

          > Gość portalu: australi napisał(a):
          >
          > > w Australi ludzi sie traktuje jak LUDZI w zaleznosci od tego jak chca byc
          > > traktowani ,jest to chyba najlepszy kraj do emigracji .australijka od 20 l
          > at
          >
          > Gdybyś była na moim miejscu i dzisiaj ( nie 20 lat temu ) wyjechałabyś ?

          zawsze mozesz wrocic najwyzej stracisz pare groszy,a coz to ma za znaczenie w
          stosunku do wiecznosci.Wyjezdzajac z polski mialam 23 lata (Luty 81)Matka moja
          mieszkajaca na stale joz w Szwecji martwila sie o jedyna coreczke i namawiala
          mnie na wyjazd z Polski,co uczynilam a majac do wyboru wiele panstw wybralam
          Australie bo jak joz jechac to gdzies daleko i tajemniczo(cztales SZklarskiego?)
          no wiec przez oboz w Latinie/Italia wyladowalam sama jak przyslowiowy palec w
          Adelajdzie.Mialam 120$usa w kieszeni,bez zawodu,bez znajomosci jezyka
          angielskiego.Poznalam troche ludzi-polakow ,australijczykow,wlochow (bo mowilam
          wtedy lepiej po wlosku niz po angielsku)szukalam pracy pracujac w gabinecie
          kosmetycznym u wlochow,chodzilam na rozne kursy bardziej hobbistyczne i tak
          nauczylam sie mowic po angielsku.To byl poczatekpotem20 lat uplynelo jak z bicza
          strzelil.Jestem samotna matka 9 letniej dziewczynki i jest mi tak dobrze a bardzo
          watpie w to czy bylo by mi dobrze w tej samej sytuacji w Polsce???Tu sie czuje
          bezpieczna pod kazdym wzgledem.Kocham pozatym nature,swierze
          powietrze,przestrzen,moje hobbi to wyjazdy do
          buszu ,norkowanie,podroze,artystyczne sztuki pod kazda postacia pa pa dorota
          • Gość: Stan Re: do Doroty IP: *.dbtec.de 12.07.01, 11:27
            To niesamowite, co napisalas.
            Az chcialoby sie tam pojechac.
            Czy pojechalas do Australii z Twoja mataka, czy ona zostala w Szwecji?

            Pozdrowienia
            • Gość: dorota Re: do Doroty IP: *.nq.net 14.07.01, 00:58
              sama tu wyladowala ,mama nadal mieszka w szwecji i odwiedzala mnie czesto,za
              kazdym razem byla bardziej spokojna o moja glowe moze martwily ja moje
              finansowe zmagania raz pod wozem raz na wozie.ja nie narzekam,mam artystyczna
              dusze,ciagoty do wiecznej akcji,dalam sobie rade bez specjalnego wysilku po
              mimo tego ze nie jestem geniuszem pod jakim kolwiek wzgledem,po prostu lubie
              wolnosc,niezaleznosc i niepodleglosc a moglabym ci tu jeszcze tak pisac ale po
              co po prostu albo masz odwage do zycie na pelny gaz albo tylko do biernej
              egzystenci w wiecznym strachu ze co by bylo gdyby.decyzje podejmij sam i uwierz
              w jej prawidlowosc.dorota
          • Gość: XXX Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.HAWI.splitrock.net 18.07.01, 01:14
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            >
            > zawsze mozesz wrocic najwyzej stracisz pare groszy,a coz to ma za znaczenie w
            > stosunku do wiecznosci.Wyjezdzajac z polski mialam 23 lata (Luty 81) Matka moja
            > mieszkajaca na stale joz w Szwecji martwila sie o jedyna coreczke i namawiala
            > mnie na wyjazd z Polski,co uczynilam a majac do wyboru wiele panstw wybralam
            > Australie bo jak joz jechac to gdzies daleko i tajemniczo(cztales SZklarskiego?
            > )
            > no wiec przez oboz w Latinie/Italia wyladowalam sama jak przyslowiowy palec w
            > Adelajdzie.Mialam 120$usa w kieszeni,bez zawodu,bez znajomosci jezyka
            > angielskiego.Poznalam troche ludzi-polakow ,australijczykow,wlochow (bo mowilam
            >
            > wtedy lepiej po wlosku niz po angielsku)szukalam pracy pracujac w gabinecie
            > kosmetycznym u wlochow,chodzilam na rozne kursy bardziej hobbistyczne i tak
            > nauczylam sie mowic po angielsku.To byl poczatekpotem20 lat uplynelo jak z bicz
            > a
            > strzelil.Jestem samotna matka 9 letniej dziewczynki i jest mi tak dobrze a
            > bardzo watpie w to czy bylo by mi dobrze w tej samej sytuacji w Polsce???

            > Tu sie czuje bezpieczna pod kazdym wzgledem.
            > Kocham pozatym nature, swierze powietrze,przestrzen,moje hobbi to wyjazdy do
            > buszu ,norkowanie,podroze,artystyczne sztuki pod kazda postacia pa pa dorota


            To mi sie podoba!
            Dziewczyna z wyobraznia i ikrą!

            Lubię artystki! Lubię Sahimi i Sushi!


    • Gość: paul Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: 203.202.95.* 10.07.01, 05:31
      Ja wyjechalem do Australii niecale trzy lata temu, mam juz obywatelstwo i
      wlasnie wybieram sie na dluzszy pobyt do Polski (pierwszy raz od wyjazdu).
      Nigdy nie zalowalem, nie traktuje tego jak zadnej emigracji, tylko wolny wybor.
      I nie wyobrazam sobie, zeby wczesniej czy pozniej tu nie wrocil.
    • Gość: Rajmund Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.vic.bigpond.net.au 12.07.01, 13:37
      Jestem w Melbourne od 74. Przez pierwsze 2 lata moglem wracac wplaw ale powoli zaczelem widziec co tu
      dobre. Dla ludzi z Europy, z duzych miast jest tu poczatkowo ciezko ale w twoim wieku, gdzie juz sie chyba
      wyszumiales, powinno byc OK. Klimat jest OK, jesli CHCESZ pracowac nie powinienes miec problemow.
      Srodowisko polskie jest duze, dla osob po studiach dziala Stowarzyszenie Technikow Polskich, ktore moze
      pomoc.
    • Gość: Stary Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.clover.com.au 12.07.01, 14:31
      Gość portalu: GERONIMO napisał(a):

      > Od kilku lat biję się z myślami - chciałbym być polskim patriotą w Australii
      > lub w Nowej Zelandii , bo taka forma patriotyzmu - w odróżnieniu od tej , którą
      >
      > trzeba reprezentować w kraju - bardziej mi odpowiada.

      Taka sama dobra motywacja jak kazda inna. Zobacz www.immi.gov.au



      Proszę zatem o radę : mam
      > 33 lata , rodzinę , pracę w zawodzie , studia kończyłem w Irlandii.Czy taki
      > układ może mieć jakiś sens ?

      Moze miec. Irlandzki dyplom bedzie nostryfikowany bez zadnego klopotu. Studia w
      Irlandii zalatwiaja ci wymog wizowy znajomosci angielskiego. Czy dyplom sie
      przyda, to inna sprawa. Papiery nie maja tu tej magicznej sily, co w Polsce,
      warto jeszcze umiec cos robic.


      Wiem , że łatwo nie będzie

      Latwo moze nie bedzie, ale nie trudniej niz gdzie indziej, a zdecydowanie latwiej
      niz np. w Niemczech


      - pytam raczej o to jak bardzo będzie trudno

      Przecietnie.


      i jak są w tych krajach traktowani ludzie z kochanej
      > ojczyzny ?

      Tak jak z kazdego innego kraju, czyli tak, jak powinni byc traktowani.


      Czy lokalne władze udzielają jakiegoś wsparcia ?


      Zasilek dla bzrobotnych przysluguje dopiero po dwoch latach pobytu (naturalnie
      legalnego). Ubezpieczenia medyczne (takie sobie) od zaraz.


      Czy odradzacie ?

      Wrecz przeciwnie, ja doradzam. Mieszkam w Australii od ponad 20 lat i ani dzien
      mi nie mija, zebym sobie przed lustrem przy goleniu nie powinszowal tej decyzji,
      pomimo ze nie zrobilem tu fortuny. A w dni, kiedy czytam to forum, to i kilka
      razy sobie winszuje, ze od 'polskiego kotla' dzieli mnie 19 000 km i dwa oceany.

      Tutaj, gdzie za oknem kontynent jak od Lizbony do Uralu i ani jednej na nim
      granicy, gdzie w kazdym autobusie slychac kilkanscie jzykow, i gdzie ponad 25%
      ludnosci urodzilo sie poza Australia, czujesz sie naprawde wolny.


