Dodaj do ulubionych

Czarno widze

08.09.03, 14:46
Pamiętam smutny dowcip z czasów PRL. "Sytuacja gospodarcza sięgnęła dna" -
mówi ktoś. "Ej, chyba jeszcze nie, ja słyszę pukanie od dołu".

Ciekaw jestem, czy w Sejmie słychać pukanie od dołu, czy to już jest dno,
poniżej którego nie spadniemy. Najpierw była seria wyczynów kryminalnych lub
obyczajowych wybrańców narodu, które nawet ludziom odpornym jeżyły włosy na
głowie. Doszły sukcesy legislacyjne. Po słowach "lub czasopism", które
jakimś cudem zniknęły z projektu ustawy rtv, teraz padło na przepisy o
biopaliwach. W tajemniczy sposób do tekstu powróciły słowa "oraz inne
rośliny", które wcześniej posłowie zeń usunęli.

Chodzi o to, co może służyć do produkcji biopaliw. Logicznie powinna to być
flora występująca w Polsce, a tymczasem wpuszczone bokiem "inne rośliny"
otwierałyby drogę do importu oleju sojowego lub palmowego. Trzy niewinne
słowa, wielka różnica. Ktoś je podobno przegapił. A może ktoś miał interes,
żeby tak uczynić?

Ustawa trafiła do kosza, rozpoczynają się prace nad uchwaleniem nowej. Cała
sprawa nie mogła wydarzyć się w gorszym terminie i kontekście. Po
wielomiesięcznym wałkowaniu przez komisję śledczą tzw. sprawy Rywina
niewiele wiemy, poza tym, że państwo polskie rozlazło się w szwach. Teraz
zaczynamy mieć pewność, że to stan trwały.

Nikt nie ma wiarygodnych wyjaśnień, dlaczego tak się dzieje. Nie mieliśmy
żadnych kataklizmów, nie mamy konfliktów ani religijnych, ani etnicznych, a
państwo znajduje się w stanie ciężkiego kryzysu. To jest proces próchnienia
i gnicia, który toczył się dotychczas w środku i był widoczny dla
nielicznych. Obecnie można go podziwiać w całej okazałości. Smutny,
niepokojący widok.

Nawet człowiek całkowicie obojętny na sprawy publiczne musi mieć niewesołe
refleksje, kiedy widzi nową posłankę potykającą się o sejmowe dywany, która
chłonie atrakcje nieznanego sobie świata szeroko otwartymi oczami. Zastępuje
ona posła, który w pijanym widzie owinął się samochodem wokół drzewa. Pani
posłanka jest nowa, ale mentalnie nie odstaje od dziesiątków innych. Ci
ludzie stanowią prawo, z którym mamy skutecznie działać w XXI wieku.

Kandydat na prezydenta Warszawy nie potrafił wypełnić deklaracji majątkowej,
co jest podstawowym obowiązkiem urzędnika państwowego. Nie zmniejsza to
oczywiście jego energii w wykrywaniu szalbierstw innych. W Iraku jeszcze
niczego nie zdołaliśmy zrobić, ale już kilku naszych wojaków zdążyło się
nachlać i rozbić samochód. Włosy mi się jeżą, co będzie, kiedy zostaniemy
sami w swojej strefie i odpowiemy tam za wszystko. Nasze służby specjalne,
pod okiem kamer lubią aresztować biznesmenów, ale nie były w stanie zapobiec
ani ucieczce aferzysty z Colosseum ani wypompowaniu z Polski milionów
dolarów przez słowackich cwaniaków, właścicieli fabryki Wagon.

Tymczasem nadchodzi prawdziwy etap prawdy. Za siedem miesięcy staniemy się
członkiem Unii Europejskiej, z pełnią praw i obowiązków. Obowiązki Bruksela
sprawnie wyegzekwuje, praw będziemy dochodzili sami. Czarno to widzę.
Pieniądze z różnych funduszy unijnych, głównie strukturalnych, już teraz
trzeba załatwiać. Przygotowywać wystąpienia, sterty formularzy, projekty i
propozycje. Nic lub niewiele robimy. Po 1 maja przyszłego roku może się
okazać, że to nie Bruksela płaci nam, tylko odwrotnie. Przeciwnicy Unii będą
mieli frajdę. Wszyscy inni będą mieli problem.

W czasach globalizacji rola państwa maleje, rośnie za to rola sprawności
państwa. W ocenach siły i atrakcyjności różnych krajów pojawił się
termin "quality of governance" (jakość rządzenia). Ta jakość w Polsce jest
niska, co przekłada się na niski standard życia i złe nastroje. To normalne.
W polityce za wszystko się płaci. Nawet, jeśli rachunki przychodzą z
opóźnieniem.
Tadeusz Jacewicz
Data: 2003-09-08
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_ListNews1&news_cat_id=9&news_id=21201
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka