polonus5
26.03.08, 02:01
Robert wyciągnął z ukrycia siekierę i rzucił się z nią na
przerażonego pana Eugeniusza. Całe szczęście, że w swoim szale
zapomniał o ręczniku, w który owinął ostrze broni. Inaczej z
pewnością rozłupałby czaszkę swojej ofierze. A tak starszy mężczyzna
padł tylko ogłuszony na ziemię. Zachował na tyle przytomności, aby
złapać za krzesło i osłaniać się nim przed kolejnymi ciosami.
W pokoju zaraz pojawiła się pani Urszula. Zanim zorientowała się, co
się dzieje, na jej głowę, twarz i ramiona posypały się ciosy, po
których zalała się krwią i padła nieprzytomna.
Kolejną ofiarą był 17-letni Karol, który ruszył mamie i dziadkowi na
pomoc. - Oboje leżeli na ziemi, a w moim kierunku leciała siekiera.
W ostatniej chwili zdążyłem zasłonić się ręką - opowiada chłopak.
Zakrwawiony młodzieniec wycofał się do kuchni, gdzie szybko ukrył
pod fotelem siostrzyczkę.
- Kazał mi być bardzo cicho - wspomina ciągle przerażona Gabrysia.
W tym czasie szaleniec wypadł na ulicę. I tylko cudem nie zaczął
rąbać innych osób, bo został zatrzymany przez policję. Teraz czeka w
areszcie w Hajnówce na proces. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu
dożywocie.
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=topMenu&news_cat_id=-1&layout=0