      • Gość: bonza Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.nq.net 14.07.01, 10:30
        zgadzam sie w 100% ze "Starym" Australia to wolnosc,to przestrzen bez granic,to
        tysiace mozliwosci ulozenia sobie zycia,bez zadnych presji ,bez szpanowania,bez
        tytulomani ,kazdy jest respektowany niezaleznie od kultury-pochodzenia...
        Stary ma racje mowiac ze czasem jest sie szczesliwym ze ten ukochany KRAJ jest
        daleko od nas wlasnie tutaj na tym forum wyraznie widac kulture naszych
        rodakow,kompletny brak tolerancji kazdy kto ma odmienne zdanie w dyskusjach to
        zyd,komuch,kacap,szwab,huj ,pedal,pojebaniec....i ci sa przyczyna wszelkich
        nieszczesc naszego NARODU.
        Czesto zadaje sobie pytanie czy to te 2%-3%niekatolikow wystepuje na tym
        forum,bo to chyba niemozliwe zeby kosciol zbieral efekty swojej pracy?
        Geronimo musze cie zapewnic ze trudno tu w australi znalesc z przepychem
        budowanch swiatyn,sa tylko nedzne chalupki na palach gdzie ludzie w zaleznosci
        od potrzeb sie modla ale jeszcze trudniej spotkac debili skaczacych do oczu z
        powodu ,pochodzenia,przekonan religijnych czy politycznych.
        W ubieglym tygodniu w zwiazku z urczystosciami zalobnymi w jedwabnem,bylem
        przez chwile dumny ze chociaz pan Prezydent(ktorego moi rodacy uwazaja za huja
        komucha...itp) mial tyle odwagi i elementernej przyzwoitosci ze powiedzial
        przepraszam, i za to mu dziekuje.(a gdzie byli dostojnicy koscielni)
        A tobie Geronimo zycze zeby twoje dzieci wychowywaly sie w naprawde wolnym
        demokratycznym kraju..pozdrawiam bonza

        • Gość: david Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.inter.net.il 19.10.01, 08:24
          ...takich Polakow mozna znalezc tylko poza granicami Polski. W takich momentach
          czuje sie dumny z tego, ze urodzilem sie w Warszawie... chociaz mieszkam w Tel
          Avivie.

          • Gość: PawelJD Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.eburwd2.vic.optusnet.com.au 11.04.02, 01:44
            Zupelnie na boku:
            Dawidzie: szukam przyjaciela z dziecinstwa, wyjechali Barcelony po 68;
            czy masz sugestie jak ich znalezc?
            1. Prawdopodobnie zmienili nawiska- bo znalem ich jako Me,nzynskich
            moj rowiesnik (r.1958) mial na imie Krzysztof, jego brat (1955?) Andrzej..
            czy jest jakis specjany website?
            2. Byl piekny film o tym jak zydzi zw jakims obozie zorganizowali ,,powstanie i
            ucieczke" - pamietasz tytul?
            A poza tym: zapraszam do Australii - piekny kraj smile)

            Pawel

            pawel@SekretyNegocjacji.com

            www.SekretyNegocjacji.com
      • Gość: Delphi Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.opgdirect.com 12.04.02, 20:20
        Gość portalu: Stary napisał(a):

        > Gość portalu: GERONIMO napisał(a):
        >
        > > Od kilku lat biję się z myślami - chciałbym być polskim patriotą w Austral
        > ii
        > > lub w Nowej Zelandii , bo taka forma patriotyzmu - w odróżnieniu od tej ,
        > którą
        > >
        > > trzeba reprezentować w kraju - bardziej mi odpowiada.
        >
        > Taka sama dobra motywacja jak kazda inna. Zobacz www.immi.gov.au
        >
        >
        >
        > Proszę zatem o radę : mam
        > > 33 lata , rodzinę , pracę w zawodzie , studia kończyłem w Irlandii.Czy tak
        > i
        > > układ może mieć jakiś sens ?
        >
        > Moze miec. Irlandzki dyplom bedzie nostryfikowany bez zadnego klopotu. Studia w
        >
        > Irlandii zalatwiaja ci wymog wizowy znajomosci angielskiego. Czy dyplom sie
        > przyda, to inna sprawa. Papiery nie maja tu tej magicznej sily, co w Polsce,
        > warto jeszcze umiec cos robic.
        >
        >
        > Wiem , że łatwo nie będzie
        >
        > Latwo moze nie bedzie, ale nie trudniej niz gdzie indziej, a zdecydowanie latwi
        > ej
        > niz np. w Niemczech
        >
        >
        > - pytam raczej o to jak bardzo będzie trudno
        >
        > Przecietnie.
        >
        >
        > i jak są w tych krajach traktowani ludzie z kochanej
        > > ojczyzny ?
        >
        > Tak jak z kazdego innego kraju, czyli tak, jak powinni byc traktowani.
        >
        >
        > Czy lokalne władze udzielają jakiegoś wsparcia ?
        >
        >
        > Zasilek dla bzrobotnych przysluguje dopiero po dwoch latach pobytu (naturalnie
        > legalnego). Ubezpieczenia medyczne (takie sobie) od zaraz.
        >
        >
        > Czy odradzacie ?
        >
        > Wrecz przeciwnie, ja doradzam. Mieszkam w Australii od ponad 20 lat i ani dzien
        >
        > mi nie mija, zebym sobie przed lustrem przy goleniu nie powinszowal tej decyzji
        > ,
        > pomimo ze nie zrobilem tu fortuny. A w dni, kiedy czytam to forum, to i kilka
        > razy sobie winszuje, ze od 'polskiego kotla' dzieli mnie 19 000 km i dwa oceany
        > .
        >
        > Tutaj, gdzie za oknem kontynent jak od Lizbony do Uralu i ani jednej na nim
        > granicy, gdzie w kazdym autobusie slychac kilkanscie jzykow, i gdzie ponad 25%
        > ludnosci urodzilo sie poza Australia, czujesz sie naprawde wolny.
        >
        >

        Dodam pare slow od siebie, choc ja wyemigrowalem do Kanady. Miewam jednak takie
        same odczucia i przemyslenia. Sprowadzaja sie one do jednego: wyjazd z Polski i
        przyjazd do Kanady byl najlepsza rzecza jaka kiedykolwiek w zyciu zrobilem. Nie
        zaluje niczego, choc przyznaje, ze w pierwszym roku pobytu w Kanadzie bylo bardzo
        trudno. Ale dzisiaj...mam bardzo dobra prace w zawodzie wyuczonym w Polsce, dobra
        place, niezaleznosc materialna...odwiedzam Polske regularnie i przygladajac sie
        temu jak wiekszosc moich znajomych meczy sie tak jak meczylo sie 13 lat temu, jak
        Polacy traktuja siebie nawzajem, ciesze sie, ze mieszkam za oceanem i nie musze
        na to wszystko patrzec...odnosnie obaw tego typu, ze Polacy sa tutaj w Kanadzie,
        czy w Australii zle traktowani...szczerze mowiac smiac mi sie chce...z mojego
        punktu widzenia tego typu obawy sa jedynie odzwierciedleniem tego jak bardzo nasi
        rodacy przywykli do bycia traktowanym zle...przez wlasne panstwo i wlasnych
        rodakow...

    • Gość: dorota Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.nq.net 15.07.01, 00:06
      rozmawialam na ten temat na PALTALK( to taki program za darmo sprobuj go sobie
      wgrac,przypominam iz nie trzeba za niego nic placic)wszyscy za tym zebys
      wyjechal (oczywiscie to bylo anonimowe)ogolnie kazdy mowil o tym ze jak masz na
      to pieniadze,mozliwosc pozostania,znasz jezyk,to ci bedzie latwiej.nowa
      zelandie ci odradzaja bo tam jest bieda wieksza niz tu w australii.podam ci
      swoj e mail bo pewnie nie wszystko mozesz tu napisac dotw99@poczta.onet.pl pa
      zajrze tu za pare dni,panowie tez dobrze ci tu doradzaja pa dorota
      • Gość: Piotr A ja wolę Nową Zelandię IP: *.ak.nz.asiaonline.net 18.07.01, 00:46
        Witam polskich Aussie

        Czy Nowa Zelandia jest biedna... Cóz - z pewnoscia jest biedniejsza od Australii i akurat
        w moim zawodzie zarabia sie tutaj okolo 20% mniej w przeliczeniu na inne waluty. Nie
        zgadzam sie jednak z sugestia z poprzedniego postu, ze bieda tutaj okropna.
        Uprzedzenia i stereotypy sa jednak silne na calym Swiecie. W Australii na przyklad
        pokutuje stereotyp Nowozelandczyka, najczesciej Maorysa albo Polinezyjczyka, przyjezdzajacego
        do OZ i naciagajacego tamtejsze panstwo na zasilek dla bezrobotnych. Jaki jest stereotyp
        Polaka w Niemczech czy w Stanach wiedza chyba wszyscy. Wszyscy wiedza tez ile to ma
        wspólnego z rzeczywistoscia. Fakty natomiast sa takie, ze z NZ do OZ wyjezdza czy to
        sie dorobic czy tez na stale znacznie wiecej osób mlodych i wyksztalconych, chcacych
        pracowac niz bezrobotnych (zostawia to miejsce dla nas, imigrantów i w sumie bilans wychodzi
        na zero). Fakty sa tez takie, ze wielu wraca.
        Nie mialem okazji pobyc dluzej w Australii (od poczatku celowalem w NZ) i informacje mam
        raczej z rozmów niz bezposrednie, ale zaryzykuje stwierdzenie, ze standard i styl zycia
        jest w tych krajach bardzo podobny. Stopa bezrobocia i nastawienie pracodawców do
        imigrantów tez jest podobne (generalnie przyjazne, chociaz Nowozelandczycy maja opinie
        bardziej ostroznych).
        Jako ze nie mam za duzo czasu i miejsca postaram sie wypunktowac róznice:

        - Nowa Zelandia jest bardziej "brytyjska" i konserwatywna, Australia jest bardziej
        "amerykańska" (z nadętym patriotyzmem i przeświadczeniem o potędze co przy
        populacji jak pół Polski i bliskości Indonezji i Chin wyglada dosc zabawnie).

        - Nowa Zelandia jest ostatnio bardziej lewicowa i pakuje (niestety) wielkie
        pieniadze w opieke spoleczna. Ma tez silna partie zielonych i polityke otwarcie
        przeciwna energii jądrowej (czym sie bardzo narazila Amerykanom bo nie wpuszcza
        ich okretów wojennych).

        - Australia to wiocha i koniec Swiata, Nowa Zelandia to totalne zadupie i
        calkowity koniec Swiata. Przy w miare sprawnej ekonomii ma to swoje zalety.

