luiza-w-ogrodzie
14.11.08, 04:18
Uff, opuscilam chlodna werande na ktorej pracuje, wyszlam na
zewnatrz i prawie sie ugotowalam. Cementowe i ceglane chodniki parza
w stopy zas slonce w glowe i ramiona, powoli przezerajac czaszke do
mozgu. Nic dziwnego ze kroliki leza jak futrzane dywaniki plasko
rozpostarte na gruncie pod akacja a kury schowaly sie pod krzaczkiem
i dysza. Na klombach i kamieniach setkami roja sie male jaszczurki,
szaro-brazowe i lsniace jak odlane z brazu, cykady i swierszcze
cykaja nerwowo a wielkie basowo bzyczace muchy pchaja sie do domu.
Od poludnia widac warstwe bialych chmur, niech wreszcie przyjdzie ta
zapowiadana burza i po niej zmiana wiatru na zimny poludniowy!
Cala dolina rzeki widziana z gory jest wypelniona dymem, czyzby
zaczely sie juz letnie pozary? W upale i zapachu dymu czuje sie jak
latem, na szczescie noce sa jeszcze chlodne. Na noc otwieramy
wejsciowe drzwi do domu na osciez i tak spimy, z wejsciem zamknietym
tylko siatka przeciwko owadom.
Chyba widac, ze nie mam ochoty na prace... czuje zmiane cisnienia i
czekam na burze a tymczasem za godzine mam godzinne zebranie, do
ktorego powinnam sie przygotowac. Blee. Ale za dwie godziny zaczynam
weekend, czego i Wam zycze!
Pozdrawiam
Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu