Witamy w sloneczny niedzielny poranek,
wypisywalam tu nieraz o mojej Miriam( 10 msc) z okazji roznych poruszamych
tematow. W zasadzie wszystko jest ok - dziecko zdrowe, dobrze je (oj, czuje,
ze znajda sie mamy, ktore powiedza , ze raczej malo

)), mozna sie z na
fajnie pobawic, duzo gaworzy i mowi "mama", pediatra jest zadowolony, wiec
nie wiem czego mi jeszce trzeba...
Ale...
Miriam jeszce nie raczkuje i ma to cale poruszanie sie calkowicie w nosie. A
jednoczesnie mam wrazenie rozpiera ja energia, ktorej nie moze rozladowac i
jest z tego powodu nieszczesliwa czyli marudna. Lekarz twierdzi, ze ma jeszce
czas do skonczenia 12msc i najwazniejszce jest, ze pewnie siedzi i przetacza
sie po podlodze. Dal mi jednak recepte na fizjoterapie - nie ze wzgledow
medycznych lecz po to aby zachecic ja do ruchu w ogole - czyli cos w
rodzaju "rytmiki" dla niemowlat (tak jak w przedszkolu).
Co o tym sadzice, moze ktoras chodzila z dzieckiem na takie zajecia i moze
pare slow na ten temat napisac?
Pozdrawiam
Ania