        - Powierzchnia. Australia faktycznie jest ogromna. W NZ nie znajdzie sie raczej
        niezaludnionej pustyni. Co najwyzej łąki, pola, góry dookola zadnych ludzi
        tylko owce i krowy. (Ale nie spotkanie nikogo jadacego z przeciwka przez
        godziny w "szczycie urlopowym" na Wyspie Poludniowej to normalka). Gestosc
        zaludnienia jest tez na tyle mala, ze znalezienie latem plazy gdzie 100 metrów
        do najblizszego sasiada to tlok nie sprawia trudnosci.

        - Klimat. Nowa Zelandia jest chlodniejsza i wiecej tu pada. Za to latem jest
        przyjemnie cieplo, nigdy okropnie upalnie. Na poludniu sa normalne zimy ze śniegiem
        i mrozem i fajne tereny narciarskie. Na północy zimy są raczej wilgotne niż
        zimne. Przez spora ilosc opadów kraj ten raczej nigdy nie bedzie zagrozony brakiem
        wody pitnej (i energii elektrycznej, której większość pochodzi tu z elektrowni
        wodnych).

        - Przyroda. W NZ nie ma zagrożeń ze strony tutejszej fauny. Nie wystepuja wogóle
        węże, jadowity pajak jest jeden, strasznie rzadki i pod ochrona. Nie ma też
        oczywiscie krokodyli, a ataki rekinów także należą do rzadkosci. W Australii z
        kolei na pajaki i weze trzeba uwazac (choć z pewnością nie dotyczy to miast).
        Z drugiej strony jednak niewielkie trzesienia ziemi są w NZ codziennoscia,
        spore i robiace szkody wystepuja co kilkanascie lat (choć to też zależy od
        regionu). Nie wiadomo też dokładnie co zamierzają zrobić aktywne wulkany.
        Jesli chodzi o piękno przyrody to obydwa kraje sa porównywalne. Niesamowicie
        piękne.

        - Bezpieczenstwo. Podstawa polityki obronnej NZ jest byc daleko i wygladac
        niegroznie i nieistotnie. Jak na razie sie sprawdza. Australia stawia na ścisłą
        wspólprace z USA.
        Jesli chodzi o bezpieczenstwo na codzien to w duzych miastach jest podobnie -
        znacznie bezpieczniej niz w Polsce, ale w pewne okolice lepiej w nocy nie
        chodzic. NZ ma opinie kraju o mniejszej przestepczosci niz Australia, ale
        pewien nie jestem - trzeba by przestudiowac statystyki.
        Czescia bezpieczenstwa sa tez problemy rasowe. To jak biali Australijczycy
        traktuja Aborygenów moze kiedys sie zemscic. Maorysi w NZ maja sie znacznie
        lepiej. Codziennosc nie dogania oczywiscie oficjalnej politycznie poprawnej
        propagandy, sa uprzedzenia, ale generalnie "maoryskość" stała się tu prawie
        częścią tożsamosci narodowej i wszyscy to akceptuja. Trick ten sprawia, że
        sami Maorysi traktują państwo nowozelandzkie jako swoje, chociaż mogliby
        mieć powody aby uważać je za okupanta. Polinezyjczycy, mimo że odpowiedzialni
        za większość przestępstw, tez sa uwazani raczej na "naszych",
        tylko troche biedniejszych. Z innych napięć zauważam pewną niechęć do Azjatów,
        ale zdaje sie ze Australia ma tez ten problem.
        Z racji sporej ilosci wody dookola wysp problem nielegalnej imigracji i pracy
        na czarno jest niewielki.

        - Na końcu to co zdecydowalo u mnie o wyborze kraju. Polacy, a raczej ich brak.
        Polonia w NZ jest nieliczna i w zwiazku z tym Nowozelandczycy nie mają
        o Polakach żadnej wyrobionej opinii ani uprzedzen. Czysta, niespaprana
        przez "kochanych rodaków" karta. O sile uprzedzen i o roli tych nielicznych,
        którzy psuja opinie innych pisalem powyzej. Sprawdziło się. Nawet byłem
        nieco zaskoczony życzliwością i bardzo pozytywnym nastawieniem do imigrantów.
        Na prawde miło poczuć się potrzebnym i pożądanym przybyszem.
        Druga sprawa to "polskie piekielko" za granica. Mala ilosc Polaków w tym kraju
        sprawia, ze nie musze sie z rodakami spotykac gdy nie chce. Nawet w kosciele.
        Kumpli dobieram jak chcę, od oficjalnych organizacji polonijnych trzymam
        sie z daleka i tyle. Zadnego podkladania swini, ciemnych interesów, znajomych
        znajomego itp. Oczywiście tu też nie należy generalizować. Znam tutaj kilka
        na prawdę bardzo fajnych osób z Polski (które też podchodzą do innych
        Polaków ostrożnie), z drugiej strony jednak pierwszy Polak którego tu
        spotkałem chciał wrobić mnie w jakikeś podejrzane interesy.
        Także czytając niektóre nagłówki postów w tej grupie utwierdzam się w słuszności
        decyzji o trzymaniu się z daleka od Polaków za granicą.


        Tyle w skrócie. O róznicach i podobienstwach między NZ a Australią możnaby
        napisac tomy. Co do biedy to, jak wszędzie, zależy gdzie się patrzy i gdzie
        się jej szuka. Z klimatyzowanego biura w centrum Auckland jakoś tej biedy
        nie widzę. Nie widzę jej też w okolicy gdzie mieszkam. Wiem, że musiałbym
        wybrać się na południe Auckland, gdzie osiedlają się Polinezyjczycy albo
        do Nortrhland dotkniętego strukturalnym bezrobociem. Wberew pozorom biedy
        raczej nie znajdzie się na rolniczej wsi. Od kilku lat trwa tu boom mleczarski i
        farmerzy dorabiają się podobno niezłych pieniędzy. W Australii też pewnie
        w centrum Sydney czy też w osiedlach domków na peryferiach żadnej biedy
        nie widać. Trzeba by wybrać się na głęboką prowincję.
        Faktem jest natomiast, że Nowa Zelandia dysponuje jako kraj mniejszym
        kapitałem, Nowozelandczycy za granicą mają mniej pieniędzy, a że wielu
        ma szkockich przodków to dodatkowo sknerzą. Nie świadczy to jednak o biedzie
        ani o wielkiej różnicy w poziomie życia gdy się w tych krajach mieszka.
        Ceny tu są niższe niż w Australii i wychodzi na to samo.

        Jedno widac nawet po krótkim pobycie. Te dwa kraje, tak różne a jednocześnie
        tak podobne są na siebie skazane i są sobie na wzajem potrzebne. Powiązania
        ekonomiczne natomiast są tak silne, że przy dobrym zawodzie ciężko znaleźć
        jakieś różnice w poziomie życia.

        Podsumowując - jeśli chce się wyemigrować dobrze jest porozglądać się
        za odpowiednim krajem. Kanada, Australia, Nowa Zelandia przyjmują na
        podobnych zasadach. Nic tylko wybierać. Ja wybrałem NZ i na razie
        (po półtora roku, zobaczymy jak będzie później) nie żałuję. Wręcz
        • Gość: Stary Re: A ja wolę Nową Zelandię IP: *.clover.com.au 18.07.01, 07:59
          Bardzo celne podsumowanie.

          Nie zgodzilbym sie tylko z jednym:

          Pan kolega Kiwi pisze:
          "Australia jest bardziej "amerykańska" (z nadętym patriotyzmem i
          przeświadczeniem o potędze co przy populacji jak pół Polski i bliskości
          Indonezji i Chin wyglada dosc zabawnie)."

          Jest bardziej "amerykanska" ze wzgledu na wieksza skale i wieksze pieniadze do
          zrobienia przez duze firmy miedzynarodowe (gornictwo, turystyka). Ale z tym
          patriotyzmem jest tak, ze przy jakichs niedawnych uroczystosciach okazalo sie,
          ze polowa czlonkow gabinetu Australii nie zna tekstu hymnu narodowego -
          uratowaly ich karteczki z tekstem, jakie przezornie zapewnil im szef protokolu.
          I bardzo dobrze. Jak ktos chce praktykowac nacjonal-patryotyzm, to moze w
          kraju, bez fatygowania sie do Oz czy NZ.

          Poza tym wszystko sie zgadza, zwlaszcza komfort psychiczny jaki sie czerpie z
          dystanssu od kraju. Zapraszam, doradzam i zachecam. Szczegoly pod
          www.immi.gov.au

          Pozdrowko z Sydney
          (wlasnie wyjrzalem przez okno biurowca, zgodnie z rada pana kolegi z Auckland,
          ale biedy rzeczywiscie jakos nie bylo widac; nawet facet na ruchomym pomosciku,
          myjacy okna na 40 pietrze, byl schludnie odziany, dobrze odzywiony, i wygladal
          na zadowolonego)
          • Gość: Dorota australia-cairns-norkowanie,polowanie,golf,dobre towarzystwo.......... IP: *.nq.net 05.08.01, 00:10
            Mieszkam w malej miescinie (120.000 mieskancow)Cairns ponad 14 lat i ciagle
            cieszy mnie swiat .Moze za malo tych $$$ czasem ale ile by ich nie bylo tyle by
            ich bylo malo,nauczylam sie cieszyc podstawowym darem tego zycia:piekna pogoda
            przez 8 miesiecy,wyjazdy w plener gdzie rzadko kiedy mija cie samochod ktorego
            kierowca zawsze cie pozdrowi ,przyroda tropicalna ,wyspy,gory,rafa coralowa,to
            wynagrodzenie za to ze wyjechalam z Polski (luty 1981)kiedy ruski staly na
            granicy.Chcialam tu przekazac swoje proste spojrzenie na emigracje do
            Australii.pozdrawiam Dorota
            • Gość: ja Re: australia-cairns-norkowanie,polowanie,golf,dob IP: *.nq.net 09.04.02, 15:05
              cos ten temat spadl
        • Gość: wojtas Re: A ja wolę Nową Zelandię IP: 212.244.106.* 14.08.01, 13:07
          Czy w Australii i Nowej Zelandii jest taki sam jak w Polsce nabożny stosunek do
          tzw Wielkiej Piątki?
          • Gość: Stary Re: A ja wolę Nową Zelandię IP: *.clover.com.au 14.08.01, 14:05
            Gość portalu: wojtas napisał(a):

            > Czy w Australii i Nowej Zelandii jest taki sam jak w Polsce nabożny stosunek do
            >
            > tzw Wielkiej Piątki?


            A co to jest ta twoja wielka piatka? W Australii nie ma naboznego stosunku do
            czegokolwiek - panuje zdrowy cynizm i praktyczny pragmatyzm.

            • Gość: wojtas Re: A ja wolę Nową Zelandię IP: 212.244.106.* 14.08.01, 14:50
              KPMG, Arthur Andersen, Deloitte, PwC, Ernst@Young
        • Gość: patryk Re: Wybralem Australie ! IP: *.osaka.meta.ne.jp 14.09.01, 08:01
          Wkrotce rozpoczynam nauke w jednym z Instytutow w Sidney [Radwick].Wybralem
          szkole w Australii , poniewaz jest to kraj wielokulturowy i dlatego mam
          nadzieje , ze nie bede traktowany tam jak intruz , a takze ze wzgledu na
          wspaniala przyrode i niewysokie koszty utrzymnia w porownaniu z innymi krajami
          anglojezycznymi.Od czterech lat mieszkam za granica gdzie przywyklem do zycia z
          dala od kraju .Prosze o opinie Polakow mieszkajacych w Australii; czy mam duzo
          wieksze szanse na znalezienie tam pracy jesli zdobede zawod w Australii?
          Piszcie co myslicie o Polakach tam mieszkajacych ? Jak widza nas Aussie ?
          • Gość: PawelJD Re: Wybralem Australie ! IP: *.eburwd2.vic.optusnet.com.au 16.04.02, 13:32
            na pewno bedzie ci latwiej z tutejszym wyksztalceniem;
            teoretycznie to powinno byc wszystko jedno, ale...

            Pawel
    • Gość: DOROTA Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.nq.net 14.09.01, 04:08
      Gość portalu: GERONIMO napisał(a):

      > Od kilku lat biję się z myślami - chciałbym być polskim
      patriotą w Australii
      > lub w Nowej Zelandii , bo taka forma patriotyzmu - w
      odróżnieniu od tej , którą
      >
      > trzeba reprezentować w kraju - bardziej mi
      odpowiada.Proszę zatem o radę : mam
      > 33 lata , rodzinę , pracę w zawodzie , studia kończyłem
      w Irlandii.Czy taki
      > układ może mieć jakiś sens ? Wiem , że łatwo nie będzie
      - pytam raczej o to jak
      >
      > bardzo będzie trudno i jak są w tych krajach traktowani
      ludzie z kochanej
      > ojczyzny ? Czy lokalne władze udzielają jakiegoś
      wsparcia ? Czy odradzacie ?

      WIDZE ZE TEMAT SPADL BARDZO NISKO I NIE MOGLAM GO ZNALEZC
      CHOC PARE RAZY CHCIALAM <wiec dla pdtrzymania go na gorze
      tylko krotko dodaje ze:AUSTRALIA TO NAJLEPSZE MIEJSCE DO
      EMIGRACJI!!!!!!!pozdrawiam doraota
    • Gość: STAN UWAGA BAGNO IP: *.sanjose-13-14rs16rt.ca.dial-access.att.net 13.10.01, 06:21
      Oczywiscie jak kazde miejsce ma swoje wady i zalety. Jesli chodzi natomiast o
      bezpieczenstwo tzw. crime w Auckland jest porownywalny z tym w USA.
      Bylem zaskoczony niedawno czytajac raport ONZ w jednej z Bytyjskich gazet ze
      jesli chodzi o crime. I tak Australia jest przodownikiem i mimo powszechnej
      opini o amerykaniskiej
      kryminalistyce, to wlasnie Australia jest na przodzie sztafety. Jesli chodzi o
      porownania czterech angielskojezycznych krajow najbezpieczniejszym krajem jest
      Kanada a nie NZ. W skali porownan (srednia przestepczosc wszystkie rodzaje
      crime) najbardziej "niebezpieczne" miasto Kanady czyli Vancouver, BC ma polowe
      mniej przestepstw niz "najbezpieczniejsze" miasto w Australii czyli Melbourne,
      Vic. Toronto w Kanadzie jest 8 razy bezpieczniejsze niz Brisbane, Australia i
      dwa razy bezpieczniejsze niz Auckland, NZ. Pozorne bezpieczenstwo postrzegane
      nie jest poparte nawet statystykami ktore rowniez moga byc mylace jako ze
      najbezpieczniej jest tam gdzie nie ma "krajmu" czyli nigdzie. Poczucie
      miedzynarodowego bezpieczenstwa w NZ jest nawet bardziej mylace niz tego
      wewnetrznego a to z uwagi na brak armi zdolnej do odparcia przeciwnika jak
      rowniez brak sojusznikow do pomocy (rzad i izaolacjaonizm).
      Jeden zrzut spadochronowy armi chinskiej 500 zolnierzy jest w stanie przejac
      kontrole nad krajem.
      W razie koniecznosci raczej proponuje wyspy NZ jak Cook czy Nuie (wspamialy w
      smaku miod maja, inne przczoly inne kwiaty).
      Oczywiscie z zimna woda przesadzilem (troszke)jesli mowimy o polnocnej wyspie
      ale 100% prawda na poludniowej.
      Dla wzystkich potencjalnych kandydatow do NZ zamieszkalych w Polsce mam jeszce
      raz porade, NZ jest bardzo przyjemnam krajem do rzycia, ale dobrze jest troche
      $$$ ze soba pzrywiesc nawet 10-20 tys USD, moze w niesamowity sposob ulatwic
      start tam i naprawde kozystac z piekna tego kraju. Jezeli wyladujesz ze 100 NZD
      w kieszeni i jestes na dodatek kawalerem, zapewniam cie ze pobyt twoj ograniczy
      sie do gora 5 lat. Po czym znajdziesz sie w Australi (latwiej sie dorobic) ale
      rowniez mozesz byc niezadowolony. Okolo polowa polakow opuscila NZ na dobre i
      wiekszosc do Australi, spora czesc opuscila tez Australia. Rodziny z dziesmi
      raczej maja tendencje to pozostawania dluzej i w jednym i w drugim kraju z
      roznych przyczyn.
      A generalna zasada jest taka ze spoleczenstwa w USA, CANADY, NZ i Australii
      sa bardzo "ruchome", ludzie sie ciagle przemieszczaja szukajac tam czegos
      nowego
      raczej niz lepszego. Jest to proces zupelnie normalny tutaj, choc z perpektywy
      Europy a w szczegolnosci Polski moze wydawac sie zupelnie nie normalny.
      Zycze pzryjemnego pobytu w NZ
      Zenek, USA
    • Gość: Stefan Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.sanjose-13-14rs16rt.ca.dial-access.att.net 13.10.01, 06:54
      Bylem kiedys w Christchurch w zimie (lipiec, Sierpien) zamiast peknej NZ
      zobaczyle zasmrodzone miasto od dymu z kominkow w domach i to w niesamowitym
      stezeniu (dusznosci i lzawienie).
      Warunki narciarskie przesadzone. Austrii nikt nie zastapi. Whistler kolo
      Vancouver w Kanadzie jest piekniejszy niz Queenstown plus duzo lepsza swiatowa
      klasa.
      W domach zimno jak zima w Stalingradzie. No ale swojsko, ludzie przyjemni ale
      nie w samochodach, jakos tak dziwnie pozdrawiaja sie jednym palcem zamiast cala
      reka. Szczytem chamstwa motoryzacyjanego jest Australia. Gdzie wyprostowany
      paluszek jest nawet bardziej popularny niz w NZ. Przechodzenie na przejsciu
      nawet na zielonym swietle nie gwarantuje przezycia czy chocby calych nog.
      Stan "taboru" samochodowego moze byc nawet gorszy niz nieszcesnego polskiego.
    • Gość: Kassia1 do GERONIMO IP: 203.88.249.* 13.10.01, 08:16
      Przyjezdzaj .. tylko martwi mnie to ,ze sie zastanawiasz smile ja jestem tutaj na
      stale od prawie 2 miesiecy i nigdy nie mialam takiego dylematu jak Ty smile
      Bylam tutaj wczesniej kilka razy i od pierwszego przyjazdu wiedzialam ,ze
      tutaj chce zostac smile
      A ludzie? Oni sa niesamowici smile Uwierz mi ... wczoraj bylam w klubie ,w ktorym
      wiekszosc byla ode mnie conajmniej 20 lat starsza smile Mimo to bawilam sie super.
      Australijczycy nigdy sie nie starzeja !smile
    • Gość: PIPI Re: WYJECHAĆ CZY NIE ?. TAK NA WYCIECZKE IP: *.sanjose-06-07rs16rt.ca.dial-access.att.net 13.10.01, 15:15
      Wiekszosc opowiesci tutaj so jedynie
      odzwierciedleniem opini jednej osoby. W bardzo wielu przypadkach
      nie prawdziwe lub poprostu wypaczone. Zjezdzilam swiat bardzo dokladnie
      i np. pozytywne opinie na tym forum o Australi i N. Zelandii nie
      znajduja poparcia w moich doswiadczeniach i nie tylko.
      Najwieksza liczba samobojstw w cywilizowanym swiecie wlasnie wystepuje w tych
      dwoch krajach. Skoro ludzie sa tacy sczesliwi tam to dlaczego tak sie dzieje?
      Dlaczego masowo wyjezdzaja z obydwu tych krajow (rodacy tez)???
      • Gość: Stary Re: WYJECHAĆ CZY NIE ?. TAK NA WYCIECZKE IP: *.clover.com.au 14.10.01, 03:06
        Czy moglabys przytoczyc jakies statystyki, tak, zeby to nie byla NIEKORZYSTNA
        opinia jednej osoby? W sprawie tych samobojstw i wyjazdu? Jak dotad, to jest
        poltora miliona podan rocznie na 80 000 wiz emigracyjnych (Australia). Mieszkam
        w Australii od 20 lat i dzien mi nie mija bym sobie tej decyzji nie powinszowal.
        Ale to naturalnie tylko opinia jednej osoby.
        • Gość: pipi Re: WYJECHAĆ CZY NIE ?. TAK NA WYCIECZKE IP: *.sanjose-03-04rs16rt.ca.dial-access.att.net 14.10.01, 03:48
          Gość portalu: Stary napisał(a):

          > Czy moglabys przytoczyc jakies statystyki, tak, zeby to nie byla NIEKORZYSTNA
          > opinia jednej osoby? W sprawie tych samobojstw i wyjazdu? Jak dotad, to jest
          > poltora miliona podan rocznie na 80 000 wiz emigracyjnych (Australia). Mieszkam
          >
          > w Australii od 20 lat i dzien mi nie mija bym sobie tej decyzji nie powinszowal
          > Ale to naturalnie tylko opinia jednej osoby.

          Oczywiscie kazda opinia na tym Forum jest opinia jednej osoby i nic konkretnego
          nie mowi.
          Statystyki sa zawsze mylne np:

          10 mln ludzi bierze co roku udzial w loterii wizowej w USA. 50 tys dostaje wizy a
          3 mln przyjezdza nielegalnie z samego Meksyku.
          Oficialna emigracja do USA 1 mln na rok.

          Podobnie jest z kazdym krajem z NZ i Australia wlacznie. Jedni znajduja szczescie
          a drudzy zjadaja butleczke prozaku na raz.
          Oficjalna statystyka: przedawkowanie lekarstw.

          niektore statystyki
          http://www.nzhis.govt.nz/stats/youthsuicide.html

          Australia ma lepsze wyniki niz NZ ktora jest on top (mlodzi ludzie)

          Wybrane kraje nie najnowsze dane
          Changing rates (per 100,000 of population) for death by suicide, males 15 to 24
          years-old, selected industrial countries, 1981 to 1993
          Country 1981-1982 1984-1985 1987-1988 1991-1993
          New Zealand 17.5 19.6 35.7 39.9
          Norway 20.2 21.9 26.6 28.2
          Switzerland 38.2 34.1 26.3 25.0
          Australia 19.3 24.0 27.8 24.6
          United States of America 19.8 20.5 21.9 21.9
          France 15.7 17.0 14.7 14.0
          Denmark 17.1 17.0 16.5 13.4
          Germany 21.2 19.4 15.8 13.0
          United Kingdom 7.0 8.2 12.3 12.2
          Japan 14.7 14.1 10.4 10.1
          Netherlands 5.3 10.6 9.2 9.1
          Spain 5.0 5.3 8.4 7.1
          Italy 5.3 na 5.1 5.7



          • Gość: Kliken Re: WYJECHAĆ CZY NIE ?. TAK NA WYCIECZKE IP: *.ym1.on.wave.home.com 14.10.01, 17:52
            Oficjane statystyki podaja ze kanadyjczycy sa naszczesliwszymi ludzmi na
            ziemi.Powyzsza statystyka zdaje sie to potwierdzac....
            • Gość: maz Re: WYJECHAĆ CZY NIE ?. TAK NA WYCIECZKE IP: *.free2air.com.au 15.10.01, 03:52
              szkoda ze PIPI na kazdym temacie podaje innego nicka ,bo latwiej by bylo
              poznac caly jego sposob rozumowania.Chyba nie bardzo musialo mu sie powiesc w
              Australii ,skoro tak na nia psioczy.Dobrze ze odnalazl swoje mijsce w Kanadzie.
              Prawda ,wedlug mnie,jest taka ze to my sami jestesmy odpowiedzialni za swoj
              sukces lub porazke bez wzgledu na to w jakim panstwie czy na jakiej szerokosci
              geograficznej zyjemy.Znalem nowozelandczykow przyjezdzajacych do Australi
              i......wracajacych z powrotem , polakow przyjezdzajacych do Nowej Zelandji czy
              Australii i.....wracajacych z powrotem ,Ale znam rowniez duzo takich co sa tu
              szczesliwi i bardzo zadowoleni ze swojego wyboru.
              Moge sie tylko zgodzic ze Starym ,bo tak jak on mieszkam juz w Australii ponad
              dwadziescia lat i nigdy nie zalowalem swojego wyboru ,choc mysle ze zwiedzilem
              wiecej swiata niz Pipi i bardziej dokladnie.
              maz
          • Gość: Stary Kazdy sobie przyczyny skrobie. I bardzo dobrze. IP: *.clover.com.au 15.10.01, 14:00
            Przyjcielu pipi, wolnosc na tym moim skromnym zdaniem polega, zeby kazdy sobie
            zycie urzadzal, tak jak sam uwaza. Kto w Australii, kto w Kanadzie, kto w
            Lepperlandzie.

            Ja moge sie tylko wlasnymi doswiadczeniami z Australii podzielic, a te sa
            pozytywne. Co nie wyklucza, zes ty mogl miec negatywne. Naturalnie, kazdy
            chetny do emigracji gdziekolwiek powinien miec pelna swiadomosc, ze moze mu to
            nie wyjsc, i miec to "wliczone w koszta", emocjonalne i inne. Ale jak kto
            zostanie w kraju, to tez mu moze nie wysjc, z podobnych zreszta powodow.

            Moge sie podzielic swoimi powodami, ktore kazdy naturalnie moze miec inne. Moje
            sa z grubsza takie:

            - wole mieszkac w panstwie, gdzie prawo jest prawem, policjant policjantem a
            zlodziej zlodziejem; takie panstwo za mojego zycia w Polsce nie nastanie;

            - wole mieszkac w panstwie, ktore funkcjonuje; w panstwie, w ktorym praktykuje
            sie minimalistyczna szkole sprawowania wladzy, w ktorym nie wystepuje
            bezinteresowna zlosliwosc panstwa wobec obywatela, ktoremu panstwo nic nie
            pokazuje ("ja panu pokaze") bo nie odczuwa takiej potrzeby;

            - wole mieszkac w panstwie, w ktorym obywatel ma na codzien swiety spokoj od
            panstwa, ktore nie czuje swietego obowiazku wtykania panstwowego nosa we
            wszystko, poczynajac od rachunkow bankowych, a konczac na jajnikach.

            Obywatel australijski moze w zasadzie (z niewielkimi wyjatkami) nie zauwazac,
            ze panstwo istnieje. O takim panstwie (minimalistycznym) daremnie marzy w
            Polsce Donald Tusk dla swoich wnukow.

            Kto inny moze miec jeszcze ze dwadziescia calkiem innych przyczyn na tak albo
            na nie, ale mnie te trzy wystarczaja.
            • luiza-w-ogrodzie Re: Kazdy sobie przyczyny skrobie. I bardzo dobrze. 26.10.01, 15:55
              Weszlam na to forum z checia niesienia porady, ale widze, ze wielu juz to
              zrobilo bardziej wyczerpujaca niz ja moglabym. Szczegolnie Stary.

              Jestem tu od prawie 10 lat i od samego poczatku czulam sie znacznie lepiej niz
              w Polsce. Bylam doceniana, panstwo pomoglo mi finansowo i nie tylko (np kursy
              angielskiego i zawodowe). W pracy nikt nie opowiada zartow o Polakach, w naszym
              wydziale (30 osob) jest bodajze 11 narodowosci i wszyscy czuja sie u siebie.

              Kto chce pracowac, ma prace. Kto nie chce, ma zasilek (ale dopiero po dwoch
              latach od przyjazdu!) i lezy brzuchem do gory na tutejszych plazach. Kto czuje
              sie pewniej wsrod rodakow, moze ich spotkac w polskich klubach, kosciolach czy
              imprezach. Kto chce trzymac sie z dala od Polonii, moze przezyc tu lata slyszac
              jezyk polski tylko przypadkowo na ulicy.

              Znam Polakow (imigracja z lat 90tych), ktorych Australia wyksztalcila -
              nauczyli sie jezyka, dostali prace w zawodzie - i wykorzystali to doswiadczenie
              dla zdobycia pracy w USA, Kanadzie, Anglii, Szwecji. Niewielu z nich chce
              wrocic do Polski i wszyscy wspominaja milo pobyt w "OZ".

              Australia jest daleko od wszystkiego; "zadupie swiata" - tak, ale jakie ciche i
              rozlegle! No ale nie kazdy lubi uczucie zasciankowosci i izolacji. To tez
              trzeba brac pod uwage.

              Reasumujac: czy przyjezdzac? TAK.
    • Gość: krysia Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.mel.iprimus.net.au 25.10.01, 09:11
      Bylam niedawno w polsce po 27 letnim pobycie. Nie moge odzalowac ze mnie
      rodzice wywiezli! w polsce jest tyle zycia i ciepla, tutaj pustka,straszne
      odleglosci i kompletny brak duszy.mezczyzni kompletnie zniewiesciali.polac w
      polsce sa bardzo mescy i opiekunczy.sa dzentelmentani:otwieraja drzwi,podaja
      plaszcz is maje inicjatywe.Tutaj kobieta nie czuje sie kobieta, bo mezczyzni to
      baby!Pozatym duze uprzedzenie do nieanglosasow! I tak strasznie daleko od akcji
      w Europie! od warszawy do sydney ok 30 godzin plus koszty! gdybym miala
      wybierac to polska ewentualnie Europa! Czlowiek tu chamieje i czuje sie
      niedowartosciowany chociaz mam wyzsze studia itp.Jezeli mozesz zyc jako tako
      finansowo w Polsce (a jest tu raczej drogo - to zstan w Polsce!). CZEMU NIE
      WYBIERZESZ EUROPEJSKIEGO KRAJU!!???
      • Gość: Piotr Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.ak.nz.asiaonline.net 26.10.01, 02:17
        Krysiu, wyglada na to, ze cierpisz na powszechna w tych stronach
        przypadlosc - brak dluzszego overseas experience. Wielu Nowozelandczyków
        twierdzi, ze tu jest pusto, nudno i wogóle koniec Swiata póki nie pomieszkaja
        troche w Europie lub w Stanach i nie spróbuja tam zarabiac i sie utrzymac.
        Ci co tam zostaja - dobrze im, znalezli to czego szukali, wola nowe warunki i inne
        tempo zycia. Ci co wracaja natomiast pieknie pokornieja i nabieraja uczuc patriotycznych.
        Doprawdy, overseas experience powinno byc w Australii i NZ obowiazkowe, na
        przyklad jako warunek uzyskania prawa do glosowania.
        Ja osobiscie wole gdy dzieje sie za malo niz za duzo, w Polsce juz
        swoje pomieszkalem.

        Jesli chodzi o zniewiescialych mezczyzn to jest to calkiem inna sprawa. Wcale nie
        sa zniewiesciali. Boja sie! Otwarcie drzwi, czy tez podanie plaszcza - toz
        to smiertelna obraza dla feministycznej godnosci! Niemalze napastowanie
        seksualne. Zapewniam Cie, ze robiliby to gdyby tylko bylo to dozwolone.
        Zdaje sie, ze ten strach i poczucie winy sa zaszczepiane juz od przedszkola
        lub szkoly podstawowej. Przeciez zawod nauczyciela jest sfeminizowany w
        tych krajach w ponad 90%. Nawet nieswiadomie panie nauczycielki obarczaja
        rod meski wina za przemoc w rodzinie, kolonializm, wojny i co tam jeszcze.
        A z czegoz to wynika taki dramatyczny brak mezczyzn nauczycieli?
        (przynajmniej w NZ, nie wiem jak jest w Australii)
        Ponownie ze strachu. Wystarczy na prawde jakis duperel czy zlosliwosc
        aby z oskarzeniem o pedofilie facet nauczyciel mial spaprany zyciorys do
        konca zycia. Faceci wola nie ryzykowac i sie w to nie pchaja. Logiczne
        i zrozumiale.
        Niestety, zniewiescialosc mezczyzn jest cena. Juz nie za rownouprawnienie,
        to mozna osiagnac bez szkod dla zadnej ze stron, ale za zadanie specjalnych
        praw, za wojujacy feminizm, za agresywnosc kobiet. Jest cena za przesade
        z polityczna poprawnoscia, za to, ze coraz trudniej jest byc bialym
        normalnym facetem, nie daj Boze jeszcze Anglosasem i Protestantem.
        Za to gdy jest sie Maoryska (Aborygenka, Murzynka) - lesbijka -
        - wegetarianka - buddystka to wszyscy dookola pieja z zachwytu.
        Niedawno jakas pani napisala w nowozelandzkim "Heraldzie" aby przemianowac
        dzien ojca na dzien wstydu dla wszystkich mezczyzn za przemoc w
        rodzinie. Doprawdy - im bardziej faceci beda zmuszeni czytac takie
        rzeczy tym bardziej beda zlopac piwo i patrzec na rugby we wlasnym
        gronie (to jeszcze nikogo nie obraza) a coraz mniej im w glowie bedzie
        bycie opiekunczymi, dzentelmenskimi i z inicjatywa. Zbyt ryzykowne.
        Rozwscieczona feministka jest jedna z niewielu rzeczy, ktorych boi sie
        prawdziwy mezczyzna - nie wiadomo po prostu jak z tym zjawiskiem
        walczyc.

        Piotr
        • Gość: maz Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.free2air.com.au 26.10.01, 07:39
          Krysiu albo Pla czy obojetnie jak chcesz zeby Cie nazywac.
          Czy mozesz mi wytlumaczyc OD CZEGO JEST DALEKO w Australi??????
          Zgadzam sie w duzej mierze z Piotrem jesli chodzi o podsumowanie praw i
          przywilejow jakie maja tutaj kobiety,ale dziwie sie Tobie bo w Sydney jest
          wiecej Polakow niz w niejednym miasteczku Polskim, a Ty dopiero teraz odkrylas
          gentelmenskosc i polskie maniery.Jak to moglo sie stac ???????
          Piszesz ze Rodzice Cie tu przywiezli i masz o to do Nich pretensje,nie wierze ze
          Twoji Rodzice nie spotykali sie z zadnymi Polakami ,i co ????? Czy to sa jacys
          inni" zniewiesciali" faceci??????
          Jezeli chcesz posluchac rady starego polonusa to.....wsiadaj w samolot i
          przeprowadzaj sie do Europy lub Polski ,bo jesli tylko tam mozesz czuc sie
          szczesliwa to jaki sens marnowac sobie dalej zycie w Australii?
          A tak przy okazji to dobrze spojrzec na globus i odkryc ze Kanada wcale nie
          jest w Europie.
          maz
          • Gość: DundeeGi Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA - Luiza IP: *.nsw.bigpond.net.au 11.04.02, 03:16
            A ja sie z Toba Luiza nie zgodze. Pisalam wczesniej gdzie pracuje, w naszym
            Centrum mamy tez pomoc dla imigrantow, ktorzy szukaja pracy (nie jest to biuro
            posrednictwa czy cos takiego, pomagamy w pisaniu resume, Application Letter,
            generalnie jak wyglada rozmowa o prace). Przychodzi tu coraz wiecej Polakow,
            ktorzy po prostu nie moga sie odnalezc w Australii, sa to ludzie ktorzy albo sa
            tu od niedawna 2-3 lata albo dluzej jak Ty 7-10, maja wyzsze wykasztalcenie,
            doktoraty, kursy w Australii i niestety nie moga znalezc pracy, i nie jest to
            kwestia nieznajomosci jezyka angielskiego.
            Jasne, potwierdze ze latwo i przyjemnie sie tu zyje. Jestem tu ponad rok i
            zaczynam sie przyzwyczaiac (choc nie bylo mi latwo na poczatku), ale latwosc
            zalezy od tego czy masz do kogos/ czegos przyjechac. Przeciez nawet teraz rzad
            ograniczyl pomoc finansowa dla nowo przybylych, ktorzy nie maja statusu
            uchodzcy.

            Pozdrawiam
            • starywiarus Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA - Luiza 11.04.02, 14:59
              Gość portalu: DundeeGi napisał(a):

              > A ja sie z Toba Luiza nie zgodze.(...)

              Przychodzi tu coraz wiecej Polakow,
              > ktorzy po prostu nie moga sie odnalezc w Australii, sa to ludzie ktorzy albo sa
              >
              > tu od niedawna 2-3 lata albo dluzej jak Ty 7-10, maja wyzsze wykasztalcenie,
              > doktoraty, kursy w Australii i niestety nie moga znalezc pracy, i nie jest to
              > kwestia nieznajomosci jezyka angielskiego.(...)




              Zycie jest w ogole brutalne, a bezrobocie w Polsce (19%) jest prawie trzy razy
              takie jak w Australii (6.6%). Te doktoraty w Polsce jak widac nie pomogly, ale
              niestety nie ma zadnej gwarancji, ze cokolwiek pomoga gdzie indziej.

              Emigracja zawsze ma w sobie element ryzyka. Oraz na ogol calkowitej zmiany stylu
              zycia. Jesli ktos nie jest przygotowany na robote ponizej standardu PhD, to
              rzeczywiscie moze z nim byc cienko...
            • luiza-w-ogrodzie Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA - Luiza 11.04.02, 23:20
              Gość portalu: DundeeGi napisał(a):

              > A ja sie z Toba Luiza nie zgodze. Pisalam wczesniej gdzie pracuje, w naszym
              > Centrum mamy tez pomoc dla imigrantow, ktorzy szukaja pracy (nie jest to biuro
              > posrednictwa czy cos takiego, pomagamy w pisaniu resume, Application Letter,
              > generalnie jak wyglada rozmowa o prace). Przychodzi tu coraz wiecej Polakow,
              > ktorzy po prostu nie moga sie odnalezc w Australii, sa to ludzie ktorzy albo sa
              > tu od niedawna 2-3 lata albo dluzej jak Ty 7-10, maja wyzsze wykasztalcenie,
              > doktoraty, kursy w Australii i niestety nie moga znalezc pracy, i nie jest to
              > kwestia nieznajomosci jezyka angielskiego.

              Dundee, widzisz Polakow w Australii z perspektywy bezrobotnych, ktorzy przychodza
              po pomoc. A potrzebuja pomocy nie tylko dlatego, ze maja problemy z
              kwalifikacjami, ale i z przyczyn osobistych albo dlatego ze rzeczywistosc nie
              zgadzala sie z ich planami i zamiast zmieniac plany, obrazaja sie na
              rzeczywistosc. Mam znajoma, ktora pracuje w Polish Welfare i udziela porad
              psychologicznych i mowila mi ze wiele osob nie powinno wogole wyruszac na
              emigracje, tak bardzo ich oczekiwania sa rozbiezne z rzeczywistoscia.

              Zawsze na emigracji beda tacy, ktorzy nie powinni emigrowac bo sie do tego nie
              nadaja. Wiekszosc jednak daje sobie rade i to calkiem dobrze - nie tylko
              finansowo. Mam wielu znajomych Polakow podobnych do mnie - przyjechali tutaj,
              douczali sie, pracowali na poczatku ponizej wlasnych kwalifikacji. Teraz dobrze
              zarabiaja, znaja kraj i zwyczaje, czuja sie tu u siebie.

              > Jasne, potwierdze ze latwo i przyjemnie sie tu zyje. Jestem tu ponad rok i
              > zaczynam sie przyzwyczaiac (choc nie bylo mi latwo na poczatku), ale latwosc
              > zalezy od tego czy masz do kogos/ czegos przyjechac. Przeciez nawet teraz rzad
              > ograniczyl pomoc finansowa dla nowo przybylych, ktorzy nie maja statusu
              > uchodzcy.

              To prawda, ze nowo przybylym do Australii jest teraz trudniej, niz bylo dziesiec
              lat temu. Jednak kandydaci na emigrantow wiedza z gory o tym, ze przez dwa
              pierwsze lata nie dostana zasilku i ze nikt nie ma gwarancji otrzymania pracy
              tylko dlatego ze postawil stope na czerwonej ziemi. Jesli w takich warunkach
              decyduja sie na przyjazd bez pieniedzy lub wsparcia rodziny/znajomych juz
              bedacych w Australii, to jak takich nazwac? Hopeful dreamers?

              Rowniez pozdrawiam

              Luiza-w-Ogrodzie
              • Gość: Stary Amen, Luizo IP: *.clover.com.au 12.04.02, 12:58
                Luiza - jak zwykle zwięźle i trafnie, w samo sedno. Sam bym tego lepiej nie
                ujął. Nie każdy nadaje się do emigracji.

                Tragikomiczne jest, kiedy ludzie, którym w Polsce przeniesienie się z Krakowa
                do Warszawy w celu znalezienia sobie lepszej roboty wydaje się za trudne,
                przenoszą się z Polski do Australii, a następnie oczekują, że Opatrzność i
                Australia ich wynagrodzą za okazaną w ten sposób odwagę i determinację. A jak
                nikt nie spieszy z nagrodami, to naturalnie znaczy, że australijska
                rzeczywistość jest nie w porządku, zła, ułomna, nie taka jak powinna być etc. .
                No, bo jakby ta Australia była taka, jak należy, to przecież czekałaby tu
                ciekawa, lekka i dobrze płatna praca na stanowisku całkowicie zgodnym z
                kwalifikacjami nabytymi w Polsce, gustownie urządzony dom z dobrze utrzymanym
                ogrodem, dobra prywatna szkoła dla dzieci, pies seter irlandzki bez pcheł, i
                nowiutki Holden Commodore, jasnoniebieski metallic, z silnikiem 5.7 litra i
                skórzaną tapicerką. Wtedy zaraz by pokazali, co są warci. Obrażają się, jak
                się im powie że owszem, wszystko to jest w Australii w ich zasięgu, ale trzeba
                to sobie załatwić samemu.
                W Australii jest pewna (niewielka na szczęście) populacja Polaków, którzy będą
                nieszczęśliwi wszędzie na świecie. Nie ma takiego kraju, który by im dogodził.
                Ta odmiana polskich emigrantów wie lepiej, jak się powinno Australię urządzać.
                Bardzo chętnie doradzają, jaka ta Australia powinna być, i jakie tu należy
                wprowadzić poprawki, żeby oni mogli ją zaaprobować. Schody zaczynają się,
                kiedy im wreszcie świta, że nie zostali tu zaangażowani jako konsultanci od
                reformy ustrojowej, a aprobata Polaków zupełnie nie jest Australii nieodzowna
                do istnienia. Wtedy biegają po poradniach dla imigrantów, gdzie doradcy
                konstatują że, w znakomitej większości wypadków, problemy adaptacyjne znajdują
                się przede wszystkim między uszami takiego delikwenta. Więc się obrażają i
                szukają innego doradcy, żeby im przyznał rację, że to Australia ich zawiodła.

                Czytałem kiedyś sprawozdanie ze spotkania informacyjnego, jakie dwa lata temu
                urządziła w Warszawie ambasada kanadyjska dla zainteresowanych emigracją do
                Kanady. 90% zadanych pytań było typu: "co mi Kanada oferuje?" albo " co mi
                Kanada da za to, że ja tam wyemigruję?". To jest totalne pomieszanie pojęć.
                Nowy Świat (USA, Kanada, Australia) nikomu nic nie oferuje w charakterze
                wynagrodzenia czy rekompensaty za doznane prawdziwe czy urojone krzywdy czy
                przeciwności losu w Starym Kraju. Nie mam pojęcia, skąd się bierze to
                przekonanie, że cały świat współzawodniczy, albo powinien, w zabiegach o
                względy Polaków, a potencjalny polski emigrant tylko prowadzi przetarg na
                najlepszą ofertę - "a ja sobie stoję w kole i wybieram kogo wolę". We wczesnych
                latach 80-tych, australijscy "social workers" nazywali to EPES (Exaggerated
                Polish Expectations Syndrome)

                Osobiście zawsze bylem zdania, że na emigracji na ogół odnoszą sukces ludzie,
                którzy dobrze zdają sobie sprawę **** OD**** czego wyjechali, czyli ludzie,
                którzy zdecydowali, co w ich rodzinnym kraju było dla nich nie do przyjęcia aż
                do tego stopnia, że byli gotowi ten kraj na zawsze opuścić, puszczając się na
                każde ryzyko, jakie podyktowało życie.

                Ja twierdzę, że na emigracji odnoszą sukces nie tyle ci, którzy wyjeżdżają z
                Polski, żeby sobie kupić lepsze buty, co ci, którzy już mieli przyzwoite buty,
                tyle że w Polsce ich w tych butach uwierał jakiś (metaforyczny) kamień czy
                wystający gwóźdź, z którym nie chcieli albo nie mogli dłużej wytrzymać.

                Ciebie na przykład, jak to swego czasu opisywałaś, uwierała nachalna
                indoktrynacja religijna małych dzieci i załatwianie wszystkiego po znajomości.
                Mnie (kilkanaście lat wcześniej) uwierało w Polsce nachalne wciskanie się
                agresywnego i konfrontacyjnego państwa między przysłowiową wódkę i zakąskę,
                czyli drobiazgowa państwowa nadregulacja wszystkiego i rozszalały absurd
                urzędowania dla urzędowania (jedno i drugie zresztą, jak słyszę, trwa dalej w
                najlepsze).

                Wielu przybywających do Australii rodaków uważa, z niewiadomych powodów, że
                sprawiedliwość historyczna wymaga, aby mogli tu pominąć etap 10 lat ciężkiej
                roboty, i przejść bezpośrednio do gry w golfa trzy razy w tygodniu. Strasznie
                się obrażają, kiedy się okazuje że owszem, kto chce, może grać w golfa tak
                często jak zechce, ale członkostwo klubu, kije, piłeczki i spodnie w kratkę
                musi sobie kupić z własnej kieszeni.
                • Gość: Baloo Re: Amen, Stary IP: *.ne.ch 12.04.02, 13:23
                  Pieknie to , Stary, napisales , sama prawda ....

                  Ale mozna co nieco dodac : widzisz, wiele osob usiluje wyjechac z Polski, mimo
                  iz tam niezle sobie radzili, bo mimo wielu staran, ciezkiej prac itd, maja
                  uczucie "buksowania w blocie" (to znaczy, ze najmniejszy postep czy zmiana
                  wymagaja 100 razy wiecej wysilku niz gdzie indziej , z powodu "oporu
                  materii") . Dochodza do wniosku, ze robiac to samo za granica, tym samym
                  kosztem moga osiagnac wiele wiecej ( i chodzi tu nie tylko o kase, ale takze
                  o satysfakcje zawodowa czy rodzinna ) ... czaszami sie sprawdza, czasami
                  nie ... i zdziwisz sie, ale rzeczywiscie wyjazd za granice jest w sumie
                  psychologicznie latwiejszy niz wyjazd z Warszawy do Krakowa (sam nie wiem
                  dlaczego, ale zaobserwowalem ze tak jest ... ). Moze dlatego, ze taka radykalna
                  zmiana ma wiekszy sens ??? W koncu - z bagienka w bagienko , to zadna zmiana ...
                  I jeszcze jedno : dla wielu ludzi takie kraje jak Kanada czy Australia to sa
                  kraje mityczne, cos miedzy Utopia a Eldorado , rozczarowanie bywa zawsze
                  bolesne ..
                  Ciekawostka: wiesz , ze ponad 54 % moich gospodarzy (Szwajcarow) chcialoby
                  mieszkac w innym kraju ? Najlepiej w Kanadzie lub Australii (chyba cos ok.
                  2/3). Na pewno nie z powodu braku pieniedzy ... Ale taki Szwajcar ma gorzej :
                  gdziekolwiek by pojechal, zawsze bedzie mial biedniej i mniej wygodnie ....
                  A propos Utopii : nie potrzebujecie tam jakichs dodatkowych archeologow ? ;oD

                  pozdrowienia

                  Baloo
                  • Gość: aga czy Australijczy to rasisci IP: 10.0.50.* 12.04.02, 20:11
                    Mam pytanie do rodakow w Australii. Czesto slysze od moich Afrykanskich
                    znajomych, ze Australia mimo swojej wielonarodowosci to kraj rasistow, gdzie
                    czarni sa bardzo zle traktowani. Czy to prawda. Czy zaobserwowaliscie cos
                    takiego?
                    • Gość: maz Re: czy Australijczy to rasisci IP: *.arach.net.au 13.04.02, 05:26
                      Gość portalu: aga napisał(a):

                      > Mam pytanie do rodakow w Australii. Czesto slysze od moich Afrykanskich
                      > znajomych, ze Australia mimo swojej wielonarodowosci to kraj rasistow, gdzie
                      > czarni sa bardzo zle traktowani. Czy to prawda. Czy zaobserwowaliscie cos
                      > takiego?

                      Zaobserwowalem cos wrecz odwrotnego.
                      W dzisiejszej Australi najlepszym kolorem skory jest kolor czarny.
                      I to wcale nie jest przesada.
                      Takie uprawnienia ,dotacje rzadowe ,ulgi itp jakie teraz maja miejscowi aborygeni
                      moga sie tylko zamarzyc komus z innej rasy.
                      Widzialem juz i czytalem odezwy ,zeby zniesc dyskryminacje w stosunku do bialego
                      czlowieka.Czy to cos Ci mowi?????
                      • Gość: boss Re: czy Australijczy to rasisci IP: *.tnt11.ewr3.da.uu.net 13.04.02, 06:30
                        Najwpierw wyjedz palancie !!! - a potem dyskutuj na Forum czy warto jechac!!!
                        A zacznij od pytania kto ci da wize ????!!!!
                      • Gość: aga Re: czy Australijczy to rasisci IP: 10.0.50.* 13.04.02, 14:12
                        Dziekuje za odpowiedz. Tylko, ze Aborygeni to jedno - ale jak wyglada na
                        przyklad sytuacja Murzynow z Afryki albo Stanow. I czy w Australii tak jak w
                        Europie jest roznica miedzy duzymi miastami a dziurami w poziomie ksenofobii?
                        • Gość: Stary Re: czy Australijczy to rasisci IP: *.clover.com.au 13.04.02, 14:56
                          Gość portalu: aga napisał(a):

                          > Dziekuje za odpowiedz. Tylko, ze Aborygeni to jedno - ale jak wyglada na
                          > przyklad sytuacja Murzynow z Afryki albo Stanow. I czy w Australii tak jak w
                          > Europie jest roznica miedzy duzymi miastami a dziurami w poziomie ksenofobii?

                          Murzyni ze Stanow to u nas albo turysci z dobra kasa albo zawodowi koszykarze,
                          bozyszcza tlumow. Emigracja z Afryki jest nieduza, i nigdy nie zauwazylem, zeby
                          ktokolwiek o czarnej skorze mial z tego powodu jakies zasadnicze trudnosci.
                          Zreszta nie musi byc Murzyn z Afryki albo ze Stanow - sa Tamile ze Sri Lanka, sa
                          Etiopowie, jest kupa ludzi z Bliskiego Wschodu, wszystko to kolory skory od
                          mlecznej kawy do wegla w dobrym gatunku; systematycznych badan zadnych nie
                          prowadzilem, ale na oko nie widac, zeby to komu przeszkadzalo. Moze dlatego, ze
                          nie tworzy sie "masa krytyczna"? Azjaci bardziej zwracaja uwage, bo ich wiecej.

                          Male miasteczka to w Australii margines marginesow, to sa miasteczka po 1000-5000
                          mieszkancowmiasteczka obslugujace region rolniczy czy gorniczy, ale ponad 80%
                          populacji mieszka w 6 wielkich miastach. Imigranci prawie nigdy nie osiedlaja sie
                          poza tymi szescioma miastami, nie z powodu rasizmu, tylko dlatego ze tam jest
                          praca, mieszkanie, szkoly, uslugi. Z tego powody nigdy nie slyszalem, zeby
                          wystapil gzdies problem razsizmu w malym miasteczku.

    • Gość: Jurek Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: *.rocsth01.mi.comcast.net 14.04.02, 15:29
      Nie.
      • komentator Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA 14.04.02, 18:22
        Gość portalu: Jurek napisał(a):

        > Nie.

        Tak lub nie. Ale najpierw przeczytac co Stary tu napisal.
        • Gość: Stary Ewenement IP: *.clover.com.au 16.04.02, 07:24
          komentator napisał(a):

          > Gość portalu: Jurek napisał(a):
          >
          > > Nie.
          >
          > Tak lub nie. Ale najpierw przeczytac co Stary tu napisal.


          Nooo, swiat sie konczy! Komentator podaje Starego jako zrodlo...

          • komentator Re: Ewenement oraz.... zrzekanie! 16.04.02, 18:13
            Gość portalu: Stary napisał(a):

            > komentator napisał(a):
            > > Gość portalu: Jurek napisał(a):
            > > > Nie.
            > > Tak lub nie. Ale najpierw przeczytac co Stary tu napisal.
            > Nooo, swiat sie konczy! Komentator podaje Starego jako zrodlo...

            Heh, jak widac zawsze komentujemy obiektywnie.

            P.S. Popychamy tez zrzekanie, na 30 kwietnia debata w Senacie o emigrantach.
            W projekcie uchwaly:

            "Z satysfakcją przyjmujemy przede wszystkim złożoną przez Prezesa Rady
            Ministrów i ministrów zapowiedź szybkiego uregulowania spraw dotyczących
            uprawnień Polaków za granicą oraz ułatwień wizowych."

            Podrzuc swoja zrzeczeniowa tworczosc do Senatu, peerelowskie komuchy zalatwia
            ci ta sprawe i bedziesz ofiara paradoksu historii, haha.



            • Gość: Stary Ewenement dopiero bedzie IP: *.clover.com.au 17.04.02, 15:45
              komentator napisał(a):
              >
              > P.S. Popychamy tez zrzekanie, na 30 kwietnia debata w Senacie o emigrantach.
              > W projekcie uchwaly:
              >
              > "Z satysfakcją przyjmujemy przede wszystkim złożoną przez Prezesa Rady
              > Ministrów i ministrów zapowiedź szybkiego uregulowania spraw dotyczących
              > uprawnień Polaków za granicą oraz ułatwień wizowych."
              >
              > Podrzuc swoja zrzeczeniowa tworczosc do Senatu, peerelowskie komuchy zalatwia
              > ci ta sprawe i bedziesz ofiara paradoksu historii, haha.
              >

              Stary bral udzial w opracowaniu stanowiska dwoch sposrod delegacji polonijnych,
              jakie beda obecne w Warszawie podczas senackiej debaty. Zapewniam, ze tym razem
              nie bedzie tak milusio, jak na bankietach w Domu Polonii w Pultusku, gdzie
              polityke panstwa wobec Polonii przykrywa na ogol alkoholowa mgielka wznoszonych
              bez przestanku toastow "Kochajmy sie". Ale nie uprzedzajmy faktow.
            • Gość: Stary Ewenement a kompleks Napoleona w III RP IP: *.clover.com.au 18.04.02, 06:17
              Dopiero teraz zwrocilem baczniejsza uwage na ten smaczny fragment:
              >
              > "Z satysfakcją przyjmujemy przede wszystkim złożoną przez Prezesa Rady
              > Ministrów i ministrów zapowiedź szybkiego uregulowania spraw dotyczących
              > uprawnień Polaków za granicą (...)

              Dzieki wam, o bwana Miller, za propozycje "uregulowania" moich "uprawnien", ale
              jako obywatel australijski mam juz wszystkie uprawnienia, jakich potrzebuje. Zas
              reguluje je w niezbednym zakresie miejscowe prawo tam, gdzie stale mieszkam.
              Widac na WUML-u o jurysdykcji terytorialnej nic nie mowili... Regulowac, o wielki
              bwana, mozecie sobie u siebie - cokolwiek tam jeszcze zostalo nieuregulowane.
              Chyba ze juz wyczerpaliscie zapasy anarchii i nic wiecej sie na terytorium RP
              uregulowac nie da?

              No i poczekajcie, Miller, na dyplomatyczne efekty propozycji, ze RP
              bedzie "regulowac uprawnienia" niektorych, wybranych wedlug wlasnego uznania i
              kryteriow obywateli amerykanskich w USA, kanadyjskich w Kanadzie albo
              australijskich w Australii. Ten ruch bezwizowy polskich bezrobotnych na zamorskie
              rynki pracy i rurociag z ich dolarami prosto w dziure budzetowa to wy zobaczycie,
              Miller, jak wlasne ucho...
              • komentator Uwaga, znowu kuku 18.04.02, 18:14
                Gość portalu: Stary napisał(a):

                > Dzieki wam, o bwana Miller, za propozycje "uregulowania" moich "uprawnien", ale
                > jako obywatel australijski mam juz wszystkie uprawnienia, jakich potrzebuje. Za
                > s reguluje je w niezbednym zakresie miejscowe prawo tam, gdzie stale mieszkam.

                Kuku ci znowu sie nasililo. Mowa jest o uprawnieniach obywateli polskich a
                ty o australijskich.

                Chyba znowu zacznie sie ostrzal zrzeczeniowo-paszportowy...
    • pixis Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA 18.04.02, 16:04
      a czy nie jest tak, ze jak nie potrafimy byc szczesliwi w Polsce to nigdzie nam
      sie nie uda?
      nie wiem czy to precyzyjna odpowiedz na pytanie, ale taka mam oto refleksje.
      adios!
      • Gość: mb Re: WYJECHAĆ CZY NIE ? AUSTRALIA , NOWA ZELANDIA IP: 212.244.128.* 18.04.02, 23:17
        pixis napisał(a):

        > a czy nie jest tak, ze jak nie potrafimy byc szczesliwi w Polsce to nigdzie nam
        >
        > sie nie uda?
        > nie wiem czy to precyzyjna odpowiedz na pytanie, ale taka mam oto refleksje.
        > adios!

        Nieprawda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka